» Recenzje » Dominion

Dominion

Dominion
Mam na imię Marcin i od 7 lat nie gram w Magica. Zaczęło się niewinnie… z kolegami, najpierw po szkole, potem na przerwach. Szybko wsiąkłem. Zacząłem się zapożyczać aby dokupywać kolejne karty. Gdy już zupełnie zabrakło mi pieniędzy i miejsce prawdziwych kart zajęły papierowe surogaty, wiedziałem że sięgnąłem dna. Gdzie wtedy było Rio Grande Games? Gdzie był Dominion?

Pojawił się na ostatnich targach w Essen, gdzie został wyróżniony. Niedługo potem wspiął się do pierwszej dziesiątki prestiżowego rankingu BoardGameGeek. Co właściwie spowodowało taki zachwyt wśród graczy na całym świecie?


Instrukcja nie dla wszystkich


Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Po rozpakowaniu i otworzeniu pudełka z grą pierwsze skojarzenie, które mi się nasunęło to szkatułka z próbkami krwi ofiar seryjnego mordercy Dextera. Na szczęście na tym podobieństwa się kończą, a przegródki pomagają szybko posortować 500 kart.

Zabieram się za instrukcję. Po jej ponownej lekturze zastanawiam się, czy w celu jej zrozumienia nie powinienem się wpierw wprowadzić w stan "wskazujący na spożycie" w jakim prawdopodobnie był autor w trakcie jej tworzenia. Gdy w końcu siadamy z żoną do pierwszej partii, okazuje się, że zasady są banalnie proste i intuicyjne, tak że można by je zmieścić na niedużej karcie pomocy. Za to komentarz do niektórych kart specjalnych jest niewystarczający i zdarzają się sytuacje, w których gracze sami muszą podjąć decyzję jak zinterpretować tekst danej karty.


Nowatorskie rozwiązania


Rozgrywka jest bardzo dynamiczna i nie ma dużo "móżdżenia". Każdy z graczy ma do wykonania w rundzie 3 ruchy – zagranie karty akcji, ewentualny zakup nowej karty oraz odrzucenie zagranych i kupionych kart, wraz z pozostałymi kartami z ręki, na stos kart odrzuconych. Po wykonaniu ruchów przez wszystkich graczy, ciągną oni z talii 5 nowych kart i grę zaczyna kolejny gracz. Po wyczerpaniu się talii, tasujemy karty odrzucone, tworząc nową. Jedna gra trwa od dwudziestu do czterdziestu minut, przy czym im więcej osób tym dłużej.

Pod prostotą rozgrywki kryje się jednak kilka nowatorskich rozwiązań mechaniki. Przede wszystkim, nowe kart kupujemy płacąc kartami pieniędzy, ale (w przeciwieństwie do np. Race for the Galaxy) nie odrzucamy ich poza grę, lecz na własny stos kart odrzuconych, który za chwilę znowu stanie się naszą talią. Tak więc pieniądze w Dominionie są źródłem odnawialnym, co nie zwalnia nas jednak z obowiązku kontrolowania ilości waluty w decku. Im więcej pieniędzy, tym częściej będą one trafiać nam na rękę, a większe nominały należy po prostu... kupić.

Odrzucanie kart na stałe poza grę (na "śmietnik") zdarza się stosunkowo rzadko i wiąże się z dobrowolnym wykorzystaniem karty akcji i odpowiednią korzyścią. Same karty akcji są dość zróżnicowane i, jak przystało na porządną karciankę, można i należy łączyć je w potężne kombinacje. Na przykład wioska (village) umożliwia nam dociągnięcie karty i zagranie dwóch kolejnych akcji. Dobieramy kartę, zagrywamy kowala (smithy), który pozwala dociągnąć natychmiast 3 karty i zostaje nam jeszcze jedna akcja. Jeśli wśród dociągniętych kart znajdzie się kolejna wioska i kowal, zagrywamy obie i nadal mamy jeszcze jedną akcję... i tak wkoło Macieju, do wyczerpania kart.

Nie zapominajmy jednak, że celem gry jest zakup punktów zwycięstwa i karty akcji powinny służyć nam przede wszystkim zgromadzeniu jak największej liczby pieniędzy na ręce w jednym rozdaniu. Przeszkodą w zgromadzeniu środków pieniężnych będą oczywiście zakupione już punkty zwycięstwa, bowiem nie są one odkładane na bok, ale wchodzą do talii. Zgodnie z Prawem Murphy’ego, trafiają one na rękę w najmniej odpowiednich momentach w związku czym konieczne jest zagrywanie odpowiednich kart upłynniających decka.


