» Recenzje » Myto ogarów - Steven Erikson

Myto ogarów - Steven Erikson


wersja do druku

Początek końca

Autor: Redakcja: Michał 'oddtail' Sporzyński

Myto ogarów - Steven Erikson
Od pewnego czasu Steven Erikson jawi mi się jako prawdziwy tytan pracy. Jego monumentalna Malazańska Księga Poległych wzbogaca się wciąż o nowe tomy, które ukazują się na rynku w bardzo regularnym tempie wydawniczym. Począwszy od Łowców Kości, co rok otrzymujemy kolejne części tego, zataczającego wręcz niewyobrażalnie szerokie kręgi, dzieła. Konsekwencja i determinacja, z jaką Erikson kontynuuje swoją pracę, powinna stanowić przykład dla wielu innych twórców, którzy każą nam czekać niemal w nieskończoność na kolejne części kreowanych przez siebie światów.

Do Myta Ogarów podchodziłem z pewną dozą ostrożności. Po nie najlepszej ostatniej z niezależnych opowieści ze świata Malazańskiej Księgi Poległych, Mętach Końca Śmiechu, byłem pełen obaw, czy Erikson się przypadkiem powoli twórczo nie wypala. Jednakże gdy tylko zagłębiłem się w pierwsze stronice ósmego tomu jego dzieła, wiedziałem, że jest od tego bardzo daleki. Myto Ogarów trzyma ten sam, wysoki poziom ustanowiony przez swoich poprzedników.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Najogólniej rzecz ujmując, powieść opowiada historię dwóch odległych od siebie miejsc – Darudżystanu oraz Czarnego Koralu – i kontynuuje fabułę tam, gdzie urywała się ona, gdy odwiedzaliśmy je po raz ostatni. Oczywiście, od naszej ostatniej wizyty w Darudżystanie (Ogrody Księżyca) minęło w świecie powieści kilka dobrych lat, ale wiele niedokończonych wątków świetnie wpisuje się w tę kontynuację i prawie nie odczuwamy tego, że na tak długo opuściliśmy mury owego gościnnego miasta. Część bohaterów zdążyła się już co prawda zestarzeć (Murillo), wyrwać ze szponów otępiających nałogów (Coll) lub zgnuśnieć (niech żyją Podpalacze Mostów w stanie spoczynku – Wykałaczka, Niewidka, Nerwusik, Niebieska Perła i Młotek), ale niektórzy z nich się w ogóle nie zmienili, tak jak szanowny, niezwykle sympatyczny i denerwujący grubasek Kruppe, Wielki Alchemik, Vorcan i Rallick Nom. Nasza sentymentalna podróż szybko zostaje jednak przerwana przez nagromadzenie wielu nowych wątków, a najważniejsze z nich obracają się wokół skrytobójczego kontraktu na Podpalaczy Mostów i przybycia do miasta statku z naszymi innymi, starymi znajomymi: Panią Złośliwość, Nożownikiem, Mappem, Baratholem Mekharem, Chaurem, Iskaralem Krostem, Mogorą i Scillarą. Wszystkie te wątki szybko zaczynają się ze sobą łączyć i prowadzą nas krętymi ścieżkami do wielkiego finału będącego początkiem końca dla całej Malazańskiej Księgi Poległych. Zdrady, spiski, podwójne układy, bolesne pożegnania z naszymi ulubionymi bohaterami (gdy czytałem Myto Ogarów, niejednokrotnie łzy stawały mi w oczach) – wszystko to znajdziecie tutaj w ogromnych ilościach.

Tak samo jest zresztą i w Czarnym Koralu. Tam jednak narracja przybiera bardziej filozoficzny charakter, staje się pełna odniesień do naszej rzeczywistości, do praw moralnych rządzących zachowaniem ludzkim i do zwierzęcej strony naszych osobowości. Erikson swobodnie lawiruje pomiędzy rolą filozofa, moralisty i narratora dynamicznie toczącej się opowieści o odkupieniu i niezbędnym ku temu poświęceniu. Czarny Koral znajdujący się pod rządami Syna Ciemności, Anomandera Rake'a, stanie się miejscem, w którym dojdzie do krwawych narodzin nowego kultu – kultu Odkupiciela – oraz odkupienia wszystkich, porzuconych przed wiekami przez Matkę Ciemność, Tiste Andii. Nim jednak się to zdarzy, zapoznamy się również z losami naszych innych, starych znajomych – Kallora, Karsy Orloga, Samar Dev, kipiącego rządzą zemsty Klipsa, niezdecydowanego Nimandera, jego braci oraz sióstr, a nawet Trzpienia, który na długo umknął nam z pola widzenia. Dojdzie również i kilku nowych (choć nie do końca, ale nie zamierzam odbierać Wam radości z odkrywania, kto jest kim) bohaterów: Wędrowiec, Mnisiszur, Silanah, Jasnodomin, Sui Etkar. Najważniejszym jednak wątkiem powiązanym z Czarnym Koralem jest Dragnipur i to, co dzieje się w jego wnętrzu. Szybkimi krokami zbliża się konwergencja, a jej zaskakujący finał rozstrzygnie się na ulicach Darudżystanu, we wnętrzu Dragnipura i Czarnym Koralu w tym samym momencie. Kto przeżyje? Kto umrze? Kto zostanie bezpowrotnie złamany? Jedno jest pewne – Ogary zbiorą należące im się od dawna myto.

