» Recenzje » Zadra

Zadra


wersja do druku

Piękna oprawa, nijakie sedno

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska, Tiszka

Zadra
Bardzo chciałem polubić Zadrę. Starałem się cieszyć akcją osadzoną w XIX wieku, docenić nieco nietypowe oblicze steampunku, dać się porwać pełnej widowiskowych scen akcji. Tłumaczyłem sobie, że ta powieść zawiera wszystko to, co lubię. Bezskutecznie.

Mamy rok 1819. Napoleon Bonaparte żyje i pozostaje cesarzem Francji. Losy jego i całego świata zostały odmienione przez ether, tajemniczą formę energii, którą najwybitniejszym umysłom epoki udało się zaprząc do wielkich celów – od napędzania podniebnych kolejek i oświetlania ulic, po tworzenie nowych, wyjątkowo śmiercionośnych rodzajów broni, pozwalających trzymać wrogów w szachu. Powstały również eterowe bramy, niezwykłe konstrukcje zdolne połączyć Stary Kontynent z Nową Europą – jego alternatywną, położoną w innym świecie wersją, identyczną pod względem geografii, ale dziką i prawie bezludną. Francuskie wojsko zostaje wysłane na drugą stronę, by ugruntować panowanie Bonapartego w tym niemal dziewiczym świecie oraz przegnać Prusaków i Rosjan, którzy też roszczą sobie prawa do władania nową krainą. Stanisław Tyc, zdolny oficer i oddany patriota, jest podpułkownikiem w złożonej z Polaków Legii Nadwiślańskiej, stanowiącej część cesarskiego wojska. Podczas gdy on maszeruje przez lasy i walczy z wrogami, jego narzeczona Natalie Dalmont zostaje wysłana do ciotki na prowincję, gdzie wdaje się w niebezpieczną relację z pewnym oficerem. Z kolei jej brat Maurice, roztargniony naukowiec i badacz nowatorskich zastosowań etheru, poszukując swojego zaginionego kolegi po fachu, niechcący wikła się w polityczny spisek, który może zatrząść podstawami znanego im świata. 

Moim największym problemem podczas lektury Zadry był sposób przedstawienia fabuły, a raczej pewne jego niuanse. Sama intryga jest dość przewidywalna, ale książka ma spory potencjał, by porwać czytelnika dynamiczną akcją. Mamy tu większe i mniejsze bitwy, nieczyste siły, szpiegów, strzelaniny i pościgi, słowem dzieje się dużo – choć niekoniecznie szybko, gdyż pomiędzy kolejnymi emocjonującymi wydarzeniami na czytelnika czekają dość długie przerwy wypełnione opisami krajobrazów, przemarszów wojsk, scenkami z życia w tej nieco innej Francji i czekaniem na odpowiedni moment lub impuls do działania. Dłużyzny można by jednak przeżyć, a nawet docenić za ich koloryt, gdyby nie zadziwiający upór autora, by przedwcześnie pokazać odbiorcy wszystkie karty. 

Już w prologu, który chronologicznie należy umiejscowić tuż przed finałem powieści, poznajemy zwieńczenie wielu ważnych wątków – oczywiście podane w enigmatycznej, zawoalowanej formie. Jednak około połowy książki, mając je w pamięci i dysponując już pewnymi informacjami, możemy z dużą dokładnością przewidzieć przebieg finału. Jakby tego było mało, każdy rozdział poprzedzony jest krótkim wstępem, podobnie jak miało to miejsce w Trylogii Husyckiej. Jednak o ile u Sapkowskiego były one dowcipne i enigmatyczne, tak tutaj regularnie zdradzają za dużo, dodatkowo odzierając powieść z resztek napięcia. Moja lektura przebiegała więc bez emocji, nie czułem też zbyt wiele motywacji do jej kontynuowania. 

Sytuacji nie poprawia fakt, że choć autor wykreował opowieść barwną i złożoną, to jednak znaczna jej część jest pozbawiona znaczenia. Przygody Natalie na prowincji, które z początku wydają się być przyczynkiem do dużego fabularnego wstrząsu, szybko okazują się jedynie nadmiernie rozbudowaną metodą na zamaskowanie finałowego, ordynarnego deus ex machina, którym autor postanowił ratować z opresji rodzeństwo. I choć ogólny zamysł popieram – jeżeli już pisarz musi uciekać się do tego typu chwytów, to niech będą one chociaż logicznie uzasadnione – to jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że można by tę sytuację rozwiązać lepiej, niż wciskając do i tak opasłej powieści długi, nudny i niepotrzebny wątek poboczny. Również przygody Tyca w Nowej Europie, które są nota bene najbardziej interesującą częścią powieści, w ostatecznym rozrachunku pozostają bez najmniejszego wpływu na jej finał. Obserwowanie kolejnych bitew z wrogiem i potyczek z przełożonymi było jednym z najprzyjemniejszych doznań podczas lektury, bowiem jedynie te sceny potrafiły wywołać u mnie nieco żwawsze bicie serca. Jednak ten masywny wątek, podobnie jak wiele innych, pomniejszych, nie doczekał się sensownego domknięcia, a raczej został brutalnie ucięty, co było dla mnie poważnym rozczarowaniem. 

