» Recenzje » Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści – H.P. Lovecraft

Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści – H.P. Lovecraft


wersja do druku

Cthulustyczna groza

Autor: Redakcja: Alicja 'cichutko' Laskowska

Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści – H.P. Lovecraft
Lektura nowego przekładu tekstów H.P. Lovecrafta, zebranych w antologii Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści, dokonanego przez Macieja Płazę (który także wybrał zawartość zbioru), jest doświadczeniem niezwykle intensywnym, ponieważ tłumaczowi udało się oddać niezwykły nastrój i barokowy oraz nieco archaiczny język utworów Samotnika z Providence.

____________________________


Wydawnictwo Vesper zaczyna specjalizować się w wydawaniu klasycznych powieści grozy – po świetnych edytorsko Opowieściach miłosnych, śmiertelnych i tajemniczych Poego i Draculi Stokera wypuściło zbiór piętnastu utworów H.P. Lovecrafta, kultowego twórcy, którego obecność w popkulturze i wpływ na nią są niebywałe – począwszy od inspiracji literackich (z polskich twórców warto na przykład wymienić Marcina Wełnickiego), przez gry komputerowe, planszowe, RPG, aż po mangi i anime.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Pierwszym, co zwraca uwagę podczas lektury, jest tłumaczenie. Maciejowi Płazie, który przełożył wszystkie teksty w zbiorze, udało się (co stwierdzam po przejrzeniu opowiadań w oryginale) oddać niezwykły język Lovecrafta – w efekcie mamy do czynienia z mieszaniną archaiczności, stylizowanej na literaturę romantyzmu i Młodej Polski (co sam tłumacz przyznaje w posłowiu), oraz olbrzymiej ekspresywności, wyrażanej długimi, napakowanymi przymiotnikami opisami. Inną cechą tego przekładu jest bardzo sugestywne oddanie wszelkich plugawości i kosmicznych potworności stworzonych przez Lovecrafta. W Zgrozie w Dunwich wypada to znacznie lepiej niż w antologii Zew Cthulhu, wydanej parę lat temu przez C&T, w której teksty Samotnika z Providence zostały uproszczone i przełożone na język raczej nowoczesny.

Same opowiadania koncentrują się wokół groźnego, nieopisywalnego i plugawego zła, które zagraża bądź zagrażało ludzkości. Dagon to historia rozbitka, który przypadkiem trafił na wyspę obrzydliwego Boga-Ryby i zmuszony jest oglądać jego niemal nierzeczywistą świątynię. Ustalenia dotyczące zmarłego Arthura Jermyna i jego rodu są zapisem losów rodziny angielskich szlachciców, którą dotknął tragiczny koniec, i jej obrzydliwej tajemnicy rodem z Czarnego Lądu, powiązanej z pewnym pogańskim kultem. Wyrzutek to jedyny tekst pozbawiony obecności niesamowitego zła, traktujący o samotnej istocie, mieszkającej w opuszczonym zamczysku (Maciej Płaza w posłowiu dość trafnie, według mnie, interpretuje to opowiadanie przez pryzmat mitu o Minotaurze). Muzyka Ericha Zanna jest fascynującym utworem o muzycznej walce na granicy światów – walce pomiędzy człowiekiem a nieznaną siłą, a wszystko to zostało opowiedziane przy pomocy niezwykle sugestywnych opisów.

Szczury w murach to kolejna opowieść o pewnym rodzie i przerażającej, starożytnej tajemnicy, powiązanej z krwawym kultem, którą skrywa jego zamek. Święto jest opisem zapomnianego rytuału, o którym wspominają tylko zapomniane księgi, skrywające zakazaną wiedzę. Zew Cthulhu opowiada o chwilowym wynurzeniu się zapomnianego miasta R'lyeh, w którym spoczywa tytułowy Przedwieczny i o tym, jak grupa marynarzy przypadkowo natrafia na owo przerażające bóstwo – warto nadmienić, że żadne z nich nie wychodzi z tej konfrontacji bez szwanku oraz w pełni sił umysłowych. Natomiast Przypadek Charlesa Dextera Warda jest najdłuższym i jednym z najciekawszych tekstów antologii, opisującym wydarzenia rozgrywające się na przestrzeni kilku pokoleń, a dotyczące plugawych rytuałów, mających za celu uzyskanie wiecznego życia oraz obcowanie z niepojętym. Kolor z innego świata traktuje o obcym bycie, który przemienia gospodarstwo oraz żyjącą w nim rodzinę – ukazując ludzką bezradność wobec niepojętego, jest to jedno z najbardziej niepokojących opowiadań w zbiorze.

