» Artykuły » Inne artykuły » Cyklady vs. Kemet

Cyklady vs. Kemet

Cyklady vs. Kemet
Cyklady i Kemet łączą w sobie atrybuty będące obiektem pożądania miłośników gier planszowych: przepiękne wydanie, bogactwo komponentów oraz szalenie klimatyczną rozgrywkę. Nie dziwią zatem co i rusz padające pytania: jak wygląda wzajemna relacja pomiędzy tytułami?

Premiera Cyklad miała miejsce w roku 2010 i od tego czasu światło dzienne ujrzały dwa rozszerzenia tj. Hades, oraz Tytani. Na łamach serwisu można zapoznać się z recenzją zarówno edycji podstawowej, jaki i obu dodatków. Kemet wypada pod tym względem zdecydowanie ubożej, ponieważ jak dotąd tytuł ogranicza się jedynie do edycji podstawowej, a pierwsze rozszerzenie Ta-Seti nadal pozostaje melodią przyszłości. Niedalekiej co prawda, ale jednak. Więcej o grze można przeczytać tutaj. Należy także wspomnieć o pomostowym rozszerzeniu C3K: Creatures Crossover Cyclades/Kemet spinającym oba tytuły oraz wzmacniającym pytania o wzajemną zależność pomiędzy nimi.

Warto podkreślić, iż obie gry odniosły komercyjny sukces, który znalazł swoje odzwierciedlenie w rankingu opiniotwórczego serwisu BGG, według którego Kemet znajduje się w chwili obecnej na 77 pozycji, Cyklady zaś niewiele niżej, bo na miejscu 104; aczkolwiek w szczytowym momencie zamykały ósmą dziesiątkę gier w klasyfikacji. Jeśli zaś chodzi o rynek krajowy, to większą popularnością cieszą się Cyklady, możliwe, że za sprawą polskiej edycji, chociaż być może to zbyt mocne sformułowanie, albowiem gra jest niezależna językowo, a spolszczenie obejmuje instrukcję gry. Podobnie niezależny językowo jest Kemet, jednakże brak polskiego wydawcy (już niedługo ten stan rzeczy ulegnie zmianie) jest najbardziej prawdopodobna przyczyną tego, iż ten tytuł nie dotarł do szerokiego grona odbiorców.

Przytoczone powyżej aspekty sprawiają, iż często padają pytania dotyczące porównania Cyklad oraz Kemet, zwłaszcza w kontekście wyboru gry przed jej zakupem, które jakby nie patrzeć nie należą do najtańszych. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej obu omawianym pozycjom.

Jakość wydania

Cyklady: duża, kompozytowa, plansza, układana w zależności od liczby uczestników. Multum figurek, zarówno takich "zwyczajnych", czyli żołnierzy, jak i potworów, wykonanych bardzo solidnie, z olbrzymią troską o detale. W skład zestawu wchodzą także karty potworów, każda z unikalną ilustracją będącą maleńkim dziełem sztuki. Całość uzupełniają karty kapłanów oraz filozofów, żetony budynków - może pozbawione już takich walorów estetycznych jak reszta komponentów, niemniej jednak wykonanych równie solidnie. Ponadto na uwagę zasługują żetony bogów oraz zasłonki graczy przyozdobione prześlicznymi malowidłami.

Kemet: plansza jest jedna, aczkolwiek dzięki dwustronności także została dostosowana do liczby graczy. Figurki żołnierzy prezentują poziom identyczny jak konkurencja; aczkolwiek jeśli ktoś myślał, że figurki stworów znane z Cyklad to kres możliwości produkcyjnych, będzie zdumiony jakością produktów z Kemet. Pietyzm wykonania aż zapiera dech w piersi. W pudełku znajdują się także fantastycznie zilustrowane kafle mocy wykonane z grubej tektury i cechujące się wysoką jakością druku oraz nieco plastikowych żetonów i kart. Te ostatnie, mimo iż bardzo estetyczne, to jednak wymagają zabezpieczenia koszulkami chroniącymi przed zniszczeniem.

