» Recenzje » Glik/Glak

Glik/Glak


wersja do druku

Poglikamy?

Autor: Redakcja: Tomasz 'Sting' Chmielik

Glik/Glak
Adam 'folko' Kałuża już od dłuższego czasu znany był w planszówkowym światku ze swoich autorskich gier, łączących prostotę zasad i niewielką (a przez to ekonomiczną w druku) ilość komponentów z doskonałą mechaniką i grywalnością. Ba, gry jego autorstwa cieszą się większym uznaniem niż większość gier wydanych przez polskich wydawców. 'Folko' ma już na swoim koncie dziesięć ukończonych gier i aktualnie pracuje nad kolejnymi czternastoma pozycjami. Czyżby powoli „dojrzewał” nam polski Reiner Knizia? Istnieje takie prawdopodobieństwo, gdyż wydawnictwo Portal posłuchało vox populi i zainteresowało się wydawaniem autorskich produkcji ze stajni Adama Kałuży. Pierwszym tytułem (a w zasadzie: pierwszymi tytułami) jaki pojawił się w ofercie wydawnictwa Portal, w serii Dobra gra, jest abstrakcyjna gra logiczna Glik oraz jej odwrócony wariant, Glak.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Glik to gra w stu procentach abstrakcyjna, która nie próbuje "podczepić" pod mechanikę jakiejkolwiek tematyki. Nie będzie więc wyścigów taksówek czy doręczania pizzy – po prostu celem gry jest doprowadzenie siedmiu pionów ze swojego pola startowego do odpowiedniej bazy. Jakkolwiek cel rozgrywki jest banalny, a mechanika jest jeszcze prostsza, to sama rozgrywka przy doświadczonych graczach potrafi zamienić się w solidnego mózgożera. Nie wyprzedajmy jednak faktów i zacznijmy od podstaw, czyli od tego jak to wszystko działa.

Na samym początku rozgrywki ustawiamy pięć plansz z miejscami startowymi i bazami zgodnie z rysunkiem przedstawionym w instrukcji, później zaś – z pozostałych dziewiętnastu plansz – odrzucamy trzy a resztę tasujemy i rozdajemy pomiędzy graczy, którzy naprzemiennie będą ciągnąć jedną planszę i układać ją według swojego uznania do czasu, aż wszystkie pomniejsze plansze utworzą duże pole gry w kształcie krzyża. Każdy z graczy otrzymuje również siedem żetonów w jednym kolorze. W tym momencie rozpoczyna się zabawa. Korzystając z pięciu punktów ruchu gracze mogą wystawiać nowie piony w swoim polu startowym, poruszać tymi, które znajdują się już na planszy, czy też skorzystać z pionu strażnika, czyli "ruchomego muru". Nie brzmi to z pewnością zbyt zachęcająco, gdyby nie jeden istotny fakt - piony poruszają się tylko w pionie lub w poziomie i dopóty, dopóki nie napotkają przeszkody w postaci ściany, strażnika, innego pionu lub bazy. I to właśnie w tym aspekcie Glika leży cały ładunek emocjonującej zabawy. Labirynt wymusza na wszystkich jej uczestnikach kombinowanie, jak najefektywniej wykorzystać swoje punkty ruchu i jak bez problemów dostarczyć kolejne piony do swojej bazy. Problem polega na tym, że pozostali gracze również starają się jak najlepiej ułożyć swoją drogę, niejednokrotnie kosztem przeciwnika.

Jak na logiczną grę przystało jej replayability jest ogromne. Każda kolejna rozgrywka odkrywa przed graczami nowe możliwości i strategie działania, zaś nieustannie zmieniająca się plansza zapewnia różnorodność każdej nowej partii. O efekcie kuli śnieżnej w grach stricte logicznych nie ma nawet, co wspominać, gdyż nie ma on prawa istnieć – mechanika nigdy nie wspomaga lidera. Wygrywa zawsze ten z graczy, który szybciej zorientuje się w zmianach zachodzących na planszy i potrafi błyskawicznie obliczyć najlepszą dla siebie trasę. Można natomiast oskarżyć Glika o wadę w postaci kingmakingu, chociaż jest to element, który może, ale nie musi się pojawić. W momencie kiedy na planszy jest dwóch liderów, gracz trzeci, pozbawiony szans na zwycięstwo, może przyblokować jednego z nich i doprowadzić do zwycięstwa drugiego. Glik może się natomiast pochwalić wyborną skalowalnością – rozgrywka jest równie emocjonująca i wymagająca we dwóch jak i w trzech czy czterech graczy. Pod względem mechanicznym nie można Glikowi niczego poważniejszego zarzucić – za wyjątkiem problemu z kingmakingiem cała gra działa doskonale.

