» Recenzje » Ksin koczownik

Ksin koczownik


wersja do druku

W stepie szerokim...

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Ksin koczownik
Ksin sobowtór zakończył się w sposób dający nie tyle furtkę, co całe wrota dla kolejnych części. Zobaczmy jak wiedzie się kotołakowi w świecie, gdzie nie grożą mu zmienne humory władców, a ludzie nie tylko akceptują jego demoniczną naturę, ale też przyjmują go z otwartymi rekami właśnie z jej powodu.

Po podzieleniu Ksina na dwie osoby w książce Ksin sobowtór jeden z kotołaków powrócił do Suminoru, zaś drugi pozostał w Świecie Błądzących Gwiazd, gdzie przyłączył się do klanu koczowników i pojął za żonę ich księżniczkę Amarelis. Po półrocznej wędrówce okazuje się, iż jego młoda wybranka jest w ciąży, co ze względu na dziedzictwo potwora Onego nie powinno być możliwe, jednak dziewczyna podjęła wszelkie kroki, aby nie było podstaw do jakichkolwiek wątpliwości w kwestii ojcostwa. Przy okazji na jaw wychodzą skrywane dotąd przez starszyznę klanu ambitne plany polityczne, w których kotołak i jego potomstwo odgrywają kluczową rolę, co stawia w zupełnie innym świetle dotychczasową wędrówkę przez Bezkresny Step. Także poszukiwania mitycznego Państwa i przepowiednie o wybrańcu, który wskaże do niego drogę koczownikom, nabierają zupełnie innego wymiaru i stają się jak najbardziej realne. Jednakże nim marzenia całego klanu mogą zostać ziszczone, Ksin będzie musiał stoczyć śmiertelny bój z kolejnym wrogiem, którego działania zagrożą wszystkiemu co kotołak kocha.

Trzeba przyznać, iż Ksin koczownik jest najbardziej zaskakującym z dotychczasowych tomów cyklu. Czytelnik przyzwyczajony do niebezpiecznych misji kotołaka, w których protagonista pełnił funkcję jednoosobowej maszyny do siekania i rozrywania wrogów, niespodziewanie otrzymuje powieść, w której wzajemne relacje bohaterów stoją na pierwszym miejscu. Ksin – stwór Onego, noszący liczne znamiona bestii, przyzwyczajony do zabijania i rozwiązywania problemów drogą siłową – musi nauczyć się słuchać innych ludzi, zrozumieć ich potrzeby i zacząć je szanować. Dotyczy to zarówno jego żony, którą kotołak do tej pory traktował jak czarującą, dumną, ale chwilami trochę śmieszną dzikuskę o wybujałych ambicjach (co nie przeszkadzało mu jej kochać całym sercem), jak i pozostałych członków klanu, których marzenia i dążenia wydawały mu się do tej pory niedorzeczne i niemożliwe do spełnienia, a których zwyczaje akceptował tylko wtedy, gdy było mu to na rękę. Ksin posiadający umiejętności dowodzenia oddziałami ludzi w chwilach kryzysu i wojennej zawieruchy, przechodzi przyspieszony kurs polityki, dyplomacji, a przede wszystkim rządzenia, podczas którego będzie musiał nauczyć się bez mrugnięcia okiem decydować o losie nie tylko podlegających mu zbrojnych oddziałów, ale też całych rodzin koczowników, całkowicie od niego zależnych.

Pod względem fabularnym piąta część cyklu jest naprawdę świetna. Otrzymujemy tu dobrze wyważoną mieszankę fragmentów budujących portrety postaci, a także barwne tło dla historii, jak również liczne sceny akcji – manewry wojskowe, działania dywersyjne oraz krwawe starcia żądnych krwi bestii. Nie ma miejsca na monotonię czy nudę, a zmęczenie nadmiarem scen jednego rodzaju nikomu nie grozi. Wszystkie wątki są ze sobą logicznie powiązane, sensownie uzasadnione (nawet jeśli coś dzieje się z woli bogów stepu, to ma to podłoże w historii), zaś nadmiernie wykorzystywane we wcześniejszych częściach rozwiązania typu deus ex machina, wprowadzane bez jakichkolwiek fabularnych przesłanek, tym razem nie pojawiają się wcale. Jedyna rzecz, która może być lekko irytująca, to wyraźnie zauważalny wzrost liczby aktów seksualnych w wykonaniu różnych postaci ludzkich i nie tylko. W Ksinie koczowniku Lewandowski naprawdę puścił wodze fantazji i poszedł raczej na ilość, a nie na jakość, co może chwilami wywołać pewien niesmak.

