» Recenzje » Slade House

Slade House

Slade House
Osoby pokrzywdzone przez los tak już mają, iż nieopatrznie i zazwyczaj nie ze swojej winy, padają ofiarami sił żerujących na ich nieszczęściu. Złodzieje majątku i życia czyhają tylko na łatwe ofiary, czasami jednak trafić można na znacznie gorsze istoty...

Slade House to nietypowe miejsce: pojawia się raz na dziewięć lat, będąc wówczas dostępnym tylko dla nielicznych wybrańców. A raczej pechowców, bowiem osoby, które przekroczą próg tajemniczej willi stracą nie tylko swoje ciała, ale i esencję swojego istnienia: duszę. Co dziewięć lat niewinne istnienie zostaje dosłownie wymazane. Czy ktoś będzie w stanie powstrzymać gospodarzy z piekła rodem?

Pierwsze strony wydanej w 2015 roku lektury znamionują powrót do przeszłości. Motyw wiecznego życia kosztem innych ludzi lub wskutek mrocznych układów z niezbadaną siłą nie jest specjalnie oryginalny. Podobny pomysł wykorzystał w roku 1985 Graham Masterton w powieści Wizerunek zła, pewnych analogii można doszukać się w obrazie Dorian Gray, nakręconym w roku 2009, opartym zresztą na klasycznej już historii Portret Doriana Graya Oscara Wilde'a z roku 1891. Ale na tym odniesienia do przytoczonych pozycji kończą się.

Slade House konstrukcyjnie zawiera się w pięciu rozdziałach, z których pierwsze cztery poświęcone zostały ofiarom przekraczającym próg domostwa położonego przy Slade Alley. Czytelnicy poznają wydarzenia oczami nastoletniego Nathana Bishopa, policjanta Gordona Edmondsa, nieśmiałej studentki Sally Timms oraz jej siostry, Frey. Ostatni epizod wieńczy utwór, a narracja powierzona została oprawczyni, Norze Grayer. Zabieg ten umożliwił autorowi zbudowanie szerokiej perspektywy wydarzeń, zaś historie bohaterów z jednej strony są samodzielnie, zaś z drugiej układają się w jedną spójną całość.

Mitchellowi niewątpliwie udała się jedna sztuczka. Już po pierwszym rozdziale czytelnicy dokładnie wiedzą, jaki los spotka nieszczęśników przekraczających stalową furtkę, a mimo to zdołał utrzymać atmosferę napięcia. Mimo iż los ofiar jest przesądzony, to odbiorca w pełni się z nimi integruje, w czym niewątpliwie pomaga czas poświęcony bohaterom przez autora. Każdy z protagonistów ma swoją smutną historię do opowiedzenia i dzieli się swoim życiowym dramatem z czytelnikami. Zabieg ten buduje silną więź z postaciami oraz utrzymujący się aż do ostatniej strony klimat.

Atmosfera Slade House, a także wpływ Nory oraz Jonaha Grayerów wykraczają poza przydomowy ogród. Ich głosem jest bezwzględnie trzymający kontrolę nad czytelnikiem autor, odsłaniający tajemnicę demonicznego rodzeństwa w dokładnie zaplanowanym tempie. Mitchell zaciera granice między rzeczywistością i ułudą, a bariera pomiędzy światami jest bardzo wąska. Odbiorca zmuszony jest do wyostrzenia percepcji oraz zachowania czujności na każdej stronie, bowiem demoniczne rodzeństwo bezustannie ingeruje w świat rzeczywisty, liczne są również referencje pomiędzy, wydawałoby się zamkniętymi, rozdziałami. Można co prawda ponarzekać, iż w pewnym momencie zbyt wiele kart nazbyt szybko zostało odsłoniętych.

Podobać się może również język Mitchella, z jednej strony nowoczesny i pełen odniesień do współczesnej popkultury, kiedy trzeba nieco monotonny i usypiający czujność czytelnika, zaś w kluczowych momentach nabierający dynamiki. Zmienne tempo narracji skutkuje przykuciem uwagi odbiorcy, jak również napędza ciekawość odnośnie kolejnych wydarzeń. Troszeczkę rozczarowuje zakończenie, autor zostawił bowiem sobie szeroko otwartą furtkę, zaś piramida tajemnicy nabrała w międzyczasie zbyt groteskowych rozmiarów. Można przy tym odnieść wrażenie, iż pisarz miał pomysł na zawiązanie fabuły, ale w pewnym momencie postanowił bardzo szybko zakończyć historię, jakby nieco brakowało mu koncepcji na kolejne strony.

Slade House zamyka się w niespełna dwustu stronach. Niby niewiele, ale ich treść drażni i pieści wyobraźnię czytelnika wraz z każdą kolejnym akapitem, zaś klimat wylewa się z kart książki szerokim strumieniem. Mitchell bawi się narracją, wodząc czytelnika za nos i robi to z wielkim wyczuciem. W rezultacie powstała niewielka objętościowo, ale za to bardzo klimatyczna powieść, którą powinni zainteresować się przede wszystkim ci czytelnicy, którzy lubią się odrobinę bać. 

8.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Slade House
Autor: David Mitchell
Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Wydawca: MAG
Data wydania: 3 marca 2017
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Uczta wyobraźni
ISBN-13: 978-83-7480-659-6
Cena: 35 zł



Czytaj również

Widmopis
W drodze po opowieść
- recenzja
Widmopis
- fragment
Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
Jakub de Zoet dziwi się światu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.