» Recenzje » Zwiastun Nocy

Zwiastun Nocy


wersja do druku

Śledztwo z bolterem w garści

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Zwiastun Nocy
Popularny slogan głosi, że w ponurej rzeczywistości czterdziestego pierwszego milenium istnieje tylko wojna. Choć twórcy rozmaitych produktów opatrzonych logo Warhammera 40.000 robią wiele, by przekonać nas, że tak jest w istocie, to równocześnie nie sposób nie zauważyć, jak bardzo odmienne oblicza potrafi ona przybrać.

Ciągnące się latami pozycyjne konflikty, w których całe regimenty Imperialnej Gwardii tkwią w okopach przecinających kontynenty, błyskawiczne starcia gwiezdnych okrętów w mroźnej pustce kosmosu, epickie bitwy obracające w perzynę całe planety – to tylko niektóre z obrazów, jakie odnajdziemy w rozlicznych mediach, za pośrednictwem których opowiadane są historie osadzone w odległej przyszłości. Niezależnie od tego, jaka jest skala danego konfliktu, wszystkie one łącznie składają się na niekończącą się wojnę, w której ostateczną stawką jest przetrwanie ludzkości.

Podobnie jak różne są obrazy owego konfliktu i sposoby na opowiadanie o nim, tak samo, niestety, zróżnicowany jest poziom historii, jakimi raczą nas autorzy od bez mała trzech dekad tworzący wspólnie uniwersum Warhammera 40.000. Od tragicznie słabych po wręcz rewelacyjne – generalnie jednak powieści opatrzone logo Black Library na tle innych literackich adaptacji rozmaitych gier prezentują się co najmniej dobrze.

Dlatego też i po Zwiastuna Nocy, autorstwa Grahama McNeilla, sięgałem będąc dobrej myśli. Późniejsze pozycje tego autora, z jakimi miałem okazję się zetknąć, Fałszywi Bogowie oraz Fulgrim (wchodzące w skład cyklu Herezja Horusa) dobrze zapisały się w mojej pamięci i nawet kiczowata okładka z grafiką przedstawiającą oddział Ultramarines nie popsuła mojego nastawienia. Ani – należy dodać – opis z tyłu okładki, w którym, pomimo znikomej objętości, tłumacz nie ustrzegł się literówek. Te zresztą pojawiają się w książce zdecydowanie zbyt często, zmuszając czytelnika do zastanowienia się, czy tekst w ogóle przeszedł jakąkolwiek korektę. Równocześnie jednak takie ich nagromadzenie sprawia, że szybko przestaje się zwracać na nie uwagę, koncentrując się na fabule powieści.

A ta zabiera nas, wraz z kompanią Kosmicznych Marines i jej świeżo mianowanym kapitanem, na przemysłową planetę Pavonis, którą od jakiegoś czasu nękają ataki eldarskich piratów. Jako że świat ten ma poważne zaległości w opłacaniu należnych danin do imperialnego skarbca, oddziałowi Ultramarines towarzyszy wraz ze swoją świtą także urzędnik Administratum, który ma wyjaśnić zaniedbania gubernatora władającego Pavonis.

Po przybyciu na miejsce szybko jednak okazuje się, że nic nie jest takie, jak mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka, a podatkowe zaległości i najazdy obcych piratów to najmniejsze ze zmartwień trapiących planetę i rządzącą nią panią gubernator. Kapitan Kosmicznych Marines i jego ludzie trafiają do wrzącego kotła intryg, w którym każdy spisek ukrywa drugie dno, a tak wrogowie jak i sojusznicy swoje prawdziwe plany i lojalności skrywają za licznymi maskami i starannie tkanymi pajęczynami kłamstw.

Sposób, w jaki prawdziwa przyczyna stojąca za wydarzeniami, których areną stało się Pavonis, z wolna odkrywa się przed oczami bohaterów – i czytelnika – to jedna z mocniejszych stron Zwiastuna Nocy. Stopniowo poznając motywacje kierujące poszczególnymi aktorami biorącymi udział w tym niezwykłym spektaklu, więzy łączących (czy wręcz pętających) ich wzajemnych zależności, nie miałem wrażenia sztuczności czy niewiarygodności intrygi stworzonej przez Grahama McNeilla.

