» Recenzje » Wyprawa Błazna

Wyprawa Błazna


wersja do druku

U Bastarda nic nowego

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Tiszka

Wyprawa Błazna
Skrytobójca Błazna, pierwszy tom trzeciej już trylogii o losach rodu Przezornych, tak jak większość pozycji, które wyszły spod pióra Robin Hobb, cechował się powoli nabierającą tempa intrygą. Jej główny wątek został zasygnalizowany dopiero w jego zakończeniu, stawiając jednocześnie fundament, na którym miano oprzeć fabułę kolejnych dwóch powieści – skoro więc ten przydługi prolog do właściwej historii został zakończony, to od tego momentu akcja powinna ruszyć z kopyta, prawda? Nie w tym przypadku.

Po wielu latach bez żadnych wieści od Błazna, Bastard Rycerski Przezorny wreszcie odnalazł swojego starego przyjaciela, dla którego ostatnia dekada była, delikatnie mówiąc, nieprzyjemna. Błazen nie został ciepło przyjęty po powrocie do ojczyzny – krajanie go uwięzili, torturowali i oślepili, a co więcej, na tym nie mają zamiaru poprzestać, o czym bezpośrednio przekonuje się też sam Bastard. Jego posiadłość zostaje napadnięta przez najemników wynajętych przez przybyszów z Clerres, słudzy zabici, córka uprowadzona – a on nie cofnie się przed absolutnie niczym, by ją odzyskać.

Książkom Robin Hobb zawsze było bliżej do dramatu obyczajowego w fikcyjnym świecie z domieszką magii aniżeli do typowego epic fantasy i nie inaczej jest i w tym przypadku. Akcji jest tu mało, a konflikty opierają się przede wszystkim na błędnych decyzjach podejmowanych przez bohaterów i odmiennych opiniach odnośnie do tego, w jaki sposób powinno się reagować na rozgrywające się wokół wydarzenia. Główną siłą prozy tej autorki zawsze było to, jak wielką rolę odgrywają w fabule emocje poszczególnych postaci i jak osobiste pragnienia oraz poglądy jednostek wpływają na sieć powiązań między nimi. A że bohaterów spotykamy tu wielu, tak przedstawionych czytelnikom dawno temu, jak i stosunkowo nowych, to bardzo dużo czasu poświęca się w Wyprawie Błazna na dyskusje, snucie planów, czekanie, podróżowanie i z rzadka tylko protagoniści podejmują konkretne działania.

Tak samo było w dwóch poprzednich trylogiach, więc o kunszcie autorskim Robin Hobb powinno świadczyć to, że choć z powyższego opisu wyłania się obraz ckliwego melodramatu, to jej powieści zawsze czytało się z przyjemnością pomimo wszelkich niedoskonałości. Wszystko ma jednak swoje granice, w tym również moja cierpliwość, a fakt jest taki, że Wyprawa Błazna to najnudniejsze i najbardziej monotonne dzieło pisarki, jakie dane mi było czytać. Można wiele wybaczyć jeśli chodzi o sposób prowadzenia akcji, lecz jeśli dopiero po ponad stu stronach główny bohater dowiaduje się o tym, co zaszło pod koniec poprzedniego tomu, a kolejnych stu pięćdziesięciu stron potrzebuje, aby rozwikłać zagadkę, której rozwiązanie czytelnik może odgadnąć niemal od razu, to coś tu jest nie tak. Co gorsza, choć dialogi są przeważnie interesujące, to zbyt często dochodzi do sytuacji, w których postacie streszczają sobie to, o czym dopiero co mieliśmy okazję przeczytać, jak gdyby autorka bała się, że fani jej cyklu posiadają pamięć złotej rybki. Powieść cechuje się pokaźnymi rozmiarami, ale istotnej treści jest w niej zaskakująco mało i o ile niektóre tytuły powinno się skrócić o dziesięć, dwadzieścia procent objętości, tak Wyprawa Błazna mogłaby być o połowę krótsza i nie stracić żadnych istotnych wątków ani scen.

