» Artykuły » Inne artykuły » Redaktorzy oceniają - październik '09

Redaktorzy oceniają - październik '09

W okresie od 1 do 31 października 2009 roku w dziale książkowym opublikowanych zostało 49 recenzji, których średnia ocen wyniosła 8,4. Najwyżej oceniona została powieść Trzeci Świat autorstwa Macieja Guzka, która otrzymała ocenę 9,5; najniżej zaś Złodziej pioruna Ricka Riordana.

Czytać:




Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

"Książka skutecznie łączy w sobie pełną akcji powieść z esejem-dialogiem na temat samego gatunku − fuzja jest przy tym absolutna, tak że obie warstwy płynnie się przenikają, a kolejne tezy owego dyskursu ukryte są w fabule i konstrukcji świata opowieści (formowanie się drużyn, powoływanie bohaterów, determinizm) (...) Zabiegiem, dzięki któremu powieść zyskała ów specyficzny fabularno-esejowy charakter, była kreacja głównego bohatera, ziemskiego dziennikarza, z perspektywy którego opowiadana jest cała historia. Jego relacja z podróży, przedstawiona w formie komentarzy do zgromadzonych zapisków, szkiców, fotografii i pamiątek, to nie tylko kolaż przedstawiający Trzeci Świat, ale jednocześnie klucz do jego interpretacji (...) Jednakże to, co jest największą zaletą powieści, stało się także jej (jedyną) wadą. Ceną za bardzo osobistą relację, za to, iż możemy wniknąć do głowy głównego bohatera, jest to, iż niektórych rzeczy domyślamy się szybciej niż on (...) Trzeci Świat pozostaje wyjątkowo udaną, wielopoziomową książką, która nawet przy powtórnej lekturze ma czytelnikowi wiele do zaoferowania (przyjemnością jest samo obcowanie z bardzo plastycznym, tętniącym emocjami językiem powieści). Guzek stworzył dzieło – mimo jednowątkowej fabuły – bardzo złożone, obfitujące w mnogość interpretacji."[malakh]



"Nacja to klasyczna opowieść z czytelnym morałem, którą można określić po prostu jako pouczającą baśń. Idealnie nadaje się na prezent dla naszego młodszego rodzeństwa, które lubi od czasu do czasu oderwać się od komputera i sięgnąć po książkę. Jednak także dorosły czytelnik wyciągnie z powieści coś dla siebie. Po skończonej lekturze czułem się pełniejszy i odrobinę szczęśliwszy, bowiem Nacja ma w sobie coś takiego, co po dniu ciężkiej pracy potrafi w mig odbudować morale i dobry nastrój (...) Historia zapisana piórem Terry'ego Pratchetta, pomimo iż bazująca na znanych schematach, jest naprawdę ciekawa. Tak naprawdę jednak, wciąż pozostaje ona tylko interesującym tłem dla rozważań bohaterów i zmian w nich zachodzących, dotykających praktycznie wszystkich sfer ludzkiego życia, na czele z religią (...) Książka wymaga myślenia, choć skłania do niego naturalnie i samoistnie (...) Nacja to książka naprawdę dobra, łącząca najlepsze skojarzenia z bajkami z dzieciństwa, opowieść przygodową i wejrzenie w głąb ludzkiej duszy. Nie da się nie skorzystać na jej lekturze, dlatego wszystkich wątpiących w to, czy Pratchett sprawdza się poza Światem Dysku, namawiam – sięgnijcie po Nację, a nie pożałujecie."[Rebound]



"Jeśli miałbym wybrać jedną cechę, która ma największy wpływ na Grombelardzką legendę jako całość, bez wahania wybrałbym klimat. Początkowo powieść nie wciąga, ale z każdą kolejną stroną czułem coraz bardziej potężniejącą atmosferę. Kres zabiera nas w krainę do bólu klasyczną: miejsce, w którym ścierają się żołnierze i rozbójnicy. Jednak obiektywna narracja sprawia, że jesteśmy zafascynowani obiema stronami: honorowymi legionistami, którzy kochają potężne góry, wielkimi patriotami, ale także ich przeciwnikami: bezlitosnymi zbójami, którzy jeszcze bardziej kochają swoją ojczyznę, żyją pełnią życia (...) Nie wypada nie docenić jeszcze jednej sprawy: trójwymiarowych bohaterów. Jeśli ktoś powie mi, że przeżył swą przygodę z Grombelardzką legendą bez angażowania się, przejmowania losem konkretnych postaci, że się z nimi nie zżył − nie uwierzę (...) Drobne wady Grombelardzkiej legendy bledną jednak w porównaniu z ogromem jej zalet. Jeśli szukacie doskonałej powieści i jesteście gotowi na przeżywanie niesamowitych przygód wraz z najgorszymi rozbójnikami, nie znajdziecie nic lepszego. Tą powieścią Kres potwierdził, że jest doskonałym pisarzem – naprawdę ciężko byłoby zdobyć lepsze dark fantasy rodem z Polski."[Zicocu]



