» Artykuły » Inne artykuły » Straszny październik #3

Straszny październik #3


wersja do druku

Polowanie na wiedźmy w świecie horroru

Autor: Redakcja: Tomasz 'Sting' Chmielik
Ilustracje: Maciek 'starlift' Dzierżek

Straszny październik #3
Czarownictwo w powszechnym wyobrażeniu jest domeną kobiet. Kobiet, które posiadły moc i ta nadprzyrodzona umiejętność jest głównym wyznacznikiem ich pozycji w świecie. Słowo czarownica samo z siebie nasuwa obraz outsajderki, samotniczki walczącej o swoje miejsce, przekonania, oraz wolność w ramach własnych, skromnych możliwości – za pomocą plotki, tajemnic, ziółek, czasem też czarnego kota. W czasach patriarchatu, kobiety miały mało do powiedzenia. Czarownik jako taki, o wolność i prawo do decydowania o sobie samym walczyć nie musiał – błędnie zakładano, że miał ją jako rzecz przynależną mężczyznom. Istniało również przekonanie, że prawdziwy czarownik zmusza demony do służenia mu, podczas gdy z czarownicą było odwrotnie - kobieta służyła szatanowi i jego sforom.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Do wizerunku wiedźmy sporo dołożyła Margaret Murray swym kontrowersyjnym dziełem The Witchcraft In Western Europe, próbując w nim udowodnić, że istniał kult Bogini Matki równoległy do dominującego chrześcijaństwa. Kult wiccański, w dużej mierze oparty o te stwierdzenia, okazał się niezłą pożywką dla horroru. Tajny kult, moc narodzona z ciemności, obrzędy z mnóstwem tajemniczych rekwizytów świetnie się wpasowują w niepokojący klimat grozy pisanej.

Horror często wykorzystuje powszechne zachowania i codzienne zdarzenia przerysowując i nadając złowróżbne znaczenie czynnościom, w których zazwyczaj nie widzimy zagrożenia – drobne zaklęcia, śpiewanie piosenki na szczęście, tłumaczenie snów, tarot stawiany przez koleżankę. Wszelkie przejawy wiary w magię w dzisiejszym świecie mogą być przez pisarza skrzętnie zbierane, przeinaczane i wykorzystywane jako narzędzie do przywołania nienazwanego.
Teoretyczny, istniejący równolegle do naszego, świat duchów, zjaw i mocy nadprzyrodzonych jest bardzo interesujący dla twórcy horroru. Po pierwsze, trudno udowodnić jego istnienie, a więc i zaprzeczyć mu, po drugie zaś, może on stać się źródłem grozy.

Robiąc przegląd horrorów wyodrębniłam kilka typów czarownic, które szczególnie rzucają się w oczy. Począwszy od Lovecrafta, aż po współczesne czarownice i czarowników.

Ambicja. Pragnienie. Walka.

Czarownice kojarzą nam się z czasami, kiedy kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Żeby zdobyć to, czego pragnęły musiały zawiązać pakt z kimś (lub czymś) potężniejszym od nich i prawie nigdy nie był to chrześcijański bóg. On był bowiem bogiem mężczyzn. Przedmiotem pragnień mogła być władza, wolność, miłość, wiedza lub nawet własny dom. Tak naprawdę to nie jest ważne. Najważniejszy jest fakt, że czarownica nie mogła otrzymać tego wszystkiego bez uciekania się do pomocy sił nadnaturalnych.

"Muszę mieć nad tym wszystkim jakąś władzę, Morach. Jestem jak bezbronne niemowlę wśród wilków."
Czarownica, Philippa Gregory

Chciałam w tym miejscu wspomnieć o dwóch czarownicach: bohaterce Kochanicy szatana Brodiego i Alys z Czarownicy Philippy Gregory. Wyjaśniam, że żadna z tych książek klasycznym horrorem nie jest. Może zawierają one elementy grozy, ale przykłady czarownic tam opisanych żywo obrazują powszechne wyobrażenie o czarownicy. Pierwsza z nich to kobieta wykształcona - katoliczka poślubiona ograniczonemu, zatwardziałemu w swych poglądach protestantowi. Mariaż ten zamknął ją w warstwie społecznej niższej niż jej dotychczasowa, pozbawił przyjaciół i odebrał nadzieję na polepszenie bytu. Jedyną drogą dostępną dla naszej czarownicy było zawarcie paktu z tajemniczym mężczyzną, który, choć nie ofiarował jej uwolnienia od dotychczasowego związku, dał miłość, zabawę i moc, dzięki której mogła zemścić się na wrogach. Rytuały, których musiała dopełnić czarownica wiązały się z księżycem, źródłem, wodą, tajemnymi ziołami. Każdy początkujący mistrz gry mógłby wymyślić podobne korzystając z symboliki powszechnej w naszej kulturze. Bardzo ciekawie została również przedstawiona kwestia chrztu: tylko protestanci byli zabezpieczeni przed działaniem diabła - chrzest katolicki nie miał tej właściwości, dlatego papiści siłą rzeczy są bardziej narażeni na zakusy złego.

