» Recenzje » Kull: Banita z Atlantydy

Kull: Banita z Atlantydy

Kull: Banita z Atlantydy
Kull z Atlantydy to barbarzyńca, którego Robert E. Howard wykreował jeszcze przed Conanem – i to dla postaci Cimmeryjczyka zrezygnował z dalszego pisania o królu Valusii. Obie te kreacje, pomimo dość podobnego rodowodu, znacznie się różnią, co można zauważyć w opowiadaniach opublikowanych przez Rebis.

Przede wszystkim Kull na przestrzeni tekstów ze zbioru Kull: Banita z Atlantydy tylko w jednym krótkim epizodzie nie występuje jako władca Valusii. Czyli, choć jest barbarzyńcą, to praktycznie zawsze reprezentuje cywilizację – co więcej, to on zakończył chaos i stoi obecnie na straży porządku państwa, do którego za jego przyczyną powrócił dobrobyt. Zatem role się odwracają i w każdym tekście bohater stoi raczej na pozycji tego, który broni siebie i swojej władzy przed kolejnymi intrygami pretendentów do tronu. Większość opowiadań kręci się właśnie wokół spisku mającego na celu pozbawienie Kulla pozycji i życia; niektóre z nich są pogłębione jakimś wątkiem metafizycznym, ale ogólnie fabuły są leciwe i niewymagające. To między innymi bunt i intryga szlachty, zdrada jednego z bliskich współpracowników, konfrontacja z potężnym czarownikiem czy zbrojny pościg. Wyjątkiem są Królowie nocy, w których dwie wykreowane przez Howarda postacie, Kull i Bran Mak Morn, spotykają się aby stawić czoła przeważającym siłom rzymskich legionów. Zbiór nie układa się w żadną chronologiczną całość – Howard w pewnym momencie po prostu porzucił Kulla i zaczął pisać o Conanie.

Jednak zmiana perspektywy (król broniący swojej władzy zamiast przeważnie anarchicznego wojownika), nie zmienia faktu, że są to głównie opowiadania przygodowe z dużą ilością akcji i niezwykłych pokazów siły protagonisty. Kull bezustannie musi walczyć z czyhającym nań zagrożeniem, ale w wielu przypadkach to ktoś inny (najczęściej jego przyboczny, Brule) ratuje mu życie – barbarzyńca nie jest nietykalny. W wielu scenach znajduje się wręcz na krawędzi śmierci, bądź to przez nieprzewidziany atak przeciwnika, bądź też przez swoją uporczywą taktykę ciągłego napierania w trakcie starć, co kończy się dlań wieloma ranami.

Zbiór zawiera 15 tekstów (w tym kilka niedokończonych) – wszystkie, jakie Howard napisał o Kullu. Co więcej, do czego Rebis zdążył już przyzwyczaić przy okazji wznawiania dzieł Teksańczyka, można tu znaleźć dwa ciekawe eseje poświęcone twórczości Howarda oraz samej postaci króla Valusii, wcześniejsze wersje kilku opowiadań oraz króciutkich szkiców dotyczących Am-Ry, Atlantydczyka, z kreacji którego narodził się Kull.

Kull: Banita z Atlantydy to kolejny świetnie zrealizowany zbiór pozwalający czytelnikom na poznanie jeszcze jednej kanonicznej postaci stworzonej przez Roberta E. Howarda. To także, jak i w tomach conanowskich, niepowtarzalna okazja do poznania nie tylko niepublikowanych wcześniej tekstów, ale i niedokończonych szkiców, fragmentów, różnych wersji opowiadań oraz kolejnej porcji informacji na temat twórczości Howarda jako takiej. Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę nawet pomimo pewnego zestarzenia się utworów.

-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 2
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Kull: Banita z Atlantydy (Kull: Exile of Atlantis)
Autor: Robert E. Howard
Tłumaczenie: Tomasz Nowak
Autor ilustracji: Justin Sweet
Wydawca: Rebis
Data wydania: 11 lutego 2014
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Format: 150x225 mm
ISBN-13: 978-83-7818-491-1
Cena: 47,90 zł



Czytaj również

Solomon Kane. Okrutne przygody - Robert E. Howard
Powrót do pulpy III
- recenzja
Wywiad z Michałem Szolcem
Barbarzyńca w świecie dźwięku
Conan i miecz zdobywcy
Conan po raz trzeci
- recenzja
Conan i skrwawiona korona - Robert E. Howard
Więcej oryginalnego Conana
The Path of Kane
Świat pełen zła
- recenzja
Conan i pradawni bogowie - Robert E. Howard
Na Kroma, świetna lektura!

Komentarze


Melanto
   
Ocena:
0

No to mam prezent na nadchodzące imieniny, z wielu barbarzyńców literackich z bohaterem rzeczonego tytułu jeszcze nie miałam przyjemności. 

09-03-2014 23:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.