Ilość wątków, odwołań do poprzednich pozycji cyklu, wydarzeń i zakończeń, które są zarazem nowymi początkami zaskakuje, nawet jak na Eriksona. Ta książka to prawdziwy monument, który wymusza na nas ciągłe zerkanie do wcześniejszych części i przypominanie sobie postaci, wątków i związków przyczynowo-skutkowych. Z tego też powodu nie jest to lektura łatwa, a miejscami bywa wręcz niewdzięczna. Niejednokrotnie odkładałem książkę, aby przekopać się przez inne tomy dla… drobnego szczegółu, który pojawił się wcześniej w zaledwie kilku zdaniach, a obecnie stał się czymś niezwykle istotnym. Powiem krótko – ów trud wart jest jednak podjęcia, bowiem pozwoli on docenić w pełni wszelkie zawiłości tej, dążącej coraz szybciej do swojego wielkiego finału, powieści.

Narracja Eriksona jest, jak zawsze zresztą, porywająca – pełna heroizmu tam, gdzie jest on potrzebny i pełna brudu, gdy ten pasuje lepiej do opisywanych wydarzeń. Myto Ogarów wzbudza w czytelniku emocje od samego początku do samego końca i niejednokrotnie zdarzało mi się rzucić (dosłownie) książką o ścianę podczas nagłego wybuchu złości i niedowierzania. Magia twórcy Malazańskiej Księgi Poległych od zawsze polega na umiejętnym budowaniu napięcia, które pozwala przenieść się do opisywanego świata i chłonąć go każdym z dostępnych nam zmysłów. To prawdziwe katharsis dla duszy. Szkoda tylko, że miejscami psują je drobne błędy składni i literówki. Cóż, w każdej beczce miodu może wszakże znaleźć się łyżka dziegciu.

Podsumowując powiem krótko – jeżeli jesteście fanami Malazańskiej Księgi Poległych, to nie macie innego wyboru, jak tylko kupić Myto Ogarów. Zapewne zresztą już dawno to zrobiliście i przeczytaliście je od deski do deski. Wszystkich innych odsyłam do Ogrodów Księżyca i zachęcam do zapoznania się z magią cyklu Stevena Eriksona.

Tytuł: Myto ogarów (Toll of Hounds) [nota]
Cykl: Malazańska Księga Poległych
Tom: 8 (część 1)
Autor: Steven Erikson
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Autor okładki: Irek Konior
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 13 lutego 2009
Liczba stron: 641
ISBN-13: 978-83-7480-119-5
Oprawa: miękka
Wymiary: 115 x 185 mm
Cena: 35,00 zł

Tytuł: Myto ogarów (Toll of Hounds) [nota]
Cykl: Malazańska Księga Poległych
Tom: 8 (część 2)
Autor: Steven Erikson
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Autor okładki: Irek Konior
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 10 kwietnia 2009
Liczba stron: 652
ISBN-13: 978-83-7480-124-9
Oprawa: miękka
Wymiary: 115 x 185 mm
Cena: 35,00 zł
9.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

Myto Ogarów
Początek końca
- recenzja
Okaleczony Bóg
Wielkie zamknięcie
- recenzja
Przypływy nocy - Steven Erikson
Jasne strony mrocznej wojny
- recenzja
Wspomnienie lodu - Steven Erikson
Wszystkie drogi prowadzą do Pannion Domin
- recenzja

Komentarze


Nefarius
   
Ocena:
0
Zapowiada się interesująco.
25-05-2009 16:13
~Armiel

Użytkownik niezarejestrowany
    Interesująco :-)
Ocena:
+1
To jest jedna z najlepszych książek, jakie czytałem. Monumentalna, przemyślana, napisana z rozmachem i siłą przekazu. Polecam każdemu ten cykl, jeśli nie boi się wyzwań bowiem wart jest każdej chwili spędzonej nad lekturą. A "Myto ..." mimo, że troszke przeintelektualizowane i przegadane w niektórych momentach i tak jest REWELACYJNE.

Dzięki za recenzję - cieszę się, że ktoś zadał sobie trud i tak ciekawie opisał to, co mi leżało na sercu. Bardzo dobry tekst, na temat i z dobrym warsztatem. Sting, dzięki i oddtail też odwaliłeś kawał rzetelnej pracy - moim zdaniem.
25-05-2009 20:14
Seif al din
   
Ocena:
0
"przybycia do miasta statku z naszymi innymi, starymi znajomymi: Panią Zawiść"

To była Pani Złośliwość, siostra Zawiści :)

Test dobry, a przeczytałem niestety tylko pierwszy tom, drugiego nie mogę dostać u siebie w mieście.
25-05-2009 21:03
Sting
    Self al din...
Ocena:
0
...masz rację. ;] Zawiść i Złośliwość potrafią się pomylić. :)

Poprawione ;]
26-05-2009 09:22
Alkioneus
   
Ocena:
+1
Gdybyż Martin miał choćby cień zaparcia i konsekwencji Eriksona...

Myto było niesamowite. Niektóre momenty to czysty kunszt.
26-05-2009 22:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.