» Recenzje » Skrzydła nocy

Skrzydła nocy


wersja do druku

Cień dawnej chwały

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Skrzydła nocy
Lubię fantastykę naukową z początków drugiej połowy ubiegłego wieku. Ówczesne powieści kojarzą mi się z treściwymi utworami, może nieco zakurzonymi już, ale wielokrotnie komentującymi wydarzenia geopolityczne tamtych czasów i zadającymi pytania o kierunek w którym zmierza cywilizacja. Skrzydła nocy idealnie wpisują się w ten nurt.

Bliżej niezdefiniowana, aczkolwiek raczej odległa przyszłość. Po świetlanych czasach gatunku ludzkiego zostało już tylko wspomnienie zapisane na kartach historii. Pogrążona w dekadencji, rządzona według feudalnych wzorców Ziemia doświadcza ostatecznej klęski – podboju ze strony kosmitów. W ogarniającym szczątki naszej cywilizacji chaosie tylko nieliczni próbują zrozumieć przyczynę bieżących wydarzeń i rozliczyć przeszłe błędy ludzkości. Jedną z takich wyjątkowych osób jest bezimienny strażnik, niegdysiejszy stróż wypatrujący najeźdźców, później historyk, a wreszcie skromny pielgrzym.

Autorem Skrzydeł nocy jest z największych klasyków światowej literatury science-fiction, Robert Silverberg. Utwór powstał w roku 1969, a więc blisko 50 lat temu, z dzisiejszej perspektywy będąc pięknym wzorem dawnej fantastyki: zamkniętym, krótkim lecz treściwym utworem, pozbawionym mnóstwa niepotrzebnych wątków pobocznych. Dziełem w którym przemyślenia, prognozy i obawy autora odgrywają dalece ważniejszą rolę niż bajeczne opisy statków kosmicznych czy epickich bitew.

Bardzo ważnym dla zrozumienia powieści elementem jest przedmowa autora. Nieszczęśliwie, aczkolwiek ze sztuką, poprzedza ona utwór właściwy. Wstęp ma charakter wybitnie osobisty, Silverberg wyjaśnia okoliczności towarzyszące jego pracy twórczej, jak i nakreśla szerokie spektrum wydarzeń geopolitycznych. Niepewne lata Zimnej Wojny – przesłaniające niewątpliwy boom technologiczny oraz pierwsze lądowanie człowiek na Srebrnym Globie – których kulminacją był kryzys kubański z 1962 roku oraz konflikt w Wietnamie razem z tragedią, która dotknęła autora, nadały Skrzydłom nocy wybitnie refleksyjny charakter, zaś świat powieści widzianej oczami Silverberga ma wybitnie dystopijny oraz melancholijny charakter. Niestety lektura tych wyjaśnień odbiera (a przynajmniej istotnie ogranicza) czytelnikowi możliwość samodzielnej interpretacji utworu oraz motywacji głównego bohatera.

Pisarz rozlicza ludzkość z jej natury, niepohamowanej arogancji, poczucia wyższości względem kultur mniej zaawansowanych, bez zważania na konsekwencje własnych czynów. Mimo obecności kosmitów nietrudno wyobrazić sobie czym stałaby się Ziemia gdyby Chruszczowowi lub Kennedy'emu puściły nerwy i nacisnął czerwony guzik. W imię jakich wartości? Politycznych ambicji? Upajającego poczucia władzy? Do nieszczęścia nie są jednak potrzebne głowice atomowe. Wystarczy zdarzenie losowe, zdolne strącić człowieka z piedestału i wskazać mu miejsce w szeregu.

Silverberg jednak nie tylko analizuje, wytykając palcami rozmaite winy ludzkiego rodzaju. Szuka przy tym możliwości odkupienia grzechów, wyrzeka się pychy, prosi o drugą szansę i wydaje się, iż ją znajduje. Autor dopatruje się jej nie w rozwoju technicznym, lecz odnowie duchowej. Metamorfoza, jaką przechodzi główny bohater może i jest naiwna, momentami nawet bardzo, lecz na wskroś optymistyczna. Można jednak zaryzykować i przyjąć, iż taki właśnie był zamysł autora.

