» Artykuły » Czas na Jeepform!

Czas na Jeepform!


wersja do druku
Autor: Redakcja: Marigold

Czas na Jeepform!
Jeepform to coś pomiędzy sesją RPG a teatrem. Prowadzący grę stoi na scenie, gdzie fabułę na bieżąco tworzą uczestnicy. Brzmi dziwnie? Tylko na początku.

Co za dziwna nazwa!

Tobias Wrigstad, jeden z twórców jeepform, spytany o pochodzenie tej dziwnej nazwy, odpowiada wprost: "Na początku nazwaliśmy to po prostu freeform (ang. wolna forma), ale po wpisaniu słowa w wyszukiwarkę, wypadało jakieś 60 milionów stron. Wtedy wymyśliliśmy jeepa i nie ma problemów ze znalezieniem odpowiedniej strony czy scenariusza".

To trochę humorystyczne podejście jest charakterystyczne dla twórców tak zwanych "jeepów" – nowego i rewolucyjnego rodzaju gry stworzonego przez skandynawskich mistrzów. Skojarzenie z "wolną formą" nie było wcale przypadkowe. Tobias i jego kolega, Frederik Ostergaard, wpadli na niebanalny pomysł. Zrobili grę, w której zasady służą nie poszczególnym postaciom lub rywalizującym graczom, ale opowiedzeniu jak najciekawszej historii. A żeby przedstawić intrygującą opowieść, trzeba być elastycznym. Stąd zabawa formą i łamanie reguł.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Naprawdę wszystko mi wolno

Jeepform wyrasta bezpośrednio z LARPów. W "jeepach" gra się całym sobą, za pomocą gestów mimiki i słów przedstawia się określoną postać. Jednak, w przeciwieństwie do LARPów, "jeepy" stawiają na bardzo luźne podejście do konstrukcji scenariusza. Według Tobiasa każdą zasadę da się złamać, jeśli tylko służy to całości. Celem gry jest najczęściej przekazanie czegoś istotnego uczestnikom (na przykład określonych emocji), zaprezentowanie absurdalnej sytuacji lub po prostu stworzenie opowieści z morałem. "Jeepy" nie wymagają rekwizytów, dekoracji ani kostiumów. Właściwie twórcy tego rodzaju gier szczerze odradzają wszelkie dodatki. Dlaczego? Wyobraźcie sobie scenariusz, w którym bohater może sięgnąć dosłownie po dowolny przedmiot, jaki wymyśli gracz. W jeepie celowo się z nich rezygnuje, ponieważ raczej ciężko by było dostarczyć nieskończoną ilość rekwizytów, a poza tym stają się ograniczeniem dla wyobraźni uczestników.

Ale to swoiste "łamanie zasad" nie ogranicza się tylko do dekoracji. Prawie każdy aspekt zwykłego LARPa jest wywrócony na drugą stronę. Postacie nie należą do jednego gracza, tajemnice są wypowiadane na głos, czas skacze w przód i w tył, zarówno prowadzący, jak i gracze mogą tworzyć dowolne sceny, zmieniając fabułę i dorabiając lub zabijając wątki.

Załóżmy, że w grze uczestniczą dwie postacie i czterech graczy. Sean i Jane właśnie rozmawiają przy kolacji. Odgrywa ich dwójka graczy. Dyskutują o zeszłorocznych wakacjach w Alpach. Nagle dwóch pozostałych graczy wstaje i przejmuje role Seana i Jane w górach. Ale ich poprzednicy po chwili uznają, że zamiast wracać do kolacji, skoczą dwa lata później na porodówkę, gdzie rodzi się pierwsze dziecko bohaterów. Jeżeli te zabiegi są dobre dla opowiedzianej historii to "jeep" toczy się dalej.

Reżyser na scenie

Ale jak to? - zaprotestuje któryś z czytelników. Przecież taka dowolność jest w stanie rozwalić każdą historię w drobny mak. I czy to oznacza, że "jeepy" nie mają scenariusza? Absolutnie nie! Przed rozpoczęciem gry prowadzący przedstawia uczestnikom ramy historii. Na przykład Jane w ostatniej scenie ma zostać zabita przez terrorystę, a zdesperowany Sean wylądować w więzieniu. W jeepach są różne sposoby układania historii. Oprócz scen, można także manipulować klimatem opowieści (kryminał, romans, niesamowita opowieść), sposobem przełączania scen (za pomocą hotelowego dzwonka, telefonem, ujęciem kamery), postaciami (jakie postacie, ich cele i motywacje), miejscem (czy akcja dzieje się w jednym pokoju, czy też w różnych lokacjach), a także stosowanymi technikami (czy cofamy się w czasie, czy pozwalamy na powtarzanie scen, czy wprowadzamy postacie drugo- i trzecioplanowe)