Interakcja lub nie – wybór należy do Ciebie


Ogromną zaletą gry jest różnorodność partii. Spośród 25 zestawów kart do rozgrywki dobieramy tylko 10 – w sposób losowy albo wybierając jeden z 5 wariantów zaproponowanych przez twórców gry. Taktyka jaką obierzemy zawsze zależna jest od dostępnych kart. Na przykład: przy wariancie big money gracze, dysponujący większymi zyskami niż kiedy indziej, będą dążyli do jak najszybszego wykupienia drogich prowincji (po 6 punktów zwycięstwa każda).

Zwolennicy interakcji nie będą zawiedzeni – jest kilka kart, które zasieją prawdziwy chaos i spustoszenie w kartach innych graczy. Wariant interaktywny polecam szczególnie przy 4 osobach – satysfakcja z zaszkodzenia 3 graczom jest proporcjonalnie trzykrotnie większa niż przy grze z jedną osobą. Natomiast osoby bezkonfliktowe po prostu wybiorą inne karty i każdy zajmie się własnym poletkiem.


Czy ktoś widział fabułę?


Jeśli szukasz w grach rozbudowanego zaplecza fabularnego, w Domionie go nie znajdziesz. Fabuła ogranicza się do bezpretensjonalnego wstępu, który nawet sami autorzy potraktowali z przymrużeniem oka. Wyobrażenie sobie, że poprzez wtasowanie do talii kolejnego punktu zwycięstwa (posiadłości, księstwa lub prowincji) rozbudowujemy własne królestwo wydaje się mocno abstrakcyjne.

Grze często zarzuca się wysoką losowość. Moim zdaniem losowość Dominiona jest porównywalna z tą obecną w Magic: the Gathering – gracz ma wpływ na to jakie i ile kart znajdzie się w decku, dzięki czemu element losowy można ograniczyć. Trudno mieć żal np. o to, że nie wychodzą nam wieloakcyjne kombinacje gdy mamy w talii tylko jedną wioskę i targ. Należy też wystrzegać się myślenia typu "kupię cokolwiek na co mnie stać" bo w ten sposób zaśmiecamy sobie talię i zmniejszamy prawdopodobieństwo przyjścia na rękę interesującego nas zestawu kart. Tak czy inaczej – miłośnicy karcianek będą zachwyceni, malkontenci i tak dalej będą grali w Caylusa.

Oczywiście wszystkie powyższe czynności nigdy całkowicie nie wyeliminują elementu losowego, ale... w końcu rozgrywka trwa tylko 30 minut, więc można zagrać drugi, trzeci, czwarty raz, aby udowodnić przeciwnikowi, że ostatnim razem miał farta. W końcu udowodnię mojej żonie, że wygranie przez Nią trzech ostatnich rozgrywek było wyłącznie kwestią przypadku...


Stosunek jakości do ceny


Wizualnie gra jest ładna, choć osobiście wolę bardziej komiksową Cytadelę. Można pomyśleć nad kupnem koszulek na karty, ponieważ są one często tasowane, przez co szybko się niszczą. Z drugiej strony, koszulki przeszkadzają w dobrym tasowaniu. Póki co nie znalazłem optymalnego rozwiązania tego problemu.

Na pytanie czy warto wydać 130 zł na same karty każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Na pewno jest to znacznie mniej, niż w przypadku kupna dobrego decka do gry kolekcjonerskiej, na który w dodatku bez partnera możemy sobie co najwyżej popatrzeć. Dominion oferuje nam natomiast wiele godzin zabawy nawet dla 4 osób. Moim zdaniem optymalną ceną byłoby 100 zł i wydaje się ona realna za jakiś czas. Na mniej nie mamy raczej co liczyć.


Podsumowanie


W grze zabrakło mi dwóch elementów z innych gier karcianych – blefu, sprawdzającego się genialnie w Cytadeli oraz przewidywania ruchu i możliwości wykorzystania akcji przeciwnika z Race for the Galaxy. Ponadto uważam, że RftG działa na 2 osoby lepiej niż Dominion. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie ma gry idealnej, a wprowadzenie powyższych mechanizmów mogłoby sprzyjać powstawaniu okazjonalnego paraliżu decyzyjnego i spowalniać grę. A tak, mamy szybki, przyjemny i ogromnie grywalny Dominion.
8.5
Ocena recenzenta
8.51
Ocena użytkowników
Średnia z 48 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Dominion
Seria wydawnicza: Dominion
Typ gry: strategiczna
Projektant: Donald X. Vaccarino
Ilustracje: Matthias Catrein
Wydawca oryginału: Rio Grande Games
Data wydania oryginału: 2009
Wydawca polski: Bard
Liczba graczy: od 2 do 4 osób
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: 140,00 zł



Czytaj również

Dominion II Edycja
Klasyk w nowych szatach
- recenzja
Dominion: Złoty Wiek
Kraina mlekiem i pieniądzem płynąca
- recenzja
Dominion: Intryga
Kto knuje, wygrywa?
- recenzja
Dominion: Imperium
Legenda wciąż żyje!
- recenzja
Podstawka to za mało
O dodatkach do Dominiona
Dominion: Przystań
Czeka nas przygoda, wyprawa i pieniądze!
- recenzja

