» Recenzje » Callisto

Callisto

Callisto
Wariacji układania klocków w różnoraki sposób powstały już tysiące – od klasycznego Tetrisa po gry planszowe stawiające przed graczami najróżniejsze warunki tej z pozoru prostej zabawy. Callisto pozwala po raz kolejny zmierzyć się z przeciwnikami i przekonać się, kto lepiej zaplanuje wykorzystanie swoich klocków.

Zabawy klockami

Zawartość pudełka prezentuje się całkiem zachęcająco – kilkadziesiąt klocków (w czterech różnych kolorach), dwanaście filarów (trzy na kolor), plastikowa plansza i dwie tekturowe wkładki do planszy, a także malutka instrukcja (wyglądająca bardziej jak broszurka reklamowa). Całość jest wykonana nieźle, zaś jej wyrazista, a nawet odrobinę krzykliwa kolorystyka powinna przyciągnąć uwagę młodszych graczy. Warto jeszcze nadmienić, iż autorem jest nie kto inny, jak Reiner Knizia, pomysłodawca olbrzymiej liczby tytułów.

Raczej nie ma co nastawiać się na skomplikowaną rozgrywkę przy tak małej ilości i prostocie elementów składających się na grę. I faktycznie, cała gra polega na układania klocków. Najpierw gracze muszą jednak wybrać wspomnianą wcześniej wkładkę (ogranicza ilość pól w zależności od ilości graczy). Potem uczestnicy zabawy wybierają po jednym kolorze i naprzemiennie stawiają na planszy dwa z trzech swoich filarów (ostatni jest zapasowy i pozwala wyjść z karkołomnej sytuacji w późniejszej fazie rozgrywki). Co ważne, nie można ustawiać filarów na środku planszy – tam możliwe jest tylko umiejscowienie klocków. Dość szybko okazuje się, że Callisto to pewnego rodzaju odmiana… domino. Tyle, że w poziomie.

Dziel i rządź

Klocki mają różną wielkość i kształt, a to otwiera graczom pole do jak najbardziej kreatywnego ich wykładania i przeszkadzania w tym samym zadaniu przeciwnikom (co ważne, klocki muszą przylegać najmniej jednym polem do kolumny lub klocków już wyłożonych, w tym samym kolorze). Zwycięzcę wyłania się zaś w prosty sposób – kiedy nikt nie ma już możliwości wyłożenia klocków na planszę, wówczas każdy pozostały w ręku gracza klocek stanowi punkty karne. Liczy się je, patrząc na ich wielkość – jedno pole to jeden punkt karny. Wygrywa gracz, który uzyska ich najmniej, w przypadku remisu zwycięzcą jest gracz, którego tura była późniejsza.

Na pierwszy rzut oka trudno w Callisto znaleźć elementy strategiczne, jednak kilka partii pokazuje, że droga do zwycięstwa wcale nie jest taka łatwa. Plansza, wbrew pozorom, nie jest taka duża, a wielkość klocków i ich różnorodne kształty skutecznie potrafią zapełnić każdą wolną przestrzeń. Kluczowe jest jednak takie zarządzanie dostępnymi elementami, by w odpowiedniej chwili móc zablokować drogę przeciwnikowi i tym samym zmusić go do obrania innego kierunku, mniej "wydajnego" niż ten pierwotny. To nadal nic skomplikowanego, ale daje zaskakująco dużo zabawy, gdy okaże się, że chomikowanie jednego klocka stanie się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Owszem, Callisto wcale nie jest grą tanią, szczególnie jak na poziom zaawansowania, jednak potrafi dać graczom całkiem sporo zabawy, jeśli ci nauczą się odpowiednio reagować na ruchy przeciwnika. Warto spróbować, bo układanie klocków, mimo że banalnie proste i nieskomplikowane, potrafi zająć trochę czasu, a gra jest wręcz idealną propozycją na rodzinne spotkania.

Plusy:

  • prosta i nieskomplikowana
  • nieźle wykonana
  • kolorystyka atrakcyjna dla młodszych graczy

Minusy:

  • droga
  • pastelowa, krzykliwa kolorystyka
  • szukający czegoś wymagającego nie znajdą tu nic dla siebie

 

Dziękujemy wydawnictwu Piatnik za udostępnienie gry do recenzji.

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
10
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Callisto
Typ gry: logiczna
Projektant: Reiner Knizia
Data wydania oryginału: 2009
Wydawca polski: Piatnik
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 7 lat
Czas rozgrywki: około 20 minut
Cena: 85 zł



Czytaj również

Callisto
Lepsza wersja Blokusa
- recenzja
Dino Park
Park Jurajski dla najmłodszych
- recenzja
Polska Luxtorpeda
Kto pierwszy, ten lepszy
- recenzja
Brains: Uśmiech proszę!
Czy śmiech jest zaraźliwy?
- recenzja
Samuraj
Powrót klasyka
- recenzja
Brains: Ogród japoński
Łamigłówki w japońskim ogrodzie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.