» Recenzje » Zjawa

Zjawa


wersja do druku

Zimno wszędzie, głucho wszędzie, niedźwiedź będzie?

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Zjawa
Większość osób zapewne kojarzy Zjawę dzięki filmowej adaptacji, za sprawą której Leonardo DiCaprio sięgnął po upragnionego Oscara. Entuzjaści traperskich przygód powinni zapoznać się z również z literackim pierwowzorem Michaela Punke, by poczuć mróz na własnej skórze.

Hugh Glass postanawia dołączyć do grupy łowieckiej tworzonej przez Kompanię Futrzarską Gór Skalistych, organizującą kolejną wyprawę w dzikie rejony młodych Stanów Zjednoczonych w nadziei na potężny zysk. Pomimo drobnych trudności i niesnasek w oddziale, wszystko zdaje się iść zgodnie z planem. Niestety Glass spotyka na swej drodze niedźwiedzia grizzly i choć mężczyźnie udaje się ujść z życiem, to wskutek odniesionych ran nie jest w stanie mówić czy nawet samodzielnie jeść. Ryzyko związane ze spowolnieniem marszu przez niezbadane obszary okazuje się zbyt duże, by każdego dnia marnotrawić czas i siły na dalszy transport będącego w tragicznym stanie Glassa. W zamian za dodatkowe pieniądze zostają przy nim nieprzyjaźnie nastawiony traper o nazwisku Fitzgerald oraz kilkunastoletni młodzian Bridger, stawiający dopiero pierwsze kroki w fachu. Obawa przed Indianami sprawia, że opiekunowie rabują dobra doczesne rannego trapera, po czym go porzucają. Tak oto Glass pozostaje sam na łasce mrozu i Indian, posiadając jedynie jedno – palące pragnienie zemsty.

Lwią część powieści pochłaniają rozbudowane opisy poczynań Glassa, który przez wzgląd na stan zdrowia pozostaje zmuszony do czołgania się ze złamaną nogą. Reszta jego ciała wcale nie znajduje się w dużo lepszym stanie, toteż czytelnik przez wiele stron jest raczony opisami szkoły przetrwania z piekła rodem, a ciężkie położenie Glassa przypomina trochę tragiczną sytuację bohatera z Czekając na Joe. Punke obdarzył swego bohatera nielichą pomysłowością, daje też o sobie znać niemałe doświadczenie protagonisty. W kolejnych rozdziałach podziwiać możemy jego niezwykłą wolę przetrwania i wytrzymałość oraz walkę o każdy kęs pokarmu, odrobinę ciepła czy rozpaczliwe próby przeżycia nieplanowanego spotkania z drapieżnikiem. Czytelnik autentycznie odczuwa trudy, jakie towarzyszą każdemu ruchowi trapera, a także mnogość przeszkód czających się w niegościnnych górach. To nie miejsce na lekkomyślność, a błędna decyzja może zaalarmować Indian albo leśną zwierzynę, która nie żywi zbyt przyjaznego nastawienia do zbłąkanych w gąszczu drzew.

Pomimo powolnego tempa, wymuszonego przez sam zamysł powieści, lektura nie nuży. Duża w tym zasługa języka jakim posługuje się autor – prosty, niekiedy wręcz surowy, pozbawiony ubarwień, bardzo dobrze sprawdza się podczas prezentowania działań Glassa. Nie każdemu może przypaść do gustu bardzo ograniczona liczba dialogów i rozbudowane opisy, lecz nie powinno to przeszkadzać w śledzeniu historii z zaciekawieniem.

Większość czasu spędzamy obserwując poczynania bohatera w otoczeniu pokrytego śniegiem lasu, ale autor dorzucił też solidną porcję retrospekcji, by łatwiejsze było zrozumienie genezy nieprzeciętnych umiejętności i silnego charakteru Hugh. Opowieści z przeszłości nie wciągają wprawdzie do tego stopnia jak fragmenty poświęcone teraźniejszości, ale bardzo dobrze je uzupełniają, pozwalając na chwilę oddechu od trudów jego niedoli. Warto przy tym wspomnieć, że w posłowiu dowiadujemy się, iż sam Glass, podobnie jak Bridger i Fitzgerald, faktycznie istnieli, choć dokładny przebieg historii jest już kwestią dyskusyjną. Niestety to samo można powiedzieć o jakości zakończenia. O ile finał jako całość może zaintrygować, to już ostatnie cztery-pięć stron pozostawia po sobie raczej uczucie rozczarowania.

Z pewnością niełatwo polubić postaci, nawet jeśli mówimy o poszkodowanym traperze. Owszem, współczucie względem protagonisty jest naturalne, podobnie jak kibicowanie w jego vendetcie, ale nie można go nazwać osobą sympatyczną czy zapadającą w pamięć. Nie inaczej wygląda sytuacja z pozostałymi postaciami, lecz na ich usprawiedliwienie trzeba dodać, że nie pojawiają się na kartach książki zbyt często. Podczas lektury jesteśmy też świadomi, że mamy do czynienia z członkami wyprawy, którzy pragnęli dorobić się na cennych skórach zwierząt, co może utrudnić sympatyzowanie z nimi przez osoby wrażliwe na losy zwierząt. Ostatecznie jednak po zakończeniu lektury w pamięci pozostaje nam przede wszystkim uporczywa walka Glassa o każdy kolejny świt, nie zaś bohaterowie.

Michael Punke przedstawił czytelnikom niezwykle plastyczny obraz codziennej walki o przetrwanie, podjętej przez jednego człowieka mogącego liczyć jedynie na swe doświadczenie, umiejętności i szczęście. Jego zmagania zostały nakreślone surowym językiem oddającym atmosferę opowieści i choć można narzekać, że bohaterów ciężko polubić, a zakończenie odstaje poziomem od reszty utworu, to i tak mamy do czynienia z bardzo dobrą powieścią o niezwykłym charakterze.

8.0
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Zjawa (The Revenant)
Autor: Michael Punke
Tłumaczenie: Przemysław Hejmej
Wydawca: Sonia Draga
Miejsce wydania: Katowice
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka
Format: 195x124 mm
ISBN-13: 9788379995431
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Perfidia
Zbrodnia i więcej zbrodni
- recenzja
2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku
Wielki Gatsby
Wielkie nadzieje, średni efekt, piękne widowisko
- recenzja
Django
Stara szkoła, nowa jakość, najnowsza twarz Quentina
- recenzja
Niespodziewany gwiezdnowojenny event, czyli jak urozmaicić prapremierę dokumentu
Imperium się niepokoi - relacja z prapremiery Hubble 3D
Incepcja
Sen Nolana
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.