» Recenzje » Xenos – Dan Abnett

Xenos – Dan Abnett


wersja do druku

Zabij obcych, zanim oni zabiją Ciebie

Autor: Redakcja: Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler, Matylda 'Melanto' Zatorska

Xenos – Dan Abnett
Choć niezaprzeczalnie najlepiej sprzedającym się elementem uniwersum Warhammera 40.000 pozostają od lat Kosmiczni Marines, to jest ono wręcz przepełnione interesującymi motywami, które doskonale nadają się na główny temat odrębnych historii opowiadanych za pośrednictwem rozmaitych mediów – książek, komiksów czy gier.

Jednym z nich jest Imperialna Inkwizycja – organizacja chroniąca ludzkość przed zagrożeniem, jakie stanowią dla niej heretycy, demony i kulty Mrocznych Potęg oraz obcy. Obdarzona niemal nieograniczoną władzą, stanowi potęgę, z którą muszą się liczyć gubernatorzy władający planetami, admirałowie kosmicznej floty i generałowie Gwardii Imperialnej. Równocześnie odpowiedzialność spoczywająca na jej członkach jest wręcz niewyobrażalna dla zwykłego człowieka – jedna błędna decyzja, nie dość skrupulatnie przeprowadzone śledztwo albo zaufanie okazane niewłaściwej osobie mogą oznaczać utratę przez Imperium całych sektorów Galaktyki, skazanie na potępienie niezliczonych miliardów dusz – lub nawet ostateczną zagładę całej rasy ludzkiej.

W powieści Xenos, pierwszej części Trylogii Eisenhorna, poznajemy członka tej antycznej organizacji, Inkwizytora Gregora Eisenhorna oraz jego świtę. Ścigając groźnego recydywistę, trafiają oni na mroźny świat, którego mieszkańcy w uśpieniu oczekują ożywczej wiosny –  zamknięci w grobowcach hibernacyjnych przez niemal pół roku, nieświadomi wydarzeń rozgrywających się wokół, dopóki przybycie intruza nie zakończy żywota tysięcy z nich. Mimo że przestępca nie uchodzi sprawiedliwości, to jego pozornie bezsensowne działania okazują się częścią znacznie większej intrygi, której rozwikłanie stanie się nowym zadaniem inkwizytora. Zadaniem, które zabierze go na odległe światy, uwikła w konflikt z potężnymi przeciwnikami, a ostatecznie zawiedzie poza granice Wszechświata rządzącego się znanymi prawami i wystawi na pokusy, jakim nie oparliby się nawet jego pobratymcy z Inkwizycji.

I tu od razu muszę zgłosić poważny zarzut wobec Xenos – nie tyle jednak pod adresem autora samej powieści, a osoby odpowiedzialnej za blurb umieszczony z tyłu okładki. Podczas gdy inkwizytor i jego towarzysze będą mozolnie odkrywać ostateczny cel przyświecający architektom bluźnierczego spisku, to czytelnicy, którzy nieostrożnie zajrzą na tył okładki, pozbawieni zostaną przyjemności dotarcia do sedna tajemnicy wraz z bohaterami powieści – choć opis fabuły zredukowany został tam do dosłownie jednego zdania, to ujawnia ono stawkę, o jaką toczyć się będzie rozgrywka pomiędzy bohaterami historii.

Jednak nawet przedwcześnie dysponując tą wiedzą, śledząc poczynania Eisenhorna i jego towarzyszy czytelnik nie powinien odczuwać znudzenia. Próżno bowiem szukać tu mozolnego łączenia poszlak, dedukcji godnej Sherlocka i przebłysków intuicji niczym u Herkulesa Poirota – bohaterowi powieści Dana Abnetta zdecydowanie bliżej do Brudnego Harry'ego. Dostajemy więc solidną dawkę pościgów i strzelanin – tak w skali osobistej, jak i kosmicznej. Bez wątpienia trzeba przyznać autorowi, że potrafi sprawnie odmalować przed czytelnikami pełne dynamizmu sceny, a czerpiąc z bogatego uniwersum Warhammera 40.000 stworzył historię dobrze wpasowującą się w realia czterdziestego pierwszego milenium.

Szkoda tylko, że nie daje rady z równą sprawnością zbudować wiarygodnych postaci. Poza zarysowanym bardziej szczegółowo inkwizytorem, wszyscy bohaterowie, których poznamy na kartach Xenos, tak towarzysze Eisenhorna, jak i jego sojusznicy oraz wrogowie, zdają się być jedynie zbieraniną płaskich szkiców, kalkami, a nie w pełni dopracowanymi jednostkami. O ile nie razi to w przypadku statystów czy postaci dalszego planu, o tyle poważnie rozczarowuje w odniesieniu do Akolitów służących inkwizytorowi u jego boku. Chciałbym wierzyć, że w kolejnych tomach trylogii ich sylwetki zostaną bardziej rozbudowane, a z narzędzi głównego bohatera i tła dla jego poczynań staną się oni pełnoprawnymi towarzyszami w opowiadanej historii. Obawiam się jednak, że jeśli autor nie zdołał tego dokonać na ponad czterystu stronach książki, to i kolejne części cyklu także tego nie zmienią. To, że fabuła prezentowana jest z perspektywy jednego bohatera, z pewnością nie jest wystarczającym uzasadnieniem dla potraktowania pozostałych po macoszemu.

