» Recenzje » Gamedec

Gamedec


wersja do druku
Gamedec
Gamedec Verse to świat wykreowany w twórczości Marcina Przybyłka (pseudonim Martin Ann). W wspomnianym uniwersum świat rzeczywisty, zwany Realium, "przegrywa"  z grami wirtualnymi (sensorycznymi). Gry te to kompletne  światy, w których znajdziemy emocje z pola walki (Crying Guns), miłość (Paradise Beach), można też handlować (Dream Space), czy ścigać się (Speed Demons). Dla amatorów mocnych wrażeń stworzono nawet  perwersyjny świat Twisted and Pervented oraz nielegalne Happy Hunting Grounds. Światy wirtualne mają jedną słabość – są podatne na ataki hakerów. Na szczęście, istnieją ludzie, którzy specjalizują się w  rozwiązaniu takich problemów. Te osoby to gamedecy.

 

 

Projektanci gier planszowych coraz śmielej sięgają po motywy zaczerpnięte z literatury. Również w Polsce bohaterowie z powieści trafiają na planszę (np. Wiedźmin, Zakon Krańca Świata). W drugiej połowie roku 2013 ukazała się kolejna pozycja planszowa, która ma swoje źródła w literaturze – Gamedec. W tym przypadku pisarz (Marcin Przybyłek) jest współautorem gry, co gwarantuje wierność światu przedstawionemu w książkach. Pokazanie realiów wymyślonych przez M. Przybyłka nie wydaje się łatwym zadaniem ze względu na trudność z sklasyfikowania twórczości pisarza. Sam Martin Ann wypowiada się na temat swojej pracy w taki sposób: "Teraz nie wiem, czy w ogóle napisałem cyberpunk.(…) ja wiem, że to w zasadzie nowy gatunek: futurystyka, psychologia, filozofia, podważanie stereotypów, bunt i dopiero na końcu sieć" (Coś na progu, nr 7, 2013). Innowacyjny charakter tematyki Gamedeca został podkreślony napisem na pudełku gra neoplanszowa.

Sprawdźmy więc, jak realia oraz klimat GamedecVerse zostały odzwierciedlone w recenzowanym tytule oraz zobaczmy, jak wygląda praca gamedeca na planszy.

Piękne światy, ale…

Po otwarciu pudełka Gamedeca czeka nas miłe zaskoczenie – oprawa graficzna komponentów jest bardzo ładna. Do tego ilustracje są klimatyczne i dobrze oddają uniwersum wymyślonemu przez M. Przybyłka. Dla osób nie znających twórczości pisarza ilustracje przedstawiają futurystyczy  świat, którego wygląd może zachęcić do przeczytania opowiadań i powieści Martina Ann. Zaś ci, którzy znają uniwersum Przybyłka nie znajdą elementów nie pasujących do GamedecVerse. Dzięki udziałowi pisarza w procesie projektowania, klimat świata gamedeców wylewa się wręcz z komponentów gry.

Ale co właściwie znajduje się w pudełku gry?  Kluczowym elementem jest duża solidna plansza, która przedstawia światy sensoryczne i Realium, a także obszary korporacji, tor punktacji. Na planszy zaznaczono miejsca na umieszczenie kart, co bardzo pomaga w przygotowaniu rozgrywki. Plansza jest czytelna, funkcjonalna, a jej wygląd zachwyca. Nowoczesne budynki w tle wyraźnie sugerują przyszłe czasy, w których toczy się gra, zaś ilustracje światów jednoznacznie  kojarzą z grami znanymi z kart książek M. Przybyłka.

W pudełku gry znajdziemy karty gamedeców wykonane grubej tektury – o ich wyglądzie i jakości nie można powiedzieć złego słowa. Niższą jakość mają natomiast karty Scenariuszy – komponenty te to duże cienkie tekturki. Nie tasujemy ich, więc taka jakość jest wystarczająca. Natomiast piękne karty Zadań o podobnej grubości będziemy trzymać w ręce i tasować, warto więc chronić te komponenty koszulkami. Następny problem jakościowy łączy się z pionkami gamedeców – pionki mają postać tekturek wkładanych w plastikowe podstawki. Wkładanie i wyjmowanie tekturek uszkadza bohaterów, ale w pudełku jest mniej podstawek niż postaci. Na szczęście, pozostałe komponenty gry, czyli żetony poszlak, dwie sześciościenne kości i kolorowa instrukcja nie nastręczają żadnych problemów.

