» Artykuły » Wywiady » Wywiad z Dimitrijem Głuchowskim

Wywiad z Dimitrijem Głuchowskim

Wywiad z Dimitrijem Głuchowskim
Michał Smętek: Dzień dobry. Na początek chciałbym się dowiedzieć, skąd pomysł na napisanie Metro 2033.

Dymitrij Głuchowski: Witam. Pomysł na książkę powstał w ten sposób, że całe dzieciństwo jeździłem do szkoły moskiewskim metrem godzinę w jedną, godzinę w drugą stronę. To będzie razem 3,5 tysiąca godzin, czyli trzy miesiące – czas, w którym w przypadku wojny atomowej moskiewskie metro będzie w stanie chronić mieszkańców.

Rozumiem. Jest Pan także dziennikarzem telewizyjnym; relacjonował Pan konflikty zbrojne w Abchazji i Izraelu. Czy doświadczenia wojenne przydały się w jakiś sposób podczas pisania?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Niestety, książkę napisałem pięć lat temu, tak więc te doświadczenia nie wpłynęły na jej kształt, za to przydały się podczas prac nad moją następną powieścią – Metro 2034.

Czy nie miał Pan jakiś wcześniejszych prób literackich przed Metrem…?

Metro wymyśliłem kiedy miałem 15 lat, a zacząłem pisać w wieku 18-19. Zaś zawodowo zajmuję się pisarstwem od trzech lat. Jednak pierwsze miniaturki zacząłem tworzyć w wieku lat trzech, a przez cały czas szkoły tworzyłem opowieści katastroficzne.

Jakie są pańskie ulubione książki? Czy miał Pan jakieś inspiracje literackie, które pomogły w pisaniu?

Jako dziecko dojrzewałem przede wszystkim na fantastyce. Na szczęście na tej wysokojakościowej, którą można nazwać prawdziwą literaturą. Z radzickich pisarzy czytałem braci Strugackich. Ponadto wpłynął na mnie wielki polski pisarz Stanisław Lem oraz Ray Bradbury. Generalnie sama znakomita literatura fantastyczna. Cenię też Frantza Kafkę oraz Marqueza.

Pańska książka odniosła ogromny sukces, to nie ulega żadnym wątpliwościom (ponad pół miliona sprzedanych egzemplarzy w Rosji, prawa do wydania zakupione przez wydawnictwa z 22 krajów - przyp. red.). Jakie, Pańskim zdaniem, jest źródło tego sukcesu?

Chyba będą to trzy źródła. Przede wszystkim metro moskiewskie. Można powiedzieć, że jest to główny cud rosyjski; największa budowla wzniesiona za czasów sowieckich, swoiste państwo w państwie. Myślę, że na popularność wpłynęła magia tego miejsca. Oprócz tego oczywiście wojna atomowa. Tu wielkie "dziękuję" politykom z całego świata, a zwłaszcza z NATO i Rosji, którzy nieustannie dostarczają mi inspiracji. Mam na myśli chociażby ostatnie działania związane z instalacją tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach czy całe te historie z czasów wyścigów zbrojeń. To wszystko sprawia, że książka jest aktualna, to wszystko może się zdarzyć. Trzeciego źródła upatruję w Internecie. Książka na bieżąco, rozdział po rozdziale, publikowana była w sieci i powstawała z pomocą czytelników. Obecnie cała jest dostępna bezpłatnie on-line i każdy, kto o niej usłyszy, może łatwo się z nią zapoznać. To sprawia, że o powieści jest bardzo głośno, co wpływa na zainteresowanie nią.

Cieszę się, że nie ma Pan żadnych oporów, by nazywać się pisarzem science fiction. Ale w jakim stopniu uważa Pan swe dzieło za powieść science fiction, a w jakim np. metaforę współczesnej Rosji? Uderzyła mnie mnogość barw politycznych, jakie przybierają mieszkańcy poszczególnych stacji; są liberałowie, komuniści, naziści, trockiści itd. Czy nie jest to jasne nawiązanie do rosyjskiej sceny politycznej?

Uważam, że książka przede wszystkim ma być ciekawa i przyjemna w lekturze. Nudnych, zbyt poważnych pozycji dydaktycznych ludzie dobrowolnie nie czytają. Zależało mi, by w powieści była wciągająca fabuła, ostra akcja, jakaś tajemnica… Nie wiem jednak, czy Metro 2033 to do końca science fiction. Realizm magiczny jest mi bardzo bliski. Rozumiem go jako normalną rzeczywistość, w której jednak pojawiają się elementy fantastyczne. Bardzo jest dla mnie ważne, by książka zawierała w sobie jakiś wyższy sens, jakieś przesłanie. Zawsze zależało mi, by opakować powieść w atrakcyjną fabułę. Esencją moich książek nie jest jednak ona, lecz warstwa filozoficzna.

