» Recenzje » Misja Błazna

Misja Błazna


wersja do druku

Cierpienia niemłodego Bastarda

Autor: Redakcja: Przemysław 'sorfal' Chudzik

Misja Błazna
Powieści fantasy Robin Hobb mają swoich wiernych czytelników i czytelniczki, ceniących specyficzny styl autorki. Właśnie do nich kierowana jest Misja Błazna. I chyba do nikogo innego.

Wszyscy znamy ten schemat. Bohater siedzi spokojnie na jakimś odludziu i jest przekonany, że zostanie tam na zawsze. Potem jednak przybywa czarodziej i zaciąga go na daleką wyprawę. Albo przyjeżdża król i zabiera go do stolicy, aby został jego namiestnikiem. Albo zjawia się dawny przyjaciel i prosi, żeby pomógł mu w bardzo ważnej sprawie. W każdym razie rozpoczyna się wielka przygoda lub intryga, którą czytelnik śledzi z zapartym tchem.

W Misji Błazna schemat nie do końca działa. Brakuje zapartego tchu u czytelnika. Robin Hobb po raz kolejny udowadnia, że o ile pisać umie naprawdę dobrze, to już wymyślanie wciągających fabuł i pełnokrwistych postaci nie jest jej mocną stroną. A ponieważ opowieść o Bastardzie i Błaźnie nie jest krótkim opowiadaniem, tylko liczącym blisko siedemset stron tomiszczem, ładny język to trochę zbyt mało, aby poświęconego na lekturę czasu nie uznać za stracony.

Znany z poprzednich powieści Bastard zaszywa się w chatce nieopodal leśnej głuszy, gdzie oddaje się swoim ulubionym czynnościom – cierpieniu i użalaniu się nad sobą. Odwiedzają go kolejni goście, namawiając na powrót do Koziej Twierdzy. Bastard kręci głową, upiera się że nie wróci, choćby ciągnęli go wołami. Ta zabawa w podchody trwa ponad dwieście stron, choć od początku doskonale wiadomo, że prędzej czy później wydarzy się coś, wskutek czego bohater wskoczy na konia i chyżo pomknie z powrotem do twierdzy. I rzeczywiście – wreszcie dociera do niego tajemniczy i pozbawiony jakichkolwiek szczegółów list, który jednak okazuje się skuteczniejszy niż namowy starych przyjaciół - Bastard wyrusza do Twierdzy.

Tam na bohatera czeka oczywiście tajna misja, którą tym razem polega na odnalezieniu zaginionego księcia. Przesadą byłoby jednak powiedzieć, że wydarzenia nabierają dynamiki. Rozwój akcji wciąż następuje powoli, w dodatku często rozchodzi się na boki. Niczym Robert Jordan w późniejszych tomach swego Koła Czasu Hobb lubi celebrować szczegóły, zasypując czytelnika mnóstwem detali odnośnie spożywanych potraw, zakładanych ubrań czy wykonywania wielu prozaicznych czynności. Są to wiadomości, bez których najczęściej moglibyśmy się obejść. Podobny brak zwięzłości charakteryzuje tworzone przez autorkę dialogi, które zamiast dynamizować akcję i kończyć się podjęciem jakieś wiążącej decyzji, zbyt często są banalnymi rozmówkami, ciągnącymi się przez kilka stron i po raz kolejny powtarzającymi to, co o bohaterach już od dawna wiemy.

Postacie zaś, skoro już o nich mowa, raczej zniechęcają, niż zachęcają do przewracania następnych stron. Wszyscy są skonstruowani w oparciu o jedną góra dwie dominujące cechy, które determinują całe ich zachowanie, przez co wydają się mało wiarygodni. Niektórzy są ponadto tak przerysowani, że aż irytujący. Dotyczy to zwłaszcza głównego bohatera, który poprzez swoje ciągłe użalanie się nad sobą i przepraszanie wszystkich miał zapewne według zamysłu autorki wyglądać na wrażliwego i wzbudzać empatię, ale jest w tym tak sztuczny, że budzi niechęć.

W Uczniu skrytobójcy Robin Hobb zaproponowała czytelnikom sposób opowiadania, w którym od akcji ważniejszy jest tworzony słowami nastrój. Wtedy to zadziałało. Jednak to co było dobre w opowieści o osieroconym chłopcu, szukającym swojego miejsca i rozwijającym umiejętność porozumiewania ze zwierzętami, w historiach o dorosłym Bastardzie zaczyna już być nużące. Potrzeba było nowych pomysłów, a tych podczas pisania Misji Błazna autorce zabrakło.

5.0
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Misja Błazna
Cykl: Złotoskóry
Tom: 1
Autor: Robin Hobb
Tłumaczenie: Zbigniew Królicki
Wydawca: MAG
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 688
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-548-3
Cena: 49 zł



Czytaj również

Misja Błazna
- fragment
Skrytobójca Błazna
Okruchy życia w fantastycznym wydaniu
- recenzja
Wywiad z Robin Hobb
Każdy jest bohaterem swej własnej historii

Komentarze


Asthariel
   
Ocena:
0

Przyznaję, książka jest słabsza od poprzednich, ale dałbym co najmniej oczko wyżej.

28-04-2016 19:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.