» Recenzje » Neuromancer - William Gibson

Neuromancer - William Gibson


wersja do druku

Wizja w trakcie urzeczywistniania

Autor: Redakcja: Michał 'oddtail' Sporzyński

Neuromancer - William Gibson
Futurologia dla niektórych jest bzdurnym wróżeniem z fusów, dla niektórych zabawą, a dla niektórych pasją. Ci ostatni mają w pełni zasłużone prawo do satysfakcji, kiedy ich przewidywania się spełnią. Szeroko powinien uśmiechać się William Gibson – ojciec cyberpunku – który w Neuromancerze przepowiedział nam naszą przyszłość z zadziwiającą trafnością.

Case jest byłym dżokejem, który na życie zarabiał w całkowicie nielegalny sposób. Zajmował się łamaniem zabezpieczeń w cyberprzestrzeni, dzięki czemu miał dostęp do największych tajemnic wielkich korporacji. W końcu jednak wpadł, kiedy próbował zgarnąć pieniądze swego pracodawcy. Ten dowiedział się o wszystkim i ukarał bohatera w najstraszniejszy możliwy sposób – pozbawił go dostępu do cyberprzestrzeni. Teraz Case stacza się coraz bardziej. Nagle jednak na horyzoncie pojawia się szansa powrotu do wirtualnej rzeczywistości.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Teraz, po ćwierćwieczu od pierwszego wydania Neuromancera, cyberprzestrzeń już nie oszałamia. Internet jest dla nas codziennością. Dla jednych będzie to powód do chwalenia Gibsona za trafność przewidywań, inni zapewne nie zrozumieją, dlaczego ta wizja wywoływała taki szok. Jednak we mnie zdziwienia nie wywołała wizja cyberprzestrzeni, ale społeczeństwo przyszłości. Autor przedstawił ludzi, dla których walka zbrojna jest przeżytkiem – o wygranej decyduje informacja i jej wykorzystanie. Znajomo brzmi także fragment, w którym wspomniano rodzące się i upadające w ciągu kilku tygodni subkultury. Socjologiczna "podszewka" Neuromancera jest szczególnie widoczna właśnie dlatego, że czytelnik oswojony jest z cyberprzestrzenią i może docenić inne walory powieści.

Jedną z ogromnych zalet tekstu, obok śmiałych wizji Gibsona, jest fabuła. Neuromancer to świetna powieść sensacyjna – widowiskowa akcja non stop pędzi do przodu, ani na chwilę nie zwalniając. Efektowność niektórych scen wręcz porywa: narrator zabierze nas do japońskich slumsów, pojawimy się w domu schadzek przyszłości i pałacu bogatych technokratów. Klimat powieści zagęszczony jest dodatkowo przez dekadentyzm i nutkę erotyzmu, co wywołuje niesamowite wrażenia. Dystopijny charakter tekstu zadowoli wszystkich fanów cyberpunku.

Autor wzbija się na wyżyny stylu we wszystkich fragmentach poświęconych cyberprzestrzeni. Właśnie to dzisiaj porywa – poetyckość, która przenika czynność tak trywialną, jak łączenie się z Internetem. Ale to nie znaczy, że pozostała część powieści zawiedzie fanów zgrabnej frazy – Gibson jest utalentowanym pisarzem i udowadnia to cały czas. Świetnie prezentują się wszelkie opisy narkotykowych doznań bohaterów. "Odloty" przemawiają do czytelnika z podobną mocą, co opisy cyberprzestrzeni – wszystkie przesycone są potężnymi emocjami.

Jeśli chodzi o bohaterów, prym wiodą przede wszystkim Case, Amitage oraz Wintermute. Ten pierwszy to człowiek zżerany przez narkotykowy nałóg, ale też jeden z mistrzów cyberprzestrzeni – jego miłość do wirtualnej rzeczywistości jest przedstawiona wspaniale. Kolejni dwaj bohaterowie to jedne z wielu tajemnic świata Neuromancera – nie chciałbym Wam psuć przyjemności; powiem tylko, że ich odkrycie będzie bardzo ciekawym doświadczeniem. Trochę zawiodła mnie natomiast Molly. Kolejna "twarda baba", jakich poznaliśmy już wiele – jej potencjał (związany z przeszłością) nie został w powieści wykorzystany, mamy więc powtórkę z rozrywki.

Na pochwałę zasługuje redakcja – nie udało mi się znaleźć żadnych literówek. Cieszy także końcu okładka "ze skrzydełkami", które w razie potrzeby mogą posłużyć za zakładkę.