Komentarze


neishin
    hm
Ocena:
0
Dobra recenzja, muszę się przyjrzeć Dominionowi.
04-03-2009 08:42
Ifryt
   
Ocena:
0
Recenzja bardzo w porządku. Czytało się bez bólu. ;)

Sam Dominion nie zachwycił mnie. Ale to pewnie głównie z tego powodu, że nie przepadam za tasowaniem kart (zawsze się boję, że będzie za mało/ za bardzo losowe), a w tej grze tasuje się talię praktycznie cały czas. Z tego powdu myślę, że jest to gra w którą dużo przyjmneij grałoby mi się online - z prawdziwie losowym przydzielaniem kart.
04-03-2009 12:13
~Black Ajgor

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Posiadam RftG którą uważam za świetną grę, lecz Żona zawsze woli grać w Dominion. Wybór dziesięciu z dostępnych 25 rodzajów kart królestwa pozwala dostosować rozgrywkę do preferowanego stylu, oczywiście w pewnym zakresie. Lubię grać w tę grę, wyzwala u mnie chęć rozegrania kolejnej partyjki i ciągłego testowania różnych konfiguracji kart. Bardzo polecam grę, zawsze lepiej aby cena była jak najbardziej przystępna, na mnie 500 kart zrobiło pozytywne wrażenie. Umieściłem karty w koszulkach i świetnie się tasują, choć Recenzent pisze że koszulki przeszkadzają. Moim zdaniem pomagają. Problem to czarna obwódka kart, jeżeli nie stosuje się koszulek to bardzo szybko uwidaczniają się efekty ciągłego tasowania. U mnie w domu stosujemy metodę tasowania przez rozkładanie kart na trzy stosy.
04-03-2009 21:12
Ezechiel
   
Ocena:
0
W imieniu recenzenta i swoim bardzo Wam dziękuję za komentarze. Moim zdaniem świetnie uzupełniają treść recenzji, dzięki czemu Czytelnicy zyskują bardziej wielostronny ogląd.

Dzięki.
04-03-2009 23:28
~Panki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Dla ludzi z problemami z tasowniem:

http://tiny.pl/bwtq

05-03-2009 13:39
Ifryt
   
Ocena:
0
@Panki

Fajne! Faktycznie świetnie nadawałoby się do Dominiona. :D
06-03-2009 11:53
~ktoś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-3
Tej recki nie da się czytać. Totalna kaszana, pomieszanie i niespójność, brak wyraźnego podziału podczęści, Tekst poszatkowany i nieciekawy. Jak ktoś nie zna innych opisanych gier to już wogóle nie wie o co chodzi. Albo opisujesz Dominiona albo robisz ranking na najlepszą karciankę. Następnym razem jak napiszesz recke, odłóż ją na kilka dni. Przeczytaj jeszcze raz, daj komuś do przeczytania i poprawiaj tekst tak długo, aż da się go czytać. Najgorsza recka w Poltegeist.
06-03-2009 20:26
~grim

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Piszesz taką krtyczyną opinię na temat recenzji, a boisz się pod nią podpisać :/
07-03-2009 13:53
~ktoś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
Nie zauważyłem żeby ktokolwiek się tutaj podpisywał, a nick "ktoś" mówi o mnie tyle samo co np. nick "Ifryt" o jego właścicielu.
A recka jest beznadziejna bez względu na to czy się podpiszę czy nie.
I tak jak lubie np recki Ezechiela, to recka Pena to jest pomyłka.
07-03-2009 20:23
Ezechiel
   
Ocena:
0
1. Dane Ifryta, neishina, Pena i moje znajdziesz w naszych profilach. Dodatkowo imię i nazwisko autora znajdziesz w ramce u góry tekstu. Dodatkowo w linku redakcja znajdziesz imiona osób odpowiadających za dział.

2. Pen użył nieco inne kompozycji niż preferowana przeze mnie - ale nie widzę w tym tekście wspominanych przez Ciebie wad. Tym niemniej, zwrócę uwagę Penowi, aby przy następnych tekstach mniej eksperymentował ze strukturą tekstu.

Nie odważyłbym się za to stwierdzić, że to najgorsza recka na Polterze - nie czytałem wszystkich kilkuset tekstów tego typu (w tym ponad setki w bazie danych planszówek).

Pozdrawiam
M.Z.
07-03-2009 22:49
~ktoś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
OK. No to kilka przykładów:

1. "Im więcej pieniędzy, tym częściej będą one trafiać nam na rękę, a większe nominały należy po prostu... kupić." - po pierwsze wow! genialny wniosek na poczatku + wszystkie karty trzeba kupić; nie ma nic o zróżnicowaniu cen kart; jak czytający ma się zorientować w mechaniźmie zakupów jeżeli gry nie widział? Nie ma nic o rodzajach kart poza wspomnianym zestawie kart akcji.

