» Recenzje » Rogi - Joe Hill

Rogi - Joe Hill


wersja do druku

Diabeł tkwi w szczegółach

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Rogi - Joe Hill
Obecnie Joe Hill nie musi już kryć się pod pseudonimem. Wielokrotnie nagradzane opowiadania (wchodzące w większości w skład debiutanckiego zbioru Upiory XX wieku), powieść Pudełko w kształcie serca oraz nominowany do Nagrody Eisnera komiks Locke & Key nie pozostawiły cienia wątpliwości co do tego, że najstarszy syn Stephena Kinga może stanąć na równi z ojcem. Rogi są kolejnym silnym dowodem na potwierdzenie tej tezy.

Ostatni rok w życiu Ignatiusa Perrisha przypominał piekło. Jego dziewczyna, Merrin Williams, tuż po ich ostrej kłótni została brutalnie zgwałcona i zamordowana, a mimo braku solidnych dowodów, wszystkie podejrzenia mieszkańców miasteczka skupiły się właśnie na nim. Nic dziwnego, że rocznicę śmierci Merrin Ignatius spędza pijąc i robiąc "straszne rzeczy" (jakie – czytelnik dowie się dużo później). Następnego dnia odkrywa zaś, że ból głowy, jaki odczuwa, ma dwie przyczyny. Jedną jest kac. Drugą – wyrastające z czaszki rogi.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

W ten oto sposób przed bohaterem otwiera się nowy rozdział, w którym przekona się on, że jego życie może stać się jeszcze gorsze. Rogi wywierają bowiem szczególny efekt na ludzi, z którymi Ig się styka: skłaniają ich do zwierzania mu się ze swych najpodlejszych myśli i najgorszych uczynków.

Oto początek wielowątkowej opowieści, jaką Hill snuje na kartach swojej książki. Z jednej strony jest to historia o sprawiedliwości – bohater, początkowo oszołomiony i przerażony swoją mocą, wkrótce postanawia wykorzystać ją, by wyjaśnić prawdę o śmierci Merrin i zemścić się na sprawcy. Przypominałby w tym trochę Erica Dravena z pamiętnego Kruka (podobnie jak tam zresztą, tak i tutaj bohater uzyskuje moc w rok po śmierci ukochanej), gdyby tylko ten postanowił przenieść się do niewielkiego miasteczka na amerykańskim Południu. Z drugiej strony – to także poruszający opis wielkiej miłości i tego, jak można ją utracić.

Kolejny aspekt powieści to rys obyczajowy i wiążący się z nim – metafizyczny. Od samego początku Hill w niezwykle przekonujący sposób maluje szpetotę zła. Nie tylko tego niezrozumiałego i całkowicie obcego, jakie uosabia morderca Merrin, ale także, a może przede wszystkim – małego, powszedniego zła, jakie kryć się może w każdym z nas. Opisy tego, co ludzie myślą, napisane bardzo prostym, niemalże potocznym językiem, budzą wstręt, mimo że nie dotyczą wcale okrutnych zbrodni.

Temat zła kryjącego się za fasadą małomiasteczkowej moralności prowadzi z kolei Hilla do przywołania postaci diabła. Rogi oferują fascynującą reinterpretację tej figury – diabeł jest tutaj z jednej strony kozłem ofiarnym stanowiącym dla ludzi wygodne usprawiedliwienie dla popełnianych występków, z drugiej zaś – wyzwolicielem, który pozwala ludziom być tym, kim są, i cieszyć się teraźniejszością, nie oczekując ani kary, ani nagrody ze strony obojętnego Boga. Kulminacyjnym punktem jest tutaj Ogniste Kazanie wygłoszone przez bohatera, w którym pobrzmiewa – jakkolwiek bluźnierczo może to zabrzmieć – ten sam ogień, co w słowach Szatana z Raju utraconego Miltona.