Alys, bohaterka Czarownicy, jest również kobietą wyrwaną ze swojego otoczenia. Jest ona zbiegłą mniszką, która w czasach pogromu i rozdziału Kościoła w Anglii siedemnastego wieku, rozpaczliwie stara się powrócić na łono Kościoła, do bezpiecznego klasztoru. Pętla zdarzeń zaciska się jednak i żeby zrealizować swój cel Alys musi iść na coraz większe ustępstwa i układy - z mężczyznami, oczywiście. Bohaterka posiada moc jasnowidzenia i leczenia, a na dodatek jest prześliczną dziewczyną, co da się dostrzec nawet pod warstwami brudu (standard ubogich, o którym często się zapomina). Każde jej zwycięstwo jest drogo okupione i w krótkim czasie Alys uświadamia sobie, że nie ma dla niej powrotu - musi podążać ścieżką wyklętej i wyrwać od życia jak najwięcej.

"To prawda, że może nas pan oszukać, lecz skłonny jestem wykorzystać szansę"
Hotel Transylwania, Chelsea Quinn Yarbro

Hotel Transylwania jest powieścią pełną istot z pasją, śmiało zarysowanych i zdecydowanych. Wśród postaci drugoplanowych, przemykających gdzieś w tle głównego wątku, pojawiają się alchemicy. To postaci traktujące na równi naukę i zabobony, a większość ich doświadczeń i praktyk na pierwszy rzut oka można nazwać magią. Alchemicy, których dziś moglibyśmy nazwać szarlatanami lub marzycielami, szukając złota w ołowiu popychali naukę naprzód. Nie mieli również zbyt wielkich oporów przed paraniem się złem i zepsuciem w imię nadrzędnego celu - wiedzy. Taki też był Beverly Satin, jedna z pobocznych postaci Hotelu Transylwania, gotów zaryzykować wiele dla możliwości zdobywania wiedzy oraz przeprowadzania doświadczeń. Alchemicy – czarownicy, z alembikami, magicznymi znakami i głodem wiedzy - reprezentują bardziej ukierunkowaną, mniej chaotyczną wizję maga, dla którego magia jest nie odkrytą jeszcze wiedzą. Czyżby to stwierdzenie wyjaśniało kres magii w naszym świecie?

"Chica, chica, dzięki temu będę niewyobrażalnie bogata. Możesz odmówić współpracy, ale nie zdołasz mnie powstrzymać."
Uśmiechnięty nieboszczyk, Lauriel Hamilton

Egzotycznym przykładem paktu z diabłem zapewniającym śmiertelnikowi korzyści takie jak władza, miłość czy wiedza, są kapłani voo-doo. W cyklu o Anicie Blake spotykamy czarowników parających się magią voo-doo, z których jeden zapewnił sobie nawet życie po śmierci. Kapłanka voodoo, Dominga, kusi główną bohaterkę wiedzą i władzą, jaką daje moc. Nie ukrywa ona swych czynów – jest dumna z tego, co robi i ma za nic prawo oraz sumienie. "Czerwień i biel. Krew i kości" – symbolika i przekaz jest jasny, czytelny. Magia voo-doo istnieje na granicy życia i śmierci, odrzuca kategorie dobra i zła, poprzestając na zachowywaniu tradycji i rytuałów. Jej wyznawców nie krępują zasady "z zewnątrz". Świat duchów rządzi się własnymi prawami, a śmierć i życie nie zawsze są tym, co się wydają.

Jednym z najstraszniejszych przykładów wikłania się w magię – przynajmniej dla mnie – jest historia Harrego Angela, napisana przez Williama Hjortsberga. Kwestia własnej tożsamości, tego kim jest i jakie ma poglądy, staje się nieważna w obliczu zobowiązań wobec Pana Ciemności. Zobowiązań, za które zawsze trzeba zapłacić. Hjortsmerg bardzo obrazowo przedstawia społeczność wyznawców voo-doo, choć nie ucieka się do krwawych rytuałów – podczas mszy ginie tylko kogut. Mowa jest również pewnym stopniowaniu wtajemniczeń i dróg – można być czarownicą/czarownikiem nie zagłębiając się w mroczne tajemnice. Tylko ci, którzy mają w sobie mrok i dostatecznie dużo odwagi, mogą poszukać wiedzy i władzy idąc na układy z ciemnymi siłami.