2. "Odrzucanie kart na stałe poza grę (na "śmietnik") zdarza się stosunkowo rzadko i wiąże się z dobrowolnym wykorzystaniem karty akcji i odpowiednią korzyścią." - jeżeli w zestawie kart akcji występuje Chapel, to bieżesz go właśnie po to żeby się pozbyć kart smieciowych i robisz to w dużej ilości. Jeżeli bieżesz kartę. A Moneylender? - tak samo karty trafiaja na śmietnik. A Mine? - tak samo. A Thief? A Remodel? A Feast? Pełno przykładów gdzie karty lądują w śmietniku. I nie tylko dobrowolnie. To jest wniosek autora - czy aby słuszny?

3. "Na przykład wioska (village) umożliwia nam dociągnięcie karty i zagranie dwóch kolejnych akcji. Dobieramy kartę, zagrywamy kowala (smithy), który pozwala dociągnąć natychmiast 3 karty i zostaje nam jeszcze jedna akcja. Jeśli wśród dociągniętych kart znajdzie się kolejna wioska i kowal, zagrywamy obie i nadal mamy jeszcze jedną akcję..." - przecież wszystkie karty akcji możemy już mieć na ręce, a dobierać mogą nam sie np punkty zwycięstwa. Wtedy zgodnie ze zdaniem z recki nie działa kombo - działa według autora (przynajmniej tak napisał) tylko gdy karty akcji dochodzą nam wraz z dobieraniem.

4. "Zwolennicy interakcji nie będą zawiedzeni – jest kilka kart, które zasieją prawdziwy chaos i spustoszenie w kartach innych graczy. Wariant interaktywny polecam szczególnie przy 4 osobach – satysfakcja z zaszkodzenia 3 graczom jest proporcjonalnie trzykrotnie większa niż przy grze z jedną osobą. Natomiast osoby bezkonfliktowe po prostu wybiorą inne karty i każdy zajmie się własnym poletkiem." - Z akapitu wynika, że zastosowawszy wariant interaktywny, gracze nie lubiący owej interakcji będą sobie zbierać inne karty niż karty ataku. Jak to każdy zajmie się własnym poletkiem? Przecież wtedy ta interakcja trafi właśnie w te osoby co jej nie lubią. A gdzie np informacja że jest karta którą można się obronić przed atakiem? Ja wiem o co autorowi chodziało, ale chyba nie chodzi o to żeby czytający miał się tego domyślać.

5. "Wyobrażenie sobie, że poprzez wtasowanie do talii kolejnego punktu zwycięstwa (posiadłości, księstwa lub prowincji) rozbudowujemy własne królestwo wydaje się mocno abstrakcyjne." Brak wyjaśnienia nazewnictwa kart wcześniej, teraz wprowadza zamęt - więc punkty zwycięstwa czy prowincji. A może to to samo - trzeba się domyślać.

6. "Grze często zarzuca się wysoką losowość." - kto zarzuca? Autor czy jego koledzy. Przy tasowaniu kart losowość wystepuje i tyle.

7. "Moim zdaniem losowość Dominiona jest porównywalna z tą obecną w Magic: the Gathering " - jeśli nie znam Magica to nadal nie wiem jaka ta losowość jest.

8. "Trudno mieć żal np. o to, że nie wychodzą nam wieloakcyjne kombinacje gdy mamy w talii tylko jedną wioskę i targ. Należy też wystrzegać się myślenia typu "kupię cokolwiek na co mnie stać" bo w ten sposób zaśmiecamy sobie talię i zmniejszamy prawdopodobieństwo przyjścia na rękę interesującego nas zestawu kart." - znowu nazwenictwo którego autor nie wyjaśnił - co komu mówi wioska i targ jak gry nie widział. A o kupowaniu czegokolwiek - czesto ma się za mało pieniędzy żeby kupić to co się chce i kupuje się coś na co nas stać z myślą o późniejszej zamianie (remodel) lub karty o koszcie 2, które są w grze bardzo pomocne. Wniosek więc raczej na wyrost.

9. "Tak czy inaczej – miłośnicy karcianek będą zachwyceni, malkontenci i tak dalej będą grali w Caylusa." - a cóż to za wniosek. To że autor nie lubi Caylusa to widać, ale dlaczego zniechęca innych do dobrej gry. No i znowu jakaś nazwa która może nic nie mówić.

10. "W końcu udowodnię mojej żonie, że wygranie przez Nią trzech ostatnich rozgrywek było wyłącznie kwestią przypadku... " - no więc jak to jest z tą losowością, skoro mowa o przypadku. Może lepiej sobie udowodnić swojąnwyższość w Caylusie?