"Wydawać by się mogło, że autor dzieł takich jak Most nad Otchłanią, Noteka 2015 czy cykl o Kotołaku Ksinie będzie w fandomie doskonale znany. Tymczasem wielu młodych czytelników fantastyki słyszało o Konradzie T. Lewandowskim niewiele lub nie kojarzy go w ogóle. Poważny błąd! (...) Tym razem autor bierze na warsztat niesamowicie rozległy temat: świadomość. Cały zbiór, który zdaje się być połączonym tylko przez realia (i to bardzo powierzchownie), jest w istocie dziełem niesamowicie kompleksowym – pisarz konsekwentnie w każdym kolejnym opowiadaniu porusza temat świadomości i podświadomości, dzieląc się z czytelnikiem wiedzą z zakresu psychologii i filozofii (...) Pisarz doskonale panuje nad tempem poszczególnych tekstów, dzięki czemu czytelnik może przeżywać zarówno emocje spowodowane przez pędzącą akcję, jak i przez chwilę zatrzymać się przy ciekawszej myśli. Nie ma się co dziwić, w końcu autor ma za sobą sporo tekstów (...) Legendy cyberkatakumb to jedna z najlepszych antologii, jakie ostatnio czytałem. Jeśli nie znacie Konrada Lewandowskiego, macie okazje zapoznać się z krótkim streszczeniem jego doskonałego dorobku, który od lat trzyma stały, naprawdę wysoki poziom."[Zicocu]



"Debiut Roberta Wegnera zachwyca przede wszystkim różnorodnością. Topór i skała oraz Miecz i żar różnią się tak, jak opisywane w nich góry oraz pustynia. Bohaterowie wykreowani są zupełnie inaczej, a w fabule nacisk kładzie się na różne rzeczy. Także sposób napisania obu części wyraźnie się różni. W pierwszej księdze pisarz prezentuje solidny, rzemieślniczy styl, natomiast w Mieczu i żarze język utworów jest bardzo emocjonalny i bogatszy w środki artystycznego wyrazu (...) Dylematy głównego bohatera – rozdarcie pomiędzy uczuciem a obowiązkami wobec plemienia – przewijają się przez wszystkie opowiadania. W tym tkwi duża siła prozy Wegnera, gdyż autor potrafi wpleść do swoich utworów głębokie rozważania, nie zanudzając czytelnika, lecz pobudzając go do refleksji (...) Świat przedstawiony w Opowieściach z meekhańskiego pogranicza jest niezmiernie barwny i różnorodny. Żaden inny polski pisarz, poza Feliksem Kresem, nie przedstawił w tak umiejętny sposób majestatu gór – niebezpiecznych, lecz pięknych w swej surowości (...) Opowieści z meekhańskiego pogranicza to jedna z najlepszych pozycji fantasy na naszym rynku. Dawno nie czytałam tak dobrej książki z tego gatunku."[Alchemist]



"Cetnarowski pokazuje, że nie chce płynąć z nurtem. Ze składających się na ten zbiór jedenastu odrębnych historii, reprezentujących różne odmiany fantastyki (postapokaliptyka, fantasy, hard SF, a także teksty wymykające się klasyfikacjom), wyłania się obraz dojrzałego, wyróżniającego się twórcy, którego styl i podejście do opowieści są na tyle charakterystyczne, że niemożliwe do pomylenia z prozą żadnego innego rodzimego fantasty (...) Przede wszystkim, w każdym z opowiadań dialogi stanowią element marginalny. Przytłaczane są rozbudowanymi, plastycznymi opisami, w których Cetnarowski nie ogranicza się do biernego odwzorowania stworzonych przez siebie światów i suchego relacjonowania przebiegu wydarzeń; stara się za to oddać towarzyszące opisom i akcji emocje (...) Co ciekawe, niektóre z (...) opowiadań z trudem można zaliczyć do fantastyki (...) Dzieje się tak, ponieważ dla Cetnarowskiego fantastyka nie jest celem sama w sobie. Stanowi ona ledwie pojedynczy, wcale nie najbardziej istotny element jego prozy; jest jedną z opcji − świadomym wyborem. Przypomina to dzieła twórców z tak zwanego »głównego nurtu«, którzy niekiedy romansują z fantastyką, jak to miało miejsce chociażby w przypadku Drogi McCarthy'ego czy Związku Żydowskich Policjantów Chabona. Labirynty są więc czymś w rodzaju pomostu pomiędzy dominium fantastów a mainstreamem − łączą w sobie swobodę wyobraźni z doskonałym warsztatem i głębią przemyśleń."[malakh]

