» Recenzje » Krew i stal

Krew i stal


wersja do druku

Ziemia, która spłynęła krwią

Autor: Redakcja: Wolfang, Tomasz 'Asthariel' Lisek, Tomasz 'earl' Koziełło

Krew i stal
Jacek Łukawski debiutuje powieściowo Krwią i stalą, otwierającą cykl o Krainie Martwej Ziemi. Sądzę, że autor poprzez połączenie średniowiecznej atmosfery, licznych bitew i honoru rycerskiego ze słowiańskimi legendami z pewnością podbije serca czytelników.

Arthorn to jeden z najznakomitszych rycerzy pod rozkazami Garharda - prawej ręki króla krainy Wondettel. Jednak szczęście zdaje się go opuszczać, gdy otrzymuje kolejną niebezpieczną misję. Tym razem wraz z oddziałem wojaków dowodzonym przez Dartora musi wyruszyć w podróż w celu odnalezienia zaginionych rycerzy królewskich oraz niezwykle cennego artefaktu. Wyprawa wiedzie przez ziemię zwaną Martwicą, obszar przeklęty zabójczą dla roślin, zwierząt i ludzi magią, oddzielającą ich rodzinne Wondettel od Smoczych Gór. Podróż nie będzie łatwa, bo tylko wąska ścieżka pozwala przedrzeć się przez wyjałowioną ziemię. Na domiar złego nikt z bohaterów nie wie co spotka i z czym przyjdzie im walczyć po drugiej stronie przeklętego lądu.

Kraina Martwej Ziemi to obszar podzielony na księstwa, gdzie największe wpływy po zachodniej stronie posiada Wondettel. Przedstawiony świat co prawda nie jest odkrywczy, jednak autor podszedł do jego kreacji z dużą pieczołowitością, ale nie dowiemy się o nim wszystkiego od razu. Jeśli ktoś spodziewa się obszernych opisów już od początku wprowadzających w nieznany świat, mocno się rozczaruje, bowiem pisarz swoje uniwersum odkrywa stopniowo przed odbiorcą, poprzez dialogi postaci oraz krótkie przygody pozwalające poszerzać informacje odnośnie Krainy Martwej Ziemi. Jacek Łukawski stworzył ciekawe miejsce akcji, prezentując dawne, wczesnośredniowieczne czasy, gdy człowiek w ciężkiej zbroi wojował mieczem, dopełniając wykreowany obraz słowiańskimi legendami, gdzie pełno utopców i innych zmor, polujących na zabłąkanych wieśniaków. Z drugiej strony nie znajdziemy tutaj przesadzonych bitew, czy epickich zwycięstw, niemniej każda potyczka została barwnie i krwawo opisana ze szczegółami. Pisarz umiejętnie dawkuje walkę, sceny z nią związane nie są sztucznie przeciągane, więc nie ma możliwości, że opowieść stanie się monotonna, dodatkowo możemy liczyć na zwroty akcji, oraz fabułę, która niejednokrotnie zaskoczy, dając do zrozumienia, że nic nie można przyjąć za pewnik.

W książce na pewno nie zabraknie niebezpiecznych potyczek wojaków, które czytelnik będzie pochłaniał z przyjemnością. Również miłośnicy wolniejszego tempa znajdą tutaj coś dla siebie, ponieważ autor często pozwala sobie na zawieszenie historii poprzez opisy leniwych sytuacji z udziałem bohaterów. Dodatkowo w drugiej części książki możemy spodziewać się bardziej niebezpiecznych i agresywnych scen o wiele brutalniejszych niż pokazują pierwsze stronice książki. Odbiorca z pewnością nie raz zostanie zaskoczony przez zmienny los przygód bohaterów, tym bardziej, że autor nie zawaha się przed uśmierceniem swoich pupilków.

Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że główny bohater Arthorn jako jeden z lepszych rycerzy jest osobą niezwykle roztropną, zajmującą się zadaniami specjalnymi zleconymi przez samego Króla. Jak to zwykle bywa, cechuje się bystrym umysłem i dużą przebiegłością. Spokojny i oddany swoim przyjaciołom z pewnością spodoba się czytelnikowi, zwłaszcza, że szczęście na polu walki trzyma się go równie mocno jak pech. Przez to jego losy często będą toczyć się przysłowiową fortuną, od szczęśliwych potyczek, z których ledwo uszedł życiem, aż do pułapek wydawałoby się bez wyjścia. Nie mniej podobnie jak główny bohater, inne postacie są dość jednowymiarowe, dlatego że autor umieścił tutaj osobowości albo negatywne, albo pozytywne. Również pojawia się tutaj prosty schemat pokazujący, że osoba dobra nigdy nie zniży się do podstępnych działań, w przeciwieństwie do czarnych charakterów.

Warto wspomnieć, że pisarz bardzo ciekawie zaciera granicę pomiędzy protagonistą a pozostałymi personami. Tworzy sytuację, w których to Arthorn będzie postacią drugoplanową, zostawiając pole do popisu swojemu towarzyszowi. To ciekawe choćby dlatego, że robienie z głównego bohatera superherosa jest częstym błędem popełnianym przez pisarzy, sprawiających tym samym, że pozostałe kreacje stanowią jednolitą masę będąca tłem dla osoby pierwszoplanowej. Na szczęście Łukawskiemu udało się zachować odpowiednie proporcje pomiędzy Arthornem, a osobami, które spotyka na swojej drodze.

Krew i Stal to spójna historia tworząca przyjemną lekturę, którą można pochłonąć w jeden dzień. Czytelnik z pewnością zadowoli się szybkimi acz krótkimi akcjami, nieprzewidywalnymi zwrotami przygód bohaterów oraz niewybrednemu dialektowi używanemu w średniowieczu. Szczególnie w tym ostatnim przypadku rycerska gwara doskonale utrzyma czytelnika w duchu epoki. Z kolei dzięki lekkiemu stylowi autora z powodzeniem możemy ją czytać niemal w każdym miejscu bez obaw, że zgubimy wątek czy też ominie nas coś istotnego dla dalszej fabuły. Na deser intrygujące rozwiązanie końcowej sceny sprawi, że każdy czytelnik z ochotą sięgnie po kolejny tom przygód Arthorna.

8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Krew i stal
Cykl: Kraina Martwej Ziemi
Tom: 1
Autor: Jacek Łukawski
Wydawca: Sine Qua Non
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Grom i szkwał
Ziemia, która spłynęła mroczną magią
- recenzja
Pieśń i krzyk
- fragment
Grom i szkwał
- fragment

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.