» Artykuły » Inne artykuły » Zabić niewinnych, by ratować własne życie?

Zabić niewinnych, by ratować własne życie?


wersja do druku

Marek Krajewski na wariografie

Autor: Redakcja: Piotr 'Clod' Hęćka, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Zabić niewinnych, by ratować własne życie?
W poniedziałek 21 września w Darłowie odbyła się prapremiera najnowszej powieści Marka Krajewskiego pt. Arena Szczurów. W jej trakcie pisarz został poddany badaniu z użyciem wykrywacza kłamstw. Przeprowadził je najlepszy w Polsce specjalista w tej dziedzinie.

 

Godzina 12:00, jesteśmy w podziemnej Sali Tortur Zamku Książąt Pomorskich w Darłowie. Mimo że na zewnątrz jest piękna słoneczna pogoda, tu jest chłodno a pomieszczenie oświetla jedynie czerwona poświata sącząca się z przytłumionych reflektorów. Cezary Łazarewicz po krótkiej rozmowie z Markiem Krajewskim zaprasza go do specjalnie przygotowanego stanowiska, obok którego ułożony jest analogowy wariograf marki Lafayette. Mimo że sala zapełniona jest dziennikarzami, Marek Krajewski dostaje polecenie, by całkowicie zignorować ich obecność. Od tego momentu siedzi zwrócony do publiki plecami i patrzy jedynie na białą ścianę przed sobą. Na jego ciało zostają nałożone niezbędne czujniki. Mechanizm działania wariografu wyjaśnia Jacek Bieńkuński, najlepszy specjalista od badań wariografem w Polsce, wieloletni współpracownik organów ściągania (zarówno wojskowych, jak i cywilnych). Po chwili włącza maszynę, rusza zapis wszystkich rejestrowanych parametrów, a Bieńkuński spokojnym, nie zdradzającym żadnych emocji głosem czyta po kolei pytania. Niektóre nie mają żadnego związku z celem badania – dotyczą spraw ogólnych i służą kalibracji wariografu. W końcu pada pierwsze pytanie krytyczne:

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
– Czy potrafiłby Pan zamordować człowieka?
– Tak – odpowiada pisarz. Maszyna nie odnotowuje kłamstwa.
– Czy zabił Pan kiedyś człowieka?
– Nie – też brak reakcji negatywnej.
– Czy widział Pan kiedyś ludzkie zwłoki
– Tak – Prawda, Marek Krajewski asystował kiedyś przy sekcji zwłok, a jego znajomym jest biegły medycyny sądowej, Jacek Kawecki.
– Czy widok martwego ciała zrobił na Panu wrażenie.
– Nie.
– Czy boi się Pan, że zainspiruje jakiegoś mordercę?
– Tak.
– Czy spotkał się Pan kiedyś z mordercą?
– Tak.
– Czy spotkał się Pan kiedyś z detektywem lub osobą pracującą dla organów ścigania.
– Tak.
Dotychczasowy zapis sugeruje, że Krajewski ani razu nie skłamał. Niewielkie zawahanie pojawiło się przy pytaniu dotyczącym znajomości mordercy. Później pisarz wytłumaczył, że człowiek ów został skazany za morderstwo, ale dla niego był on raczej tylko zabójcą, gdyż nie planował uśmiercenia swojej ofiary – stąd miał pewną wątpliwość, jaka odpowiedź będzie najbliższa prawdy.
W końcu pada najbardziej znamienne pytanie:
– Czy według Pana uzasadnione jest zabicie niewinnych osób, by ocalić własne życie?
– Tak.
Wariograf odnotowuje niewielkie wahanie, ale zbyt małe, by sugerowało ono nieszczerość – odpowiedź wyraża pogląd autora. Pytanie jest o tyle znamienne, że to motyw przewodni najnowszej książki pisarza, Areny Szczurów.

