» Recenzje » Labirynty - Michał Cetnarowski

Labirynty - Michał Cetnarowski


wersja do druku

Deklaracja odrębności

Autor: Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Labirynty - Michał Cetnarowski
Michał Cetnarowski do tej pory znany był głównie ze świetnych tekstów publicystycznych, które ukazywały się między innymi w Czasie Fantastyki i Creatio Fantastica. Sporadycznie publikował pojedyncze opowiadania, z których część trafiła do Labiryntów (zabrakło na przykład Ja jestem ogniem z Kanonu barbarzyńców. Tomu 1, co jest jednak zrozumiałe, gdyż tekst ten nie pasowałby do tej antologii). Jako pisarz Cetnarowski pokazuje, że nie chce płynąć z nurtem. Ze składających się na ten zbiór jedenastu odrębnych historii, reprezentujących różne odmiany fantastyki (postapokaliptyka, fantasy, hard SF, a także teksty wymykające się klasyfikacjom), wyłania się obraz dojrzałego, wyróżniającego się twórcy, którego styl i podejście do opowieści są na tyle charakterystyczne, że niemożliwe do pomylenia z prozą żadnego innego rodzimego fantasty.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Przede wszystkim, w każdym z tych opowiadań dialogi stanowią element marginalny. Przytłaczane są rozbudowanymi, plastycznymi opisami, w których Cetnarowski nie ogranicza się do biernego odwzorowania stworzonych przez siebie światów i suchego relacjonowania przebiegu wydarzeń; stara się za to oddać towarzyszące opisom i akcji emocje: "To tylko zwykła ściana… Zwykła, mokra ściana, śliska, wykuta w sążniach, dziesiątkach tysięcy sążni skały, ciężkiej i nawisłej, obrzmiałej skały pulsującej jak stalowa obręcz na szyi legendarnych olbrzymów, zamykającej się niżej i niżej nad głową… głową…". Ma przy tym niesamowite wyczucie rytmiki tekstu, przez co miejscami monstrualnych zdań złożonych nie czyta się ciężko – wręcz przeciwnie, czytelnik bezwiednie poddaje się autorowi, raz pędzi przez akapity w zawrotnym tempie, kiedy indziej powoli smakuje słowa.

Cetnarowski do tego stopnia skupia się na formie, że częstokroć zaniedbuje treść. Gdy przyjrzeć się wchodzącym w skład Labiryntów tekstom, dochodzi się do wniosku, że wszystkie bez wyjątku są bardzo prostymi, jednowątkowymi historiami (bardziej adekwatnym byłoby nazywanie ich epizodami). W Drodze na zachód czołgi po prostu jadą przed siebie, Czarne Stawy to urywek z życia podstarzałego, wypalonego bohatera, a w Idąc w cieniu wieży Błazen i Złodziej brną przez labirynt korytarzy. Są to opowieści bardzo nastrojowe, pełne smutku i goryczy, aż tętniące emocjami, ale jednocześnie proste, fabularnie ubogie. Żadnych intryg, spektakularnych bitew i ratowania świata. Zwykli ludzie i zwykłe historie. Nawet jeśli z pozoru opowiadanie traktuje o "wielkich sprawach", jak chociażby Leśni chłopcy, autor szybko zmienia punkt widzenia i skupia się na przeżyciach jednostki. Sprawia to wrażenie, jakby Cetnarowski nie tyle chciał opowiedzieć ciekawą historię, co przedstawić czytelnikowi wartego uwagi bohatera (co warte zaznaczenia, bohatera cierpiącego, przez co opowiadania są bardzo melancholijne).

Co ciekawe, niektóre z tych opowiadań z trudem można zaliczyć do fantastyki. Głównym bohaterem Pieśni z doliny jest ojciec ciężko chorej dziewczynki, cierpiącej na rzadką przypadłość, która sprawia, że jej kości są wyjątkowo łamliwe. Obserwując, jak jego dziecko cierpi, mężczyzna planuje swoje rozliczenie z Bogiem. Jedynym elementem nadprzyrodzonym jest tutaj pojawiająca się ledwie na chwilę postać, którą równie dobrze można by uznać za majak zmęczonego i przepełnionego rozpaczą umysłu. Podobnie rzecz się ma z Leśnymi chłopcami, którzy w żaden sposób nie ucierpieliby, gdyby pozbawić ich wątku nadprzyrodzonego.

Dzieje się tak, ponieważ dla Cetnarowskiego fantastyka nie jest celem sama w sobie. Stanowi ona ledwie pojedynczy, wcale nie najbardziej istotny element jego prozy; jest jedną z opcji − świadomym wyborem. Przypomina to dzieła twórców z tak zwanego "głównego nurtu", którzy niekiedy romansują z fantastyką, jak to miało miejsce chociażby w przypadku Drogi McCarthy'ego czy Związku Żydowskich Policjantów Chabona. Labirynty są więc czymś w rodzaju pomostu pomiędzy dominium fantastów a mainstreamem − łączą w sobie swobodę wyobraźni z doskonałym warsztatem i głębią przemyśleń. Gdyby tylko nie ta szczątkowa fabuła…
8.5
Ocena recenzenta
7.9
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Labirynty
Autor: Michał Cetnarowski
Wydawca: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 23 października 2009
Oprawa: miekka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Fantastyka z plusem
ISBN-13: 978-83-61187-13-4
Cena: 29,00 zł



Czytaj również

Vanderus poleca na październik
Cykl: Redaktorzy polecają
Polcon 2017
Grunt to atmosfera
- recenzja
Bestia najgorsza
Czy proza powinna mieć cel?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.