Jeśli jeszcze nie znacie Neuromancera, Książnica daje Wam wspaniałą okazję do nadrobienia zaległości – za relatywnie małą cenę dostaniecie jednego z największych klasyków fantastyki. Ta powieść się nie zestarzała – ona się dopiero aktualizuje!
9.0
Ocena recenzenta
8.71
Ocena użytkowników
Średnia z 46 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Neuromancer
Cykl: Trylogia Ciągu
Tom: 1
Autor: William Gibson
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawca: Książnica
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 8 stycznia 2009
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 135 x 205 mm
ISBN-13: 978-83-245-7639-5
Cena: 24,90 zł



Czytaj również

Trylogia Ciągu
Jak było na początku... cyberpunku
- recenzja
Trylogia Ciągu
- fragment
Neuromancer
W sieci.
- recenzja

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oczywiscie, ze sei zestarzala. Chocby dlatego, ze swiat idzie w biotechnologie, a nie w cybernetyke.
11-04-2009 22:37
Deckard
   
Ocena:
+1
Polecam Ci Ziccou przeczytanie Zamieci Stephensona i porównanie wizji lat `80 i `90 Sieci ;) Jeżeli zaś chodzi o znaczenie informacji - sorry winnetou, ale mając jako punkt odniesienia Accelerando Strossa Neuromancer chowa się za chmurką.
11-04-2009 23:09
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-3
Rozumem, że wydawnictwo nie umieściło w stopce redakcyjnej twórcy okładki? Czy to aż takie trudne jest dla autorów i redaktorów poltera? Dokładne spisanie informacji najwidoczniej notorycznie przerasta redakcję...
12-04-2009 03:05
r4venger
   
Ocena:
+1
Deckard - jaki jest sens porównywania książki która wyszła 25 lat temu do ksiazki zaledwie kilkuletniej? Równie dobrze mógłbyś poczytać Krotka historie czasu Hawkinga (oryginalnie wydanej w 88') i myśleć ze wiesz cos w współczesnej fizyce kwantowej.
Dziś taki Neuromancer jest jedynie ciekawa książką sensacyjną, z elementami sf... a i warto ją mieć ze względu na status klasyki owej książki.
12-04-2009 11:23
Deckard
   
Ocena:
+2
r4venger:

Kwestia podążania za kanonem - jeżeli w zamieszczonych na tym samym serwisie reckach czytam, iż z jednej strony recenzent odbijał się od zawartości Accelerando (która jest w miarę bieżąca), z drugiej zaś inny jest zaskoczony starszym Neuromancerem, to oznacza to, iż muszą sporo nadrobić...

Wspomniane tytuły Stephensona i Gibsona dzieli 8 lat - co ciekawe to "młodszy" Stephenson z jednej strony zarchaizował Sieć, z drugiej napisał powieść po prostu sprawniej.
12-04-2009 12:43
ja-prozac
   
Ocena:
0
Poetycka wizja sieci - jaka ma być, skoro autor nie miał pojęcia o komputerach.
12-04-2009 13:19
r4venger
   
Ocena:
+1
Nie wiem czy napisał sprawniej, wszystkie opinie jakie można przeczytać jednoznacznie określają ksiązkę Accelerado mianem bardzo trudnej w odbiorze. A tego typu opinii Neuromancer nie zgarnia.
Stephenson jeżeli chciał mógł właściwie napisać jakąś pracę dotyczącą jego wizji rozwoju technologii, a nie zamęczać potencjalnego "czytacza" książek sf, treścią dla wielu mało zrozumiałą.
Przynajmniej tak głoszą opinie, ja swojej nie mam, bo książki nie czytałem. Ale zastanowię się solidnie jeżeli maiłbym kiedykolwiek sięgnąć po ową książkę. Wolę sięgnąć po książkę czy artykuł czysto naukowy, aniżeli czytać o prawdopodobnej przyszłość. A nikt z tak zwanych naukowców teoretycznych (czy z fizyki kwantowej, czy z biotechnologii, czy komputeryzacji) nie wybiegnie w przyszłość więcej niz 10-20 lat, ponieważ każdy z nich powie bardzo szczerze, ze nie wiedzą jak będzie wyglądał dany dział nauki za wiecej, niż 20 lat.
Po Neuromancera sięgnąłem z ciekawości, no i dlatego, ze dla wielu to klasyka. Mam jedną dobrą wytyczną kiedy sięgam po książkę SF, staram sie czytać jedynie takie które mają mnij niz 20 lat, ponieważ opisane i używane w wielu klasykach frazy, sa po prostu przestarzałe. Albo pomysły budzą jedynie uśmiech na twarzy, obecna wiedza naukowa czy techniczna, obala lub wręcz wyśmiewa wiele wizji pisarzy. Dlatego ja takie książki traktuję jako ciekawostkę.
A wtedy jedynie literackie walory książki nadal zapewniają jej miejsce na liście tak zwanych pozycji kultowych.
Jeżeli się chcę czegoś dowiedzieć sięgam po stosowny news, a nie po kilkunastoletnią ksiżkę.
Dobra kończę to trochę off topic wyszedł z tego :)
13-04-2009 10:08
MadMill
   