Ostatnią kwestią, o której nie można nie wspomnieć, jest przekład i redakcja. W stopce polskiego wydania powieści nie podano informacji o osobie odpowiedzialnej za korektę i mam poważne wątpliwości, czy książka przeszła jakąkolwiek. Ilość literówek jest wprost porażająca – kilka, a nawet kilkanaście na jednej stronie to norma. Niektóre nie utrudniają zauważalnie lektury, inne kompletnie zmieniają sens zdań lub tworzą efekt niezamierzonego komizmu (jak postacie udające się na spoczynek do swoich atramentów lub bohater z kocią bródką), ale – paradoksalnie – takie ich nagromadzenie sprawia, że szybko przestaje się je dostrzegać, koncentrując się wyłącznie na śledzeniu fabuły. A ta potrafi wciągnąć wartką akcją i barwnymi opisami, przy których wszystkie mankamenty szybko schodzą na dalszy plan.

Choć więc na pewno nie sposób uznać Xenos za klejnot fantastycznej literatury, to jako czytadło, książkowy odpowiednik filmów z rodzaju "zabili go i uciekł" sprawdza się znakomicie. Nie jest to może zbyt wysoko ustawiona poprzeczka, ale jeśli ktoś oczekuje od pierwszego tomu Trylogii Eisenhorna zajęcia kilku godzin niezbyt wymagającą rozrywką, z pewnością nie powinien się rozczarować.

Xenos okiem erpegowcaJeśli jest jakaś grupa odbiorców, którym powieść Dana Abnetta mogę polecić w ciemno, będą to osoby prowadzące Dark Heresy lub wcielające się na sesjach rozgrywanych w tym systemie w Akolitów służących Imperialnej Inkwizycji. Niezależnie od tego, w której edycji systemu mieliby tworzyć scenariusze i rozgrywać przygody, fabuła książki na dobrą sprawę da się dosłownie przełożyć na język gry fabularnej. Osoby znające system będą wręcz mogły w trakcie lektury zidentyfikować konkretne mechaniczne elementy – opcje konstrukcji postaci, psioniczne moce czy elementy wyposażenia.

Biorąc pod uwagę, że główny bohater jest Inkwizytorem, a jego towarzysze (poza jednym) także mają niebagatelny bagaż doświadczeń i kompetencje znacznie przewyższające te, jakimi mogą się cieszyć startowe postacie, scenariusz przygody (a raczej kampanii) opracowanej na kanwie Xenos należałoby przygotować dla grupy doświadczonych bohaterów – choćby wrogowie, którym musieliby stawić czoła, dla początkujących Akolitów stanowiliby zdecydowanie zbyt duże wyzwanie.

Jednak nawet jeśli historia opowiedziana przez Dana Abnetta nie miałaby zostać bezpośrednio zaadaptowana na erpegowy scenariusz, lektura powieści przynosi sporo informacji o rozmaitych aspektach uniwersum Warhammera 40.000, które mogą być przydatne użytkownikom gier fabularnych osadzonych w jego realiach – przede wszystkim Imperialnej Inkwizycji. Suche podręcznikowe opisy frakcji nie oddają faktycznych różnic w filozofii i metodach działania ich członków – na kartach powieści można przekonać się, jak wyglądają one w praktyce. Ukazane w powieści postaci Inkwizytorów można wręcz przenieść na sesje jako Bohaterów Niezależnych, a pewna ich jednowymiarowość czy przerysowanie, które przy lekturze mogą być poczytywane za wadę, przełożone na sesyjną praktykę pomogą uwypuklić dzielące ich różnice. Podobnie zresztą można postąpić także z innymi postaciami, elementami fabuły czy scenografii – dla erpegowców Xenos może okazać się prawdziwą kopalnią inspiracji i motywów do wykorzystania.

6.5
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Xenos
Cykl: Eisenhorn
Tom: 1
Autor: Dan Abnett
Wydawca: Copernicus Corporation
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2006
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Format: 125 x 190 mm
Seria wydawnicza: Warhammer 40.000
ISBN-10: 83-86758-75-9
Cena: 34,00 zł



Czytaj również

Pierwszy i jedyny z Tanith
Tragiczne strasznego początki
- recenzja
Nekropolia – Dan Abnett
Miasto, masa, masakra
- recenzja
Zstąpienie aniołów
Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed nim...
- recenzja
Dark Heresy: Bestiariusz Sektora Askellon
Strzał w potworną dziesiątkę
- recenzja
Ghostmaker – Dan Abnett
Wykuwanie duchów
- recenzja
Dark Heresy: Dobre Intencje
Na piekielnym bruku
- recenzja

Komentarze


Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Takiego Eisenhorna nam trzeba w dzisiejszych czasach! Zabij obcego zanim on zabije Ciebie! Tak problem nielegalnych agresywnych imigrantow ze Swiatów Smierci zostal rozwiazany w 40-tym tysiacleciu... ;)

 

03-11-2015 14:18
Enc
   
Ocena:
+1

Dostaniesz Eisenhorna na stanowisku szefa MON.

03-11-2015 19:31
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Pan M to raczej Golesh Heldane... ;)

03-11-2015 20:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.