O pozytywnym odbiorze powieści w dużej części decyduje intrygujące, barwne tło wydarzeń. Autor w sposób ciekawy oraz pełen szczegółów, a co najważniejsze z dużą dbałością o zachowanie realizmu, przedstawił czytelnikowi klan do którego przyłączył się Ksin – począwszy od wyglądu jego poszczególnych członków, poprzez ich wierzenia, rytuały (w tym m.in. ceremonię przejścia, podczas której chłopcy udowadniali, iż są już mężczyznami i są godni stać się pełnoprawnymi członkami społeczności), na obrazie życia codziennego i sposobu podróżowania skończywszy. W powieści nie zabrakło też opisów stepu i zagrożeń jakie ze sobą niesie, jak również niektórych niespodzianek jakie skrywa Świat Błądzących Gwiazd. W tej części sagi światotwórstwo Lewandowskiego stoi na najwyższym poziomie.

Trochę gorzej, ale zarazem znacznie lepiej niż w Różanookiej, wygląda sytuacja z bohaterami. Zdecydowanie najdokładniej zarysowany został sam Ksin, do tej pory prezentujący raczej ograniczony światopogląd i skupiający się co najwyżej na jak najszybszym zlokalizowaniu zagrożenia oraz wyeliminowaniu go. W Ksinie koczowniku protagonista uczy się całkiem nowych dla siebie rzeczy i wykazuje się przy tym dużą elastycznością a także dojrzałością, zaś na kolejnych kartach książki widać jego powolną, aczkolwiek definitywną przemianę, co stanowi wielki postęp w stosunku do wcześniejszych tomów. Pozostałe postacie nie mają może jakoś specjalnie rozbudowanych i pogłębionych portretów psychologicznych, ale nie są też szarą zbieraniną bez twarzy, zlewającą się ze sobą i nie posiadającą żadnych cech indywidualnych. Warto tutaj wspomnieć o małżonce kotołaka, Amarelis, kobiecie pełnej charakteru, dumnej i zdecydowanej, ale mającej w sobie też dużo ciepła i oddania względem męża, jej siostrze, młodej i nieujarzmione, gorącokrwistej Arpii, a także o ukochanym dziewczyny, dużo od niej starszym wojowniku Hakonożu. W tle pojawia się jeszcze straszliwie okaleczony Czaszkun, kilku członków starszyzny z ojcem Amarelis Ampekerem na czele, a także znani z Ksina sobowtóra Hamnisz i Saro, którzy nie pełnią tym razem jedynie roli statystów, lecz są pełnoprawnymi uczestnikami historii.

Po dramatycznych, lecz pozostawiających znaczny niedosyt, wydarzeniach zamykających w Rożanookiej większość wątków związanych z Suminorem, wydawało się, że Lewandowski nie ma już nic interesującego do powiedzenia na temat wykreowanego przez siebie bohatera. Nic bardziej mylnego. Ksin koczownik to wielki powrót kotołaka, zaś lektura tej części nie rozczaruje żadnego fana serii.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Ksin koczownik
Cykl: Saga o Kotołaku
Tom: 5
Autor: Konrad T. Lewandowski
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data wydania: 19 października 2016
Oprawa: miękka



Czytaj również

Różanooka
Strzyga in love...
- recenzja
Ksin koczownik - Konrad T. Lewandowski
Tom, który nie miał powstać
- recenzja
Ksin na Bagnach Czasu
Potwór u władzy
- recenzja
Różanooka
W zastępstwie Ksina
- recenzja
Ksin sobowtór
Kot po raz trzeci
- recenzja
Czas Egzorcystów
Ciężka Próba Wiary
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.