Strażniczka, opiekunka, szamanka.

"Nie wchodź tutaj, to posiadłość Średniowiecznych!"
Neofita, Guy N. Smith

Czasami czarownice żyją w miejscach magicznych – pełnią funkcję służebną, pośredniczą pomiędzy światem duchów i śmiertelników, lub po prostu bytują czerpiąc moc i karząc dotkliwie zbyt ciekawskich bohaterów.

Guy N. Smith napisał swego czasu dosyć obszerną książkę pt. Neofita. Została ona wydana kilka lat temu nakładem wydawnictwa Phantompress i jest poważnym tomiszczem w porównaniu do innych książek tegoż autora, znanego m.in. z cyklu Sabat. Matka głównego bohatera, brzydka, nieszczęśliwa kobieta, od lat składająca ofiary pod potwornym drzewem, wzbudza zarówno strach jak i nienawiść u wszystkich dookoła. Zamknięta w świecie rytuałów, demonów i zła, podporządkowuje mu również męża i syna. Jest kapłanką – ofiarą, nie zna niczego prócz służby, a czarownictwo definiuje to, kim jest. Autor przedstawia nam okrutną odmianę wiccańskiej wizji czarownicy, której jedyną mocą jest umiejętność czynienia zła, czym rujnuje życie całej swojej rodzinie.

"Patrzył jak ziemia chciwie wysysa krew"
Na polu Tadeusza, Łukasz Orbitowski

Również w polskiej literaturze grozy, w opowiadaniu Łukasza Orbitowskiego Na polu Tadeusza, znajdziemy zaczarowane drzewo. Tadeusz, spokojny, starszy wdowiec, znajduje na swym polu sadzonkę, która przywodzi mu na myśl ukochaną żonę. Opiekuje się nią w szczególny sposób - składa jej ofiary z myszy i drobnych zwierząt a onarośnie w siłę, obejmując szybko rosnącymi konarami pole i opiekuna.

"Flora miała pewien odwieczny dar"
Dom czarów, James Herbert

Inny obraz przedstawia nam James Herbert w Domu czarów. Tu czarownicą jest osoba, która po prosu zamieszkała w owym domu. Miejsce to jest źródłem mocy uzdrawiającej: ptak ze złamanym skrzydłem odzyskuje zdrowie, wokół rosną niezwykle bujne rośliny, zewsząd ściągają przyjazne zwierzęta – zupełnie jak w bajce Disneya. Dom potrzebuje mieszkańców tylko po to, by moc została ukierunkowana, a bez ich opieki rozpada się i marnieje.

Dom czarów jest wyjątkiem pośród wielu historii, w których tego rodzaju brama jest raczej źródłem zła niż dobra. Graham Masterton w Wyklętym poszedł na całość: w Salem, miasteczku położonym nad brzegiem morza, otworzyły się bramy do świata umarłych i jego władca Mictantecutli, rozpoczął swe rządy w świecie żywych. Na szczęście wciąż żyją potomkinie kobiet spalonych w procesach czarownic kilkaset lat temu. Wiedzą one, że Salem jest bardzo wrażliwym punktem, jeśli chodzi o powiązanie świata umarłych i żywych. Stoją więc na straży, badając przepływy mocy i wywołując erotyczne fantazje u głównego bohatera (a przynajmniej niektóre z nich – rytuał ochrony przeprowadzany przez golutką i zgrabną dziewczynę wiele mówi o wyobrażeniach autora na temat tego jak powinna wyglądać czarownica). Współczesne czarownice są strażniczkami, tak samo jak wcześniej ich matki oraz babki, gotowymi walczyć z powracającym złem.

Wiedźma i jej chowaniec ze Snów w domu wiedźmy, są świetnym przykładem na postać czarownicy – strażniczki. W zasadzie postać stworzona przez Lovecrafta jest ciekawym przypadkiem. Łączy klasyczny obraz czarownicy: starej, brzydkiej kobiety z demonicznym chowańcem u boku, z postacią wprost z Matrixa, która pojawia się w miejscu rządzonym przez zawiłe równania matematyczne. Nauka, wiązana z postępem i przeszłością, jest jednocześnie źródłem swoistych zaklęć czy mantr, służących wiedźmie do podróży w czasie. Motyw ten skopiował Graham Masterton w Drapieżcach – nadając cel podróżującej w czasie i przestrzeni wiedźmie, uczynił ją matką przerażających stworów, które, urodzone w odpowiednim momencie, mogły sprowadzić zagładę na całą ludzkość.

