» Recenzje » Szósty Patrol

Szósty Patrol

Szósty Patrol
Piętnaście lat minęło od czasu, kiedy Siergiej Łukjanienko, w chwili iście genialnej iluminacji, wpadł na pomysł wykreowania świata Patroli. Jego koncepcja, tak odmienna od popularnych wersji urban fantasy, stała się przełomem i choć poziom kolejnych tomów był rozmaity, nigdy nie spadał poniżej bardzo wysoko ustawionej przez samego pisarza poprzeczki. Zobaczmy, jak prezentuje się najnowsza odsłona przygód Antona Gorodeckiego et consortes – Szósty Patrol.

Książka stanowi klamrę łączącą wszystkie części cyklu, nawiązując do wydarzeń, które w nich nastąpiły, ze szczególnym naciskiem na fakty opisane w inauguracyjnym Nocnym Patrolu. Punkt wyjścia tej historii wydaje się być, przynajmniej na samym początku, nieco jedynie zmodyfikowaną wersją ukazanej tam intrygi – w Moskwie szaleje niezarejestrowany wampir, który atakuje hurtowo i dobiera swe ofiary w sposób chaotyczny – nie liczy się płeć, wiek ani status społeczny. Do rozszyfrowania tej szarady Heser odsyła, jakżeby inaczej, doświadczonego pracownika Patrolu, Antona Gorodeckiego, który, podjąwszy niczym ogier gończy trop, nie ustaje w poszukiwaniach. Ich rezultaty szybko zaczynają łamać przewidywany schemat i prowadzą go do znacznie bardziej skomplikowanej zagadki, w której główną rolę odgrywają słowa przepowiedni wygłoszonej jednocześnie przez wszystkich proroków i jasnowidzów. Oznajmia ona w wielce zawoalowany sposób nadejście zagłady świata, do której przyczyni się pradawna istota, a jedyną mogącą się jej przeciwstawić siłą jest tajemniczy Szósty Patrol. Rozwikłanie owego niejasnego proroctwa zmusi Antona do zawarcia nowych sojuszy, odświeżenia dawnych aliansów, przedefiniowania całej wiedzy, którą do tej pory posiadł, i wreszcie – podjęcia decyzji, które wstrząsną posadami jego egzystencji.

Nowe tropy, kolejne podpowiedzi, śledztwo prowadzone zarówno w wersji stricte detektywistycznej, polegające na żmudnym przesłuchiwaniu świadków i przeszukiwaniu archiwów Nocnego Patrolu, jak i wedle metodologii wykorzystującej rozliczne talenty Innych, początkowo wprowadzają więcej pytań niźli odpowiedzi. Jakiemuż celowi miały służyć nieudane porwanie Nadii i kolejne zamachy na rodzinę Jasnego? Co znaczy zaszyfrowana w imionach wampirzych ofiar wiadomość i czemuż – na Zmrok – struktura społeczności Innych jest tak bardzo skomplikowana? Anton, próbując znaleźć swoją nić Ariadny, przekonuje się, iż jest ona pajęczyną, której pewne odnogi prowadzą donikąd, a inne – prosto w pułapkę. Niemalże całą oś fabularną książki stanowią jego poszukiwania – najpierw właściwego znaczenia słów proroctwa, a potem kolejnych członków drużyny, która miałaby walczyć z tajemniczym wrogiem. Całość rozgrywa się na zasadzie klasycznego dla fantasy (lub też RPG) schematu questu, z wszystkimi jego kanonicznymi elementami, lecz motyw wyprawy dzielnego śmiałka, pragnącego unicestwić kwintesencję Zła, który podczas swych peregrynacji spotyka bohaterów o różnych specjalizacjach i odmiennych charakterach, został przez Łukjanienkę mocno zmodyfikowany i dopasowany do realiów jego uniwersum.