Równie karygodne jest to, że w książce najzwyczajniej w świecie brakuje napięcia, a fabuła jest rozczarowująco przewidywalna. Boli to tym bardziej, że ostatnią jedną trzecią powieści poświęcono wątkowi, którego zakończenie powinno być dla każdego oczywiste już od momentu, w którym po raz pierwszy poruszono temat z nim związany. Można się kłócić, że postacie nie posiadają tej samej wiedzy co czytelnicy i swoją wartość posiada także opisywanie ich działań opartych na fałszywych przesłankach, ale nawet wtedy nie ulega wątpliwości, że Hobb poświęciła zbyt wiele czasu na nudny wypełniacz, zamiast od razu przejść do sedna. Nawet ostatnie rozdziały (podczas których do intrygi zostają wprowadzeni bohaterowie z innego, osadzonego w tym samym uniwersum cyklu pisarki) charakteryzują się brakiem dramatyzmu, a wieńczący powieść cliffhanger jest tak wymuszony, że nie sposób jest wziąć go na poważnie.

Poprzednie trylogie o Bastardzie zawsze szanowałem za możliwość obserwowania tego bohatera na przestrzeni lat, podczas różnych etapów jego życia. Chciałbym móc powiedzieć, że dotknęły go w tym czasie zauważalne zmiany, ale smutna rzeczywistość wygląda tak, że nasz protagonista w Wyprawie Błazna zachowuje się tak samo, jak zachowywał się zawsze. Jego pierwszym priorytetem jest obwinianie się za wszystko złe, do czego mogło dojść wokół niego – a że jego życie to niekończące się pasmo katastrof i zmagań z myślami samobójczymi, to znalezienie fragmentu, w którym nie użalałby się nad sobą może sprawić czytelnikowi poważny problem. Tak jak w przypadku powolnego tempa akcji, nie jest to nic nowego dla miłośników twórczości Hobb, ale można dojść do wniosku, że w recenzowanej tu pozycji tego typu mankamenty dokuczają znacznie bardziej, aniżeli w jej innych tytułach, ponieważ zbyt mało jest tu elementów czysto pozytywnych, równoważących podobne natężenie smutku i depresji. Szkoda też, że znajdziemy tu znacznie mniej niż w poprzednim tomie rozdziałów poświęconych Pszczole, co zostało wprawdzie uzasadnione rozwojem fabuły, ale mimo wszystko rozczarowuje.

Wielu rzeczy można się było spodziewać po Wyprawie Błazna, ale nie przewidywałem tego, iż zamiast ruszyć od razu z rozwijaniem wątków rozpoczętych w finale Skrytobójcy Błazna pisarka powróci do nieśpiesznego, wręcz anemicznego tempa prowadzenia fabuły, przez co choć książka liczy sobie ładnych kilkaset stron, to przez większość z nich trzeba się przebijać, aby wreszcie mieć ten nieprzyjemny obowiązek z głowy. Środkowy tom trylogii Bastard i Błazen to niestety najgorsze dzieło Robin Hobb, jakie było mi dane przeczytać, co zdecydowanie nie nastawia optymistycznie przed lekturą ostatniego tomu, który ma trafić do sprzedaży w Polsce jeszcze w tym roku – ciężko powstrzymać się od myśli, że lepiej było zakończyć historię naszego smutnego skrytobójcy na poprzednim cyklu.

4.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wyprawa Błazna
Cykl: Bastard i Błazen
Tom: 2
Autor: Robin Hobb
Tłumaczenie: Agnieszka Barbara Ciepłowska
Wydawca: MAG
Data wydania: 17 stycznia 2018
Liczba stron: 816
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-897-2
Cena: 49 zł



Czytaj również

Wyprawa Błazna
- fragment
Skrytobójca Błazna
Okruchy życia w fantastycznym wydaniu
- recenzja
Wywiad z Robin Hobb
Każdy jest bohaterem swej własnej historii

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.