» Recenzje » Kształt wody

Kształt wody


wersja do druku

Dramat w fantastycznym wydaniu

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Agata 'aninreh' Włodarczyk

Kształt wody
Kształt wody to druga książka napisana wspólnie przez Guillermo del Toro i Daniela Krausa, po wydanym w 2015 roku Trollhunters (które stało się podstawą do stworzenia serialu emitowanego przez Netflixa). Co ciekawe, prace nad nią postępowały równolegle z kręceniem reżyserowanego przez del Toro filmu o tym samym tytule, który to otrzymał trzynaście nominacji do Oskara i został nagrodzony czterema statuetkami. Jak zatem wypada powieściowa historia o miłości kobiety do humanoidalnego płaza w porównaniu z cieszącą się powszechnym uznaniem wersją kinową?

Akcja rozgrywa się w 1963 roku, w czasie zimnej wojny. Elisa Esposito to niema woźna pracująca w Ockhamie, tajnym zespole laboratoriów pod kontrolą amerykańskiego rządu. Razem z przyjaciółką, czarnoskórą Zeldą, zostają wybrane do zajmowania się czystością pomieszczenia, w którym jest więziony Deus Branquia. Ten ostatni to tajemnicza, żyjąca w wodzie inteligentna istota, schwytana w Ameryce Południowej przez Richarda Stricklanda. Zmagającej się z poczuciem odosobnienia Elisie udaje się nawiązać kontakt, a potem też zaprzyjaźnić z poddawaną bolesnym eksperymentom istotą. Nie wszystkim jednak zależy na tym, by przetrwała ona pobyt w ośrodku, gdyż poza żądnym zemsty za doznane okaleczenie, odpowiedzialnym za ochronę obiektu badawczego Stricklandem również i inne siły pragną doprowadzić do śmierci Deus Branqui...

Kształt wody to powieść, w której wątek fantastyczny, choć kluczowy dla intrygi Deus Branquia, stanowi głównie pretekst do poruszenia zagadnień dogłębnie życiowych: rasizmu, homofobii i seksizmu wszechobecnych w Stanach Zjednoczonych tamtej epoki. Każde z głównych bohaterów symbolizuje jeden z problemów dotykających ówczesne społeczeństwo. Niema Elisa, niemal zupełnie pozbawiona możliwości kontaktu z większością ludzi, jest uważana przez owładniętego narastającym obłędem Stricklanda za “wzór kobiety”, ponieważ jest cicha, schludna i niezauważalna. Zelda, z kolei, zdaje sobie sprawę, że pomimo posiadanego doświadczenia w pracy, jest i zawsze będzie traktowana gorzej niż młodsi i bardziej leniwi, ale białoskórzy pracownicy. Przyjaciel Elisy, artysta Giles, spędził całe życie nie zaznawszy prawdziwej miłości, ponieważ zawsze bał się przyznać do homoseksualności. Żona Stricklanda, Elaine, dopiero pod nieobecność męża zaczyna sobie zdawać sprawę ze swej wartości, wykraczającej poza bycie dobrą żoną i matką. Sam Strickland wreszcie jest odmienionym popełnionymi przez siebie podczas wojny zbrodniami żołnierzem stanowiącym przykład toksycznej męskości, gdyż w celu utrzymania kontroli nad własnym życiem ucieka w szowinizm, agresję i znieważanie ludzi stojących niżej od niego na szczeblach drabiny społecznej.

Problem w tym, że choć autorzy poruszają w swojej powieści poważne i istotne również dzisiaj tematy, to niestety czynią to w stosunkowo płytki sposób. Ciężko jest wyciągnąć z Kształtu wody wnioski głębsze niż “kiedyś każdy, kto nie był białym mężczyzną, był w fatalnej sytuacji” oraz “każdy zasługuje na wolność i szczęście”, które powinny być oczywiste dla każdego. Boli to zwłaszcza w zderzeniu z faktem, że wątek Deus Branquia stanowi jedynie pretekst do przedstawienia opisanych wyżej osobistych historii postaci. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że para pisarzy użyła elementu nadprzyrodzonego jedynie jako wabika marketingowego w celu odróżnienia swego dzieła od tłumu innych, podobnych dramatów obyczajowych z obawy, że szersza publiczność nie zainteresowałaby się powieścią bez nutki fantastyki.

Boli też to, że wątek Elaine, żony Stricklanda, sprawia wrażenie doklejonego na siłę, ponieważ wchodzi ona jedynie w najmniejszą możliwą interakcję z pozostałymi bohaterami, nie wliczając tu męża. Gdyby usunąć kompletnie jej wątek, to fabuła prawie w ogóle by się nie zmieniła. Co więcej, kolejne etapy intrygi są dość przewidywalne i nie doświadczymy tu żadnych zwrotów akcji ani też niespodzianek dotyczących motywacji i działań bohaterów.

Dobrze przynajmniej, że Kształt wody jest najzwyczajniej w świecie dobrze napisany tak pod względem opisów i sposobu przedstawienia wewnętrznych rozterek postaci. Dzięki temu łatwo jest w większości przypadków z nimi sympatyzować – osobiście uważam, że miłość pomiędzy Elisą a Deus Branquia powinna zostać ukazana w bardziej niepokojącym świetle, co pozwoliłoby również na zasianie w sercach czytelników ziarna niepewności odnośnie tego, czy protagonistka na pewno postępuje słusznie. Niezwykle udanie wyszła też autorom kreacja napięcia – podczas lektury cały czas spodziewamy się najgorszego, zwłaszcza gdy narracja zostaje ukazana z punktu widzenia Stricklanda, który z początku próbuje walczyć ze swymi mrocznymi impulsami, a dopiero w miarę rozwoju wydarzeń godzi się z tym, jak okropnym człowiekiem się stał.

Bardzo słabo wypada natomiast końcówka. Akcja zdaje się być urwana w połowie – można oczywiście zgadywać, co stanie się dalej z postaciami, ale przerywanie jej w sekundę po momencie kulminacyjnym pozostawia gorzki posmak w ustach czytelnika, zwłaszcza, że w większości przypadków tego typu zakończenia otwarte zdradzają po prostu brak pomysłu na satysfakcjonujące domknięcie opisanych w książce historii.

Kształt wody to interesująca książka, ale nie przeciera ona żadnych nowych szlaków, ani w kontekście fantastycznym, ani odnośnie wątków obyczajowych. Trzeba docenić intencje autorów, którzy chcieli zwrócić uwagę na wciąż występujące w naszym społeczeństwie problemy, ale z powodu nadmiernego nacisku na owe wątki bez zrównoważenia ich autentycznie zaskakującymi zwrotami akcji lub pogłębieniem warstwy fantastycznej, powieść miejscami przeobraża się w moralizujące kazanie. Mimo wszystko, książka powinna przypaść do gustu czytelnikom spragnionym poważnej, ale nie nazbyt fantastycznej lektury, nawet jeśli nie wszystkie elementy w niej zawarte są równie dopracowane.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Kształt wody
Autor: Guillermo del Toro, Daniel Kraus
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 27 lutego 2018



Czytaj również

Kształt wody
Delikatność, która ratuje
- recenzja
Łowcy Trolli
Czy wy wiecie, czy nie wiecie, wredne trolle są na świecie
- recenzja
Crimson Peak. Wzgórze krwi
W pogoni za majątkiem i duchami
- recenzja
Pacific Rim [DVD]
Prawie jak porażka. Prawie jak sukces...
- recenzja
2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku
Hobbit: Niezwykła podróż. Edycja Rozszerzona
Dużo więcej Śródziemia w Śródziemiu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.