Werdykt: znakomite wydanie jest cechą charakterystyczną obu tytułów

Tematyka i klimat

Cyklady: motywem przewodnim jest walka antycznych polis o dominację nad archipelagiem Cyklad. A że świat starożytnych Greków był przepełniony boską obecnością, toteż droga do sukcesu wiedzie poprzez modlitwę i zdobycie przychylności absolutów rządzących światem: Zeusa, Posejdona, Ateny, Aresa tudzież Dionizosa. Zapewniają oni swoje łaski umożliwiające objęcie we władanie wysp greckich. Klimat to olbrzymi walor Cyklad. Projektanci gry świetnie poruszają się pośród meandrów antycznych wierzeń, będących motorem napędowym mechaniki. Warto także zaznaczyć, iż szata graficzna świetnie współgra z powszechnym wyobrażeniem na temat mitologicznych istot, bóstw etc.

Kemet: tutaj wszystkie elementy gry także są podporządkowane nadrzędnym celom, jakimi są tematyka oraz budowa odpowiedniego klimatu. Oto uczestnicy rywalizacji starają się zwyciężyć w bezpardonowej walce o prymat pośród miast starożytnego Egiptu. Bogowie co prawda nie uczestniczą bezpośrednio w starciach, jednakże pozyskiwane moce oraz – a nawet przede wszystkim –  istoty także budują nastrój zgodny z wyobrażeniami  na temat krainy położonej nad Nilem. Jednakże mimo tych starań Kemet minimalnie ustępuje Cykladom. Dlaczego? Być może brakuje tego boskiego ducha tak obecnego u rywala. A może przez drobne wpadki, jak na przykład obecność karty przedstawiającej słynne testudo – taktykę kojarzoną zdecydowanie ze starożytnym Rzymem.

Werdykt: minimalnie, ale jednak zwyciężają Cyklady.

Mechanika

Cyklady: tytuł wykorzystuje kilka bardzo ciekawych mechanizmów: licytację łask, losowe wykładanie bóstw, umieszczanie i przesuwanie żołnierzy, pozyskiwanie zasobów (punkty chwały, kapłani, filozofowie) potrzebnych do rozbudowy oraz możliwość przeprowadzania zakupów, np. istot mitologicznych. Do tego doliczyć należy akcje specjalne wynikające z boskich łask. Gra prezentuje sobą pełen przepych: kafelki bogów, kart, figurki oraz żetony. W efekcie Cyklady oferują olbrzymie bogactwo możliwych zagrań oraz trików. Co ważne, całość działa bez zarzutu, już po pierwszej partii wszystkie reguły rządzące grą są bardzo jasne i nie pozostawiają wątpliwości czyniąc tym samym z Cyklad tytuł nietuzinkowy oraz zapadający w pamięć.

Kemet: spędzając czas na planszą nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż w założeniu wzorowano się na Cykladach. Mechanika pozbawiona zgrzytów, bez cienia tekstu, wykorzystująca kilka koncepcji oraz rodzajów mechaniki równocześnie. Istotą gry jest rozdysponowywanie dostępnych punktów pomiędzy rozbudowę piramid reprezentujących rozwój miasta, pozyskiwanie zasobów, których funkcję pełnią kafelki mocy, figurki żołnierzy oraz potworów a także karty, których wybór jest utajniony do momentu odsłonięcia podczas bitwy. Całość działa bardzo płynnie i nie nastręczą jakichkolwiek wątpliwości, jednakże nie budzi nadmiernego entuzjazmu. Ot solidne, sprawdzone rozwiązania, ale bez szału.

Werdykt: Cyklady są tytułem ciekawszym od strony mechaniki.

Skalowalność

Oba tytuły stworzone zostały z myślą o dwóch do pięciu graczach. Metodą wykorzystaną w celu uzyskania odpowiedniej skalowalności są dwustronne plansze układane w zależności od liczby uczestników. W przypadku Kemet, uwzględnić należy także wyłączenie pewnych obszarów na mapie. Jednakże mimo dość podobnych rozwiązań praktyka wygląda odmiennie w przypadku obu tytułów.

Cyklady zapewniają pełnię dobrej zabawy już w trakcie rozgrywki dwuosobowej. Zdarza się, chociaż może nie nazbyt często, iż Cyklady wskazywane są jako pozycja idealna dla takich właśnie partii, zwłaszcza jeśli uwzględni się rozszerzenie Hades. Wówczas pojedyncza partia potrafi zamienić się w starcie godne eposu Homera. Oczywiście, im więcej uczestników, tym emocje rosną, co wydaje się być naturalnym zjawiskiem. Ogólnie rzec ujmując jest to gra dobrze wyskalowana, co znajduje swoje odzwierciedlenie  w jej grywalności.