Zresztą sami bohaterowie, których poznajemy w powieści, także stanowią jeden z jej niewątpliwych atutów. Od szeregowych stróżów prawa tłumiących zamieszki co i rusz wybuchające wśród robotników, po głowy największych przemysłowych karteli, stanowiące prawdziwą arystokrację tego świata – wszyscy oni stanowią łącznie kolekcję barwnych postaci składającą się na prawdziwy kalejdoskop. Na ich tle, paradoksalnie, nominalny główny bohater i jego towarzysze wypadają blado. W pewnym momencie złapałem się na tym, że bardziej kibicuję trzecioplanowym postaciom, przeżywającym swoje małe dramaty i rozgrywającym osobiste bitwy w tle głównych wydarzeń. Oddział Adeptus Arbites broniący swego posterunku, szeregowa operatorka systemów obronnych stająca w obliczu zdrady Imperium przez przełożonego – to ich drobne porażki i zwycięstwa, niejednokrotnie okupione najwyższym poświęceniem, nadają fabule powieści prawdziwego ciężaru, a nie epickie starcia nadludzkich Astartes. Późniejsze powieści tego autora, wchodzące w skład serii Herezja Horusa, pokazują, że i doskonałym z pozoru Kosmicznym Marines potrafi nadać bardziej ludzki rys, uczynić z nich postacie z krwi i kości – w Zwiastunie Nocy zdecydowanie zabrakło mi tego, doskonałość Adeptus Astartes szybko staje się nużąca, a wynik starć, w których biorą udział – aż nadto przewidywalny. Nawet w finałowej, w założeniu epickiej do bólu, walce z głównym przeciwnikiem, od której zależeć może los całej galaktyki, brakuje przez to realnego napięcia.

Pomimo tej – przyznaję, że istotnej – wady, powieść Grahama McNeilla stanowi dobrą lekturę, na kilka godzin pozwalającą przenieść się w trawione wieczną wojną realia czterdziestego pierwszego milenium. Stanowiąc połączenie śledztwa i historii wojennej, może zainteresować czytelników ceniących różne aspekty uniwersum Warhammera 40.000.

Zwiastun Nocy okiem erpegowca

Powieść Grahama McNeilla może stanowić źródło inspiracji dla Mistrzów Gry prowadzących dwie spośród gier fabularnych osadzonych w realiach odległej przyszłości Imperium Człowieka – Dark Heresy i Deathwatch. Osadzenie w roli głównego bohatera dowódcy oddziału Adeptus Astartes naturalnym czyni skłonienie się ku drugiemu z tych systemów. Zastąpienie kompanii Ultramarines członkami Straży Śmierci nie wymaga specjalnego uzasadnienia w sytuacji, gdy planeta, na którą zostają wysłani, atakowana jest przez eldarskich piratów. Agent Administratum towarzyszący wraz ze swą świtą Kosmicznym Marines byłby w tej sytuacji Bohaterem Niezależnym – na szczęście pomniejszenie jego znaczenia dla przebiegu fabuły nie powinno być zbyt trudne. W takiej sytuacji należałoby także zredukować nieco motyw śledztwa prowadzonego na Pavonis i wyeksponować zbrojny aspekt kampanii, w której biorą udział bohaterowie – mając na uwadze bogactwo i różnorodność walk toczonych w trakcie fabuły powieści, będą mogły wykazać się w nich postacie o bardzo różnych Specjalizacjach.