Wykonywanie zleceń i nie tylko

Praca gamedeców, na której skupia się gra Marcina Przybyłka i Jana Madejskiego, jest podobna do działalności prywatnych detektywów. Podobnie jak detektywi gamedecy podejmują się zleceń, wykonują je, a następnie otrzymują odpowiednie wynagrodzenie. Zlecenia mają w recenzowanej grze postać kart. Na każdej możemy zobaczyć nazwę i ilustrację świata, opis problemu, jaki należy rozwiązać, a także poziom trudności. Poziom ten to liczba, którą należy wyrównać lub przekroczyć rzucają dwoma kośćmi sześciościennymi. Obok wspomnianej liczby znajduje się informacja, jakie Umiejętności przydadzą się nam w wykonywaniu zlecenia (innymi słowy są to modyfikatory rzutu). Aby lepiej zrozumieć tę kwestię, przyjrzyjmy się kartom gamedeców. Na tych właśnie kartach z prawej strony widnieją Umiejętności i poziom, do jakiego możemy rozwinąć tę cechę. Na przykład  zapis dedukcja +3 oznacza, że po rozwinięciu Umiejętności gamedec będzie dodawał 3 do rzutów wykorzystujących dedukcję. Rozwinięcie cech zaznaczamy położeniem niewielkiego żetonu w miejscu Umiejętności. (brak żeton oznacza, że poziom wynosi zero). Jeśli detektyw ma rozwinięte obydwie Umiejętności przydatne do rzutu, to obydwa modyfikatory są brane pod uwagę. Rozwijać  każdą Umiejętności można tylko raz, warto więc pozyskiwać przedmioty, które zwiększają poziom określonych cech (np. adrenalina zwiększa zwinność).

Jeśli gracz uzna, że posiadane cechy i przedmioty nie gwarantują sukcesu, może przed rzutem skorzystać Asyst (modyfikator +2). Do tego celu używamy Zadań, które skończyły się porażką (takie zadania należy trzymać pod tekturką gamedeca). Asysty może zagrać aktywny gracz, ale również inne osoby mają prawo pomagać w ten sposób. Zazwyczaj jednak współgracze zagrywają swoje nieudane Zadania jako Sabotaże. Sabotaż odejmuje 2 od rzutu. Nie ma limitu ilościowego Asyst i Sabotaży, ale wszystkie te karty należy zagrać przed rzutem. Po dodaniu i odejmowaniu opisanych wyżej modyfikatorów otrzymujemy rzeczywisty poziom Zadania. Jeśli uda nam się wykonać Zlecenie, otrzymujemy nagrody np. pieniądze, rozwinięcie Umiejętności. Możemy też położyć swój żeton poszlaki, pozwala nam zdobyć punkt śledztwa. W przypadku porażki w wykonywaniu Zadania, gracz musi liczyć  z karą, np. raną czy obniżeniem Reputacji.

Czy w recenzowanej pozycji robimy coś oprócz wykonywania Zadań? Odpowiedź brzmi: "tak". Gamedecy odwiedzają rożne światy również po to, aby dokonać wymian, np. zamienić pieniądze na leczenie ran, na karty, na zwiększenie Reputacji. Do wykonywania swojej pracy detektywi potrzebują sprzętu, pieniędzy i leczenia – w tych kwestiach pomagają cztery korporacje występujące w grze. Nie chcą one od gamedeców zapłaty, jednak wizyta w firmie skutkuje zobowiązaniem (zaznaczamy to położeniem własnego żetonu). Gdy korporacja będzie zagrożona, gamedec mający zobowiązanie wobec niej, może przeprowadzić śledztwo korporacyjne i pomóc firmie. Dzięki temu detektyw usuwa swój znacznik na polu firmy, co pozwoli mu skorzystać z pomocy korporacji ponownie. Jeśli nikt nie wykona zlecenia korporacyjnego, wszyscy zobowiązani otrzymują znacznik lagów (zmniejsza on liczbę ruchów w następnej turze o jeden). W świecie, w którym pozostał problem korporacji kładziemy żeton lagów, który utrudni wszystkim bohaterom wykonywanie rzutów w tej lokalizacji.