Skrzydła nocy powstały pierwotnie jako opowiadanie o tym samym tytule, uzupełnione następnie przez dwa kolejne teksty: Wśród Pamiętających oraz Droga do Jorslemy, scalonych następnie w jedną powieść. Jednakże charakter poszczególnych części wyraźnie wskazuje jak różny charakter miały obecne rozdziały, co zresztą podkreśla i sam autor. Część otwierające dzieło koncentruje się na tu i teraz bohatera i jego wędrówce dającej świadectwo upadku rasy ludzkiej. Wielką rolę odgrywa postapokaliptyczny klimat oraz osobiste relacje wędrowca ze współuczestnikami podróżny. Czytelnicy poznają świat oczami strażnika, wszystko jednak dzieje się w krótkiej perspektywie czasowej, bez wchodzenia w przyczyny takiego, a nie innego stanu spraw na Ziemi.

Zupełnie inaczej prezentuje się Wśród Pamiętających, najchłodniej przyjęty tekst. Opinia może nie jest do końca zasłużona, faktem jest jednak, że Silverberg nadrabia na kilkudziesięciu stronach rzeczy dotychczas drugoplanowe, buduje tło bieżących wydarzeń i przedstawia historię powolnego upadku Niebieskiej Planety. Droga do Jorslemy na powrót zwraca się ku duszy bohatera, przedstawiając proces jego duchowej odnowy, idealnie spajając początek i koniec historii.

Skrzydła Nocy to utwór dość specyficzny, czytany w oderwaniu od znajomości uwarunkowań geopolitycznych końcówki lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku wydawać się może anachroniczną, pokrytą kilkucentymetrową warstwą kurzu bardzo przeciętną powieściną z kategorii science-fiction. Jest to jednak ocena co najmniej niesprawiedliwa, bowiem jak mało która powieść pozycja ta udowadnia, że literatura fantastyczno-naukowa może być znakomitym medium komentującym bieżące wydarzenia, ostrzegając przy tym przed potencjalnymi skutkami nieprzemyślanych decyzji. Pozycja dla koneserów fantastyki.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Skrzydła nocy
Autor: Robert Silverberg
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Wydawca: Mag
Data wydania: 26 maja 2017
Liczba stron: 302
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Artefakty
ISBN-13: 978-83-7480-729-6
Cena: 29 zł



Czytaj również

Roma Eterna - Robert Silverberg
Kolos na glinianych nogach
- recenzja
Valentine Pontifex - Robert Silverberg
Naiwnie, ale przyzwoicie
- recenzja
Valentine Pontifex - Robert Silverberg
Klasyczny znaczy dobry?
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Takie pytanie mam do Ciebie, balincie - czy w tej powieści występują tego typu wynalazki jak laptopy czy telefony komórkowe?

04-09-2017 14:56
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

nie zaważania na konsekwencjami własnych czynów

Nie zważania na konsekwencje?

04-09-2017 19:14
balint
   
Ocena:
0

@AdamWaskiewicz

Ależ chochlik! Dzięki, poprawione :)

@Earl

W takiej formie jaką znamy zdecydowanie nie. Są raczej pomysły jak formy pamięci masowej, które możemy uznać za dyski twarde, ale nie w takim wydaniu, jakim znamy to dzisiaj.

04-09-2017 20:00
earl
   
Ocena:
0

@ Balincie

Właśnie dlatego dziwi mnie brak wyobraźni pisarzy s-f sprzed kilku dekad - potrafili wyobrazić sobie loty międzygalaktyczne a do głów im nie wpadły takie proste rzeczy, przydatne zwykłym śmiertelnikom. Dick czy Lem przykładem. A teraz, jak napisałeś, Silverberg.

05-09-2017 10:05
balint
   
Ocena:
0

Zdecydowanie się zgadzam z Tobą.

Zwróć uwagę, że zwłaszcza rozwój technologii cyfrowych oraz miniaturyzacja (choćby telefony komórkowe) zupełnie wymknęły się wyobraźni autorów sprzed półwiecza.

I nie tylko oni: Herbert też był momentami nietechniczny.

A dlaczego tematyka kosmiczno-wojenna była taka popularna? W końcu człowiek od zarania dziejów wpatrywał sie w gwiazdy i wyobrażał sobie bogów z gwiazd. Z kolei rozwój atomistyki i zagrożenie bombą atomową musiała wywrzeć wpływ na pisarzy.

Wyjątkiem jest tutaj Brunner i jego Na fali szoku. Jako jeden z niewielu wymyślił coś co dzisiaj nazywa się internetem. No, ale on pisał powieść już po pierwszym połączeniu dwóch kompów.

05-09-2017 11:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.