Przeklęta czy wybrana?

"Pierwszymi czarownicami były dziewczyny i kobiety, które Bezcielesny zabił, a następnie wskrzesił jako swoje służebnice"
Wyklęty, Graham Masterton

Czarownice z Salem w Wyklętym posiadały moc dzięki krwi przodków. Ten fakt pokrewieństwa znacznie bardziej podkreślany jest w powieściach Anne Rice czy Egipskiej czarownicy (Sax Rohmer). Motyw ów spotykamy również w Harrym Potterze czy Sadze o Ludziach Lodu. Tu czarownicą można zostać nie dzięki własnym staraniom, umiejętnościom czy pracy, lecz dzięki pokrewieństwu. Jest w tym trochę marzeń o tym, by bogata, nieznana dotąd ciocia, zostawiła nam majątek w prezencie i bez żadnych starań stalibyśmy się obrzydliwie bogaci, a co za tym idzie – wyjątkowi. Bo też i magia w tych powieściach jest wyjątkowa. Pozytywnie odbierana przez czytelnika czyni osobę magicznie uzdolnioną kimś godnym podziwu. Czarownice z Godziny czarownic Anne Rice pozornie tylko nie spełniają owych warunków – nieszczęsne bohaterki są napastowane przez przystojnego i rozerotyzowanego demona – Lashera. Jednak, jest to tylko gra między autorką a czytelnikami, której reguł możemy szukać na stronach cyklu o Śpiącej Królewnie (powieść z wątkami sado-masochistycznymi).

Zupełnie inaczej przedstawił przekleństwo krwi Sax Rohmer w Egipskiej czarownicy. Piękna panna młoda przywieziona ze wschodniej Europy przez zauroczonego Anglika, posiadała cechy, może niekoniecznie czarownicy, ale łaknącego krwi wampira. Zapewne połączenie postaci wiedźmy i krwiopijcy ze wschodnich krajów europejskich było wystarczająco złowieszcze, aby ród angielskiego wielmoży miał się czego wstydzić do końca swoich dni.


Wróżka, pytia, widząca – czy na pewno chcesz wiedzieć, co cię czeka?

Umiejętnością czarownicy jest moc widzenia przyszłości i kontaktu z duchami. W powieści grozy, w której bardzo często w świat rzeczywisty wkracza nienazwane, zawsze znajdzie się miejsce dla bohatera obdarzonego mistycznymi zdolnościami, czy choćby banalną umiejętnością wróżenia z kart. Czasem pytający otrzyma ostrzeżenie, wskazówkę, innym razem zaś dowie się więcej, niżby chciał. Podam przykład: Magda, główna bohaterka Twierdzy Wilsona, zmuszona jest udać się w podróż. Zaprzyjaźniona cyganka, Josefa, wróży jej z kart Tarota, a my już wiemy, że przepowiednia jest prawdziwa. Tajemnicza wróżba cudownie podkreśla atmosferę grozy.

"Proszę wejść, pani Herz. Piekny poranek dla wszystkiego, co wiąże się z okultyzmem"
Manitou, Graham Masterton

W Manitou Grahama Mastertona ciekawie przedstawiono trzy typy czarownicze: szamana dawnych Indian, który podróżując przez czas odradza się, aby pomścić swój lud, współczesnego czarownika – Śpiewającą Skałę, który choć zachowuje dawne zwyczaje i ma olbrzymi szacunek dla wiedzy oraz wiary przodków, zarabia na życie sprzedając polisy. Trzecim zaś jest Harry Erskine, najbarwniejsza z postaci, ale też i najbardziej groteskowa. Mężczyzna ów, młody, sympatyczny trzydziestolatek, ma niebanalny sposób na życie – jego wizytówka "Niewiarygodny Erskine. Odczytywanie przyszłości, objaśnianie przepowiedni, tłumaczenie snów", w zasadzie mówi wszystko.

Korzystając z kuli, czarnoksięskiego płaszczyka i scenicznego makijażu, kontaktuje się on - za skromną opłatą – z bliskimi zmarłymi. Seanse są tak tajemnicze, że zapewniają mu skromny dochód, jednak nie wkraczają na tyle w świat duchów, by niepokoić starsze, bogate damy. W chwili, gdy nienazwane wkracza w ustabilizowany świat Harrego, ten musi poprosić o pomoc kogoś bieglejszego w sprawach magii i demonów, choć, jak się okazuje, nie jest bezbronny. Na pomoc przychodzi mu dzisiejsza technika. Tym samym doszliśmy do miejsca, w którym trzeba sobie postawić pytanie: czy technika to wyjaśniona naukowo magia?

