» Recenzje » Magic Rises (Magia powstaje)

Magic Rises (Magia powstaje)

Magic Rises (Magia powstaje)
Jak uniknąć wrażenia wtórności w kolejnej części wielotomowego cyklu? Twórcy powieści Magic Rises, piątego tomu serii o Kate Daniels, wybrali garstkę interesujących bohaterów, wysłali ich z misją w zupełnie nowe miejsce, po czym na ich drodze postawili jeszcze potężniejszego niż dotąd przeciwnika. Aby podnieść napięcie, dodali też trochę kłopotów sercowych. Otrzymany miks odbiega od wszystkich znanych z serii schematów.

Gromada pod rządami Currana i jego partnerki Kate ma się całkiem dobrze. Jej największym problemem jest duża liczba dzieci, które nie dożywają dorosłości, gdyż w okresie dorastania poddają się zwierzęcym instynktom i zmieniają się w loupy – żądne krwi bestie, zniekształcone i wypaczone przez przerost wirusa Lyc-V. Mimo iż w Europie powstaje ziołowo-magiczne remedium zwiększające szansę przeżycia, na terenie Atlanty jest ono praktycznie niedostępne. Kiedy Curran otrzymuje od europejskich zmiennokształtnych propozycję ochrony ciężarnej wilkołaczki Desandry oraz zostania arbitrem sporu pomiędzy kilkoma klanami, pojawia się szansa zdobycia cennego medykamentu. Chociaż Władca Bestii spodziewa się pułapki, wraz z kilkoma zaufanymi towarzyszami wyrusza w daleką podróż do Gruzji – prosto w paszczę istot znacznie groźniejszych od niego.

Konstrukcja Magic Rises całkowicie różni się od tomów poprzednich. Jest tak nie tylko ze względu na zagrożenia zupełnie odmienne od tych, do których przywykliśmy, ale również z powodu wyraźnego podziału na dwa fragmenty. Nim rozpocznie się główna część historii, bohaterowie muszą rozwiązać problemy logistyczne, zorganizować ludzi na wyprawę (tak, tak – powstanie prawdziwa Drużyna Currana) i dotrzeć do portu Gagra w Gruzji, co wcale nie będzie zadaniem łatwym, a czytelnikowi dostarczy niemałej frajdy. Jednak naprawdę interesująco zrobi się w twierdzy Lorda Megobari, który zgodził się gościć wszystkie strony konfliktu i pomóc w załagodzeniu sytuacji. Kate i jej ludzie będą musieli okiełznać kapryśną i nieufną podopieczną, wykazać się anielską cierpliwością podczas obcowania z trzema klanami wrogo nastawionych zmiennokształtnych (robiących wszystko, aby doprowadzić do jatki), określić prawdziwą naturę dziwnych bestii panoszących się po zamku i sukcesywnie ponawiających ataki na członków Gromady, jak również stawić czoła przeszłości i pochodzeniu Kate, które powoli przestają być tajemnicą. Jakby tego było mało, na Currana zagnie parol młoda wilkołaczka Lorelei Wilson, gotowa na wszystko, aby zdobyć wymarzonego księcia.

Magic Rises jest jedną z najbardziej dramatycznych i emocjonujących części cyklu. Gagra, postrzegana przez zmiennokształtnych z Gromady jako teren wroga, staje się areną krwawych łowów na grubego zwierza, politycznych rozgrywek, bezpardonowej walki o władzę i nowe terytoria, a także śmiertelnego, lecz zarazem pełnego niezwykłej gracji tańca dwojga przeciwników, którzy pragną lepiej się poznać, nim skoczą sobie do gardeł. W powieści znalazło się kilka świetnie rozpisanych pojedynków, nie brakuje też spektakularnych starć grupowych, sam finał zaś to pełna rozmachu krwawa jatka, w której biorą udział magowie, zmiennokształtni i wampiry. Trzeba przyznać, iż pod względem walk ten tom stanowi majstersztyk, starcia są bowiem brutalne, dynamiczne i plastyczne, ale nie pokazują przemocy dla samej przemocy – zawsze mają bardzo dobrą motywację fabularną. Ponadto po raz kolejny autorzy nie zaoferowali bezdyskusyjnego happy endu, przypominając czytelnikom, iż wojna pociąga za sobą ofiary, jednakże są sprawy, za które warto oddać życie. 

Ilona i Andrew Gordonowie skrzętnie wykorzystali potencjał tkwiący w nowym miejscu akcji – tak w zakresie wzbogacenia i uszczegółowienia obrazu świata przedstawionego, jak i w kwestii możliwości fabularnych. Pozornie spokojne, senne miasteczko na pograniczu Europy i Azji, otoczone górami, lasami i z widokiem na Morze Czarne, wydaje się scenerią jak z sielanki, jaskrawo kontrastującą z opisami zrujnowanej Atlanty z poprzednich części cyklu. Jednakże również tutaj magia poczyniła wiele zmian, obudziła pradawne moce i powołała do życia mitologiczne potwory, czyniąc z malowniczej nadmorskiej miejscowości śmiertelnie groźną pułapkę dla przybyszów zza oceanu. Obce, wrogie otoczenie oraz nieznane reguły postępowania wymuszają inną strategię działania protagonistów, dzięki czemu czytelnik będzie mógł poznać nowe oblicza ulubionych bohaterów.

