» Recenzje » Na skraju strefy

Na skraju strefy


wersja do druku

Zona usłyszy, zona zabierze

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Na skraju strefy
Każdy czytelnik zaznajomiony z serią S.T.A.L.K.E.R. nieraz miał okazję odwiedzić niebezpieczny świat skażonej Zony – zaczynając od książek ukraińskiego pisarza Wiktora Noczkina i jego stalkera Ślepego, a kończąc na Michale Gołkowskim i przygodach Miszy. Ale czy faktycznie to uniwersum po siedmiu powieściach może jeszcze zaskoczyć czytelnika?

Wojskowa Kompania Karna na skraju Zony to nie miejsce dla słabych: ciężka praca, żołnierski rygor, codzienne i niebezpieczne patrole poza granicami obozu. A czy może być jeszcze gorzej, gdy dowódca Kompanii zostaje znaleziony z przestrzeloną głową w swoim biurze? Pewnie nie! Tak też myślał sierżant Dmitrij Petrenka, który został oddelegowany z misją posprzątania tego bałaganu do czasu przybycia kolejnego kapitana. Niestety Sierżant Petrenka mocno się zdziwił, gdy nowa władza zaczęła wprowadzać daleko idące zmiany w obozie. Cały obiekt został powiększony o nowe budynki badawcze oraz wyszkolony personel naukowy. A do tego sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy kapitan stara się upozorować samobójczą śmierć Dmitrija. Jedyne wyjście to ucieczka w stronę Zony, zwłaszcza, że najbliżsi przyjaciele są mocno chętni, aby mu w tym pomóc. Tylko co dalej, skoro dotąd dowództwo wmawiało mu, że skażona strefa jest niezamieszkana?

Na Skraju Strefy rozpoczyna się trochę nietypowo – nie zostaniemy od razu rzuceni w sam środek Zony, najpierw okiem głównego bohatera poznajemy leżący bliżej obóz zsyłki białoruskich przestępców. Taki początek wprowadza nutkę oryginalności w serię S.T.A.L.K.E.R., głównie dlatego że stanowi klimatyczny wstęp przed dalszą fabułą. Całkiem inaczej niż w przypadku Ołowianego świtu lub Ślepej plamy, w których czytelnik od pierwszych stron był pchnięty na głębokie wody Zony, zalewające go potokiem informacji przedstawianych zwykle przez już doświadczonego stalkera. Fabuła skupiała się tam głównie na pokazaniu eksploracji, natomiast u Krzysztofa Haladyna niebezpieczna strefa jest środkiem pośrednim do osiągnięcia celu przez bohatera. Jednak pewne rzeczy pozostały niezmienne, jak pierwszoosobowa narracja pozwalająca zżyć się z główną postacią.

Po dobrym wstępnie przechodzimy do słabszej części powieści, gdzie dłużące się przygody postaci mogą lekko zniechęcić, zwłaszcza, że akcja czasami jest iście ślimacza. Rekompensuje to pomysł przedstawienia niedoświadczonego człowieka w starciu z Zoną, który nie raz wywoła uśmiech. Dzięki temu książkę czyta się lekko, co zapewnia przyzwoitą rozrywkową lekturę na wieczory. Znajdzie się tu również kilka intrygujących zwrotów akcji i niespodziewanych strzelanin, pozwalających poczuć dreszcz emocji zachęcający do dalszego poznawania perypetii bohaterów.

Główny bohater został przedstawiony niemal wzorowo. Oddany przyjaciołom, zawsze walczący w słusznej sprawie, obrońca kobiet... i tak dalej. Jeśli ktoś myśli, że pierwszoplanowa postać mu się znudzi, to się mile zaskoczy. Przez sierżanta przebija duży realizm zarówno pod względem charakteru, jak i zachowania, które z pewnością sprawi, że obdarzymy go sympatią. Będzie mu też towarzyszyć szczęście pozwalające wyjść z najgorszych sytuacji. Na pewno nie można narzekać na interakcje pomiędzy postaciami, które autor całkiem zgrabnie wplótł w cały tekst książki. Jak to w Zonie, mało kto kogo lubi, jedni żyją kosztem innych, a i jeszcze jakiś romans się trafi.

Poza Petrenką jeszcze tylko dwie postacie zasługują na uwagę. Skręt oraz w późniejszej fabule koleżanka Wiera Irinicz – rosła, dwumetrowa babka podobnie jak poprzednik będąca stalkerem. Prezentują zupełnie odmienne charaktery – o ile Skręt jest wolnym lekkoduchem, o tyle panią kapral przepełniają propagandowe hasła o potrzebie poznania Zony przez ludzi i jej zniszczenia. Pozostałych bohaterów czytelnik nawet nie zauważy, ponieważ większą uwagę autor niekiedy poświęcił nawet przybliżeniu odrażających mutantów.

Zona w wydaniu Krzysztofa Haladyna z pewnością mile zaskoczy czytelników. Oczywiście szeroka paleta anomalii i stworzeń się nie zmieniła, jednak pisarz dodał kilka ciekawych kąsków, które zadowolą żądnego przygód odbiorcę nawet dopiero poznającego skażoną strefę. Dodatkowo na nowo odkrywana oczami głównej postaci, pozwoli poczuć klimat tego tajemniczego skrawka ziemi.

Na Skraju Strefy z pewnością jest godne polecenia zarówno fanom serii S.T.A.L.K.E.R., ale również osobom, które dopiero wchodzą w ten świat. Nie tylko ze względu na ciekawą fabułę, lekkość tekstu, ale też zestawienie w starciu z Zoną żółtodzioba zamiast doświadczonego stalkera. Oczywiście zerkniemy krzywym okiem na bohaterów drugoplanowych i sztuczne zakończenie, lecz można to autorowi wybaczyć ze względu na fakt, że jest to pierwszy tom powieści, niekończący jeszcze przygód sierżanta Petrenki.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Na skraju strefy. Tom 1
Autor: Krzysztof Haladyn
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 15 kwietnia 2016
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Format: 125×195mm
Seria wydawnicza: Fabryczna Zona
ISBN-13: 978-83-7964-156-7
Cena: 37,90 zł



Czytaj również

Antymir. Wstęga
Czy Zona może jeszcze zaskoczyć?
- recenzja
Łańcuch Pokarmowy
Kusicielka Zona
- recenzja
Drugi brzeg
Zona nigdy nie wybacza
- recenzja
Droga donikąd
Żółtodziób w Zonie
- recenzja
Spotkanie z Michałem Gołkowskim
"Nie potrafię myśleć na siedząco"
Ślepa plama
Dobry żart artefakt wart
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.