Jak widać, Rogi są utworem o niezwykle bogatej treści. Można też śmiało powiedzieć, że dorównuje jej mistrzostwo języka, które Hill pokazał już w swoich opowiadaniach. Pisarz posługuje się stylem prostym, nierozbudowanym ponad miarę (co jest głównym powodem, dla którego niektóre fragmenty są tak uderzające), a jednak subtelnie lirycznym, nie stroni od metafor czy poetyckich opisów. Akcja toczy się niespiesznie, dzięki czemu temu ta historia może w pełni wybrzmieć. Podobną funkcję spełniają obszerne retrospekcje, które mogą nasuwać skojarzenia z pisarstwem Stephena Kinga, a co za tym idzie, wywoływać posądzenia o mniej lub bardziej świadome wzorowanie się Hilla na sławnym ojcu. Jednak skoki w przeszłość są tutaj jak najbardziej umotywowane: dzięki nim możemy dogłębnie poznać wnętrze postaci i relacje między nimi, a to właśnie ten aspekt utworu – nie akcja – stanowi w moim odczuciu jego istotę. Retrospekcje wzmagają także napięcie, bowiem największe tajemnice pozostają niewyjawione niemal do samego końca. Dzięki temu na przykład scena, która wyjaśnia pojawienie się rogów – kluczowa dla całego utworu, a umieszczona w kulminacyjnym momencie – wywołuje potężne wrażenie i należy do najlepszych w całej książce.

Na tym rozmachu, jak już wspomniałem, cierpi akcja. Wolne tempo może być wadą albo zaletą, to kwestia indywidualnych upodobań czytelnika, nie da się jednak ukryć, że historia miłości Iga i Merrin oraz wątek metamorfozy głównego bohatera przesłaniają konfrontację z mordercą, która w efekcie nie wywiera już tak mocnego wrażenia, jak by mogła, i właściwie staje się sprawą drugoplanową. Najdobitniej chyba świadczy o tym fakt, że tożsamość zabójcy Merrin poznajemy już w okolicach siedemdziesiątej strony. Dla czytelników spodziewających się trzymającej do końca w napięciu zagadki kryminalnej będzie to spore rozczarowanie. Ponadto można odnieść wrażenie, że Hill ma tyle rzeczy do powiedzenia – czy to o miłości, czy Bogu, czy też złu – że nie mieszczą się one na kartach książki. Ważnych wątków jest tutaj po prostu zbyt wiele, tworzą one rozgardiasz, chwilami wydaje się też, że niektóre z nich można by nieco pogłębić.

Oto uchybienia, jakie odnajduję w powieści, uchybienia wynikające z ambitnego zamiaru zmierzenia się z pytaniami dotyczącymi samej natury człowieka. Te niedoskonałości – choć są to szczegóły – nie pozwalają uznać powieści za doskonałą, choć nie zmieniają faktu, że Rogi to książka z jednej strony chwytająca za serce, z drugiej skłaniająca do zastanowienia nad problemami, o których mówi. To dla mnie dwie funkcje, jakie powinna spełniać dobra literatura.
8.0
Ocena recenzenta
7.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Rogi (Horns)
Autor: Joe Hill
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawca: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 10 czerwca 2010
Liczba stron: 376
Format: 142 × 202 mm
ISBN-13: 978-83-7648-408-2
Cena: 39,00 zł
Tagi: Rogi | Joe Hill



Czytaj również

Rogi - Joe Hill
- recenzja
Dziwna pogoda
Cztery pory nie-horroru
- recenzja
Locke & Key #1: Witamy w Lovecraft
Dom pełen drzwi
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
0
Dobra recenzja, zachęcająca do sięgnięcia po książkę.
04-12-2010 19:29
chimera
   
Ocena:
0
Dobra recenzja i dobra książka. Podobnie jak wymienione tutaj poprzednie tytuły. W ogóle Joe Hill to autentycznie utalentowany gość z tendencją zwyżkową.
04-12-2010 19:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.