» Recenzje » Grimm City. Wilk!

Grimm City. Wilk!


wersja do druku

Owca w wilczej skórze?

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Grimm City. Wilk!
Grimm City to miasto, które wyrosło na żyznej glebie wyobraźni Jakuba Ćwieka. Autora tego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – nieco ponad dziesięć lat temu podbił serca polskich czytelników serią o Kłamcy. Od tego czasu opublikował co najmniej kilka dobrych książek i kilkanaście średnich. W połączeniu z ogromną charyzmą i bliskim kontaktem z fanami sprawiły one, że dziś Ćwiek jest jednym z najpopularniejszych autorów na rodzimym rynku.

W przestępczym półświatku Grimm City pojawia się Nowy Gracz. Morderstwa dokonywane na taksówkarzach zaczynają niepokoić nie tylko policję, ale i mafiozów, którzy przestają być pewni swojej pozycji w mieście. Czara goryczy przelewa się, gdy zostaje zamordowany komisarz Wolf – policjant o wysokiej pozycji i nie do końca czystym życiorysie. Czy naprawdę zamordowała go dziewczyna w Czerwonym Kapturku? Czy działała z pobudek religijnych? Tak się składa, że udzielenie odpowiedzi na te pytania leży w najlepszym interesie pewnego niezbyt popularnego muzyka – Alfiego Moore'a

Sama seria Grimm City doczekała się niedawno drugiego tomu, a rozmach, z którym autor kreuje nam świat przedstawiony, pozwala sądzić, że nie będzie on ostatnim. Ja jednak pozwolę sobie wrócić do pierwszej części cyklu. Grimm City: Wilk! jest dość ciekawe pod względem gatunkowym. Swoim klimatem ma przypominać powieści kryminalne z nurtu noir, konstrukcja świata to wariacja na temat dieselpunku, a część postaci, miejsc i zdarzeń zaczerpnął autor z zachodniej tradycji baśniowej. Co powstało z tej wybuchowej mieszanki? Świat z ogromnym potencjałem. Sama nazwa miasta ma być rodzajem gry słownej – poprawne są zarówno skojarzenia z baśniami braci Grimm jak i z mrokiem. Efekt? Raczej mało oryginalny, ale trafny.

Jakub Ćwiek kreując świat przedstawiony poszedł własną, nieprzetartą jeszcze drogą. Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że sam koncept połączenia czarnego kryminału z fantastyką nie jest nowy. Wystarczy wspomnieć takie, świetne swoją drogą, pozycje jak cykl Detektyw Garett Glena Cooka lub powieść Modyfikowany węgiel Richarda Morgana.

Powróćmy jednak do naszych baranów – Grimm City leży na ciele powalonego przed wiekami olbrzyma. Miasto jest przez to szare, a jego topografia, siłą rzeczy, dość mocno związana z anatomią stwora. Najciekawszym konceptem jest chyba to, że miasto swoją popularność i bogactwo zawdzięcza taniemu źródłu energii. Krew olbrzyma, wydobywana bezpośrednio z jego żył, jest wysokoenergetyczna i pozwala miastu rozwijać się gospodarczo, ale także okropnie je zanieczyszcza. Poza tym drobnym szczegółem metropolia do złudzenia przypomina znany nam z kryminałów Nowy York lat trzydziestych, z jego spelunkami, prostytutkami, policjantami i jazz-bandami. W tym mieście żyją nasi bohaterowie, przekalkowani żywcem z najpopularniejszych powieści noir. Mamy więc ładującego się w kłopoty nieudacznika, zgorzkniałego policjanta, biznesmena tkwiącego po uszy w nieczystych interesach, śliczną femme fatale… Jednym słowem, jest tak typowo, że aż boli. Trzeba jednak przyznać autorowi, że konstruując swoich bohaterów wykazał się poczuciem humoru, a pracę włożoną w kreowanie postaci potraktował raczej z przymrużeniem oka.

Jeśli chodzi o sam sposób snucia historii nie jestem już tak entuzjastyczna. Mimo że czytając ani razu nie poczułam się znudzona, a opowieść toczyła się wartko, czegoś mi tutaj zabrakło. Autor niemal wcale nie dostosował sposobu prowadzenia historii do rodzaju opowieści. Gdyby pojawiło się choć kilka opisów, które przywodziłyby na myśl filmy z epoki, na pewno łatwiej byłoby utrzymać na kartach książki niesamowity klimat, który chwilami po prostu znikał.

Oczywiście Jakub Ćwiek po raz kolejny nie zawiódł tych, którzy w jego twórczości lubią śledzić nawiązania popkulturowe. Muszę przyznać, że poczułam się jak najbardziej ukontentowana czytając o dzieciach Lindtberga (potentata cukiernictwa), które zostały porwane, a do tego są Jasiem i Małgosią. Takich kwiatków jest oczywiście więcej, a ich odkrywanie może być prawdziwą radością.

Niestety najsłabszym aspektem powieści jest fabuła: tendencyjna, przewidywalna i miałka. Książka kończy się w samym środku akcji, a większość pytań, które zadaje sobie czytelnik, pozostaje bez odpowiedzi. Mimo to nie poczułam w ogóle chęci sięgnięcia po drugi tom. Pierwszy tom nie stanowi zamkniętej całości, na co po cichu liczyłam i co w kryminalnych powieściach lubię. Sekty i organizacje religijne wymyślone na potrzeby fabuły są dość ciekawie skonstruowane i mogłyby być całkiem solidną dla niej podstawą, ale po przeczytaniu tylko pierwszego tomu mam przede wszystkim wrażenie ogromnego, niewykorzystanego potencjału.

Autor ma kilka ciekawych pomysłów: olbrzyma, jego krew, która jest paliwem, zbrodnie, sekty, postaci, z których każda ma odgrywać jakąś baśniową rolę. Wszystkie te pomysły są jednak słabo ze sobą powiązane, przez przypadek wrzucone do jednego świata i z braku innego pomysłu osadzone są wokół miernej fabuły. Liczę, że w dalszych częściach cyklu niektóre z moich wątpliwości się rozwieją. Może nawet okaże się, że autor dobrze wiedział, co robi, postępując tak, a nie inaczej. Żeby jednak móc sobie pozwolić na zachowanie niektórych tajemnic do kolejnego tomu, trzeba namówić czytelnika do tego, by po niego sięgnął. Ja sięgać po Bestię chwilowo nie mam ochoty. Ten pomysłowy i urzekający świat, w pierwszej części cyklu proponuje nam jedynie banalną zawartość. Dopiero dalsze części pokażą nam, czy przeciętność Wilka to wynik złej konstrukcji całości, czy może faktycznie mamy do czynienia z owieczką w wilczej skórze.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Grimm City. Wilk!
Cykl: Grimm City
Tom: 1
Autor: Jakub Ćwiek
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7924-601-4
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Zawisza Czarny
O Polsce czarno na białym
- recenzja
Grimm City. Wilk!
Miejska dżungla i czerwony kapturek
- recenzja
Wilcza Godzina
Wskrzesiciele nadchodzą
- recenzja
Impuls
Piłsudski, Golem, spirytyzm i coś jeszcze
- recenzja
Moja lady Jane
Nie oceniaj książki po okładce
- recenzja
Ściana burz
Wsłuchajcie się raz jeszcze w losy Dary
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.