» Recenzje » Królowa Głodu

Królowa Głodu

Królowa Głodu
Z pewnością wielu z Was kojarzy Firefly – serial, który zdobył setki fanów między innymi dzięki temu, z jaką brawurą łączył science fiction z westernem. Jeżeli stęskniliście się za tym oryginalnym mariażem, nie możecie przegapić Królowej Głodu. Wojciech Chmielarz zmiksował kowbojską stylistykę i postapokaliptyczny świat. Efekt jest naprawdę niezły.

Bram Huygens przybywa do Kaźni z tajemniczą misją. Nie bardzo ma ochotę mówić o tym, kto i po co przysłał go do osady żyjącej z poszukiwaczy cennego kruszcu, ale to nikogo nie dziwi – tutejsi też nie są zbyt otwarci. Może to z powodu szalejącej epidemii, a może z powodu wojny, której wspomnienie tli się jeszcze w ich pamięci. Szybko okazuje się, że mężczyzna jest na tyle zmotywowany, iż widoczna niechęć mieszkańców Kaźni nie robi na nim najmniejszego wrażenia. A to zdecydowanie nie podoba się lokalnemu szeryfowi, Jamesowi L. Sirenowi.

War stories

Fundamentem i pierwszym filarem świata Królowej Głodu jest wojna – co do tego nie można mieć najmniejszych wątpliwości. Ludzie zamieszkujący Kaźń i pobliskie tereny wciąż pamiętają krwawe starcia, starzy mężczyźni z odrazą patrzą na własne, skąpane we krwi ręce, a kobiety boją się, że niedawny dramat powróci jeszcze straszniejszy. Warto zwrócić uwagę na to, że Chmielarzowi nie tylko udało się zaznaczyć destrukcyjny wpływ wojennej zawieruchy na życie każdego pojedynczego człowieka i społeczeństwa w ogóle, ale zdołał też bardzo zręcznie wpleść to w szerszy kontekst. Wojna nie wzięła się znikąd – jest pokłosiem chaosu zrodzonego po apokalipsie. Choć pisarz nie poświęca wiele miejsca na opisanie rodowodu swojego świata, to czytelnik cały czas ma poczucie, że trafił do żyjącego, dynamicznie zmieniającego się miejsca.

Pozostałe elementy uniwersum są nieco mniej ważne w kontekście całej powieści, ale to właśnie one składają się na jej nietypowy klimat. Pierwszym z nich jest odrobina westernu – zaskakująca i jednocześnie świetnie pasująca do całej układanki. Szeryf, rewolwerowcy i konne pościgi w zniszczonym świecie, którym władają uzbrojeni w miecze żołnierze? Jak najbardziej! Sceny żywcem wyjęte z filmów o Dzikim Zachodzie ożywiają akcję i wnoszą do tekstu powiew świeżości. Chmielarzowi i tego było jednak mało. Dorzucił plagę zombie, która przemienia Królową Głodu w prawdziwy gatunkowy kalejdoskop. A najlepsze jest to, że takie połączenie sprawdza się całkiem nieźle.

Jedynym składnikiem nie współbrzmiącym w tej harmonii jest fantasy. Pisarz bardzo niezręcznie wprowadza do tekstu magiczne zdolności odkryte u niektórych ludzi. Niby wiadomo, że coś takiego jest, ale żeby zrozumieć, o co chodzi, trzeba przeczytać rozbudowany wykład jednego z bohaterów. Doktor Carridan długo opowiada o tak zwanym widzeniu i o swej mrocznej przeszłości. Cała sytuacja ma ciekawe konsekwencje, jeśli chodzi o zarys motywacji i celów bohatera, ale jest bardzo słabo wtopiona w fabułę i razi sztucznością.

Our Mrs. Reynolds

Interesująco prezentuje się galeria stworzonych przez Chmielarza bohaterów. Wypływa to przede wszystkim z bardzo mocnego nakreślenia ich charakterów – autor zdecydował się poświęcić stuprocentowe prawdopodobieństwo psychologiczne postaci na rzecz ich silnego zindywidualizowania, stworzenia portretów barwnych i głębokich.

Najlepiej zacząć od Sirena. Pisarz wprowadza go na scenę bez ostrzeżenia: to skażony głębokim egoizmem, chorobliwie pewny swego oportunista, który nigdy nie myśli o konsekwencjach swych czynów, jeśli te nie dotkną go bezpośrednio. Można odnieść wrażenie, że szeryf został żywcem wyjęty z Krwawego południka McCarthy'ego – niezwykle przypomina sędziego Holdena, personifikację najczystszego zła. Chmielarz szybko jednak udowadnia, że Siren to człowiek wielowymiarowy. Rzeczywiście jest egoistą, ale czynienie świata gorszym samo w sobie go nie interesuje. I choć w finale staje się nieco drażniący, to bez wątpienia jest najbardziej charakterystyczną z pierwszoplanowych postaci powieści.