Nie można zapominać również i o tym, że w pudełku mieszczą się także zasady do Glaka. Niestety, by móc w niego zagrać potrzebne jest zdobycie dodatkowych pionków, które nie zostały dołączone do gry. Glak jest w rzeczywistości zupełnie odmienną grą, w której plansza "rozrasta" się w trakcie trwania rozgrywki. Gracze poruszając i stawiając swoje 20 pionów starają się "ogrodzić" jak największe terytorium, co gwarantuje im punkty. Glak to również gra stricte logiczna i totalnie abstrakcyjna – i podobnie jak Glik jest doskonała. W Glaku każdy ruch musi zostać dokładnie przemyślany, każde dołożenie planszy i wystawienie pionków to starcie umysłów i próba maksymalnej optymalizacji swoich zagrań. By móc zagrać w Glaka potrzebne jest 20 znaczników w jednym kolorze. Warto jednak w takowe zainwestować, gdyż jest to pozycja bardzo dobra i wymagająca.

Teraz niestety czas przejść do najpoważniejszej wady tego tytułu, a mianowicie jego wykonania. Glik wydany został w ramach serii Dobra Gra wydawnictwa Portal, w której pojawiać się będą gry "dobre i tanie". Owszem, pod względem ceny są to produkcje wyjątkowo przystępne, co nie zmienia jednak faktu, że jakość ich wydania jest znacznie poniżej dzisiejszych standardów. O ile tonację czerni i bieli można zrozumieć, gdyż Dobra Gra wzoruje się na produkcjach wydawnictwa Cheapass Games, o tyle nie można przymykać oka na tragicznie pocięte komponenty i mało wytrzymałe pudełko, które ma tendencję do samoistnego otwierania się. Najwięcej głosów negatywnych zebrały plansze, które są wyjątkowo nierówno pocięte i na dodatek podklejone od spodu zabrudzonym papierem. Dziwi również brak oznaczeń kolorów na planszach i zastąpienie ich symbolami.

Podsumowując, Glik/Glak to łatwe do ogarnięcia gry logiczne o eleganckich mechanikach, fantastycznej grywalności, które na dodatek potrafią mocno zaskoczyć swoją mózgożernością. Jeżeli nie odstrasza Was kiepskie wydanie, a kusi niewysoka cena, to z pewnością jest to produkt, w który warto zainwestować Wasze ciężko zarobione pieniądze (gdyby jeszcze tylko wydanie było lepsze...). Osobiście uważam Glika za jedną z najlepszych gier logicznych, w jakie mogłem zagrać w swoim krótkim żywocie. Ocena uwarunkowana jest bardzo złym wykonaniem - na szczęście sama gra trzyma poziom. Adam 'folko' Kałuża udowadnia planszówkowemu światu, że "Polak potrafi".


Ocena: 4 / 6
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Glik
Typ gry: logiczna
Projektant: Adam Kałuża
Ilustracje: Adam Hammudeh
Data wydania oryginału: kwiecień 2007
Wydawca polski: Portal
Liczba graczy: od 2 do 4 osób
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 30-60 minut
Cena: 24,90 zł



Czytaj również

Avalon: Rycerze Króla Artura
Król versus Syn
- recenzja
Baniak Baniaka #14
Z lekką nutką konfuzji
Baniak Baniaka #12
Mistrzu, nie wykorzystuj graczy
Baniak Baniaka #11
Czy zabijać Bohaterów Graczy?
Świat Neuroshimy
Omówienie linii wydawniczej NS - część druga
Neuroshima Bestiariusz: Maszyny
Prosto z warsztatu Molocha
- recenzja

Komentarze


Neurocide
   
Ocena:
0
Grłem tylko raz i nie jestem fanem tej gry. Zresztą wogóle abstrakty maja u mnie zawsze -1. Z wyjątkiem Go, bo to ma zawsze +2.
16-08-2007 11:49
Saise
   
Ocena:
0
De gustibus ;) Ja tam lubię dobre gry logiczne.
16-08-2007 12:30
Wojewoda
   
Ocena:
0
Saise: Choć przyznasz, że nawet najlepszy abstrakt nie umywa się do dobrej planszówki z porządnym settingiem;)
16-08-2007 12:58
Keliah
   
Ocena:
0
Aye, prawda. Niemniej muszę przyznać, że nieco zaciekawiła mnie ta gierka [choć na pierwszy rzut oka przypomina trochę mocno rozbudowanego chińczyka =p ]
18-08-2007 23:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.