Na wyprawę do Europy poza Curranem i Kate wyruszy cała grupa zmiennoszktałtnych znanych z poprzednich części (Andrea i Raphael, Ciocia B., Barabas, Derek, Doolitle, Mahon), jak również kilka nowych postaci (córka wielkiego Kodiaka Georgetta, siostra Jima Keira i człowiek-byk Eduardo). Autorzy tym razem dali im prawdziwe pole do popisu, wszystkim pozwalając chociaż przez chwilę zabłysnąć, dzięki czemu wzbogacili portrety praktycznie każdego członka Gromady biorącego udział w misji. Jednak naprawdę duże wrażenie robi olbrzymia liczba bohaterów drugoplanowych, którzy pojawiają się dopiero w Gagrze. Członkowie konkurujących klanów (z bardzo interesującą kreacją ciężarnej Desandry), tajemniczy i śmiertelnie niebezpieczny Lord Megobari, pałacowa straż, obłąkany Christopher czy dziwny pasterz Astamur – w ich przypadku nie można mówić o sztampie, gdyż właściwie w każdym przypadku autorom udało się wprowadzić element zaskoczenia, począwszy od drobiazgów, na prawdziwych fabularnych woltach skończywszy.

Wszystkich czytelników spragnionych romantycznych uniesień z pewnością ucieszy fakt, iż w Magic Rises wątek miłosny został bardzo mocno wyeksponowany; ociera się on wręcz chwilami o melodramatyzm. Czasami można odnieść wrażenie, iż autorzy postanowili nadrobić zaległości w tej dziedzinie, serwując czytelnikom liczne uczuciowe wzloty i upadki, kilka dość łzawych epizodów i jedną naprawdę spektakularną scenę konfliktu wynikającego z zazdrości. Na szczęście, jak we wszystkim, Gordonowie potrafili zachować umiar również tutaj (chociaż niebezpiecznie zbliżyli się do poziomu przesady), dzięki czemu sercowe perypetie protagonistów nie zdominowały całej fabuły (mimo iż odcisnęły na niej bardzo mocne piętno).

Magic Rises jest pozycją przeznaczoną głównie dla fanów cyklu, zbyt dużo tu bowiem odniesień do wcześniejszych wydarzeń i powiązań między postaciami, by można było czytać książkę bez znajomości poprzednich części. Wszystkie wątki powieści poprowadzone są w sposób przemyślany i konsekwentny, rozbudowują portrety psychologiczne postaci i sieć zależności między nimi, uzupełniają również obraz świata przedstawionego. Autorzy umiejętnie budują napięcie i rozwijają akcję, prowadząc do pełnego rozmachu, poruszającego finału. Biorąc pod uwagę koniec tomu, w następnych częściach serii można spodziewać się kolejnych fajerwerków, gdyż moment konfrontacji Kate z ojcem zbliża się wielkimi krokami. Jak dotąd cykl utrzymuje niezmiennie wysoki poziom (ta część jest nawet troszkę lepsza od poprzedniej), nie traci nic ze swojego uroku i nadal potrafi zaskoczyć czytelnika. Pozostaje mieć nadzieję, że również w kontynuacjach utrzymana zostanie ta tendencja zwyżkowa.

9.5
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Magic Rises
Cykl: Kate Daniels
Tom: 6
Autor: Ilona Andrews
Tłumaczenie: brak
Wydawca: Ace
Data wydania: 30 lipca 2013
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9781937007584



Czytaj również

Magia krwawi
Wybuchowa rodzinna epopeja
- recenzja
Magia uderza
Tendecja zwyżkowa
- recenzja
Magia parzy
Każdy ma prawo mieć dość
- recenzja
Magia kąsa
Twarda babka
- recenzja
Magia kąsa
Piękna i bestia
- recenzja
Magic Shifts
Nowe wyzwania byłego Władcy Bestii
- recenzja

Komentarze


Araven
   
Ocena:
0

Czytałem, rzeczywiście jedna z lepszych części w całym cyklu. 

28-01-2015 16:28
   
Ocena:
+1

Magic Rises jest moim faworytem spośród wszystkich części cyklu. Czytałam ją niedługo po premierze, podobnie jak Magic Breaks. Uwielbiam ten duet - autorzy świetnie potrafią żonglować akcją, bohaterami i emocjami, a z każdym tomem jest jeszcze lepiej. :)

02-02-2015 19:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.