Pisarz zresztą od dawna przyzwyczaił nas do tego, iż uwielbia trawestacje i uprawia je nagminnie w sposób arcyciekawy, zatem reaktywowana po latach ekipa Szóstego Patrolu składa się z postaci zdecydowanie niesztampowych, a ich konkretny wybór stanowi sporą niespodziankę. Przedstawiciele obu Patroli, Zwierciadło, wiedźma, wampir, prorok – mieszanka to wielce wybuchowa, lecz bardziej niźli jej skład zaskakuje gremialne zjednoczenie Innych, kiedy ich wcześniejsze relacje zostały ukazane jako działanie wedle politycznej poprawności, za którym kryła się trwająca od zarania dziejów niechęć, by nie rzec wręcz – międzygatunkowa nienawiść. Sam proces negocjacji, dyplomatycznych rozgrywek, argumentów wcielanych w czyn na zasadzie szantażu czy wręcz prawem pięści, trwa praktycznie do ostatniej strony powieści. Daje to asumpt do bliższego ukazania reguł rządzących nieco po macoszemu traktowanymi do tej pory społecznościami wampirów i wiedźm, co Łukjanienko czyni w sposób intrygujący, jednocześnie nie omieszkując zastosować ciętej ironii i rozlicznych odwołań do mitologicznych i popkulturowych schematów. Jego krwiopijcy to z jednej strony istoty wszechpotężne, uważające się za strażników kultury i historii Innych, a z drugiej osobniki małostkowe, próżne i zadufane w sobie, kierujące się pierwotnymi instynktami drapieżnika. Samo zebranie Wampirzej Loży jest wariacją na temat typowo amerykańskiego spotkania przedwyborczego, połączonego z kazaniem na poły szalonego "proroka", zaś całość rozgrywa się w realiach skrajnej dekadencji i erotycznego wyuzdania. Natomiast wiedźmy zdecydowanie odbiegają od schematu bajkowych złych czarownic (choć element szpetnego, starczego oblicza maskowanego za pomocą magii autor pozostawił, zrobił to jednak w wersji mocno humorem podszytej), doskonale wtopiły się w społeczeństwo i tylko momentami odsłaniają swe prawdziwe, groźne moce, tudzież ujawniają przekazywaną od pokoleń wiedzę. Łukjanienko w kapitalny sposób opisuje zlot konklawe, odbywający się w górskim kurorcie pod auspicjami zjazdu feministek działających w sferze gerontologii, kosmetologii, botaniki oraz stosunków międzyludzkich i przypominający zebranie damskiego klubu, w którym niewiasty przybierają maski idealnych przyjaciółek, lecz nie wahają się dogryzać koleżankom przy każdej możliwej okazji w sposób wyjątkowo złośliwy. To kółko wzajemnej pseudoadoracji dryfuje w kierunku New Age, zaś proces wyboru przywódczyni, zwanej Prababcią, zaczyna się akcentem zdecydowanie parodystyczno-kabaretowym, zaś kończy bynajmniej nie zabawnie.

W Szóstym Patrolu zbiegają się losy bohaterów znanych z pozostałych tomów cyklu. Pojawiają się oni zarówno w rezultacie prowadzonych przez Antona poszukiwań, jak i pozornie ad hoc zostają wpleceni w fabułę, lub też – w skrajnych przypadkach – autor wyciąga ich niczym króliki z kapelusza, stosując przy tym motyw wskrzeszania umarłych – to zabieg popularny raczej w fantasy (Martin, Erikson) i w realiach wykreowanego przezeń świata stanowi bolesny zgrzyt. Jak pamiętamy, do tej pory nie rozpieszczał zbytnio swych protagonistów, a podczas lektury najnowszej odsłony cyklu odniosłam wrażenie, iż (prócz nielicznych wyjątków) oszczędza ich, dążąc do nieco na siłę skonstruowanego happy endu, który co prawda ma typowo Łukjanienkowski słodko-gorzki wydźwięk.

