» Fragmenty książek » Nawiedziny

Nawiedziny


wersja do druku
Nawiedziny
- Duch w komodzie? - Widelec z kawałkiem nieokreślonego, lecz zdecydowanie martwego i wypieczonego zwierzątka zatrzymał się w połowie drogi do ust.
Szefowa zamarła, nie do końca ufając własnym uszom. - Duch?
- Duch. Ta duch - sprecyzowała Wijka. - Ta... ducha?
- Chrzanić gramatykę, duch? W komodzie? W tym domu? Moim domu?...
Wykidajło i dzierlatka przytaknęli niemrawo i jednocześnie sięgnęli po kubki z kawą.
- Chociaż jakiś porządny?...
- Nooo... bardzo porządny - odpowiedziała ostrożnie Wijka po krótkim wahaniu. - Nawet za bardzo, jak
na mój gust... - dodała ciszej, lecz szefowa miała świetny słuch.
- To znaczy?
- Nieskalanie porządny.
- Wijka, ty coś kręcisz, ja widzę, że ty kręcisz. Ona kręci? - zwróciła się do Ladacy - Kręci! Co to za nieskalanie porządny duch?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
- Dziewica - rzekł krótko.
- Że... że co?
- Dziewica. To taka dziewuszka, która nigdy...
- Ladaco, wbrew pozorom ja wiem, co to jest dziewica. Jeszcze pamiętam.
- Ale to nie byle jaka dziewica. - Wijka uznała, że szefowa powinna poznać szczegóły. - Jedna z tych... ortodoksyjnych, co to dopiero po ślubie. A i to nie zawsze.
Szefowa zbladła jak prześcieradło. Odłożyła widelec i z widoczną odrazą odsunęła talerz daleko od siebie.
- Dom publiczny nawiedzony przez ducha zatwardziałej dziewicy?...
- Aha.
- Jasna cholera...
- Aha.
Cisza, która zapadła, miała cokolwiek grobowy charakter, jako że w tym momencie cała trójka oczyma dusz swoich oglądała w zwolnionym tempie rychłą agonię przybytku, a nawet i pogrzeb.
Szefowa czuła, jak rośnie jej ciśnienie. Zmarszczyła groźnie brwi.
- Już ja się z tą panną rozmówię. Żadna dziewica nie będzie mi rujnować interesu!
Wspinaczka na strych ani trochę nie ostudziła jej gniewu. Nie przejmując się pukaniem czy ryglem, szefowa wparowała do pokoiku i stanęła twarzą w twarz z duchem, który od świtu realizował swoje krawieckie pasje.
- Pakuj manatki - warknęła. - Duch czy nie duch, nie będziesz mi tu cnoty szerzyć!



Czytaj również

Nawiedziny - antologia
Książka (podobno) nawiedzona
- recenzja
Nawiedziny
Zaklął cicho w 9. językach
Nawiedziny
Niewstęp
Nomen omen
Wyrób pratchettopodobny
- recenzja
Siła niższa
Gdzie anioły dwa, tam spokoju nie ma
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.