Zgroza w Dunwich jest kolejnym tekstem, w którym główną rolę gra cała rodzina – tym razem czytelnik poznaje dzieje familii intensywnie zainteresowanej złymi, nieludzkimi rytuałami oraz przywoływaniem istot nie z tego świata. Szepcący w ciemności to historia o spotkaniu i konfrontacji z kosmicznymi przybyszami w dziczy Nowej Anglii. Z kolei W górach szaleństwa opowiada losy arktycznej wyprawy badawczej, która napotyka ślady starsze niż ludzkość, ślady, które w ogóle nie powinny istnieć – okazuje się, że nie tylko bytowały na Ziemi istoty, o których nic nie wiadomo, ale także że znana i powszechnie akceptowana historia powstania ludzkości jest nieprawdziwa. Widmo nad Innsmouth traktuje o małej rybackiej wiosce cieszącej się złą sławą z powodu dziwnych i niepokojąco częstych zniknięć mieszkańców – chodzą również słuchy o nieludzkich istotach pojawiających się w tej miejscowości oraz o tajemniczym pakcie zawartym z samym Diabłem. Cień spoza czasu to tekst o przedwiecznej, kosmicznej cywilizacji, będącej w stanie podróżować w czasie i przejmować ciała innych istot. Kreatury te od milleniów wędrują po wszechświecie, próbując przewidzieć i uciec od własnej zagłady. Ostatnim utworem w zbiorze jest Nawiedziciel mroku opowiadający o przerażającym, otoczonym tabu złu, które zamieszkuje stary, podniszczony kościół i które zostaje zbudzone przez nieostrożnego artystę.

Co interesujące, w lekturze bardzo wyraźnie odbijają się fascynacje Lovecrafta i pewne ograniczenia, które wynikały z jego stylu życia. Szczególnie dobrze widać zainteresowanie Nową Anglią oraz antykwarycznością – z tekstów przebija uwielbienie poszczególnych bohaterów dla rzeczy starych i niezwykłych, a wszelkie dziwaczne wydarzenia dzieją się w lub nieopodal Arkham (z pisarzy współczesnych podobny zabieg stosuje Stephen King, upatrując sobie nieszczęsny stan Maine jako miejsce akcji większości swoich horrorów). Z kolei fakt, że Lovecraft był samotnikiem i człowiekiem ekstrawaganckim, czuł się arystokratą, a świat poznawał głównie dzięki książkom i listom, na pewno rzutował na jego prozę – długie, rozbudowane opisy, mało płynny język, niewiele dialogów, podkreślanie statusu lepiej urodzonych (autor ten był, w dzisiejszym rozumieniu, także rasistą oraz antysemitą).

Znakomitym uzupełnieniem zbioru jest posłowie tłumacza. Poza standardowym dla tego typu publikacji przybliżeniem sylwetki pisarza oraz czasów, w jakich tworzył, Płaza przedstawia, co kierowało nim podczas wyboru takiego, a nie innego stylu tłumaczenia oraz na jakich tekstach się wzorował, stylizując język (dość dosadnie obrywa się także poprzednim tłumaczom). Dodatkowo, podsuwa źródła inspiracji dla poszczególnych tekstów Lovecrafta, a także rozmaite, czasem dość złożone, interpretacje jego utworów – warto porównać je z własnymi wnioskami po lekturze.

H.P. Lovecraft jest obecnie pisarzem kultowym – jak Stoker czy Poe – który wywarł niezwykle wielki i dość niespodziewany wpływ na kulturę masową. Można się spierać, czy stało się to zasłużenie, można narzekać na jego przyciężkawy styl lub pewne powtarzające się schematy i rozwiązania fabularne, ale nie zmienia to faktu, że warto zapoznać się z tą prozą. Choćby dla wyrobienia własnego zdania.



Czytaj również

Komentarze


Squid
   
Ocena:
+2
Myślę, że tytuł i 'W Górach Szaleństwa' właśnie mnie kupiły.

Zgroza! Zgroza! :D
08-11-2012 22:33
baczko
   
Ocena:
0
Approved! :D
09-11-2012 00:21
WekT
   
Ocena:
0
a ja byłem ostatnio w Gdańsku i w antykwariacie kupiłem w górac hszaleństwa z 1990 roku.

Ta pozycja też jest interesująca i pewnie zaopatrzę się. :P
09-11-2012 09:21
~kpr

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
oj, na 500 stronach nie zmieściłoby się tyle grozy ;)
09-11-2012 10:03
~hpl

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
stron jest 792
09-11-2012 11:02
KFC
    @hpl
Ocena:
0
Bo baczko przeczytał tylko 60% całości :P
09-11-2012 11:59
dzemeuksis
   
Ocena:
0
09-11-2012 12:06
KFC
   
Ocena:
0
Nie bardzo ;)
09-11-2012 13:58
~pl

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Szkoda, że Płaza nie tłumaczył nowego wydania Conana z Rebisu, może wtedy dało by się go czytać. Z drugiej strony, jakby to Nowak tłumaczył Lovecrafta... aż zadrzałem ze zgrozy na samą myśl...
09-11-2012 20:10
Jade Elenne
   
Ocena:
0
Chyba się skuszę... choć poprzedni tłumaczenie tytułu "The Colour Out of Space" - "Kolor z przestworzy" bardziej mi się podobało. Ale jeśli same opowiadania są przełożone lepiej, to nie będę marudzić:)
10-11-2012 02:18
   
Ocena:
+1
Nawiedziciel mroku
12-11-2012 19:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.