Na straży historii stoi prowadzący. Jeśli scena jest nudna i absurdalna, można ją w każdej chwili skrócić lub po prostu przewinąć. Na przykład dwugodzinna jazda samochodem jest zwykle strasznie nużąca, po co ją zatem odgrywać? Wystarczy stwierdzić: "dwie godziny później, na miejscu". Prowadzący może także pauzować grę, by uczestnicy odnaleźli się w historii, anulować kiepskie sceny z cyklu "porwali nas kosmici, co dalej?", a nawet nakazać ich powtórzenie. Co ciekawe, ponowne odtworzenie epizodu może być przeprowadzone z perspektywy innej postaci lub w trochę innym klimacie.

Także uczestnicy mogą korzystać z narzędzi ułatwiających im zadanie. Jeżeli scena się nie klei, czas dać innym ich pięć minut. Seks lub morderstwo jest zbyt trudne do odegrania? Przewijamy do sytuacji "po", co zresztą często powoduje efekt "niedopowiedzenia", który też można wykorzystać w historii. Czasami stosuje się także tak zwane "bezpieczne słowo", po wypowiedzeniu którego przerywa się grę. Ma to zwiększyć komfort i poczucie bezpieczeństwa uczestników.

Dla aktorów czy dla amatorów?

Na pierwszy rzut oka jeepform wydaje się bardzo trudny. Odgrywanie wielu postaci, tworzenie na bieżąco historii i ciągłe improwizowanie nie brzmi jak gra dla początkującego gracza. Tymczasem okazuje się, że jeepy są często przystępniejsze i łatwiejsze dla nowicjuszy niż LARPy. Dla ludzi wychowanych na serialach ten sposób prowadzenia opowieści jest bardzo naturalny. Różnorodne techniki ułatwiają płynne operowanie scenariuszem i zabawę nim. Asysta prowadzącego powoduje, że nawet nieśmiali gracze szybko wkręcają się w akcję. Obecność niezależnego obserwatora eliminuje zaś kiepskie motywy.

Oczywiście są łatwiejsze i trudniejsze scenariusze. Niektóre jeepy bardzo mocno grają na emocjach, inne skupiają się na beztroskiej akcji. Skandynawowie stworzyli do tej pory około 200 scenariuszy. Wiele z nich zostało opublikowanych po angielsku. Jest zatem z czego wybierać. A powoli także w Czechach, na Słowacji i w Polsce powstają "jeepy". Ta forma gry jest najtrudniejsza dla prowadzącego, wymaga od niego bardzo szybkiej reakcji i dużej dozy improwizacji. Nie bez powodu reżyserowie teatralni czy LARPowi stoją zwykle poza sceną. Dobre prowadzenie bardzo płynnej opowieści wymaga dużych umiejętności.

Mnóstwo emocji i niebanalna fabuła

W "jeepy" świetnie się gra i równie dobrze się je ogląda. Liczna widownia jest mile widziana. Dzięki odróżnieniu wiedzy postaci od wiedzy graczy, nawet knucie przeciwko komuś świetnie się obserwuje. Powszechna jawność myśli i zachowań bohaterów i ramowa konstrukcja scenariusza rodzą sceny pełne napięcia oraz zaskakujące wątki.

Dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest scenariusz Poprzedni mieszkańcy(Previous occupants), gdzie od początku wiemy, że mąż zabije żonę. Jednak nie zdajemy sobie sprawy, kiedy i jakim narzędziem. W efekcie, ilekroć mąż sięga po nóż, publika czeka w napięciu, co stanie się dalej – czy wbije go w plecy kobiety, czy też posmaruje bułkę masłem.

Fabuła tworzona na bieżąco jest zaskakująca dla każdego. Jeepy wzmagają też tak zwany efekt immersji (czyli rozmywania się granicy pomiędzy postacią a graczem). To, co zaskakuje postać, zwykle zaskakuje też gracza. Choć to bohaterowi grozi śmierć, a nie odgrywającej go osobie, poziom emocji jest zbliżony. Jeepy poruszają też najczęściej tematy bardzo nam bliskie – miłość, śmierć, zdradę. Mało tutaj fantastyki i uciekania w nierealistyczne światy i sytuacje. Takie założenie czyni ten typ gry jeszcze bardziej emocjonującym. Najważniejszym celem jest płynność opowieści. Dobra historia zapada w pamięć na długie tygodnie i miesiące, a widownia nagradza ją oklaskami.

Bardzo ciężko w krótkim artykule pokazać, na czym dokładnie polega gra w "jeepa". Dlatego zachęcam do lektury raportu z gry Poprzedni mieszkańcy: na moim BLOGU.

Gdzie można zagrać?