Oprócz starej gwardii (Heser, Zawulon, Olga, Jegor, Arina, Kiesza i wielu, wielu innych) pojawiają się w książce nowe postaci, lecz nie wszystkie naznaczone są stygmatem geniuszu kreacyjnego pisarza. Niektóre giną w chaosie wydarzeń, inne mają zbyt mało czasu, aby zaistnieć na tyle wyraziście, by zapaść głęboko w pamięć czytelnika i tylko pewne z nich stanowią prawdziwe charakterologiczne perły – jak chociażby wampirzyca Lilith, Mistrz Jack (krwiopijca aż nazbyt wiekowy) czy też archiwistka zbiorów bibliotecznych Nocnego Patrolu – Ellen Killoran. To nowe prądy wzburzające znajomą toń społeczności Innych, która została już wcześniej szczegółowo opisana, zaś w powieści pojawiają się jeno kosmetyczne poprawki charakterystyk protagonistów znanych i lubianych. Jedyną rewolucję przechodzi Nadia, która jako „prawie dorosła” czternastolatka, prócz dylematów związanych z byciem Absolutną Czarodziejką, przeżywa typowe dla dziewcząt w tym wieku problemy, z czym zresztą nadzwyczaj dobrze sobie radzi. A na pewno lepiej niż Swietłana i Anton ukazani tym razem jako rodzice nieco wystraszeni wizją szaleństw, jakie nastoletnie dziewczę w ich założeniu musi popełnić.

W sytuacji gdy „pozytywni” bohaterowie przedstawieni zostali w sposób w miarę przewidywalny, mocnym dla nich kontrapunktem jest wróg, który doprowadził do ich zjednoczenia. Wedle metody konsekwentnie kultywowanej od pierwszego tomu Patroli Łukjanienko najpierw opisuje go słowami hermetycznego proroctwa – poetyckie słowa przepowiedni budzą niepokój, lecz praktycznie niczego nie wyjaśniają. W kolejnych częściach Szóstego Patrolu odsłaniane są coraz bardziej zrozumiałe informacje na temat jego proweniencji, by wreszcie oznajmić w sposób zdecydowanie łopatologiczny, kto zacz i w jakim celu ma unicestwić patrolowe uniwersum. Szybko poznajemy jego tożsamość – to arcyciekawa postać, której koncept opiera się na zasadzie kolejnej odsłony oblicz Zmroku, lecz miast uzupełnić dotychczasowy jego obraz, po raz kolejny praktycznie nicuje wcześniej wykreowaną wizję. Lecz można rzec – nihil novi, wszak to jeden z wyznaczników stylu rosyjskiego pisarza.

Dobro i zło, kwestia zachowania ich równowagi i konsekwencje jej załamania, genetyczna pamięć gatunku, więzy krwi i siła przyjaźni, a także fakt, iż historię piszą zwycięzcy, którzy jakże łatwo potrafią niechciane fakty skrzętnie wymazać – te wszystkie problemy Łukjanienko porusza na różne sposoby, uderzając w dramatyczne tony, przytaczając je jako prawdy objawione, łagodząc ich moc zabawną dykteryjką i niewymuszonym ciętym humorem (wielki eksperyment wprowadzenia komunizmu), lecz nie za każdym razem trafia w sedno. Stanowczo zbyt rozbudowany został wątek poszukiwawczy, natomiast rozegrany na zasadzie psychodramy z elementami telenoweli, greckiej tragedii, tudzież rytualnej sceny składania ofiary przebłagalnej finał, skumulowany na paru stronach, pozostawia odczucie, iż pisarzowi nagle zaczęło się spieszyć i za wszelką cenę pragnie wstrząsnąć czytelnikiem, co mu się udaje… aż do epilogu.

Teoretycznie Szósty Patrol stanowi zamknięcie sagi o świecie Zmroku, lecz można sobie zadać pytanie, czy to rzeczywiście już definitywny koniec – bowiem Łukjanienko pozostawił sobie furtkę, którą bardzo łatwo może przekształcić w portal prowadzący ku kolejnym częściom. Bezpieczne to rozwiązanie, choćby dlatego, iż najnowszy tom nieco mnie rozczarował – potencjalna beczka miodu została skażona sporą dawką dziegciu, zatem cały czas nie tracę nadziei że autor stworzy wreszcie swe patrolowe opus magnum.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Szósty Patrol
Cykl: Patrole
Tom: 6
Autor: Siergiej Łukjanienko
Wydawca: MAG
Data wydania: 15 lipca 2015
Liczba stron: 436
Oprawa: miękka
Cena: 35 zł



Czytaj również

Szósty Patrol
Zjednoczeni we wspólnym celu
- recenzja
Szósty patrol
- fragment
Nowy Patrol
Twarzą w twarz ze Zmrokiem
- recenzja
Ostatni Patrol
Koniec i początek wszystkiego
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.