» Recenzje » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza


wersja do druku

Gdzie południe spotyka się z zachodem

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło, Piotr 'Clod' Hęćka

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Ostatnimi czasy niewiele ukazuje się polskich powieści fantasy, lecz na szczęście po 3 latach przerwy ponownie mamy okazję powrócić do świata Opowieści z meekhańskiego pogranicza stworzonego przez Roberta M. Wegnera. Czy warto było czekać?

Pierwsza powieść z cyklu, Niebo ze stali, opowiadała przede wszystkim o wojnie, rozwijając naszą wiedzę o stronach konfliktu przedstawionych wcześniej w opowiadaniach. Książka miała swoje wady – stanowiły je zwłaszcza momenty, w których główni bohaterowie nie robili nic, co popychałoby fabułę do przodu, jednak te mankamenty wynagradzane były przez sceny batalistyczne oraz poruszające zakończenie. Pamięć wszystkich słów jest pod tym względem bardzo podobna, jednak zamiast prób naprawienia niedostatków poprzedniego tomu, mamy tu do czynienia z pogłębieniem się problemu – ponownie czytelnik jest zmuszony do długiego oczekiwania aż akcja należycie się rozkręci.

Kiedy rozstawaliśmy się z Altsinem w tomie opowiadań Wschód-Zachód, uciekał z Ponkee-Laa chcąc odnaleźć wiedźmę, która – taką ma nadzieję – zna sposób rozwiązania jego problemu. Nie jest to problem błahy, jako że z każdym dniem rezydująca w jego głowie Bitewna Pięść Raegwyra zaczyna wywierać coraz większy wpływ na zachowanie i charakter złodzieja. Jeśli prędko nie znajdzie rozwiązania, na wpół szalony bóg przejmie nad nim pełną kontrolę, albo obaj umrą, czego Altsin wolałby, ze zrozumiałych powodów, uniknąć. Jego wędrówka trwa, a że kobieta znajduje się w głębi wyspy zamieszkanej przez agresywne seekhijskie plemiona, odnalezienie jej nie będzie proste. Pustynny wojownik Yatech dalej służy tajemniczej i nieprzewidywalnej Kanayoness, która prowadzi własne poszukiwania. Z kolei poznana w opowiadaniu Gdybym miała brata siostra Yatecha, Deana, napotyka podczas swojej wędrówki księcia bogatego, lecz niebezpiecznego Białego Konoweryn, które obecnie znajduje się na krawędzi wojny domowej.

Lwią część powieści stanowi rozwijanie świata przedstawionego poprzez opisywanie nowych kultur i krain – tym razem lepiej poznamy opierające się na niewolnictwie i systemie kastowym Konoweryn oraz zamieszkaną przez przesadnie ceniących własny honor seekhijczyków Amonerię. O ile jednak we wcześniejszych tomach autor utrzymał równowagę między opowiadaniem historii a opisywaniem uniwersum, tak w najnowszej książce zaniedbał tempo akcji. Większość wątku Altsina poświęcona jest jego podróży, podczas gdy większość rozdziałów z udziałem Deany opisuje proces poznawania kraju, w którym się znalazła; z kolei Yatech odgrywa istotną rolę tylko przez pierwszych dwieście stron, po czym niemal całkowicie zostaje odsunięty w cień, co jest dosyć rozczarowujące. Jak na powieść liczącą sobie niemal siedemset stron, dzieje się w niej zaskakująco niewiele i chociaż ostatnie sto tętni akcją, to nie są one w stanie wynagrodzić wcześniejszych dłużyzn – Pamięć wszystkich słów dałoby się skrócić o, co najmniej, jedną piątą tekstu bez większej straty dla zrozumienia fabuły.

Nie oznacza to jednak, że książka jest zła; nic bardziej błędnego – po prostu po lekturze poprzednich tomów oczekiwałem dzieła świetnego, a tymczasem otrzymujemy powieść tylko, lub aż, dobrą. Jeśli zignorujemy powolne tempo, to odnajdziemy wszystko to, za co lubiliśmy poprzednie części cyklu – każdy z głównych protagonistów jest na swój własny sposób interesujący (mały wkład Yatecha w rozwój fabuły można przeboleć, zwłaszcza, iż w zamian mamy okazję poczytać więcej o Kanayoness), a ich losy nie są obojętne czytelnikowi. Świat przedstawiony jak był, tak dalej jest interesujący i chociaż poświęcono jego rozwojowi zbyt wiele miejsca, można to wybaczyć, skoro nawet teraz lektura przebiega błyskawicznie. Jeden wątek wprowadzony pod koniec książki każe zastanowić się nad słusznością drogi, którą podąży prawdopodobnie intryga, jednak wstrzymam się z jego krytyką aż do lektury kolejnych tomów. Inną drobną wadą jest nadmiar niejasnych dialogów i rzucania aluzji przez bohaterów, podczas gdy autor bardzo skąpi czytelnikowi wyjaśnień, co można wprawdzie znieść, jednak skoro jesteśmy już przy czwartym tomie, to powinniśmy zacząć otrzymywać nieco więcej odpowiedzi.

Pomimo słów krytyki, wszystkim fanom serii polecam Pamięć wszystkich słów – książka jest odrobinę słabsza od poprzednich dzieł Wegnera, lecz wciąż bardzo dobra na tle większości innych powieści dostępnych na rynku, nie wspominając już o tym, iż to zdecydowanie najlepszy obecnie pisany polski cykl fantastyczny. Czwarty tom Opowieści z meekhańskiego pogranicza kładzie mniejszy niż wcześniejsze tytuły nacisk na wątki militarne a większy na rozwój bohaterów, co odbija się na sposobie prowadzenia fabuły; dla niektórych będzie to zaletą a dla innych wadą, ale każdy musi to ocenić na własną rękę.

6.5
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 8 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Tom: 4
Autor: Robert M. Wegner
Wydawca: Powergraph
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 702
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-64384-24-0
Cena: 49,90 zł



Czytaj również

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z Meekhańskiego pogranicza
Wielce udany powrót do Meekhanu!
- recenzja
Pamięć wszystkich słów
Epopei meekhańskiej odsłona czwarta
- recenzja
Łopatką Wronkę: Meekhan
...czyli innowacja czy stagnacja w polskim fantasy?

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.