» Opowiadania » O tworzeniu książek przez wybrane gatunki – Ken Liu

O tworzeniu książek przez wybrane gatunki – Ken Liu


wersja do druku

(The Bookmaking Habits of Select Species)

Autor: Redakcja: Andrzej Homańczyk
Ilustracje: Maria 'Markal' Görlich-Opyd

O tworzeniu książek przez wybrane gatunki – Ken Liu

Nie ma czegoś takiego jak ostateczna lista wszystkich występujących we wszechświecie inteligentnych gatunków. Poza tym, że toczymy odwieczne spory na temat tego, co można nazwać inteligencją, to w każdym momencie gdzieś powstają i upadają kolejne cywilizacje, podobnie jak rodzą się i umierają gwiazdy.

Czas pożera wszystko.

A jednak każdy gatunek ma własny, unikalny sposób przekazywania wiedzy poprzez epoki, sposób utrwalania myśli, sprawiania by stały się namacalne, uchwycone na chwilę, jak falochron wystawiony na nieustanne przypływy czasu.

Wszyscy tworzą książki.

***

Allatianie

Mówi się, że pismo to tylko widzialna mowa, ale my wiemy, że to ograniczony sposób myślenia. Allatianie, pewien muzykalny lud, piszą, ryjąc swoimi cienkimi, twardymi kłujkami w plastycznej powierzchni, na przykład metalowej tabliczce pokrytej cienką warstwą wosku lub utwardzonej gliny (zamożni Allatianie czasami zakładają na nosy końcówki z metali szlachetnych). Pisarz wypowiada swoje myśli na głos, sprawiając, że kłujka drży podczas żłobienia rowków w materiale.

By czytać taką książkę, Allatianin wkłada kłujkę w rowek i śledzi jego tor. Delikatna kłujka wibruje zgodnie z kształtem rowka, a pudło rezonansowe w czaszce czytającego wzmacnia dźwięk. W ten sposób odtwarzany jest głos pisarza.

Allatianie wierzą, że ich system pisania przewyższa wszystkie inne. W przeciwieństwie do książek stworzonych z wykorzystaniem alfabetu, sylabariusza czy pisma logograficznego, książki Allatian utrwalają nie tylko słowa, ale również ton, barwę, modulację, akcentowanie, intonację i rytm głosu pisarza. To jednocześnie tekst utworu i jego nagranie. Przemówienie brzmi jak przemówienie, tren jak tren, a opowiadanie idealnie odtwarza podekscytowanie narratora. Dla Allatian czytanie to dosłownie wsłuchiwanie się w głos przeszłości.

Piękno ich książek ma jednak swoją cenę. Ponieważ akt czytania wymaga fizycznego kontaktu z miękką, plastyczną powierzchnią, każde odczytanie uszkadza tekst, nieodwracalnie niszcząc jakąś jego część. Kopie sporządzane z bardziej wytrzymałych materiałów nie są w stanie przekazać subtelności głosu pisarza i dlatego unika się ich tworzenia.

By zachować literackie dziedzictwo, Allatianie muszą zamykać najcenniejsze manuskrypty w zakazanych bibliotekach, gdzie wstęp mają tylko nieliczni. Jak na ironię, najważniejsze i najpiękniejsze dzieła allatiańskich pisarzy, rzadko czytane, znane są wyłącznie dzięki interpretacjom tworzonym przez skrybów, próbujących odtworzyć oryginał po usłyszeniu go podczas specjalnych ceremonii.

W przypadku najbardziej znaczących dzieł w obiegu znajdują się tysiące interpretacji, które z kolei są ponownie interpretowane i rozpowszechniane jako nowe kopie. Allatiańscy mędrcy spędzają mnóstwo czasu, dyskutując o względnej wartości poszczególnych wersji i na podstawie wielu niedoskonałych kopii proponują możliwe brzmienie głosu ich przodka, idealną książkę nienaruszoną przez czytelników.

***

Quatzoli

Quatzoli są przekonani, że myślenie i pisanie niczym się od siebie nie różnią.