11. "Moim zdaniem optymalną ceną byłoby 100 zł i wydaje się ona realna za jakiś czas. Na mniej nie mamy raczej co liczyć." - Domiona można kupić w Polsce za 130 PLN już od dawna (ze zniżkami nawet taniej). W Niemczech można ją kupić nawet za 24 EUR. W tej grze płacisz za genialny pomysł, a nie za klocki, żetony itd.

12. 7 nazw innych gier w tym skrót RftG - to jest recenzja gry Dominon czy ranking na najlepszą karciankę? Jeśli komuś nic te nazwy nie mówią to takie porównania nie mają sensu, ponieważ utrudniają wyciąganie wniosków (podobnych lub przeciwnych do autora recki). Recka przypomina tłumaczenie słowa angielskiego, słownikiem angielskim, gdzie w tłumaczeniu sa kolejne słowa których nie rozumiemy. Takie combo ;)

13. A gdzie coś o tym jak gra się kończy? Przecież to jest też element strategii. Trzeba liczyć punkty innnych graczy, pilnować czy się nie kończą stosy itd.

14. "Nie odważyłbym się za to stwierdzić, że to najgorsza recka na Polterze - nie czytałem wszystkich kilkuset tekstów tego typu (w tym ponad setki w bazie danych planszówek)." - faktycznie, najgorsza recka gry (planszowek/karcianek) z tych które przeczytałem w tym serwisie. I fakt w innych serwisach/blogach bywają gorsze.

Krytyka powinna służyć autorowi do pracy nad tekstem. Ja go nie przekreślam, ale popracować warto - bo to potem czyta kilkaset osób (może ;)) i szkoda żeby wyrabiali sobie zdanie o jakiejś grze na podstawe tak słabego tekstu w fajnym serwisie. A w klasycznej recenzji lepiej trzymać się pewnego szablonu, a eksperymenty zostawić we własnym komputerze.
08-03-2009 09:50
Ysabell
   
Ocena:
0
Cześć. Ponieważ redagowałam ten tekst, to poczułam się wyciągnięta do odpowiedzi. :)


W skrócie - mam wrażenie, że w recenzjach planszówek cenisz jak najwięcej streszczenia zasad mechanicznych, czyli dokładnie odwrotnie niż ja (ja po dokładną mechanikę sięgam do wiszących w sieci instrukcji, jeśli recenzowana gra mnie zaciekawi), więc możemy mieć problem z consensusem. Zwłaszcza, że cenię sobie również w reckach porównania z innymi grami i trochę humoru.

[UWAGA dla niezainteresowanych: nastąpi wymiana argumentów ciekawiąca prawdopodobnie głównie dyskutantów. W zasadzie możecie już przejechać do zakończenia posta]

A trochę dłużej:

punkty 1-5, 8 i 13 wyraźnie odnoszą się do tego ile mechaniki chce się mieć w recce. Dodatkowo:
1 - dla mnie najbardziej specyficzna cecha Dominiona - kasę się kupuje za kasę.
2 - rzeczywiście podczas rozgrywki wyrzucanie na śmietnik jest tak częste jak odkładanie na stos zużytych (nawet biorąc pod uwagę inne karty, o których w recce nie było, a które raczej rzadko wszystkie znajdą się w talii)? Mam wrażenie, że raczej stosunkowo... rzadsze.
3 - opis kombosa rzeczywiście nie stuprocentowo dokładny (można to było napisać dokładniej), ale wydaje mi się, że stuprocentowo zrozumiały (ale na pewno mało dokładnie wytłumaczony mechanizm - patrz wyżej).
4 - True, można odnieść wrażenie, że ominą te karty przy rozgrywce, a nie wybieraniu kart. Co zresztą też jest możliwe (sama bym tak robiła ;) ), ale nie o to idzie.
5 - dla mnie sformułowanie "olejnego punktu zwycięstwa (posiadłości, księstwa lub prowincji)" jest właśnie dokładnie wyjaśnieniem nazewnictwa kart.
8 i 13 to już chyba zupełnie kwestia preferencji - ja nie po to czytam recenzję, żeby dowiedzieć się co robi karta wioska czy targ, albo poznać niuansy strategii, a nawet dowiedzieć jak kończy się gra (patrz wyżej ;) ).

Punkty 6 i 7 - mam wrażenie, że albo nie czytasz dokładnie, alb tutaj troszkę na siłę próbujesz znaleźć problem. Totalnie nie znam Magica, ale stwierdzenie "gracz ma wpływ na to jakie i ile kart znajdzie się w decku, dzięki czemu element losowy można ograniczyć" wydaje mi się całkowicie jasne. A 6? Dla mnie kluczowym słowem jest w nim "wysoka", a nie "losowość" - i właśnie z tą "wysoką" recenzent się dalej rozprawia. I się nie zgadza. Więc chyba nie mógł wcześniej napisać, że występuje na pewno (tylko właśnie, że różni tacy zarzucają...).