Jak później wytłumaczył Krajewski, wahanie związane było z poziomem komplikacji prawidłowo udzielonej odpowiedzi, gdyż wspomniane pytanie ma naturę filozoficzną i prosta odpowiedź "tak" lub "nie" nie rozwiązuje problemu. Według pisarza człowiek postawiony w sytuacji bez wyjścia zachowuje się jak zwierzę i doprowadzony do kresu swoich możliwości może postąpić niemoralnie. Opowiadając o swojej powieści, pisarz stwierdził: "Arena szczurów to najmroczniejszy i najbardziej sensacyjny z serii kryminałów o Popielskim. Mój bohater zostaje poddany ekstremalnym torturom i presji, myśli o samobójstwie".

Akcja dzieje się w roku 1948. W tajemniczych okolicznościach giną dwie prostytutki – jak wykazuje sekcja, przyczyną śmierci jest pogryzienie i wynikające z tego zakażenia. W tym czasie do Darłowa trafia ukrywający się przed UB-ecją komisarz Edward Popielski. Choć wie, że dla własnego dobra powinien wieść spokojne życie i nie zwracać na siebie uwagi, to w obliczu tak potwornej zbrodni, nie jest wstanie siedzieć bezczynie.

Arena Szczurów jest ostatnim tomem cyklu o Popielskim. Ten lwowski policjant za czasów II Rzeczypospolitej prowadził śledztwa na terenie Galicji, podczas wojny służył w AK (pseudonim "Cyklop"), a po jej zakończeniu przeniósł się do Wrocławia. Dzięki najnowszej powieści Marka Krajewskiego po raz pierwszy poznajemy tajemnicę dotyczącą jego tragicznych losów tuż po wojnie. 

Link do interaktywnej mapy ukazującej wszystkie lokacje związane z Edwardem Popielskim i prowadzonymi przez niego śledztwami.

Miejsce, gdzie poddano Krajewskiego badaniu wariografem, zostało wybrane nieprzypadkowo, ponieważ to m.in. właśnie w podziemiach Zamku Książąt Pomorskich w Darłowie toczy się  akcja Areny Szczurów.




Czytaj również

Rzeki Hadesu - Marek Krajewski
Popielski i Mock – wyjątkowo skuteczny, polsko-niemiecki tandem
- recenzja
Dżuma w Breslau
Trudne początki Mocka
- recenzja
Śmierć w Breslau
Pierwsze spotkanie z Eberhardem Mockiem
- recenzja

Komentarze


Adeptus
   
Ocena:
+2

Trochę przykro mi psuć nastrój, ale tak się składa, że na studiach pisałem pracę z metod wykrywania kłamstwa w postępowaniu karnym, więc mam odrobinę pojęcia na ten temat (ale tylko odrobinę, bo praca była na zaliczenie, nie magisterska ;) i mam wrażenie, że ta akcja może powielać pewną barwną legendę na temat "wykrywacza kłamstw".

Wariograf odnotowuje niewielkie wahanie, ale zbyt małe, by sugerowało ono nieszczerość – odpowiedź wyraża pogląd autora.

Trochę to nie tak. Wariograf nie jest w stanie jednoznacznie wykryć kłamstwa - on "wykrywa" właśnie silne emocje. To nie jest tak, że można posadzić oskarżonego przy wariografie, zadać pytanie "Zabiłeś?" i po sprawie (pomijając fakt, że byłoby to niezgodne z polskim prawem). W praktyce badanie wariografem może pomóc raczej w taki sposób, że jeśli przesłuchiwana osoba żywiej reaguje na pytania związane z określonymi aspektami sprawy, to może być wskazówka do tego, żeby bliżej przyjrzeć się danym okolicznościom. Jest mnóstwo metod mających na celu wykrycie, czy przesłuchiwany mówi prawdę - poczynając od staroświeckich tortur.... wariograf, serum prawdy, hipnoza, obserwacja tików, badanie głosu, hipnoza... i żadna z nich nie jest w stanie dać jednoznacznych wyników. Dopóki nie odkryjemy telepatii, śledczy są skazani na gromadzenie dowodów i wysilanie szarych komórek ;)

02-10-2015 23:26
earl
   
Ocena:
0

Zapewne doświadczony oficer wywiadu czy kontrwywiadu albo dyplomata zawsze, wg wariografu, będzie mówił prawdę.