Po drugiej stronie barykady od początku stoi Piotr Lisiecki. Tropiciel, łowca, myśliwy, który potrafi narazić życie dla nieznajomego. Jego gotowość do poświęceń i niezwykłe przywiązanie do przypadkowo spotkanych ludzi po pewnym czasie zaczynają irytować, ale Chmielarz zręcznie ściąga go ze sceny i wprowadza na nią z powrotem wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny. Zresztą pisarzowi trzeba przyznać, że bardzo dobrze żongluje bohaterami – czytelnik zawsze skupia się na kilku najważniejszych akurat postaciach, a reszta pozostaje tłem, tak jak być powinno.

Niestety, w porównaniu do dwóch antagonistów bardzo przeciętnie wypada Bram. Jedyną charakterystyczną cechą Huygensa jest upór; wydaje się, że w Holendrze nie ma nic poza chorobliwą determinacją. Jest przez to jednowymiarowy i przewidywalny. W dodatku Chmielarz wikła go w bardzo nieudany wątek romantyczny. Zresztą kobiety w Królowej Głodu to temat dosyć nieprzyjemny. Ellen na początku fascynuje, przede wszystkim dzięki zadziorności. Szybko staje się jednak potulną owieczką, która szuka pocieszenia w ramionach Brama. Sava natomiast irytuje przez cały czas: najpierw w pozbawionej znaczenia scenie pcha się do łóżka Holendra, a pod koniec powieści powraca, aby stać się denerwującym głosem sumienia jednego z bohaterów. Sytuacji nie poprawia wcale to, że Chmielarz lubi od czasu do czasu rzucić pikantny (w złym smaku) żart, który na myśl przywodzi Achaję. Obcesowe dowcipy nie śmieszą, a świat jest na tyle mroczny, iż nie trzeba doprawiać go obcesowym traktowaniem kobiet.

Brawa należą się jednak Chmielarzowi za to, że nie zapomniał o tym, jak wielkie znaczenie mają szczegóły. Stworzył co najmniej dwie postaci, które zapadają głęboko w pamięć, choć pojawiają się w Królowej Głodu znacznie rzadziej niż grupa głównych bohaterów. Stary to człowiek zniszczony i zdradzony, ale wciąż wierny swojej dewizie: nie palimy kościołów. Jego honor zostaje wystawiony na próbę w wyjątkowo niejednoznacznej sytuacji, a mężczyzna okazuje się człowiekiem ciekawszym, niż można by wcześniej podejrzewać. Podobnie sprawa ma się z doktorem Carridanem – mężczyzną złamanym, o którym prawda wychodzi na jaw w doskonale zaplanowanej przez Chmielarza konfrontacji.

Out of Gas

Królowa Głodu to powieść pełna sprzeczności. Z jednej strony ukrywa się w niej świat, jakiego wyjątkowo nieprzyjemny obraz pozostaje pod powiekami jeszcze długo po zakończeniu lektury, oraz kilku świetnie nakreślonych, zaskakujących bohaterów. Z drugiej strony natomiast trudno nie zwrócić uwagi na pewne niedociągnięcia, przede wszystkim niezręczności w budowaniu opowieści (szczególnie fragment, kiedy trzy króciutkie rozmowy pozwalają Bramowi na zapewnienie sobie poparcia wszystkich najważniejszych ludzi w okolicy), których nie usprawiedliwia nawet świetny finał. Fabuła jest prosta jak budowa cepa – miłośnicy skomplikowanych historii nie mają tu czego szukać. Ostatecznie jednak trudno nie docenić tego rzadkiego połączenia westernu i science fiction. Jeżeli tęsknicie za niezwykłym klimatem Firefly, a jednocześnie macie ochotę na prostą, dynamiczną rozrywkę, to ciężko będzie wybrać lepiej.

7.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Królowa głodu
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawca: BookRage (Code Red)
Data wydania: 10 lutego 2014
Format: mobi, epub, pdf
ISBN-13: 978-83-64416-22-4

Komentarze


Ausir
   
Ocena:
+2

Jak w przypadku "Toccaty", znów dodam, że książka jeszcze przez niecałe 4 dni jest do kupienia w ramach pakietu http://bookrage.org :)

20-02-2014 19:10
Clod
   
Ocena:
+1

Dziś zacząłem czytać (chociaż nie powinienem) i muszę przyznać, że wciąga. Miejscami klimatem przypomina Abercrombiego... może sam pokuszę się o reckę? W każdym razie długo już nie czytałem tak klimatycznego polskiego fantasy.

20-02-2014 20:43
lemon
   
Ocena:
0

[Siren] niezwykle przypomina sędziego Holdena

Mnie zaś kojarzył się dość mocno z Alem Swearengenem z "Deadwood". Choć jednak Siren wypada przy nim blado. :)

21-02-2014 00:33
Zicocu
   
Ocena:
0

@lemon

Nie oglądałem (bo to się ogląda, prawda? :D), dlatego nie odniosę się do Deadwood, ale postać Sirena zawsze wypadnie blado w porównaniu do rasowego badassa (dobrze wyczułem kontekst?), bo Chmielarz dosyć szybko go "zmiękcza". Za to wejście na scenę ma bardzo, bardzo mocne.

21-02-2014 15:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.