Punkty 9 i 10 to właśnie tyle poczucia humoru ile lubię w recce (a propos - wiem to na pewno - recenzent bardzo lubi Caylusa i pewnie dlatego może pozwolić sobie na puszczanie oka na jego temat... A Caylus to notabene świetny przykład gry nielosowej, mogcej się spodobać ludziom, którym nie odpowiada losowość Dominiona). Swoją drogą Pen chciał dodać emotkę po 10, ale przekonaliśmy go (z Ezim), że czytelnik wyłapie dowcip bez tego. JAk widać niekoniecznie, ale i tak będziemy unikali na dziale wrzucania do recenzji emotikon.

11 nie łapię. Autor napisał ile by dał za tę grę, żeby wydawało mu się to porządną ceną (Ja akurat nie dałabym nawet pięciu dych), dopisał też, że jest realna za jakiś czas (co w zasadzie potwierdzasz). Nie napisał, że uważa, że Dominion nie jest wart więcej bo nie ma klocków i żetonów (chyba, że coś przeoczyłam). W zasadzie wygląda na to, że się zgadzacie. Gdzie problem?

Co do 12, to tak jak mówiłam - bardzo lubię porównania (im więcej tym lepiej). Również do gier, których nie znam. Tutaj akurat porównań jest niemal jak na lekarstwo (cztery inne gry) - odnosząc choćby do ostatniego tekstu Ezechiela (Brass - osiem już we wstępie).

[UWAGA: (prawie ;) ) koniec nieinteresujących niektórych dywagacji]

Podsumowując: super, że napisałeś, co Ci się w recenzji nie podobało. Super, że rozwinąłeś pierwszego posta w taki, który może coś dać recenzentowi, który na pewno chętnie to przeczyta.

Z drugiej strony nie uważam, żeby recka Pena bardzo odstawała poziomem od działowej średniej. Wnosząc z komentarzy (choćby dwóch pierwszych) inni też są tego zdania.

Pozdrawiam.

PS. Przepraszam za przydługiego posta, ale nie było jak tego załatwić prywatnie, ze względu na to, że 'ktoś' jest niezarejestrowany.
08-03-2009 10:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dyskusja pod recenzją jest o wiele lepsza niż na pw, kto ciekawy przeczyta, komu się nie chce - nie przeczytał też pewnie recki.

W recenzjach gier cenię ład i porządek. Wszystko powinno być jakoś wyważone - każdy robi to według uznania. Jednak w tej recenzji jest dużo mechaniki, która opisuje szczegóły tylko że autor zapomniał we wszystko jakoś nas wprowadzić. O dobrej recce pisał chyba Ezecheil pod inną recką i wskazywał ile czego powinno być. Jeśli to jest modelowe podejście to ta recenzja ma się nijak do tego. Panuje w niej bałagan a informacje sa niekompletne albo wprowadzają w błąd.

A co do porównań to się nie zgodzę. Co innego wypisać inne gry tego autora, a co innego ciagłe odniesienia w tekście do innych gier. Nic mi nie daje porównanie do Magica jeśli go nie znam. Nie każdy grał w te gry co autor.

A humor - świetnie jeżeli jest. Świetnie też jeżeli podany jest w sposób zrozumiały. Wybacz, ale dygresja o Caylusie nijak śmieszna nie jest. Nawet teraz jak wiem, że to żart to jakoś go nie wyczuwam.

Po szczegóły zasad każdy sięga do instrukcji. Jednak jakiś pogląd powinien się w recenzji znaleźć. Nie mam grać na podstawie recenzji, ale mam wiedzieć jak to ogólnie chodzi. A tu brakuje ogółu, są za to szczegóły.

ad.1 "większe nominały należy po prostu... kupić" wcale nie równa się Twojemu "kasę się kupuje za kasę. ". Wszystkie karty w Dominionie należy kupić. Nawet tą o koszcie 0. I dalej - jakie większe nominały - ile ich jest? 10, 50, 100. W grze występują trzy nominały, każdy ma swoją cenę i tyle.

ad.2 tego co napisałaś chyba nie rozumiem. To jak jest: tak jak napisał autor że rzadko cokolwiek trafia do śmietnika czy jest to raczej bzdura bo dużo kart ląduje w śmietniku?

ad. 13 warto wiedziec jak się kończy gra. "a nie po to czytam recenzję, żeby dowiedzieć się co robi karta wioska czy targ, albo poznać niuansy strategii, a nawet dowiedzieć jak kończy się gra" - to po co czytasz recenzję gier? Gry to nie filmy - jak ktoś zdradzi zakończenie to nie warto filmu ogladać.

ad. 9 i 10 - no nie załapałem. Ale czy to moja wina czy autora? Może warto zrobić ankietę: ilu zrozumiało ten żart. Stawiam że nie wielu.

ad.11 w tym chociażby że pod recenzją widnieje cena 140 PLN, a mozna ja kupić trochę taniej. Ale to faktycznie szczegół.