Chciałbym jeszcze Pana zapytać o póki co nie wydaną w Polsce inną pańską powieść – Metro 2034. W jaki sposób powiązana jest ze swoją poprzedniczką; jest to kontynuacja czy może samodzielna pozycja…?

Nie miałem zamiaru tworzenia żadnego cyklu, toteż Metro 2034 nie jest bezpośrednią kontynuacją. Kto doczyta do końca Metro 2033, ten zobaczy, że stanowi ono zamkniętą całość. Opowiada ono dalszy bieg dziejów, tym razem z perspektywy innego bohatera – Huntera, który płaci za swoje działania z poprzedniej części. Metro 2034 to inny czas, inni bohaterowie, ogólnie – inna książka. Sięgając po nie, nie należy liczyć na to samo, na tę samą zabawę.

Na koniec proszę, by powiedział Pan polskiemu czytelnikowi, dlaczego warto, by sięgnął po Metro 2033.

Przede wszystkim dlatego, że jest to niezwykła książka, zupełnie niepodobna do innych; stanowi mieszankę powieści filozoficznej i prozy postapokaliptycznej. Poza tym nie powiedziałbym, że Metro 2033 mieści się w nurcie rosyjskiej fantastyki. Niezbyt zresztą przepadam za jej przedstawicielami, oni w sumie też mnie nie lubią. Nie sądzę, że jest to książka typowo fantastyczna. Raczej mix metra, powieści postapokaliptycznej i wyobrażeń autora o naturze człowieka. Zarówno powieść, jak i gra powstała na jej podstawie, jest to coś nowego, wcześniej nie spotykanego. O ile książka pewnie nie wszystkim się spodoba, o tyle gra jest na tyle niezwykła, że trafi w gusta każdego.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję również.

Serdecznie dziękuję panu Andriejowi Nidekkerowi za przekład wypowiedzi moich i p. Głuchowskiego, bez którego pomocy rozmowa ta nie mogłaby zostać przeprowadzona.



Czytaj również

Metro 2035
- fragment
Metro 2033 - Dimitrij Głuchowski
Gorzka postapokaliptyczna przypowieść
- recenzja
Okno na świat: Metro 2033
Homo sapiens czy Homo novus?
Metro 2033: Przełom
Każdy sobie mutka skrobie
- recenzja
Stacja: Nowy Świat
Druga wizyta w warszawskim metrze
- recenzja
Metro 2035
Artem schodzi ze sceny
- recenzja

Komentarze


~far

Użytkownik niezarejestrowany
    ostatnio słuchałem wywiadu na radiowej 3 z autorem
Ocena:
+1
Wypytujący go dziennikarz (nie pomnę imienia) chyba miał coś z głową nie tak. Wyprowadził min. pytanie na bazie książki czego obawiają się Rosjanie i jaki jest standardowy widok Rosjanina w Polsce ( itu przytoczył, pijak, ksenofob itd). Gdybym był tym pisarzem spytałby się klienta co ma piernik do wiatraka?
To był dramatycznie denny wywiad, który po prostu wyłączyłem z powodu głupoty dziennikarza.
03-03-2010 14:09
~brazyoo

Użytkownik niezarejestrowany
    Wywiad w Trójce
Ocena:
0
Też słuchałem tego wywiadu w Trójce i w przeciwieństwie do ~fara uważam go za bardzo ciekawy. Audycja była m.in. o stereotypie Rosjanina w oczach Polaka, a tak się ma do książki, że w książce Glukhovsky zawarł wiele portretów Rosjan. I Glukhovsky bardzo dobrze wypadł, bo powiedział, że trochę prawdy w tym stereotypie jest, ale nie do końca. Było o współczesnych lękach Rosjan - to też ma związek z książką, bo lęki i uprzedzenia podzieliły społeczność Metra 2033. Było też mnóstwo innych fajnych rzeczy, których nie pomnę; wolę takie prowadzenie audycji niż pytania: o czym jest książka? a dlaczego o tym? I audycję, i Glukhovsky'ego oceniam bardzo wysoko.
03-03-2010 21:04
~seba

Użytkownik niezarejestrowany
    Zgadzam się z brazyoo
Ocena:
0
Brazyoo ma rację - trójkowy redaktor (Dariusz Rosiak, jeśli dobrze pamiętam) miał w studio przede wszystkim inteligentengo Rosjanina , a w drugiej kolejności autora książki. Dlatego interesowała go Rosja i Rosjanie oczami Rosjanina, a nawiązania do książki imho robił całkiem do rzeczy. A Głuchowski to rzeczywiście klasa sama dla siebie.
03-03-2010 21:20
~ula

Użytkownik niezarejestrowany
    tęsknię za "kontynuacją"
Ocena:
0
a ja bym bardzo chciała przeczytać książkę Glukhovskiego należącą do "cyklu" metro...
a nie innych pisarzy z tzw. projektu.
ech..
29-07-2012 11:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.