03-10-2015 09:28
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0

@Adeptus Hej, dzięki za komentarz. Jest dokładnie tak, jak mówisz. Pan Jacek Bieńkuński powiedział wprost, że jak go pytają, czy oskarżony/podejrzany/świadek powiedział prawdę, to on zawsze odsyła do wróżki, ponieważ on sprawdza tylko, czy dana osoba, coś ukrywa, czy nie. Co więcej, nie chciałem przynudzać w tekście, ale badanie zaczęła się od milczącego testu, w którym p. Marek Krajewski wybrał liczbę w danym zakresie, schował ją, a następnie p. Bieńkuński po prostu czytał po kolei liczby w tym zakresie (badany w tym teście nie może się odezwać). Jak się okazało p. Bieńkuński bez problemu mógł wskazać liczbę wybraną przez badanego :) Nagranie z fragmentem milczącego testu z Markiem Krajewskim znajdziecie na portalu wrocławskiej wyborczej - jakby ktoś był zainteresowany.

Natomiast co do samego wahania - w warunkach śledztwa, o ile dobrze zrozumiałem pana Bieńkuńskiego, oskarżony najpierw by wytłumaczył swoją wątpliwość co do danego pytania, a następnie został przebadany raz jeszcze. Tak się składa, że test z panem Markiem Krajewskim został powtórzony po raz kolejny na spotkaniu z czytelnikami w Warszawie i we Wrocławiu i tam wahanie przy wskazanym pytaniu już się nie pojawiało. Więc opinia, że p. Krajewski mówił prawdę była zgodna z prawdą. Niemniej nie dziwi mnie fakt, że p. Bieńkuński mógł już wtedy powiedzieć, przy niewielkim wahaniu, że co prawda zaistniało ono, ale reakcja była zbyt słaba, by wskazać, że badany kłamie - z uwagi na swoje doświadczenie i własne obserwacje setek badanych osób (no i jak się okazało przy powtórzonych później testach - miał rację).

Natomiast co do stawiania badań pana Jacka Bieńkuńskiego na równi z wykrywaniem kłamstw za pomocą tortur - śmiem polemizować :) Dodam tylko, że w Polsce badanie wariografem (nie wiem, czy każde, ale na pewno prowadzone przez niego) jest traktowane jako dowód sądowy - nie bez powodu. W jednym przypadku na bazie tego dowodu wydano wyrok skazujący (w paru innych przypadkach uniewinniający - tu najczęściej oczyszczano osoby, które przyznały się do winy, by kogoś kryć).

BTW Gdzie studiowałeś? :)

@Earl - też dzięki za komentarz, ale niezupełnie jest tak jak mówisz. Sprawa wygląda tak, że osoba, która chce sfałszować wynik badania wariografem może po prostu sprawić, by maszyna zawsze wskazywała przy każdym pytaniu silne emocje. W takim wypadku osoba prowadząca badanie powinna przerwać je i wskazać na złą wolę osobie poddanej badaniu. Z tego powodu w badaniu podaje się tzw. pytania neutralne np. "czy jesteśmy w Polsce?". Jeśli wówczas ktoś odpowiadając prawidłowo reaguje, jakby kłamał - sprawa jest jasna, ten człowiek mataczy (zresztą najczęściej odpada przy klasycznym pytaniu: czy w sprawie takiej a takiej na pytania takiej a takiej osoby chcesz odpowiadać zgodnie z prawdą?). Był co prawda przypadek ros. szpiega, który oszukał agenta CIA kilka razy w trakcie badania najlepszym ówczesnym wariografem, ale jak się później okazało, błąd był po stronie osoby przeprowadzającej badanie i interpretującej wyniki, nie maszyny.