Dla przebiegu fabuły istotne są bowiem w zasadzie jedynie działania Maurice’a, który poszukuje pewnego zaginionego profesora, autora niezwykle odkrywczych i potencjalnie niebezpiecznych badań nad etherem. To ten wątek jest klamrą spinającą wszystkie pozostałe i osią powieści. Niestety jest też zwyczajnie nudny. Spisek nie robi większego wrażenia, gdyż tożsamość stojącej za nim osoby jest od początku oczywista dla wszystkich, poza naszym bohaterem. On sam z kolei jest genialnym matematykiem i świetnym badaczem, ale beznadziejnym awanturnikiem – więcej czasu spędza na biernym czekaniu na rozwój wydarzeń lub liżąc rany, niż na jakichkolwiek działaniach. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie – jest przecież naukowcem, nie szpiegiem czy zabójcą – pozostawia jednak pytanie o sensowność czynienia z niego protagonisty. Czytelnik nudzi się jak mops obserwując jego nieporadne, niemrawe działania i irytuje się patrząc, jak popełnia kolejne oczywiste błędy. Dopiero w finale autorowi udało się nieco rozpędzić akcję, dzięki czemu można poczuć nieco ekscytacji. Zestawiając ze sobą wszystkie te mankamenty otrzymujemy powieść, która zwyczajnie nie bawi. Przeczytałem ją bez bólu i bez przykrości, ale też bez najmniejszych emocji i ani krzty zaciekawienia. A przecież Zadra posiada również rozliczne zalety. 

Kreacja postaci jest bardzo dobra, trójka głównych bohaterów ma sylwetki spójne, wiarygodne i intrygujące. Każde z nich ma odmienny temperament, swoje małe dziwactwa, wady i mocne strony i określony światopogląd, który kształtują podejmowane przez nich decyzje. Również pomniejsze persony dramatu wypadają nieźle, choć zdarzają się wśród nich (szczególnie wśród Rosjan) pojedyncze egzemplarze nieco zbyt jednowymiarowe. Na pochwałę zasługują również bardzo dobrze napisane dialogi, świetnie oddając charakter każdego z rozmówców, często pełne emocji, czasem dowcipne, innym razem ciężkie, poruszające zarówno tematy błahe, jak i te większej wagi, jak choćby polski patriotyzm w tamtych trudnych czasach. Dobre wrażenie robi również wymyślone przez Piskorskiego uniwersum, w którym maszyny parowe zostały zastąpione przez te napędzane etherem. Momentami widać tu i ówdzie trochę nieścisłości i dziwnych rozwiązań, ale daje się również poczuć duch wielkich zmian, jakie przetaczają się przez ten świat, a liczne smaczki i detale, którymi zabawia nas autor, dodatkowo ubarwiają lekturę. Pochwalić należy również opisy, szczególnie w scenach batalistycznych, wiarygodnie i ze szczegółami odmalowujące piekło wojny – pisarz nie epatuje wprawdzie przemocą, ale urywane kończyny i wypadające wnętrzności są tu na porządku dziennym. Wszystko to zalety ważne i piękne, jednak nie były one dla mnie w stanie przeważyć niedostatków fabuły. 

Zadra nie jest złą powieścią. Bohaterowie są dobrze napisani, dialogi żywe, uniwersum interesujące, również opisy trzymają bardzo dobry poziom. Ma jednak szereg bardziej i mniej uciążliwych wad, które sprawiają, że zawodzi sama opowieść – a to skutecznie uniemożliwiło mi cieszenie się lekturą. Jeżeli potrafisz przejść do porządku dziennego nad przewidywalną, a przez to nudnawą fabułą, pozycja ta z pewnością dostarczy ci pozytywnych wrażeń. Jeżeli nie, czeka cię jedynie frustracja nad zmarnowanym potencjałem. 

6.0
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Zadra
Autor: Krzysztof Piskorski
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 14 marca 2018
Liczba stron: 696
Oprawa: zintegrowana
Format: 143x205 mm
ISBN-13: 978-83-08-06485-6



Czytaj również

Zadra. Tom 2 - Krzystof Piskorski
Po drugiej stronie etherowej bramy
- recenzja
Zadra. Tom 1 - Krzysztof Piskorski
Naprzód rodacy, na podbój Nowej Europy!
- recenzja
Zadra. Tom 1 - Krzysztof Piskorski
Czyli Napoleoniada Etheryczna, tom niestety pierwszy
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
0

Lubię czytać recenzje na Poltku, nawet jeśli nie mam zamiaru przeczytać danej książki.

Niektóre, tak jak ta, wyglądają jakby były żywcem wzięte z podręczników do creative writing :).

13-06-2018 23:12
von Trupka
   
Ocena:
0

Dziękuję bardzo. :D

14-06-2018 14:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.