To rasa bytów mechanicznych. Nie wiadomo jednak, czy są wytworem innego (starszego) gatunku, muszlami przechowującymi dusze niegdyś organicznej rasy, czy też wyewoluowali z nieożywionej materii.

Ciało Quatzoli składa się z miedzi i jest w kształcie klepsydry. Ich planeta, przemierzająca skomplikowaną orbitę pomiędzy trzema gwiazdami, podlega olbrzymim siłom pływowym, które zgniatają i topią jej metalowe jądro, przesyłając ciepło na powierzchnię w formie gejzerów pary i jezior lawy. Quatzoli kilka razy dziennie napełniają swoją dolną komorę wodą, która wolno gotuje się i paruje, kiedy Quatzoli co jakiś czas nurzają się we wrzących jeziorach lawy. Para przechodzi przez zawór regulujący – wąską część klepsydry – do górnej komory, gdzie zasila rozmaite mechanizmy i przekładnie, które wprawiają w ruch mechaniczną istotę.

Pod koniec cyklu para ochładza się i skrapla wewnątrz górnej komory. Krople wody ściekają wzdłuż rowków wyrzeźbionych w miedzi, dopóki nie zmienią się w strumień. Strumień ten przechodzi przez porowaty, bogaty w węglany kamień, a następnie zostaje wydalony z organizmu.

Ów kamień to siedlisko umysłu Quatzoli. Kamienny organ wypełniają tysiące, miliony zawiłych kanalików, tworzących labirynt, który dzieli wodę na niezliczoną ilość maleńkich, równoległych cieków. Kapiąc, sącząc się i owijając wokół siebie, przedstawiają one proste wartości, które zlewają się w strumienie świadomości i wynurzają jako prądy myśli.

Z czasem wzór wody przepływającej przez kamień zmienia się. Starsze kanały ścierają się i znikają lub blokują się i zostają zamknięte – w ten sposób traci się część wspomnień. Powstają nowe kanały, łącząc rozłączne wcześniej cieki – objawienie – a odchodzące wody rozsyłają pozyskane minerały w dal, ku najmłodszej części kamienia, gdzie niepewne, kruche miniaturowe stalaktyty są najnowszymi myślami.

Kiedy rodzic Quatzoli tworzy dziecko w kuźni, jego ostatnią czynnością jest obdarowanie młodego osobnika odłamkiem własnego kamienia-mózgu, zbiorem zebranej mądrości i gotowych myśli pozwalających potomkowi rozpocząć życie. Wraz z nabieraniem doświadczenia, jego kamień-mózg rośnie wokół tego rdzenia, stając się coraz bardziej zawiłym i złożonym, aż do momentu, w którym również i on będzie w stanie podzielić umysł dla swoich dzieci.

Dlatego właśnie Quatzoli są książkami. Każdy z nich posiada w swoim kamieniu-mózgu zapis wiedzy wszystkich swoich przodków: najwytrzymalsze myśli, które przetrwały miliony lat erozji. Każdy umysł wyrasta z ziarna dziedziczonego przez tysiąclecia, a każda myśl zostawia widzialny i odczytywalny znak.

Niektóre z bardziej brutalnych ras kosmosu, jak Hesperoni, rozmiłowały się w wydobywaniu i zbieraniu kamieni-mózgów Quatzoli. Wciąż jeszcze wystawiane w muzeach i księgarniach kamienie – często opisane jako "starożytne książki" – nie znaczą już zbyt wiele dla większości odwiedzających.

Ponieważ mogą oddzielić myśli od pisania, rasy zdobywców były w stanie pozostawić zapis wolny od skaz i myśli, które przyprawiłyby ich potomków o dreszcze. Ale kamienie-mózgi pozostają w szklanych gablotach, czekając aż woda popłynie przez suche kanały, pozwalając im jeszcze raz ożyć i czytać.

***

Hesperoni

Kiedyś Hesperoni pisali, używając szeregów symboli reprezentujących dźwięki ich mowy, ale już tego robią.