04-10-2015 12:42
Adeptus
   
Ocena:
+1

@ Mikołaj Kołyszko

Z tymi wariografem, jako dowodem, to jest dokładnie tak (z kodeksu postępowania karnego):

Art. 192a. [Badania eliminacyjne]

§ 1.1W celu ograniczenia kręgu osób podejrzanych lub ustalenia wartości dowodowej ujawnionych śladów można pobrać odciski daktyloskopijne, wymaz ze śluzówki policzków, włosy, ślinę, próby pisma, zapach, wykonać fotografię osoby lub dokonać utrwalenia głosu. Po wykorzystaniu w sprawie, w której dokonano pobrania lub utrwalenia, pobrany lub utrwalony materiał zbędny dla postępowania należy niezwłocznie usunąć z akt i zniszczyć.

§ 2.W wypadkach, o których mowa w § 1, za zgodą osoby badanej biegły może również zastosować środki techniczne mające na celu kontrolę nieświadomych reakcji organizmu tej osoby.

§ 3. Badania i czynności, o których mowa w § 1 i art. 192 § 1, wykonuje się odpowiednio w warunkach i w sposób określony w przepisach wydanych na podstawie art. 74 § 4.

Art. 199. [Tajemnica biegłego, tajemnica udzielającego pomocy medycznej]

Złożone wobec biegłego albo wobec lekarza udzielającego pomocy medycznej oświadczenia oskarżonego, dotyczące zarzucanego mu czynu, nie mogą stanowić dowodu.

Art. 199a. [Badania poligraficzne – zgoda badanego]

 Stosowanie w czasie badania przez biegłego środków technicznych mających na celu kontrolę nieświadomych reakcji organizmu badanej osoby możliwe jest wyłącznie za jej zgodą. Przepisu art. 199 nie stosuje się.

A zatem dowód z badania wariografem ma charakter... jak to ująć? Drugorzędny, dodatkowy - nie może stanowić samoistnej przesłanki wydania wyroku, ma raczej znaczenie pomocnicze. I może być zastosowany tylko za zgodą badanego.

Swoją drogę, chciałbym kiedyś poddać się takiemu badaniu, ciekawy jestem, jaki był wynik, biorąc pod uwagę, że mam masę tików nerwowych niezależnie od tego, czy kłamię, czy nie, a bez zawahania się nie potrafię nawet powiedzieć, jak się nazywam ;) Czy biegły uwierzyłby mi, że to nie jest zła wola? :)

Pan Jacek Bieńkuński powiedział wprost, że jak go pytają, czy oskarżony/podejrzany/świadek powiedział prawdę, to on zawsze odsyła do wróżki, ponieważ on sprawdza tylko, czy dana osoba, coś ukrywa, czy nie.

I oto mi właśnie chodzi ;) A fakt, że w tym przypadku wyniki badania były trafne nie zaprzecza temu - nie twierdzę, że wariograf NIGDY absolutnie nie pozwala na stwierdzenie, czy ktoś kłamie. Tyle, że w prawie karnym, gdzie istnieje zasada "wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego" okoliczność, że "jak go zapytałem, czy zabił, okazał silne emocje, więc możliwe, że to on zabił, albo że wie coś na temat tego morderstwa, czym się z nami nie podzielił" nie może być okolicznością uzasadniającą skazanie.

I analogicznie przy pytaniu "Czy według Pana uzasadnione jest zabicie niewinnych osób, by ocalić własne życie?" wielkość wahania nie musi oznaczać, że ktoś kłamie, a raczej - na ile istotne dla niego jest to pytanie. Przykładowo - osoba, ujmijmy to delikatnie, bezrefleksyjna, z automatu odpowie na to pytanie "tak" - bo tak powinien odpowiedzieć "porządny człowiek", a ja przecież jestem porządny, nie ma co się zastanawiać, co bym zrobił naprawdę - co nie znaczy, że gdyby doszło co do czego i musiałaby FAKTYCZNIE podjąć decyzję, zabiłaby. I odwrotnie - ktoś bardziej "refleksyjny" może się długo zastanawiać, żżymać wewnętrznie, aż wreszcie ze wstydem przyznać, że zabiłby.