Z "jeepami" będzie się też można zapoznać na Avangardzie, odbywającej się w dniach 22 – 25 lipca w Warszawie, na Triconie, który odbędzie się w Cieszynie w dniach 26 – 29 sierpnia. Prowadzę na tych konwentach prelekcje wprowadzające i gry. Z kolei na Innych Sferach odbywających się w dniach 24 – 26 września we Wrocławiu pojawi się sam mistrz - Frederik Ostergaard. Szczerze polecam jego prelekcje i gry.

Obecnie w Polsce "jeepami" zajmują się wrocławski Wielosfer, oraz warszawska grupa Virus. Obie chętnie wprowadzą każdego w świat "jeepów".

Zdjęcie pochodzi ze słowackiego Jeepa Dwa Światy stworzonego przez Tomáša Kozlíka.
Tagi: LARP | Jeepform



Czytaj również

Komentarze


WekT
   
Ocena:
0
Hmm czyli jeep to w zasadzie trochę to co robią kabareciarze w programie Spadkobiercy- tyle że tam jest humorystycznie :P jeżeli będę na AVie to może zajrzę spróbować ;)
18-07-2010 14:03
bukins
   
Ocena:
+1
Jakby co, to mogę zdradzić, że jeszcze w tym tygodniu pojawią się kolejne artykuły bardziej przybliżające Jeepformy w postaci tricków, technik czy też próbnych scenariuszy.
18-07-2010 14:06
Headbanger
   
Ocena:
0
interesujące.... taki larp 2.0

Chciałbym to najpierw zobaczyć, a potem zagrać!
18-07-2010 15:06
von Mansfeld
   
Ocena:
+6
Widzę, że eRPeGowość przeobraża się powoli w "klymatyczne" aktorstwo i aktorzerstwo (tak jak mamy "aktorów i aktorzyny"). Tutaj mamy niemalże bardziej improwizacyjną odmianę gatunku z rodzaju literackiego zwanego dramatem.

"Jeepform" to chyba już nie "RPG", tylko sztuka teatralna. Wiele otwartych improwizacyjnych teatrów ulicznych działa bardzo podobnie.
18-07-2010 16:06
~DeathlyHallow

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
bardzo mnie to zaintrygowało, ale fakt, związek z rpg jest w tym przypadku niezwykle luźny. tylko co w tym złego? kocham erpegi, ale już klasyczna larpy pociągają mnie ledwie ledwie to zaś naprawdę robi na mnie wrażenie, przynajmniej na papierze.
18-07-2010 18:17
~M

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A będzie gdzieś dostępny jakiś filmik z przykładowego "jeepa"? Bo mam dziwne wrażenie, że taki godzinny (lub dwugodzinny) klip na Youtube przekazałby więcej niż najdłuższe teksty :P

No i nowi mogliby stwierdzić, czy to dla nich, czy jednak nie.
18-07-2010 23:10
Fingrin
   
Ocena:
0
Film musiałby być dobrze zrobiony. Zatem wątpię żebyśmy szybko doczekali się materiału filmowego ;)

Najlepiej przyjść na jeepa i pograć lub poobserwować, okazji będzie wiele :) A ja zapraszam serdecznie!

Co do kabaretów to możliwe - tylko że nie widziałem tego kabaretu. Nie wiem jak tam ze scenariuszem, bo w jeepie zdecydowanie jest, co odróżnia go od totalnej improwizacji :)
19-07-2010 09:42
Czarny
   
Ocena:
+1
Muszę przyznać, że nie udało mi się wychwycić z tekstu jakiejś dużej, wyraźniej różnicy pomiędzy jeepem a LARPem. Mógłbyś, Fingrinie, wymienić kilka cech, którymi te dwie zabawy się różnią?

Bo jak rozumiem w obu mamy postacie, w które gracze się wczuwają i odgrywają je całymi sobą, jest osoba prowadząca, dbająca o scenariusz itd.

Na czym polega owa "wolność" graczy? Na tym, że mogą oni zrobić coś zupełnie nieprzewidzianego przez prowadzącego? Czy nie psuje to scenariusza, a przy tym - nie jest też pewną częścią LARPa (w końcu MG w RPG czy LARPach też nigdy nie przewidzi każdego działania graczy).

Przepraszam, jeżeli jestem po prostu niekumaty :).
19-07-2010 22:12
Fingrin
   
Ocena:
+1
Spoko, mi też było to ciężko na początku skumać.

Oto kilka podstawowych różnic:

W LARPie masz średnio 20 postaci, które wchodzą w interakcje między sobą

W jeepie masz średnio 4 postacie

W LARPie jest zwykle (nie zawsze) jedność miejsca i czasu

W jeepie możesz skakać historią wstecz do przodu, możesz opowiedzieć całe życie postaci

W LARPie gracz zwykle nie ma wpływu na przebieg scen - to znaczy MG ustala na początku, że to jest pogrzeb, potem stypa i tyle.