Ocena:
0
Poetyckość kojarzy się raczej z tym, że książka napisana jest pięknym językiem. Moim zdaniem "Neuromancer" pod tym względem to słaba książka Gibsona i patrząc pod tym kątem to Gibson się z książki na książkę rozwijał. Stephensonowi nie dorównał w ani jednej. Miejscami Gibsona czyta się ciężko, robi skróty myślowe... chyba czytałem inną książkę niż autor recki i parę osób się wypowiadających... dwa razy w sumie inna czytałem...

Co do Stephensona to on się skupiał się w końcu na samej sieci, była ona jednym z wielu zagadnień przez niego poruszanych. Tam były wątki religijne, relacje społeczne, globalizacja, rozwój ekonomii itd. Same nudy.
14-04-2009 19:04
Deckard
   
Ocena:
0
Problem z odbiorem Accelerando (którego nie stwierdziłem, ale tak bywa) nie tkwi w książce Strossa tylko w książkach, z którymi obcowali czytelnicy. Nasz rodzimy rynek tłumaczeń to niestety w dużej mierze łatwo przyswajalna papka, w konfrontacji z którą książka Strossa może być ciężka w odbiorze drugiego z trzech rozdziałów.

Mówiąc prosto, jeżeli ktoś twierdzi, że czytał Lema, czyta Dukaja (obowiązkowo!) to naprawdę zachodzę w głowę co odbija go od takiej literatury jak Stross.

Anyway, prosty eksperyment - zamiast Strossa polecam Cory`ego Doctorowa i chociażby "W dół kolorowym wzgórzem" (nie wiem, czy dobrze wskazałem polski tytuł, czytam oryginał zresztą zalegający na stronie autora legalnie do pobrania) - jeżeli i od takiej literatury czytelnicy zaczną się odbijać z uwagi na ciężką przyswajalność, to nic już nas nie uratuje ;)

Mam jedną dobrą wytyczną kiedy sięgam po książkę SF, staram sie czytać jedynie takie które mają mnij niz 20 lat, ponieważ opisane i używane w wielu klasykach frazy, sa po prostu przestarzałe. Albo pomysły budzą jedynie uśmiech na twarzy, obecna wiedza naukowa czy techniczna, obala lub wręcz wyśmiewa wiele wizji pisarzy. Dlatego ja takie książki traktuję jako ciekawostkę.

Czyli Hyperiona by Simmons albo Delany`ego nie czytasz?

Szkoda, widzisz - Delany w powieści z lat `60 sprezentował lepszą literaturę (bynajmniej archaiczną), niż nasi rodzimi autorzy wydali do dnia dzisiejszego.
14-04-2009 20:12
MadMill
   
Ocena:
0
Hyperion jeszcze w te 20 lat się łapie. ;)

Strossa też można za darmo czytać w oryginale i jest na jego stronie udostępnione.

Ciężka w odbiorze - nie zawsze jak ktoś pisze, że coś jest ciężkiego w odbiorze, że sam tego nie odebrał.
15-04-2009 09:28
~Garm

Użytkownik niezarejestrowany
    -> Deckard
Ocena:
0
Skąd pomysł, że osoby piszące o trudnym odbiorze Strossa czytają go w polskim tłumaczeniu?
15-04-2009 13:20
~ja-prozac

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Czytałem po angielsku. Nie był trudny, a nie jestem wyksztalconym anglistą?
15-04-2009 19:09
Deckard
   
Ocena:
0
@MadMill...

Nie pomagaj :P Ok, podmieńmy na Herberta.

@Garm:

Wychodzę z założenia iż zanim ktoś sięgnął po Strossa, Mieville czy Spinrada czytał wpierw coś w rodzimym języku - tak zresztą uczynili recenzenci Accelerando polskiej edycji ;)

Jeżeli ktoś się natomiast odbija od przekazu wersji oryginalnej z uwagi na mniejsze oblatanie w jingliszu to zawsze pozostaje sięgnięcie po wydanie MAGowskie.
15-04-2009 19:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.