Ich relacje z pisaniem zawsze były skomplikowane. Wielcy filozofowie Hesperonów nie ufali pismu. Książka, mówili, nie była żyjącym umysłem, ale taki udawała. Wydawała moralizatorskie oświadczenia, osądzała, opisywała doniosłe historyczne fakty i opowiadała fascynujące historie, a mimo to nie mogła zostać zapytana jak prawdziwa osoba, nie była w stanie odpowiedzieć krytyce ani usprawiedliwić się.

Hesperoni spisywali swoje myśli niechętnie, tylko gdy nie mogli zaufać kaprysom pamięci. Preferowali ulotność przemowy, oratorstwa, debaty. W pewnym okresie Hesperoni byli dzikimi i okrutnymi istotami. Rozkochali się w glorii wojen nawet bardziej niż w dyskusjach. Ich filozofowie usprawiedliwiali podboje i rzezie ideą postępu: wojna była jedynym sposobem, by ożywiać ideały zawarte w statycznych tekstach spisanych przez wieki, by mieć pewność, że pozostają słuszne, by ulepszać je dla przyszłych pokoleń. Myśl warta była zachowania jedynie, gdy wiodła do zwycięstwa. Kiedy w końcu Hesperoni odkryli tajemnicę przechowywania i mapowania umysłów, przestali pisać w ogóle.

Wielkim królom, generałom i filozofom tuż przed śmiercią wyrywa się umysły z niedomagających ciał. Drogi każdego naładowanego jonu, każdego orbitującego elektronu, każdego dziwnego i czarującego kwarka są rejestrowane i wykuwane w krystalicznej matrycy. Umysły te są na zawsze zamrożone w chwili oderwania ich od swoich właścicieli.

W tym momencie rozpoczyna się proces mapowania. Ostrożnie, skrupulatnie, zespół mistrzów kartografów przy pomocy wielu uczniów tropi niezliczoną ilość maleńkich składowych, wrażeń i przeczuć mieszających się w przypływy i odpływy myśli, aż złączą się w siły pływowe, idee świadczące o wielkości ich autorów.

Kiedy mapowanie się zakończy, zaczynają się obliczenia mające na celu wyznaczenie dalszych trajektorii znalezionych ścieżek, by zasymulować kolejną myśl. Wytyczanie biegu myśli powziętych przez wielkie, zamrożone umysły w próżnię, ciemną terra incognita przyszłości, pochłania wysiłki najbystrzejszych hesperońskich mędrców. Poświęcają tym badaniom swoje najlepsze lata, a kiedy umierają, to ich myśli wytycza się w nieskończoność.

W ten sposób wielkie umysły Hesperonów nie giną. By prowadzić z nimi dialog, wystarczy znaleźć odpowiedzi na mapie umysłu. Dlatego nie potrzebują już dłużej książek – będących zaledwie martwymi symbolami – ponieważ wiedza przeszłości jest zawsze z nimi, wciąż myśląca, doradzająca, rozwijająca się.

A wraz z poświęcaniem coraz większej ilości zasobów na symulację starożytnych umysłów, Hesperoni stali się mniej wojowniczy – ku wielkiej uldze sąsiadów. Może rzeczywiście niektóre książki cywilizują.

Tull-Toki

Tull-Toki czytają książki, których nie napisały.

To istoty zbudowane z energii. Eteryczne, migotliwe wzory zmiennych potencjałów pola, Tull-Toki są rozciągnięte pomiędzy gwiazdami jak widmowe wstążki. Kiedy statki gwiezdne innych gatunków przelatują przez nie, przyrządy pojazdów odnotowują ledwo zauważalne szarpnięcie.

