» Recenzje » Toy Land

Toy Land


wersja do druku

Siermiężne zabawki

Autor: Redakcja: Tiszka, Michał 'von Trupka' Gola

Toy Land
Zacznę nietypowo, bo od sformułowania, które powinno znaleźć się raczej w podsumowaniu recenzji: Toy Land z całą pewnością mocno podzieli czytelników. Powieść Roberta J. Szmidta pełna jest akcji, humoru i literackich klisz, co niektórych w pełni usatysfakcjonuje, innych zaś potężnie odrzuci.

Dante został karnie zamrożony przeszło dwieście lat temu za dowodzenie grupą najemników. Kiedy wraca do życia, jego dawni towarzysze nie żyją, ale zebranie nowego oddziału nie zajmuje mu dużo czasu. Misja, którą postanowił wraz z nimi zrealizować, wydaje się jednak wyjątkowo trudna: nie dość, że mają skolonizować Nowy Raj, co z pewnością nie przypadnie do gustu przedstawicielom wielkich korporacji ostrzącym sobie na przejęcie planety, to w dodatku ma im towarzyszyć naukowiec – i to kobieta. A przedstawicielka płci pięknej w zespole z pewnością rozproszy uwagę tych twardych facetów...

Zacznijmy może od tego, co czyni z Toy Land idealny temat do literackiej kłótni: jego domniemanej lekkości. Dlaczego domniemanej? Przecież teoretycznie Szmidt zadbał o to, aby była pełna niezbyt skomplikowanej i raczej przewidywalnej akcji, żeby każdy bohater mógł pochwalić się stosunkowo mroczną, choć nieskomplikowaną historią, a jednocześnie budził sympatię czytelnika; dodatkowo podlał lekturę potężną dawką komizmu. Kiedy jednak przyjrzeć się bliżej nie wszystko wygląda różowo.

Fabuła Toy Land jest prosta jak budowa cepa. Ba, cep mógłby się obrazić – opowieść o misji najemników na niepoznanej dotychczas planecie, ich spotkaniu z obcymi istotami i tego spotkania konsekwencjach nie zaskakuje dosłownie niczym. Kosmici są przeciętni, konflikt, w który wplątuje się grupa naszych bohaterów, banalny, a epilog mocno przekombinowany. Całość broni się tylko dwoma argumentami. Po pierwsze sekwencja kilku scen rodem z kosmicznego horroru naprawdę trzyma w napięciu i mocno poprawia wrażenia z lektury. Po drugie szalone tempo nie pozwala na zbyt głęboką refleksję nad lekturą, co zdecydowanie jest szczęściem w nieszczęściu.

Bohaterowie powieści stanowią barwną menażerię i z pewnością zapadają w pamięć, ale ich kreację także trudno zaliczyć powieści na plus. W przedmowie autor powołuje się na liczne inspiracje i sugeruje, że czytelnik z pewnością nie zapomni wyjątkowych postaci. Niestety, tej niewypowiedzianej obietnicy nie dotrzymuje, bo odbiorca dostaje to, co w każdej inne podobnej powieści: bawidamek Rewolwer ze swoimi miłosnymi podbojami, cichy i skrywający mroczne tajemnice Dante, seksowna i pewna siebie Ketea Tychoo – nic, czego byśmy wcześniej nie widzieli.

I w końcu wisienka na torcie – komizm. To on nadaje Toy Land charakteru; to on sprawia, że w kontekście tej powieści jakoś nie wypada mówić o militarnym science fiction, bo to przecież lekka fantastyka naukowa; to on ma na celu przykuć czytelnika do lektury i nie pozwolić mu się oderwać. Jestem pewien, że w przypadku wielu odbiorców wszystkie te zadania spełni, z całą pewnością jednak znajdzie się co najmniej drugie tyle osób, które to właśnie on odrzuci. Nazwać komizm Toy Land żołnierskim byłoby obelgą w stosunku do wszystkich żołnierzy – dużo lepiej pasuje określenie "rynsztokowy". Przykłady? Całe mnóstwo: czarnoskóry Brazylijczyk z Hitlerem i Napoleonem w nazwisku, Jar i Leo Ducksonowie, nazywanie nienaturalnie dużego penisa salami (żart wyjątkowo mocno eksponowany). Całość oczywiście okraszona jest całym mrowiem wulgaryzmów, choć trzeba przyznać, że wszystkie słowne przepychanki bohaterów wypadają w kontekście ich pochodzenia i profesji całkiem naturalnie. Jednym słowem – ta powieść to lektura bardzo dosadna i prosta, wręcz siermiężna.

Toy Land mnie nie przekonało i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, w którą stronę później ewoluowały powieści twórczość Roberta J. Szmidta. Mimo to potrafię dostrzec pewne zalety tej pozycji i jeśli poszukujecie bardzo lekkiej, niewymagającej lektury, a przy tym nie macie alergii na wulgarny język, to sięgnięcie po nią może okazać się niezłym wyborem.

5.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Toy Land
Cykl: Pola dawno zapomnianych bitew
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawca: Rebis
Data wydania: 31 stycznia 2017
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka
Seria wydawnicza: Horyzonty zdarzeń
ISBN-13: 978-83-8062-096-4
Cena: 32,90 zł



Czytaj również

Toy Land - Robert J. Szmidt
Rozrywka (prawie) idealna
- recenzja
Na krawędzi zagłady
Na pięć minut przed ostateczną walką z obcymi
- recenzja
Wieża
Zabrakło iskry?
- recenzja
Apokalipsa według Pana Jana
Jakoś to będzie
- recenzja
Ucieczka z raju
Bitwy to nie wszystko
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.