"A Caylus to notabene świetny przykład gry nielosowej, mogcej się spodobać ludziom, którym nie odpowiada losowość Dominiona)." -
sam bardzo lubię i Dominion i Caylusa. To dwie różne bajki - albo karcianka albo mózgożerny Caylus.

I przypomniało mi sie jeszcze coś: a gdzie np informacja że na kartach jest dużo napisów i wersja angielska i niemiecka wymusza podstawową znajomość tych języków. A gdzie informacja że lada moment będzie polska wersja tej gry. A gdzie informacja że będą dodatki (właściciwe to już są). To nie jest opis mechaniki, ale rzetelne informacje "dzienikarskie". A tutaj ich brakuje.

Jeśli nie grałem w Dominion, i nie jestem znawcą rynku gier to czytam recenzje. Niech one będą obiektywne i pełne. To że mam jakąś grę i zagrałem w nią z żoną nie sprawia, że napiszę sobie recenzję i puszcze na necie.

Podsumowując, prawda jest że każdy lubi co innego w recenzjach, pewien poziom warto jednak trzymać. I nie prawdą jest że ta nie odbiega od innych działowych. Odbiega i to bardzo.

PS.
- ile razy autor zagrał w Dominiona przed napisaniem recki? Przetestował wszystkie warianty z ilością graczy? Grał na BSW z mistrzami?
08-03-2009 11:54
~ktoś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Odnoszę wrażenie że lepiej przeczytać nasze wywody pod recką niz samą reckę.
Ileż ciekawych informacji można się z nich dowiedzieć. Dużo więcej niż samej recenzji.
08-03-2009 12:02
Ezechiel
   
Ocena:
0
1. Nie ma recenzji obiektywnych. Co do ich "pełności" - zawsze trzeba iść na kompromis pomiędzy czasem, długością i klarownością tekstu i setką innych czynników.

2. Jako osoba odpowiadająca za dział dążę do dużej ilości porównań w recenzjach. Pod względem ilości porównań recka Dominiona jest w okolicach normy działowej.

Dlaczego porównania są fajne - pisałem w felietonie nt. recenzowania. W skrócie - nawet jeśli nie znasz gry, do której autor się odwołuje - możesz rzucić okiem na jej recenzję. A stwierdzenie "losowość jak w Magicu, gracz ma wpływ na prawdopodobieństwo" jest moim zdaniem znacznie bardziej użyteczne niż "losowość jest wysoka".

3. Rzeczywiście w recenzji zabrakło informacji na temat ilości tekstu na kartach, planowanej polskiej edycji itp. Niezależnie od tego uważam, że w tekście była wystarczająca ilość informacji mechanicznych.

Podobnie jak Ysabell - uważam, że wrażenia autora z partii i skojarzenia z innymi grami są równie ważne co opis mechaniki.

Niemniej - jeśli więcej Czytelników będzie wolało teksty bardziej mechaniczne - pomyślę nad zmianą polityki. Póki co mam raczej głosy, że obecne proporcje są dobre.

PS - Proponuję Ci, abyś napisał kilka akapitów na temat tego dlaczego Dominion jest fajny - chętnie opublikuję je jako ramkę do recenzji.

Na dniach pojawi się też ramka krytyczna - opisująca słabe strony Dominiona, więc myślę, że taki wielogłos będzie przydatny.

Dzięki za dyskusję, wracam do dłubania w następnych tekstach.
Pozdrawiam
M.Z.
08-03-2009 13:13
   
Ocena:
+1
Drogi Ktosiu!

Dziękuję za Twoją konstruktywną krytykę tam, gdzie się ona znalazła. Pozwolisz jednak, że odpiszę na kilka Twoich zarzutów, które uważam za brednie.

1. Szczegół czy ogół?

W jednym miejscu piszesz: „Nie ma nic o rodzajach kart poza wspomnianym zestawie kart akcji”, w innym „brakuje ogółu, są za to szczegóły”. Czy jeżeli napiszę, że karty akcji dzielą się na: atak, kontratak, służące do dociągania kolejnych kart, dające bonusy do kupna itd. to będzie to Twoim zdaniem pójściem w ogół czy szczegół? Bo rozumiem, że to miałbym zawrzeć, opisując „rodzaje” kart? Za to napisałem: „karty akcji powinny służyć nam przede wszystkim zgromadzeniu jak największej liczby pieniędzy na ręce w jednym rozdaniu”, i to jest ogół.

2. Śmietnik.

Napisałem, że karty lądują na śmietnik „STOSUNKOWO” rzadko. W stosunku do czego? Kart, które trafiają na stos kart odrzuconych. Co do dobrowolności – masz rację, jedna karta (Thief) jest tu wyjątkiem.