Inna sprawa - w zasadzie skąd ta pewność, że p. Krajewski powiedział prawdę? Przecież nie mamy możliwości zweryfikowania jego oświadczenia z rzeczywistością ;D Żeby było jasne - to nie jest żaden atak, czy przytyk w jego stronę, bo sytuacja, w której ktoś, kto wcześniej zadeklarował "zabiłbym niewinnego, żeby ratować siebie", w sytuacji faktycznego niebezpieczeństwa postąpiłby inaczej, w oczywisty sposób nie byłaby hańbiąca.

 

Był co prawda przypadek ros. szpiega, który oszukał agenta CIA kilka razy w trakcie badania najlepszym ówczesnym wariografem, ale jak się później okazało, błąd był po stronie osoby przeprowadzającej badanie i interpretującej wyniki, nie maszyny.

Ale przecież interpretacja jest integralną częścią tego badania - sama maszyna nigdy nie daje odpowiedzi "Tak" lub "Nie". Sam fakt, że wyniki można różnie (błędnie) interpretować, powoduje, że jest to metoda niepewna.

Sprawa wygląda tak, że osoba, która chce sfałszować wynik badania wariografem może po prostu sprawić, by maszyna zawsze wskazywała przy każdym pytaniu silne emocje. W takim wypadku osoba prowadząca badanie powinna przerwać je i wskazać na złą wolę osobie poddanej badaniu.

Może też celowo wywoływać silne emocje przy badaniach "testowych", na które odpowiada się kłamliwie. Przykład - badający zadaje jakieś mało znaczące pytanie (tzn. ja wiem, że jest mało znaczące, bo wiem, jak naprawdę wyglądały wydarzenia, których dotyczy badanie) ja odpowiadam "nie" - wywołuję u siebie silne emocje, badający stwierdza, że takie a takie reakcje są dla mnie charakterystyczne przy kłamaniu. Kiedy będę kłamać na pytania naprawdę ważne, wariograf nie wykaże aż tak silnych emocji, jak przy kłamliwych pytaniach testowych, bo już nie będę się specjalnie spinać, więc wynik będzie co najmniej niejednoznaczny. Owszem, wariograf wykazał emocje, ale wcześniej, przy innym pytaniu wykazywał dużo większe - więc może te "trochę silniejsze" emocje u badanego mieszczą się w normie?

Może to naiwne i wyssane z palca, ale czytałem o takiej metodzie.

 

04-10-2015 17:58
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
+1

Najwyraźniej sąd I instancji w przypadku skazania na podstawie badań wariograficznych wydał wyrok nieprawomocny (wówczas z pewnością kolejny sąd uchyli ten wyrok). Niemniej faktem jest, że sprawa miała miejsce. Co do uniewinniających wyroków - o ile przyznanie się do winy było główną podstawą do wydania wyroku, to uchylenie wyroku na podstawie badań wariograficznych w przypadku odwołania przyznania się do winy (które to często jest podstawą do skazania kogoś) jest w pełni naturalne.

Ciekaw jestem jak w Twoim przypadku wyszłoby badania (w sumie mam jeszcze kontakt z panem Bieńkuńskim i mogę go zapytać, czy miał podobny przypadek). Ja sam poddałem się badaniu i szczególnie milczący test zrobił na mnie konkretne wrażenie :) Wydawało mi się, że nie reaguję na wskazaną przeze mnie liczbą w jakikolwiek sposób - a jednak mój organizm to zrobił :)

Co do konkretnych niuansów dot. badania p. Marka Krajewskiego - oczywiście, szereg wątpliwości dot niuansów badania, o których mówisz, jest uzasadniony. Mam tylko dwa "ale". Pytanie w stylu "czy zabił Pan człowieka" zadane znienacka też przecież powoduje reakcję u każdego (że w ogóle ktoś mógł tak pomyśleć). A jednak na zapisie wariograficznym nie wygląda ta reakcja inaczej niż na pytanie "czy jesteśmy teraz w Polsce". 