Inną – i, moim zdaniem, ciekawszą – opcją byłoby oparcie o fabułę Zwiastuna Nocy kampanii rozgrywanej w Dark Heresy. Tak zagrożenie ze strony obcych, jak i pojawienie się na Pavonis heretyckiego kultu dokonującego zamachów na świątynie Boga-Imperatora to dalece wystarczające powody, by w sprawę zaangażować Akolitów Imperialnej Inkwizycji. Oczywiście, biorąc pod uwagę znacznie mniejsze możliwości bojowe Akolitów w porównaniu z Kosmicznymi Marines, przy takim rozwiązaniu należałoby raczej uwypuklić z kolei aspekt śledztwa, mozolne odkrywanie tropów i łączenia poszlak, by w końcu odkryć tożsamość sprawcy, kierującego z ukrycia wydarzeniami, które doprowadziły do dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się planeta. Walki toczące się w trakcie przygody, tak z eldarskimi piratami, jak i zbuntowanymi oddziałami, byłyby wówczas elementem tła, pośrednio jedynie powiązanymi z działaniami bohaterów. Niestety, wymagałoby to także całkowitej zmiany finału historii – nawet doświadczeni Akolici nie mieliby specjalnych szans w walce z przeciwnikiem, któremu stawiają czoła bohaterowie powieści.

Dlatego sądzę, że najlepszym rozwiązaniem mogłoby być połączenie obu tych systemów, z graczami kontrolującymi po dwie postacie – inkwizytorskiego Akolity i członka Straży Śmierci. Ci pierwsi prowadziliby śledztwo, czy to pośród pavońskiej szlachty, czy robotników, ci drudzy zaś wkraczaliby do akcji w momencie, gdy konieczna byłaby większa siła ognia. Wbrew pozorom, w trakcie przygody opartej o Zwiastuna Nocy aż nadto byłoby walk, które poziomem powinny być dostosowane do możliwości Akolitów, na dobrą sprawę jedynie finałowe starcie i poprzedzający je szturm zdecydowanie wymagałyby udziału Kosmicznych Marines, a i w samym finale członkowie Inkwizycji mogą wykazać się atutami, którymi nie dysponują Astartes, wspierając tych ostatnich czy to mocami psioniki, czy specjalistyczną, zakazaną wiedzą. Jeżeli prowadzący nie dysponuje podręcznikiem do systemu Deathwatch, a jedynie podstawką do drugiej edycji Dark Heresy, postacie Kosmicznych Marines musiałby stworzyć samodzielnie, opierając się na statystykach przykładowych członków Zakonów opisanych we fragmencie poświęconym postaciom wsparcia. Patrząc z perspektywy erpegowca, ta powieść ma naprawdę niebagatelny potencjał, który dobry Mistrz Gry mógłby z powodzeniem wykorzystać przy prowadzeniu sesji – i za to podnoszę końcową ocenę Zwiastuna Nocy o pół punktu.

7.5
Ocena recenzenta
5.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Zwiastun Nocy
Autor: Graham McNeill
Wydawca: Copernicus Corporation
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2007
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka
Format: 125 x 190 mm
Seria wydawnicza: Warhammer 40.000
ISBN-10: 83-86758-88-0
Cena: 34,00 zł



Czytaj również

Zstąpienie aniołów
Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed nim...
- recenzja
Pierwszy i jedyny z Tanith
Tragiczne strasznego początki
- recenzja
Kosmiczny Wilk - William King
Mary Sue w pancerzu wspomaganym
- recenzja
Dark Heresy: Bestiariusz Sektora Askellon
Strzał w potworną dziesiątkę
- recenzja
Ghostmaker – Dan Abnett
Wykuwanie duchów
- recenzja
Dark Heresy: Dobre Intencje
Na piekielnym bruku
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Bardzo fajne czytadło o sporym potencjale erpegowym. Własnie na takie pozycje z Black Library czekam. 

20-02-2016 19:11
Kanibal77
   
Ocena:
+1

Potwierdzam. Poprawnie napisane czytadło, które może nie zmieni twojego spojrzenia na świat, ale zapewni odrobinę godziwej rozrywki :D.

22-02-2016 09:24
fajersztorm
   
Ocena:
0

dno i wodorosty pod każdym względem

10-01-2017 23:06
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Zbyt surowo się oceniasz. Usmiechnij sie, moze jednak ktos dostrzega w tobie potencjał?

10-01-2017 23:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.