3. Kombinacje.

„przecież wszystkie karty akcji możemy już mieć na ręce, a dobierać mogą nam sie np punkty zwycięstwa. Wtedy zgodnie ze zdaniem z recki nie działa kombo - działa według autora (przynajmniej tak napisał) tylko gdy karty akcji dochodzą nam wraz z dobieraniem.”

Nie napisałem tak. Ty to tak zinterpretowałeś. Przykład z wioską i kowalem miał tylko zilustrować możliwe działanie kombinacji.

4. Interakcja

„Z akapitu wynika, że zastosowawszy wariant interaktywny, gracze nie lubiący owej interakcji będą sobie zbierać inne karty niż karty ataku. Jak to każdy zajmie się własnym poletkiem? Przecież wtedy ta interakcja trafi właśnie w te osoby co jej nie lubią. A gdzie np informacja że jest karta którą można się obronić przed atakiem?”

Czepiasz się. Oczywiście miałem na myśli wybór innego wariantu gry, bez kart interaktywnych. Domyślam się, że ty to zrozumiałeś, ale nie uważam aby użycie stwierdzenia „inne karty” zamiast „inny wariant” spowodowało niezrozumienie u innych czytelników
Nie opisuję szczegółowo kart ataku, po co zatem mam pisać o karcie kontrataku? Obie stanowią o interakcji.

5. Losowość

"Grze często zarzuca się wysoką losowość." - kto zarzuca? Autor czy jego koledzy. Przy tasowaniu kart losowość wystepuje i tyle.”

Nie wiem czy zauważyłeś, ale ja nie zarzucam grze wysokiej losowości. Za to spotkałem się z kilkoma podobnymi opiniami. Potrzebujesz źródeł?

6. Caylus

„Tak czy inaczej – miłośnicy karcianek będą zachwyceni, malkontenci i tak dalej będą grali w Caylusa." - a cóż to za wniosek”

To nie wniosek, tylko żartobliwa, autoironiczna dygresja. Oczywiście, nie musi Cię śmieszyć moje poczucie humoru. A mojej Żonie nie muszę niczego udowadniać, najwyżej czasem samemu sobie ;)

7. Porównania

Piszesz : „A co do porównań to się nie zgodzę. Co innego wypisać inne gry tego autora, a co innego ciagłe odniesienia w tekście do innych gier.”

Jeżeli dobrze zrozumiałem, sugerujesz aby zrezygnować z porównywania do innych gier, bo dla osoby, która dopiero wchodzi w świat planszówek (karcianek), recenzja z podobną ilością porównań będzie bezużyteczna.? OK. Tylko czemu w takim razie posłuży podanie innych gier autora, skoro to również (a może nawet TYM BARDZIEJ) nic takiemu czytelnikowi nie da?

Pod tym kątem trudno jest wywarzyć recenzję produktu jakim jest gra planszowa czy karciana, skierowana nadal mimo wszystko do niszy. O ile byłbym w stanie napisać recenzję Osadników z Catanu bez porównań, to przy Dominionie wydały mi się wręcz konieczne. A gdybym ich nie umieścił to zaraz posypałyby się pytania „a do czego to podobne? Nie dogodzisz wszystkim.

8. Inne

Co do informacji na temat polskiej wersji gry i dodatków, uważam, że nie muszą one koniecznie znaleźć się w recenzji. Wystarczy, że pojawią się w newsach na serwisie. Ale masz rację, nie zaszkodziłoby gdybym je tam umieścił.

Na końcu odpowiem na Twoje ostatnie pytanie. W grę zagrałem kilkadziesiąt razy przy różnej ilości graczy. Nie przetestowałem wszystkich wariantów, bo nie uznałem tego za konieczne aby opisać ogólną mechanikę gry. Zapoznałem się z treścią wszystkich kart i jestem w stanie wyobrazić sobie ich potencjalne działanie oraz interakcję z innymi akcjami. Nie sądzę aby warunkiem koniecznym do napisania recenzji gry byłq gra z mistrzami.

I tyle.
09-03-2009 11:58
~Ktoś

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-5
Ty swoje, ja swoje. Można by jeszcze tak długo się przepisywać. Ciekawe że odpowiadasz na moje brednie, z którymi się w kilku miejscach zgadzasz.
Pisz więc sobie recenzencie Drogi, te swoje wywody. Ja dam im jeszcze jedną szansę. I albo zostanę przy swoim, albo przekonasz mnie do swojej twórczości.
10-03-2009 09:05
~Crinos_pl

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W pełni zgadzam się z opinią usera o nicku "Ktoś". Gdyby nie fakt, że w grę już grałem, to raczej niewiele bym z tej recenzji zrozumiał - taka jest enigmatyczna.
08-07-2012 21:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.