Drugie "ale" odnosi się do tego, że wiele osób oskarża osoby publiczne, że się kreują na inne, niż są w rzeczywistości (notabene oskarżenie przeważnie słuszne). Myślę, że badanie wariografem może odsunąć na bok wiele z tych zarzutów w tym przypadku.


Przykład - badający zadaje jakieś mało znaczące pytanie (tzn. ja wiem, że jest mało znaczące, bo wiem, jak naprawdę wyglądały wydarzenia, których dotyczy badanie) ja odpowiadam "nie" - wywołuję u siebie silne emocje, badający stwierdza, że takie a takie reakcje są dla mnie charakterystyczne przy kłamaniu. Kiedy będę kłamać na pytania naprawdę ważne, wariograf nie wykaże aż tak silnych emocji, jak przy kłamliwych pytaniach testowych, bo już nie będę się specjalnie spinać, więc wynik będzie co najmniej niejednoznaczny. Owszem, wariograf wykazał emocje, ale wcześniej, przy innym pytaniu wykazywał dużo większe - więc może te "trochę silniejsze" emocje u badanego mieszczą się w normie?
 

Z tego co wiem, tak się nie da oszukać w badaniu wariografem z prostego powodu - w teście pojawiają się pytania neutralne, które kalibrują badanie (np. czy jesteśmy w Polsce?) i pojawiają się obok pytań krytycznych dot. spraw istotnych dla np. śledztwa. Obok nich wszystkich pojawia się jeszcze pytanie kontrolne, które brzmi jak pytanie dot. jakiejś konkretnej (bardzo konkretnej) sprawy kryminalnej podważającej zeznania osoby badanej, ale tak naprawdę nie odnosi się ono do niczego konkretnego. Ja, w przeciwieństwie do p. Bieńkuńskiego specem nie jestem, ale z tego co zrozumiałem, pozwala to wyłapać osobę mataczącą.

Jeszcze w sprawie ros. szpiega, o którym pisałem - ja nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc pozostaje mi powołać się na słowa. p. Bieńkuńskiego z wywiadu dla Gazety Wyborczej:
 

"Używa pan analogowego poligrafu? 

- Tak, używam urządzenia analogowego, bo uważam, że jest lepsze od komputerowego. Jakiś czas temu miałem kontrolę z Departamentu Kontroli Eksportu USA, który oceniał przydatność i sposób wykorzystania wariografu na polskim rynku. Kiedy kupowałem wariograf, była wymagana zgoda tego departamentu - stąd ta kontrola. Obecnie jest wolny rynek - każdy może wariograf kupić i wykorzystywać go, jak chce. Wezwany do sądu zawsze mówię: "Urządzenia oszukać się nie da, eksperta - tak". Była głośna sprawa szpiega nazwiskiem Eims, który wiele lat pracował w Ośrodku Atomistyki w USA i szpiegował na rzecz KGB. Był dwukrotnie badany i pozytywnie przeszedł testy. Kiedy rozmawiałem z czołowymi poligraferami z USA pytałem, jak to możliwe. Powiedzieli, że badał go niedoświadczony ekspert. Gdy po latach obejrzeli wyniki tych badań, uznali, że szpieg ten coś ewidentnie kombinował. Dziś by go zdemaskowano."

źródło: http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,131995,13564775,Panie_Palikot__czy_jest_pan_obrzezany_.html (pomińmy milczenie tytuł tego skądinąd ciekawego wywiadu)

Tak swoją drogą w toku tego wywiad p. Bieńkuński pisze o tych niuansach, o których Ty słusznie tu napomknąłeś :)