Uprzedzając wniosek końcowy należy napisać wprost, iż Kemet – przynajmniej w mojej opinii – przegrywa wyraźnie z Cykladami. Tak, owszem, jest to rewelacyjna pozycja w przypadku partii cztero- i pięcioosobowych, jednakże przy trzech uczestnikach traci sporo ze swojej atrakcyjności, a przy dwóch stanowi cień samej siebie. Ulatuje całkowicie duch rywalizacji o najlepsze kafelki mocy oraz potwory, a poziom emocji gwałtownie pikuje w dół. Kemet to gra, w której wyszukiwanie słabych punktów przeciwników stanowi nieocenioną umiejętność, a zabawa w duecie ogranicza to do minimum. Wiadomo bowiem kto kogo zaatakuje...

Werdykt: zdecydowana przewaga Cyklad.

Ogólnie

Cyklady, mimo, iż nieco niżej w rankingu BGG, to jednak w mojej opinii zdecydowanie górują nad Kemet. Na ich korzyść przemawia zdecydowanie lepsza skalowalność przy mniejszej liczbie osób oraz mimo wszystko ciekawsza mechanika. Nie do przecenienia jest także fakt wydania  dwóch dużych rozszerzeń zdecydowanie urozmaicających rozgrywkę. W chwili obecnej posiadając dodatki Hades oraz Tytani można w sposób niemalże dowolny wzbogacać grę o kolejne elementy, a nawet przenieść rywalizację na całkiem nową planszę.

Nie oznacza to, że Kemet to zła gra. Posiada ona szereg atrakcyjnych z punktu widzenia graczy atutów. Po prostu tytuł bardzo dobry ustępuje pozycji wybitnej. Do tej gry zrazić może przede wszystkim jednostajność rozgrywki. Żetony mocy potrafią oczywiście zróżnicować rozgrywkę, i to w sposób bardzo istotny, jednakże to cały czas oznacza walkę na piaskach pustyni. Nie ma innej drogi do zwycięstwa, jak tylko walka, walka i jeszcze raz walka. Do tego skalowalność Kemeta nie jest tak dobra jak Cyklad, aczkolwiek to może być tylko i wyłącznie moje osobiste odczucie.

Nie zmienia faktu, iż obie gry znajdują się w kolekcji i łącznie z pozostałymi pozycjami z linii wydawniczej Matagot XL stanowią chlubę mojej kolekcji gier planszowych.




Czytaj również

Cyklady: Tytani
Archipelag pełen bogów
- recenzja
C3K: Creatures Crossover Cyclades/Kemet
Na przecięciu dróg
- recenzja
Cyklady: Tytani
Fotounboxing #8
Kemet
Epickie starcia pośród piasków pustyni
- recenzja
Cyklady
Mityczne czasy, legendarna gra
- recenzja
Kemet
Fotounboxing #2

Komentarze


Araven
   
Ocena:
+1

Fajna recenzja. Przeczytałem instrukcję do Kemet, wygląda interesująco. 

Mam pytanie, jaką grę z elementami bitew i wojen możecie mi polecić, poz Cykladami i Kemet?

06-11-2014 00:06
baldar.pl
    Rodzinna gra o zabijaniu
Ocena:
+1

Araven - polecam Szogun:) Choć to trochę inna bajka.A co do recenzji. Mam Kemet i Cyklady. Te dwie traktuje tak samo. Kemet to po prostu (bardziej) rodzinna gra o zabijaniu niż Cyklady. Negatywna interakcja jest większa niż w Cykladach. A jak już mówimy o dodatkach w "ogólnie" to trzeba wspomnieć, że jest dodatek, który umożliwia migrację potworów z Cyklad do Kemet i odwrotnie. Dla mnie dwie gry 10/10. Ale trzeba przyznać, że w rozgrywce 2v2 wygrywają Cyklady:) 

23-12-2014 22:24
Araven
   
Ocena:
0

Ok dzięki, ale Szogun ma tą Wieżę do bitew jak coś nie pomyliłem, a mnie zależy na jakimś systemie walki z użyciem kości i kart ewentualnie. Czyli sposoby na tocz

23-12-2014 22:59
balint
   
Ocena:
0

Araven, a rzuć okiem na Autokrator

Tutaj rzeczywiście jest fajny sposób rozstrzygania bitew, niespotykany w innych grach planszowych. 

23-12-2014 23:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.