Tull-Toki twierdzą, że wszystko we wszechświecie można czytać. Każda gwiazda to żyjący tekst, gdzie potężne prądy konwekcyjne supergorących gazów opowiadają niesamowite historie z plamami gwiezdnymi służącymi za interpunkcję, pętlami koron słonecznych odpowiadającymi figurom retorycznym i rozbłyskami wzmacniającymi fragmenty brzmiące wiarygodnie w głębokiej ciszy zimnej pustki kosmosu. Każda planeta to poemat, wypisany posępnym, poszarpanym staccato nagich kamiennych rdzeni lub lirycznymi, powolnymi, bogatymi rymami – męskimi i żeńskimi – obracających się gazowych gigantów. Są wreszcie planety zawierające życie, skonstruowane jak zawiły mechanizm ozdobionego klejnotami zegarka, zawierające mnóstwo powiązanych ze sobą środków artystycznych, które niczym echo odpowiadają i odpowiadają bez końca.

Ale to horyzont zdarzeń czarnej dziury jest miejscem, gdzie według Tull-Tok można znaleźć najwspanialsze książki. Kiedy Tull-Toka jest zmęczona wybieraniem spośród nieskończoności uniwersalnej biblioteki, dryfuje ona w kierunku czarnej dziury. Kiedy przyśpiesza w kierunku punktu bez powrotu, strumienie promieni gamma i promieni X odsłaniają przed nią coraz więcej z ostatecznej tajemnicy, której wszystkie pozostałe książki są tylko odpryskiem. Książka okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, z większą ilością niuansów, ale w momencie kiedy Tull-Toka ma zostać przytłoczona złożonością lektury, kiedy czas zwalnia niemal do bezruchu, zdaje sobie sprawę, że wciąż pozostała jej wieczność czytania; jakby nieustannie spadała w stronę centrum, nie mogąc go osiągnąć.

Nareszcie książka zatriumfowała nad czasem.

Oczywiście, żadna Tull-Toka nie powróciła z takiej wyprawy, a wiele z nich uważa czytanie czarnych dziur za mit. Wielu uważa także, że Tull-Toki to nieumiejące czytać oszustki, ukrywające ignorancję pod płaszczykiem mistycyzmu. Mimo to wielu wierzy, że Tull-Toki to interpretatorki książek natury, które, jak twierdzą, znajdują się wszędzie wokół nas. Jednak ich interpretacje są liczne i sprzeczne, prowadzą do niekończących się sporów na temat zawartości i, przede wszystkim, autorów książek.

***

Caru'ee

W przeciwieństwie do Tull-Tok, które czytają książki w największej skali, Caru'ee są czytelnikami i pisarzami miniaturowości.

Drobnej postury Caru'ee mierzą nie więcej niż kropka na końcu tego zdania. W swoich podróżach poszukują jedynie tych książek, które straciły znaczenie i nie mogą być odczytane przez potomków ich twórców.

W związku z ich nieimponującymi rozmiarami, niewiele ras traktuje Caru'ee jako zagrożenie, co pozwala im osiągać wyznaczone cele dość łatwo. Na przykład Ziemianie na prośbę Caru'ee obdarowali ich tabliczkami i wazami z pismem linearnym A, mnóstwem sznurków kipu oraz sporą liczbą starodawnych magnetycznych dysków oraz sześcianów, których nie potrafią już dłużej odcyfrować. Hesperoni, po zaprzestaniu wojen, podarowali Caru'ee starożytne kamienie, które uważali za zrabowane książki Quatzoli. Nawet samotnicy Untou, piszący zapachem i smakiem, pozwolili im na wzięcie starych, zwietrzałych książek, nienadających się do czytania.

Caru'ee nie robią nic by odczytać nowe nabytki. Pragną jedynie używać starych książek, obecnie wyzutych ze znaczenia, jako przestrzeni dla ich wyrafinowanych, barokowych miast.