Ale tak, może już podsumowując (bo w tygodniu nie będę mógł ciągnąć tej bardzo ciekawej dyskusji) - zgodnie ze stanem naszej wspólnej wiedzy jesteśmy zgodni co do tego, że "wariograf" nie wykrywa, czy ktoś kłamie (czyli mówi rzeczy niezgodne z rzeczywistością), ale czy jego organizm nie reaguje w charakterystyczny dla kłamcy sposób, kiedy usłyszy niewygodne dla niego pytania. Przy czym reakcja niełatwa do zidentyfikowania może się pojawić także w różnych innych przypadkach (np. ktoś nie zrozumie pytania lub ma wątpliwość, jak je zrozumieć - tak mi tłumaczył p. Bieńkuński), dlatego by badanie mogło być przydatne organom ścigania lub stanowić dowód w sądzie (nawet drugorzędny) badania można, a czasem nawet trzeba powtórzyć.

I dzięki za poruszenie tej kwestii - być może kogoś czytającego ten tekst zachęci to do tego, by bardziej wgryźć się w ten fascynujący temat :) Zachęcałem pewnych popularnonaukowych vlogerów do nakręcenia odcinka na ten temat. Mam nadzieję, że się skuszą :)

04-10-2015 21:10
Adeptus
   
Ocena:
+1

Co do uniewinniających wyroków - o ile przyznanie się do winy było główną podstawą do wydania wyroku, to uchylenie wyroku na podstawie badań wariograficznych w przypadku odwołania przyznania się do winy (które to często jest podstawą do skazania kogoś) jest w pełni naturalne.

Cóż, nie znam tych spraw, ale możliwe - generalnie, w związku z domniemaniem niewinności, zasadą "in dubio pro reo" itd. to, że jakiś dowód nie wystarcza do udowodnienia winy, nie oznacza, że taki sam dowód (tylko "w drugą stronę") nie może wystarczyć do uniewinnienia - żeby kogoś skazać, trzeba wykazać, że NA PEWNO on to zrobił, żeby kogoś uniewinnić - nie trzeba wykazać, że niewątpliwie nie zrobił.

Zwłaszcza, jeśli w danej sprawie nie było dowodów świadczących za winą, a oskarżony zmienił zeznania. Niemniej, nawet jeśli w takiej szczególnej sytuacji wariograf przesądził sprawę, nie zmienia to faktu, że generalnie jest traktowane jako "słaby dowód".

Drugie "ale" odnosi się do tego, że wiele osób oskarża osoby publiczne, że się kreują na inne, niż są w rzeczywistości (notabene oskarżenie przeważnie słuszne). Myślę, że badanie wariografem może odsunąć na bok wiele z tych zarzutów w tym przypadku.

Sądzę, że u większości polityków hipokryzja jest tak dalece posunięta, że nawet jak kłamią na swój temat, to sami w to wierzą ;)

Ale tak, może już podsumowując (bo w tygodniu nie będę mógł ciągnąć tej bardzo ciekawej dyskusji) - zgodnie ze stanem naszej wspólnej wiedzy jesteśmy zgodni co do tego, że "wariograf" nie wykrywa, czy ktoś kłamie (czyli mówi rzeczy niezgodne z rzeczywistością), ale czy jego organizm nie reaguje w charakterystyczny dla kłamcy sposób, kiedy usłyszy niewygodne dla niego pytania. Przy czym reakcja niełatwa do zidentyfikowania może się pojawić także w różnych innych przypadkach (np. ktoś nie zrozumie pytania lub ma wątpliwość, jak je zrozumieć - tak mi tłumaczył p. Bieńkuński), dlatego by badanie mogło być przydatne organom ścigania lub stanowić dowód w sądzie (nawet drugorzędny) badania można, a czasem nawet trzeba powtórzyć.

Zgadzam się, że co do tego jesteśmy zgodni ;)

I dzięki za poruszenie tej kwestii

Dziękuję za rozmowę i link do wywiadu, jest ciekawy.

 

 

04-10-2015 22:05
skalski
   
Ocena:
0

Odsyłam do strony gdzie są wyjaśnione aspekty prawne badań wariograficznych

http://www.wykrywaczklamstw.pl/podstrony/aspekty-prawne-badan-w-polsce/

15-10-2015 01:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.