W jeepie gracz sam może dodawać sceny np. scenę śmierci pogrzebanego

W LARPie gracz gra jedną postacią i realizuje jej cele i motywacje

W jeepie gracz gra wieloma postaciami, wymienia się postaciami, a celem jest dobrze opowiedziana historia a nie np. wygrana postaci

W LARPie często są stroje i rekwizyty, gracze nie nie mogą wyciągać pistoletu z kapelusza

W jeepie zwykle tego nie ma - gracze wymyślają na bieżąco przedmioty w ich otoczeniu

W LARPie często jest mechanika umożliwiająca rozwiązywanie sporów np. Papier Kamień Nożyce

W jeepach tego nie ma


To jest tylko kilka różnic. Następne artykuły będą to szerzej wyjaśniać. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem :)

pozdrawiam

Fin
20-07-2010 09:23
Czarny
   
Ocena:
0
@Fingrin

Dzięki, wszystko jest już jasne. Sam chętnie zagrałbym w coś takiego :).
20-07-2010 12:42
~Grin Frin

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O, jaki pomysłowy jeep form: http://jeepen.org/games/gr/
21-07-2010 00:45
bukins
   
Ocena:
0
@Grin Frin

Mocny, kontrowersyjny i nie do rozegrania w Polsce.
21-07-2010 09:12
~Grin Frin

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Reprezentatywny dla całości jeep form, nie? Czemu nie do rozegrania w polsce? Wygląda ambitnie.
21-07-2010 13:14
Fingrin
   
Ocena:
0
Najbardziej reprezentatywny scenariusz jeepform to moim zdaniem "Upgrade". Są tutaj wykorzystane prawie wszystkie techniki jeepowe.

Jeepów w sieci jest co najmniej 200 - z tego kilkadziesiąt po angielsku. Gry są naprawdę różne. Tak samo jest z LARPami.
21-07-2010 14:31
~Grin Frin

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W "upgrade" też jest tak, że ktoś gra ofiarą?
21-07-2010 14:41
Fingrin
   
Ocena:
0
W upgrade nie gra się jedną postacią. W telewizyjnym show poniekąd wszyscy mogą być ofiarami ;p Możesz przeczytać jak się w to gra na stronie którą cały czas linkujesz na naszym serwisie. Będę też prezentował zasady gry już podczas jeepa.
21-07-2010 14:54
~Grin Frin

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A kiedy będzie po polsku, bo po angielsku słabo czytam? Jaka jest szansa, że polter.pl wyda np. tłumaczenie tego: http://jeepen.org/games/gr/ ?
21-07-2010 17:37
~Mare

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A ja powiem, że jeepy fajne są, ale mam wrażenie, że podejście pełne zachwytu, i okrzyki o innowacyjności tejże formy są z lekka przesadzone. Zresztą sam autor pisząc o cechach larpów i jeepów używa określenia "zwykle". Otóż właśnie zwykle larp tak nie wygląda, co nie znaczy, że nie może. To co tu widzę to metody larpowe, które niektórzy stosują niektórzy nie, jeep to larp. Gryzie mi się też mówienie o wolności w nim panującej z jednej strony a potem o tylu zasadach sprawiających, że jeep to jeep. Żeby nie było lubię takich gier, lubię i robię tylko nie wymyślam im osobnej szufladki.
22-07-2010 23:00
szakul
   
Ocena:
0
Zgodzę się z tym co napisał Mare, Jeepform to w sumie zbiór technik okiełznujących czystą improwizację i nadających jej elementy larpowania. Prowadzę jeepy a jeszcze zanim poznałem tą nazwę robiłem to samo i wtedy były to dla mnie larpy. Sam zbiór technik prezentowany w innym artykule bardzo fajny, warto się z nim zapoznać i o ile ktoś nie stosuje zacząć to robić nie tylko w jednej określonej formie, ale wszędzie tam gdzie się da, larpy dzięki takim metodom dużo zyskują.
26-07-2010 21:53
Fingrin
   
Ocena:
0
Panowie a czym różni się gra strategiczna od logicznej? Albo gra karciana do gry planszowej? Tu też jest wiele podobieństw, ale też ogromne różnice. Jeepform nie jest LARPem, jest czymś innym co można przeczytać w tych już kilku tekstach.

Jeepform nie jest też totalną improwizacją, opiera się przygotowanym uprzednio scenariuszu.

I nie chodzi tu o szufladkowanie i tworzenie sztucznych podziałów. To jest po prostu coś innego, dlatego ma inną nazwę.
27-07-2010 09:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.