Grawerunki na wazach i tabliczkach zmieniono w główne arterie komunikacyjne, których mury wypełnione są pokojami w kształcie plastrów miodu, rozwijającymi wcześniejsze kształty z fraktalnym pięknem. Włókna splątanych lin zostały rozsupłane i ponownie splecione oraz związane na poziomie mikro, aż każdy oryginalny węzeł stał się bizantyńskim kompleksem, złożonym z tysiąca mniejszych węzłów, z których każdy był straganem początkującego kupca lub zatłoczonym budynkiem pełnym młodych rodzin Caru'ee. Z kolei magnetyczne dyski przeznaczono na tereny rozrywkowe, przez które w ciągu dnia pędzili młodzi i awanturniczy Caru'ee, rozkoszując się zmiennymi siłami przyciągania i odpychania potencjału magnetycznego. W nocy miejsce to oświetlały maleńkie światełka, podążające za przepływem sił magnetycznych i dawno zapomnianych danych, rozjaśniając taniec tysięcy młodych istot szukających miłości, dążących do połączenia.

Jednak nie można powiedzieć, że Caru'ee w ogóle nie interpretują książek. Kiedy reprezentanci ras, które ich obdarowały, przybywają z wizytą, nowe konstrukcje wydają się im znajome.

Na przykład kiedy przedstawiciele Ziemi zwiedzali Wielki Targ zbudowany w kipu, patrząc przez mikroskop zauważyli gwar, kwitnący handel i nieustający pomruk liczb, kont, wartości i walut. Jeden z ziemskich gości, potomek tych, którzy niegdyś spletli sznurkowe książki, był zdumiony. Chociaż nie potrafił czytać kipu, to wiedział, ze zostały stworzone, by kontrolować konta i cyfry, nadzorować podatki i rejestry.

Albo weźmy Quatzoli, którzy zorientowali się, że Caru'ee przeznaczyli jeden z ich utraconych kamieni-mózgów na kompleks badawczy. Malutkie komory i kanały, którymi niegdyś płynęły starożytne, ciekłe myśli, stały się laboratoriami, bibliotekami i salami wykładowymi, tętniącymi nowymi pomysłami. Delegacja Quatzoli przybyła, by odzyskać myśli swoich przodków, ale wyjechała bez niczego, przekonana, że wszystko jest tak, jak być powinno.

Zupełnie jakby Caru'ee zdolni byli postrzegać echa przeszłości i nieświadomie, tworząc palimpsest z książek spisanych i zapomnianych dawno temu, trafiać na esencję znaczenia, które nie mogło zostać utracone bez względu na czas jaki upłynął. Czytają, nie wiedząc, że czytają.

***

Ogniska świadomości świecą w ciemnej, zimnej pustce kosmosu jak pęcherzyki powietrza w rozległym, mrocznym morzu. Przewracając się, zmieniając, łącząc i rozpadając w drodze ku niewidocznej powierzchni, zostawiają za sobą spiralne, fosforyzujące ślady, z których każdy jest unikalny jak podpis.

Wszyscy tworzą książki.

Ken Liuamerykański autor fantastyki, poeta, prawnik i programista, a także tłumacz. Publikował opowiadania m.in. w magazynach F&SF, Asimov's, Strange Horizons, Lightspeed, Clarkesworld oraz kilku antologiach z cyklu Year's Best. Zdobywca Hugo, Nebuli i World Fantasy Award za opowiadanie The Paper Menagerie (Papierowa menażeria ukazała się w NF 6/2012). Mieszka niedaleko Bostonu wraz z żoną i córką.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
W Polsce ukazało się kilka jego tekstów, z czego dwa u nas: powyższy oraz Symulakra.



Czytaj również

Nebula 2012: O tworzeniu książek przez wybrane gatunki - Ken Liu
Wszyscy tworzą książki. Nie wszyscy otrzymają Nebulę
Ściana burz
Wsłuchajcie się raz jeszcze w losy Dary
- recenzja
Ściana burz
- fragment
Królowie Dary
Weź udział w chińskiej rewolucji!
- recenzja
Królowie Dary
- fragment

Komentarze Obserwuj


Siman
   
Ocena:
0
Świetny tekst, niesamowity popis wyobraźni.
28-03-2013 17:35
Aure_Canis
   
Ocena:
+2
Nie wiedziałem, że jeszcze powstają fanowskie teksty do Planescape.
28-03-2013 17:42
Clod
   
Ocena:
0
Całkiem przyjemne opowiadanie.
28-03-2013 19:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.