» Recenzje » Wieżowiec - J. G. Ballard

Wieżowiec - J. G. Ballard

Wieżowiec - J. G. Ballard
Wielu twórców zwracało już uwagę na konsekwencje życia w ponowoczesnej cywilizacji. Wizja J.G. Ballarda przedstawiona w powieści Wieżowiec to z pewnością jedna z tych najstraszniejszych i najbardziej makabrycznych. Historia opowiadana jest z punktu widzenia trzech różnych mężczyzn: doktora Roberta Lainga, producenta telewizyjnego Richarda Wildera oraz architekta Anthony’ego Royala. Wszyscy oni mieszkają w czterdziestopiętrowym wieżowcu wybudowanym na przedmieściach Londynu.

Akcja powieści rozpoczyna się zagadkowo: doktor Laing siedzi na swoim balkonie i obgryza psią kość. Wspomnieniami powraca do wydarzeń ostatnich kilku miesięcy, a czytelnicy wraz z nim zagłębiają się w historię wieżowca i jego mieszkańców. Od niewielkich usterek w budynku i niegroźnych spięć pomiędzy sąsiadami powieść zmierza do coraz bardziej absurdalnych zdarzeń. Finalnie autor bez ogródek oznajmia: człowiek współczesny, pomimo swojej inteligencji, nadal rządzony jest przez pierwotne instynkty. Życie ludzkie obraca się wokół trzech filarów: konieczności jedzenia, rozpaczliwemu dążeniu do poczucia bezpieczeństwa i pragnieniach seksualnych. Taką prawdę ukazuje Wieżowiec. Życie jego mieszkańców opiera się w końcu na prawie dżungli: przetrwa najsilniejszy, albo… najsprytniejszy. Czytelnik ma prawo się z tym nie zgadzać, ale ta iście freudowska opowieść brutalnie wprowadza go w taki właśnie świat. Jest to jednak wizja tyleż absurdalna, co i nierealna.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Narracja mogłaby być poprowadzona tak, aby czytelnik był skłonny uwierzyć, że opisywana historia może wydarzyć się naprawdę. Tego typu narracja pojawia się jednak dopiero pod koniec książki. Jej początek jest natomiast tak bardzo nasycony dziwnymi i makabrycznymi wydarzeniami, że później przestaje już ona zupełnie szokować, zaczyna natomiast zastanawiać. Czy nasza nowoczesność skazuje nas na zagładę? Finał książki potwierdza, że ten konkretny wieżowiec nie jest odosobnionym przypadkiem.

Wydaje się, że autor celowo dystansuje czytelników od wydarzeń: napaści, pobić, kradzieży i gwałtów, aby ukazać szerszą perspektywę socjologiczną. Być może temu służy również opisywanie zdarzeń z punktu widzenia osób mieszkających w trzech różnych częściach wieżowca (podzielonego ze względu na status majątkowy mieszkańców). Dla ludzi znajdujących się wewnątrz budynku świat zewnętrzny przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Boją się opuszczać swój wspólny, wielki dom. Chcą być zawsze w centrum mających tam miejsce wydarzeń. Z czasem zapominają nawet o tym, co kiedyś stanowiło ich cele i pragnienia. Liczy się tylko to, by przeżyć.

Stratyfikacja społeczna ukazana jest w książce za pomocą osoby Richarda Wildera. Jest on mieszkańcem drugiego piętra i daleko mu do bogaczy żyjących na czterdziestym. Jednak kiedy tylko w wieżowcu zaczynają się rozruchy, Wildera opanowuje jedna myśl: dostać się na sam szczyt wieżowca - do strefy bogactwa. To jego symboliczna walka, mania pokonania twórcy budynku: Anthony’ego Royala. Poprzez szereg podstępów i sojuszy, Wilder uparcie dąży do osiągnięcia swojego celu.

Poza kilkoma robiącymi wrażenie obrazami i ogólną refleksją, Wieżowiec nie wyróżnia się niczym szczególnym. To po prostu kolejna fatalistyczna wizja przyszłości. Bardzo bezpośrednia i makabryczna, niemniej jednak po prostu irracjonalna. Nie jest możliwe, aby człowiek aż do tego stopnia zapomniał o wszystkim, co kiedyś było dla niego ważne i o całym świecie, który niezmiennie trwa dookoła wieżowca.
5.0
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wieżowiec (High Rise)
Autor: J.G. Ballard
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawca: Książnica
Miejsce wydania: Katowice
Data wydania: lipiec 2006
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka
Format: 110 x 175 mm
Seria wydawnicza: Książnica kieszonkowa
ISBN-10: 83-7132-915-6
Cena: 15 zł



Czytaj również

Komentarze


Jednooki
    hmm...
Ocena:
0
Mam tę książkę gdzieś w domu i zamierzałem się za nią zabrać. Z recenzji widzę, że trchę się pomyliłem w swoich przewidywanich co do treści - sądziłem, że będzie mniej... ekstermalna (tekst o psiej kości mnie rozwalił :) ). Po przeczytaniu tej recenzji, a także recenzji Wojtqa, jakby mniej mam ochotę na przeczytanie książki, ale pewnie jednak się skuszę - choćby po to, żeby samemu sprawdzić, czy jest naprawdę taka słaba.
06-05-2007 09:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.