Unikać:




"Nie wiem czemu, ale niemal każdemu się wydaje, że napisanie humorystycznej opowieści fantasy to prosta sprawa. Wystarczy mieć trochę dystansu do opowiadanej przez siebie historii, odrobinę inteligencji i kilka anegdotek w rękawie. Niestety, to nie jest takie łatwe (...) Pisarz sięgnął po pomysły, które raczej nas nie zaskoczą. Potyczki słowne pomiędzy księciem a jego jednorożcem, smok pacyfista kolekcjonujący motyle czy też gobliny z trudem uczące się ciężkiego rozbójniczego fachu to tylko niektóre z motywów, w założeniu autora budzących uśmiech na twarzy czytającego. Niestety humor jest prosty, banalny, oparty na wzorcach znanych z niezliczonych książek i prędzej nas zmęczy, niż rozbawi (...) Autorowi nie udała się również kreacja bohaterów. Można nawet powiedzieć, że jest to najsłabszy z elementów (...) Warto jeszcze wspomnieć o tym, co w trakcie czytania denerwowało mnie straszliwie. Chodzi mi o błędy logiczne autora. Bohater wraca przez teren, którego uprzednio - ze względu na całkowitą ciemność - zupełnie nie widział, nagle orientuje się, że jakiejś polanki nie zna (...) Stopień tych pomyłek jest tak znaczny, że nawet czytelnik nie poświęcający lekturze zbytniej uwagi co i raz orientuje się, że coś zupełnie tu nie pasuje (...) Pomysły znane z dziesiątek innych lektur, niespecjalnie wciągający styl, drażniący humor i stereotypowe, proste postacie to mielizny, których w trakcie rejsu przez powieść ominąć się nie da. Ale jeżeli ktoś szuka naprawdę mało wymagającej intelektualnie powieści, to po tych kilku słowach ostrzeżenia, życzę miłej lektury."[vanderus]



"Rick Riordan dopiero debiutuje w Polsce, mimo iż w swoich rodzinnych Stanach jest bardzo popularny. Jego amerykańska sława wiąże się z cyklem Percy Jackson i bogowie olimpijscy, który za oceanem liczy sobie już pięć tomów. Pierwsza część ukazała się tam w 2005 roku, u nas – w maju roku bieżącego. Mam jednak wrażenie, że polscy czytelnicy nie ucierpieliby za bardzo, gdyby nie zapoznali się z losami Percy'ego Jacksona (...) Niesamowicie irytujące były pierwsze strony powieści, na których bohater (narrator pierwszoosobowy) przedstawia się i opowiada o swoim życiu. Podobnie jak w innym cyklu młodzieżowym, Maximum Ride Jamesa Pattersona, autor stara się tutaj "podlizać" młodym czytelnikom. W Złodzieju pioruna robi to, głosząc opinię jaka to szkoła jest beznadziejna i nudna oraz jak to strasznie torturuje się uczniów wycieczkami do muzeum, każąc im oglądać jakieś stare i nic nie warte rupiecie. Nie uważam, że książki rozrywkowe dla młodzieży muszą jakoś nachalnie pełnić również rolę edukacyjną, ale to już chyba lekka przesada (...) Książka przesycona jest także przesadnym dramatyzmem, co widoczne jest w niektórych tytułach rozdziałów, na przykład: "Rzucam się w objęcia śmierci" (...) Mam wrażenie, że w książce zawiodła warstwa narracji, a w dodatku autor postanowił wejść w sprawdzony już schemat powieści o chłopcu – bohaterze. Gdyby spróbował opisać to inaczej, mógłby o wiele lepiej wykorzystać wykreowane przez siebie realia. Sam pomysł był dobry, zabiło go jednak fatalne wykonanie."[Iman]



Czytaj również

Komentarze


gelaZz
   
Ocena:
0
Jestem mile zaskoczony nowym wyglądem strony :)
Na początku myślałem, że wszedłem na inną strone :P
03-11-2009 08:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.