Gamedecy w recenzowanej grze oprócz wymienionych działań mogą walczyć między sobą. Nigdy jednak nie mogą w jednej turze atakować i wykonywać Zadań. Dowiedzmy się teraz, jak kończy się gra. Możliwe są dwie sytuacje. W pierwszej jeden z gamedeców zdobywa dziewiąty punkt śledztwa i rozgrywka kończy jego wygraną. Jeśli jednak nikomu nie uda się zdobyć dziewięciu punktów, a wyczerpie się talia zleceń korporacyjnych – wszyscy przegrywają. Sieć zostaje opanowania przez hakerów.

Aby przedłużyć żywotność recenzowanemu tytułowi, możemy użyć modyfikacji, np. wprowadzić do rozgrywki karty terroru czy Scenariusze. Zwłaszcza tryb ze Scenariuszami wydaje się ciekawy – wydłuża rozgrywkę i dodaje klimatu. W wspomnianym trybie wpływamy na losy gamedeców, możemy na przykład oddać w pewien sposób Duncanowi Powers to, co stracił w opowiadaniu.

Czy twórcy wykonali Zadanie?

Gamedec to tytuł, który ma sporo plusów. Największy z nich widać od początku zabawy – klimat wylewa się wręcz z pudełka. Oprawa graficzna jest piękna i wiernie oddaje realia świata wymyślonego przez M. Przybyłka. Ze strony graficznej Gamedec może śmiało konkurować z tytułami Fantasy Flight Games, jednak w kwestii jakości komponentów trochę brakuje mu do produktów wspomnianego wydawnictwa.

Wierność realiom GamedecVerse widzimy w grze nie tylko w ilustracjach komponentów, ale również w rozwiązaniach mechanicznych. Akcja gry "kręci się" wokół wykonywania zleceń  - na tym przecież polega praca gamedeca. Mamy tez do wyboru akcje związane pośrednio z Zadaniami, np. wymiany w światach sensorycznych. Warto przemyśleć wszystkie działania, bo wszystkie mają konsekwencje, często negatywne. Na przykład atak oznacza obniżenie Reputacji, a przy złej nie można odwiedzić dwóch światów. Z kolei pomoc korporacji, to zobowiązanie, które w krytycznym momencie zabiera jeden z dwóch ruchów dostępnych w turze. Natomiast próba wykonywania Zadania może skończyć się raną, która da nam ujemny modyfikator do rzutów. W trakcie zabawy musimy kalkulować ryzyko działań. Recenzowana pozycja nie jest więc prostą "turlaniną", chociaż rola elementu losowego jest duża. Okiełznać losowość pomagają nam przedmioty, Asysty i Umiejętności.

Ciekawym mechanizm jest wymóg zdobycia trzech ostatnich punktów w Realium (w tym świecie nie działają przedmioty i gamedec może korzystać tylko z cech i Asyst). Dzięki opisywanemu mechanizmowi lider punktacji ma trudności w szybkim skończeniu zabawy i osoby, którym nie wiodło się na początku rozgrywki, mają szanse go dogonić.

Zanim przejdziemy do konkluzji, komu spodoba się recenzowania pozycja, zwróćmy uwagę na tytuły kart Zadań. Tytuły te są zaczerpnięte z filmów i książek, np. Gra Orsona, Za garść kredytów, Stowarzyszenie umarłych zeonetów (możemy znaleźć nawet nawiązanie do polityki …lub E-zety). Tytuły wspomnianych kart są ciekawym, zabawnym "smaczkiem" gry.

Dla kogo jest został zaprojektowany Gamedec? Gra spodoba się tym, którzy znają twórczość Martina Ann, choć osoby, którym obce jest GamedecVerse, też będą się bawić przy tym tytule. Coś dla siebie znają miłośnicy gier przygodowych i gracze, którzy lubią mechaniki wykorzystujące kości. Nie polecam natomiast Gamedeca zwolennikom strategii, fanom innowacyjnych mechanik i wrogom losowości w grach.

Plusy:

  • klimat
  • piękna oprawa graficzna
  • wierność światu wymyślonego przez pisarza
  • proste zasady

Minusy:

  • duża doza losowości
  • łatwo niszczące się tekturki bohaterów

Dziękujemy wydawnictwu cdp.pl za udostępnienie gry do recenzji.

8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Gamedec
Typ gry: przygodowa
Projektant: Martin Ann, Jan Madejski
Wydawca oryginału: cdp.pl
Data wydania oryginału: 2013
Wydawca polski: cdp.pl
Data wydania polskiego: 2013
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: 60-120 min.
Cena: 179,99 zł



Czytaj również

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.