Carrie White, Charlie, Andy McGee, Johnny Smith czyli nowoczesna czarownica.

"To wina tego faceta. On to sprawił. Podpalił "U Cathy" siłą woli jak w tej książce, w "Carrie". Ty morderco! Morderco!"
Martwa strefa, Stephen King

Dzisiaj o "złym oku", "widzeniu" i innych tajemniczych umiejętności czarowniczych mówimy psionika Nie chcę tutaj roztrząsać na ile to stwierdzenie jest prawdziwe. Choć w "złe oko" raczej nie wierzymy, psionika wywołuje pewnego rodzaju niepokój, a ludzie posądzani o takie zdolności – strach. Być może dopiero przyszłe pokolenia odkryją, że telepatia, psychokinetyka czy też mowa umarłych, którą opanował Harry Khoeg (Nekroskop, Brian Lumley) to umiejętności dostępne większości z nas – tak jak prowadzenie samochodu czy nadawanie telegramu.

W Martwej strefie Kinga poznajemy historię jasnowidza, Johnnego Smitha. Młody nauczyciel po obudzeniu się z długoletniej śpiączki zaczyna "widzieć" to, co się stało lub ma się stać. Mała Charlie McGee (Podpalaczka, Stephen King), której rodzice poddani byli eksperymentom medycznym, urodziła się z mocą podpalania rzeczy siłą woli. Carrie White, bohaterka książki Stephena Kinga zatytułowanej jej imieniem, odkrywa u siebie moc psychokinetyczną. Następuje to w momencie, gdy dziewczyna bardzo tego potrzebuje – odrzucona przez rówieśników, tłamszona przez matkę Carrie, wybiera jedyną dostępną jej drogę ku wolności. Początkowo wydaje się, że nowe zdolności pomogą jej w osiągnięciu celu – zdobycia przyjaciół i "normalnego" życia oraz obronią przed przemocą ze strony matki. Wydaje się znajome, prawda? Bohaterka Kochanicy szatana też chciała "tylko" tego, co potrzebuje w zasadzie każdy człowiek: miłości, przyjaźni oraz możliwości rozwoju.

Jak widać, nie tylko cel jest ważny, ale i droga prowadząca do niego. Ten, kto raz otworzył bramę i sięgnął po moc nadprzyrodzoną – nieważne jak ją nazwiemy: zabobony, czary, psionika - nie uniknie płacenia kosztów tego przedsięwzięcia. Świat horroru, który bez skrupułów wykorzystuje motyw postaci obdarzonej mocą, celem wprowadzenia sił nadprzyrodzonych do fabuły, konsekwentnie każe za to płacić. Być może w bajkach wróżka spełnia życzenia w imię pomocy bliźnim, jednak autorzy powieści grozy nie bawią się w bycie wróżką. John Smith, Charlie, Carrie – to postaci, które można polubić w trakcie trwania opowieści. Ale w oczach współbohaterów są czarownicami i muszą za to drogo zapłacić.

Miejsce czarownicy w bestiariuszu horrorowym.

Autorzy horroru rzadko przejmują się wiarygodnym przedstawieniem postaci. Dokumenty historyczne są dla nich raczej inspiracją niż wyrocznią. Shaun Hudson w Dniu śmierci opisał przesłuchanie czarownicy przez Inkwizycję niczym marzenie sadysty – kaleczenie piersi, grożenie gwałtem – równie dobrze mógłby pominąć ten fragment, ale przecież tego rodzaju scenki są takie "intrygujące".

Twórcy powieści biorą elementy, które im pasują i niemiłosiernie zmieniają je na potrzeby fabuły. Czarownica jest po prostu jeszcze jednym potworem zamieszkującym świat horroru lub bohaterem walczącym z tymi potworami. Na pewno znalazłoby się dla niej miejsce w bestiariuszu horroru, ma jasno określone cechy, ciekawe zdolności i umiejętności dobrze widziane w świecie grozy. Nie musi występować jednoznacznie po złej czy dobrej stronie - jej atrybuty wykorzystywane są jedynie dla ubarwienia lub uprawdopodobnienia opowiadanej historii. Sam fakt czarownictwa usprawiedliwia istnienie zjawisk paranormalnych, demonów i potworów z piekła rodem, czyli pozwala na wprowadzenie do powieści nowych wątków, niezwykle atrakcyjnych dla wielbicieli horrorów.

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.