» Artykuły » Inne artykuły » Książki w 2013 - Asthariel

Książki w 2013 - Asthariel

Książki w 2013 - Asthariel
Na liście najważniejszych książek, jakie przeczytałem w tym roku nie mogło zabraknąć Czerwonej krainy, najnowszej powieści Joego Abercrombie'ego. Udowadnia ona, że autor doskonale radzi sobie bez względu na przyjętą konwencję: tym razem stworzył powieść czerpiącą pełnymi garściami z estetyki westernu, nie gubiąc przy tym atmosfery ponurego fantasy, z której słyną jego książki. Fabuła i postaci nie dorównują wprawdzie tym z Bohaterów, ale wciąż mamy do czynienia z bardzo dobrą książką, pozwalającą nam obserwować zmiany zachodzące w świecie Pierwszego Prawa, przygotowując przy tym grunt pod następne tomy cyklu, do których pisania Abercrombie ma zamiar powrócić około 2016 roku.

 

Steven Erikson pomimo zakończenia monumentalnej Malazańskiej Księgi Poległych nie ma zamiaru rozstawać się z wykreowanym przez siebie uniwersum. Jednak tym razem zdecydował się na serię prequeli, której pierwszym tomem jest Kuźnia Ciemności. Stawiając sprawę jasno – książka przypadnie do gusty wszystkim dotychczasowym fanom Malazańskiej..., i nie przekona do siebie tych, których styl pisania Eriksona męczy. Wciąż mamy do czynienia z mnóstwem bohaterów, a każdy z nich snuje filozoficzne, głębokie rozważania na temat bezsensu życia; intryga rozwija się bardzo powoli a wiele kwestii pozostawiono bez odpowiedzi. I wciąż to wszystko traci znaczenie, gdy czytelnik wsiąka w świat przedstawiony, łącząc powoli podsuwane przez autora fakty i odkrywając, że wszystko co sądziliśmy o historii świata z Malazańskiej... jest kłamstwem.

Jonathan Strange i Pan Norrell to jedna z najbardziej wymagających, ale jednocześnie intrygujących powieści jakie czytałem. W zasadzie nic nie jest w niej typowe: akcja biegnie bardzo powoli, fabuła jest wielokrotnie przerywana obszernymi przypisami, styl autorki cechuje się rozbudowaniem oraz angielskim humorem, większość bohaterów nie wzbudza sympatii czytelnika, a rozmach intrygi wymusza zwracanie uwagi na każdy pojawiający się na kartach książki detal. Najważniejsza jest tu jednak atmosfera, której nie da się spotkać w żadnej innej powieści: dzieło Susanny Clarke dogłębnie przesiąka brytyjskością, nawiązania do klasyków literatury oraz trudna do zdefiniowania "magiczność", która nie pozwala zapomnieć o przygodach dwojga magów.

Rozczarowaniem okazała się za to Republika złodziei, wyczekiwany od kilku lat trzeci tom Niecnych Dżentelmenów Scotta Lyncha. Książka niestety dość mocno odbiega poziomem od Kłamstw Locke'a Lamory, i choć wciąż można ją nazwać niezłą powieścią, to posiada zbyt wiele wad, by dało się w pełni cieszyć lekturą. Fabuła okazuje się niespecjalnie zajmująca, przez sześćset stron pojawia się dosłownie jedna nowa, interesująca postać, miejsce akcji ma znacznie mniej uroku niż Camorra i Tel Verrar, zabrakło emocjonującego punktu kulminacyjnego w jakiejkolwiek formie, a sam Locke nie ma żadnej okazji do popisania się sprytem. Dialogi wciąż bawią, rozwój pewnych wątków daje nadzieję na ciekawszą akcję w nadchodzących tomach, ale efekt finalny jest rozczarowujący. Pozostaje nadzieja, że Thorn of Emberlain będzie lepszy.

Po dość znacznym opóźnieniu, w tym roku ukazało się również podzielone na dwa tomy Przebudzenie Lewiatana duetu Daniel Abraham i Ty Franck. Znany dotychczas z powieści fantasy Abraham udowadnia tu, że dobrze radzi sobie także w realiach science fiction, i chociaż nie wszystkie postacie w powieści można nazwać charyzmatycznymi, to wszelakie niedostatki są wynagradzane przez interesującą fabułę oraz niebanalne wątki w niej występujące. Istotne jest również to, że mimo, iż mamy do czynienia z pierwszym tomem cyklu, to intryga w nim przedstawiona broni się sama, i nie ma potrzeby czytania kontynuacji, jeśli komuś wystarczy zamknięcie wątków w jedynej dostępnej póki co w Polsce powieści.

Oślepiający nóż Brenta Weeksa nie był może najlepszą książką, jaką przeczytałem w zeszłym roku, ale na pewno stanowił najbardziej pozytywne zaskoczenie, jako że Czarny Pryzmat nie wzbudził we mnie zbytniego podziwu. Zaskoczył mnie zatem fakt, że Weeks wciąż poprawia się jako pisarz, co jest przede wszystkim widoczne w rozwoju głównych postaci oraz zaskakującej fabule, która miejscami autentycznie mnie zaskoczyła. Również świat przedstawiony nabrał kolorów (żart zamierzony), dzięki czemu tym łatwiej jest zapomnieć o otaczającej rzeczywistości i wsiąknąć w lekturę.




Czytaj również

The Expanse
Kosmos nigdy już nie będzie taki sam
- recenzja
Kuźnia Ciemności
Malazańska Księga Rodzaju
- recenzja

Komentarze


szati90
   
Ocena:
+1

Zaskoczyła Cię zaskakująca fabuła, która zaskakuje? ;)

A tak w ogóle to coś biednie wygląda Twój czytelniczy rok, prawie same kontynuacje cykli. Nic lepszego się nie trafiło?

01-02-2014 11:22
lemon
   
Ocena:
+1

Kłamstwa Locke'a Lamory - dla mnie przeciętność. Jedyne, co w tej powieści zrobiło na mnie wrażenie, to nagła i paskudna śmierć fajnej bohaterki. Poza tym nie wiem, co ludzie w tym widzą. (Po kontynuacje nawet nie sięgam, bo wszyscy się zgadzają, że są jeszcze słabsze).

01-02-2014 11:40
Melanto
   
Ocena:
0

Mnie z kolei nie zachwyciło dzieło Susanny Clarke, doczytałam do końca z przyzwyczajenia, ale bez zainteresowania. Może to jedna z tych książek, które powinny być przeze mnie przetrawione dwukrotnie, dlatego za jakiś czas sięgnę ponownie, bo ma to coś w sobie, tylko jeszcze się do tego nie dokopałam.

 

01-02-2014 13:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.