» Recenzje » Rój

Rój

Rój
Każde nowy tytuł s-f budzi pewne obawy, gdyż możemy trafić zarówno na pracę kiepską i odtwórczą, jak też pełną świeżych pomysłów. Z taką właśnie niepewnością zabrałem się za Rój, o którym nie wiedziałem praktycznie nic, a sprzeczne opinie dotyczące jego wcześniejszego wydania wcale nie zachęcały do sięgnięcia po tę pozycję. Czas zatem przekonać się, jak tym razem zakończy się inwazja na Ziemię.

Kyle Riggs jest wykładowcą akademickim, którego głównym zainteresowaniami są robotyka i automatyka. Mieszka samotnie z dwójką dzieci na farmie i wiedzie spokojne, monotonne życie. Cały jego świat zostaje zburzony pewnej ciepłej letniej nocy, gdy na Ziemię przylatują tajemnicze statki obcych, które zaczynają porywać ludzi. Jednymi z pierwszych ofiar ataku są dzieci bohatera, który szybko dzieli ich los. Tam, po przejściu paru morderczych testów, ku swojemu zdziwieniu zostaje uznany za jednostkę dowódczą i okręt uznaje go za swojego kapitana. Skołowany, zrozpaczony i wściekły Riggs musi poradzić sobie z nową sytuacją oraz nadciągającą inwazją.

Na wstępie należy powiedzieć, że książkę można podzielić na dwie skrajnie odmienne części. Różnią się między sobą niczym dzień od nocy, a czytelnik zachodzi w głowę, czy aby na pewno całość powieści wyszła spod ręki tego samego autora. Jest wysoce prawdopodobne, że wiele osób po lekturze kilkudziesięciu stron rzuci Rój w kąt i już nigdy doń nie powróci. Wszystko dlatego, że pierwsza połowa powieści momentami wywołuje wręcz fizyczny ból i chęć wywarcia srogiej zemsty na wszystkich ludziach, którzy przyłożyli rękę do jej wydania. Fabuła prawie pod żadnym względem nie trzyma się kupy, przypominając bardziej pierwszy scenariusz początkującego mistrza gry, który nie bardzo wie, jak zgrabnie połączyć ze sobą wszystkie postacie i pchnąć je w odpowiednim kierunku. Większość bohaterów zachowuje się irracjonalnie, a psychika naszego protagonisty dosłownie przechodzi rewolucję, a nie ewolucję, gdyż w bardzo krótkim czasie z naukowca przeradza się w świetnego stratega, żołnierza i wynalazcę. Całość ocieka wręcz absurdem przebieranym w szaty logiki, co czyni całość naprawdę trudną do strawienia.

Sytuacji nie poprawia też sposób prowadzenia narracji. Autor postanowił przedstawić wydarzania z perspektywy pierwszej osoby, co jest jedną z najtrudniejszych metod prowadzenia opowieści i już od początku widać, że niezbyt dobrze sobie z tym radzi. Jedynym plusem jest fakt, że otrzymujemy tylko informacje znane głównemu bohaterowi – unikamy dzięki temu bycia bombardowanym jeszcze większą ilością sprzecznych danych i uczucia jeszcze większego mętliku w głowie. Nie zmienia to faktu, że część myśli Riggsa jest tak oderwana od rzeczywistości, że parę razy musiałem ponownie przeczytać poszczególne akapity, żeby upewnić się, że oczy mnie nie zawodzą i rzeczywiście dobrze zinterpretowałem dany fragment.

Dopiero po przekroczeniu istnego Rubikonu, jaki stanowi połowa tomu, kiedy to protagonista kończy swoją dziką metamorfozę, godzi ze swoim losem, a sytuacja na Ziemi w pełni się wyklarowuje, fabuła zaczyna stosować się do praw logiki. Od tego momentu całość czyta się dość dobrze i nie ma większych zgrzytów. Wygląda to tak, jakby B.V. Larson w końcu rozpoczął powieść, na którą miał pomysł, ale nie wiedział, jak dobrnąć do tego momentu. Akcja rusza z miejsca i choć wydarzenia nadal zmieniają się jak w kalejdoskopie, to jednak zaczynają układać się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy i tak już zostaje do samego końca – a co najważniejsze, książka wreszcie wciąga.

Oprócz wydarzeń związanych z wątkiem głównym otrzymujemy wgląd w rozmyślania Rigssa natury egzystencjalnej i moralnej. Niedawny wykładowca bierze w swoje ręce własny los i rzeczywiście stara się pokierować nim w taki sposób, aby równocześnie uratować naszą planetę oraz swoje człowieczeństwo. Co ciekawe nie wydaje się to sztuczne, czy wymuszone, przez co mocno podnosi poziom kolejnych rozdziałów książki.

Z uwagi na ogromną rozbieżność poziomu poszczególnych fragmentów Roju bardzo trudno jest go jednoznacznie ocenić. Dla wielu czytelników przebicie się przez pierwsze rozdziały powieści może okazać się barierą nie do pokonania. Wymaga to wiele cierpliwości i samozaparcia. Dopiero później otrzymujemy tytuł, który zasługuje na uwagę i daje nam obietnicę ciekawego rozwinięcia w późniejszych tomach. Zadania nie ułatwiają również bohaterowie, którzy momentami wykazują objawy schizofrenii, a ich działania grożą czytelnikowi starciem zębów do korzeni skutkiem nieustannego zgrzytania nimi. Czy warto zatem sięgnąć po tę pozycję? Wszystko zależy od cierpliwości i możliwości przetrwania trudnych momentów. Osobiście mam mieszane uczucia co do niej, jednak samo zakończenie było na tyle obiecujące, że dam szansę kolejnemu tomowi.

4.5
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Rój
Cykl: Star Force
Tom: 1
Autor: B.V. Larson
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Wydawca: Drageus
Data wydania: 23 marca 2017
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Cena: 39,90 zł

Komentarze


Hyperion
    Litości! ta książka jest dobra
Ocena:
0

Mam wrażenie że niektórzy recenzenci mają swój template i powielają go gdzie mogą. Te same wyświechtane zdania "..przebicie się przez pierwsze rozdziały powieści może okazać się barierą nie do pokonania..." pojawiają się w co drugiej recenzji. Generalnie mi to lata jeżeli taka recenzja dotyczy czegoś marnego. Jednakże książka ta zasługuje na szansę u wszystkich miłośników militarnej s-f. Generalnie od takiego gatunku ja przynajmniej oczekuje akcji, szczątkowego sensu, napięcia, no i co najważniejsze tysięcy wystrzelonych pocisków smóg laserów czy czego tam jeszcze autor nie wymyślił. Ta książka to wszystko ma czyta się szybko i przyjemnie. Osobiście polecam tom 1 jest najlepszy z całego cyklu, i na tyle dobry że nie zniechęca do kolejnych książek autora.

26-09-2017 21:44
Henryk Tur
   
Ocena:
0

"od takiego gatunku ja przynajmniej oczekuje akcji, szczątkowego sensu" - a ja generalnie nie wydaję kasy na rzeczy bez sensu.

""..przebicie się przez pierwsze rozdziały powieści może okazać się barierą nie do pokonania..." pojawiają się w co drugiej recenzji" - to nie wina recenzenta, że autor kiepsko pisze. Jak mnie pierwsze pół godziny filmu nie interesuje, to go nie oglądam. Podobnie rzecz się ma z książkami.

27-09-2017 08:59
earl
   
Ocena:
0

"Rój" zawsze w pierwszej kolejności będzie mi się kojarzył z filmem o morderczych pszczołach.

27-09-2017 12:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.