» Recenzje » Głosząca kres

Głosząca kres


wersja do druku

Niesatysfakcjonujący finał

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Tiszka

Głosząca kres
Po drugim tomie Wojny lotosowej można było zwątpić, czy Kristoff zdoła w jednej książce w satysfakcjonujący sposób zamknąć wszystkie wątki i rozwinąć te, które w Bratobójcy zostały ledwo nakreślone. I, niestety, wątpliwości te okazały się jak najbardziej uzasadnione.

Hiro, sterowany przez Gildię Lotosu, przygotowuje się do wyruszenia z Miażdżycielem przeciwko buntownikom, a na wyspach pojawiają się wojska gaijinów. Podczas kiedy Kagé i ich sojusznicy przygotowują się do ostatecznej walki przeciwko uzurpatorowi, Yukiko wraz z Buruu szykują się na wyprawę, z której być może nie wrócą. Hana decyduje się zaufać Piotrowi i spróbować odkryć tajemnicę swojego pochodzenia. A jakby sytuacja, w jakiej znajdują się protagoniści, nie była dość skomplikowana i napięta, to do ich uszu dochodzą jeszcze wieści o demonach, które wychodzą przez szczeliny w ziemi.

Nie dość, że poprzednie dwa tomy zostawiły czytelników z dużą liczbą pytań, w kolejnym Kristoff dorzuca nowe wątki i rozszerza tło swojego uniwersum. Niestety skutkuje to spłyceniem niektórych linii fabularnych i ich rozwiązywaniem po macoszemu – dzieje się tak na przykład w przypadku dziedzictwa Hany (zwieńczenie wątku jej daru jest zresztą bardzo głupie), Pierwszego Kwiatu, a nawet Pani Izanami (która w finale trylogii wypada bardzo blado), a kwestia choćby morskich węży zostaje zawieszona. Powieść cierpi podwójnie z tego powodu: po pierwsze, momentami wydaje się zbyt rozdrobniona fabularnie, rzuca czytelnika chaotycznie między postaciami i perspektywami; po drugie, zamiast popychać główną nić fabularną naprzód, autor serwuje sporo wypełniaczy, które spokojnie można by wyciąć z korzyścią dla całości.

Jeżeli chodzi o fabułę, to jednak najbardziej irytującym elementem może okazać się wątek Gildii Lotosu i samej rośliny – członkowie gildii przedstawieni zostają jako typowi celowo dążący do zagłady świata Źli Ludzie, za którymi nie stoi żadna większa motywacja. Chcą zniszczyć świat, bo chcą zniszczyć świat, koniec. Jest to do bólu stereotypowy powód. Rozczarowuje także finał powieści – jest, co prawda, naznaczony emocjami i poświęceniem głównych bohaterów, ale, ponownie, jego rozstrzygnięcie jest sygnalizowane sporo wcześniej, a jako zamknięcie trylogii mającej ponad tysiąc pięćset stron rozczarowuje skrótowością. Konkluzja wszystkich intryg i głównego wątku Gildii Lotosu mieści się ledwie na kilkunastu stronach. Pod względem fabularnym można się również zżymać na to, jak łatwo w świecie Shimy niweczy się katastrofalne skutki pewnych procesów, które były opisywane z takim zacięciem.

Z drugiej strony, jak praktycznie w każdym tomie, należy Kristoffa pochwalić za postacie i to, jak dynamicznie kształtują się między nimi relacje. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na Yukiko i to, jak zmieniła się od pierwszego tomu – ale równie dobrze autor radzi sobie z zaznaczaniem jak różne doświadczenia (zwłaszcza traumatyczne) potrafią odcisnąć swoje piętno na człowieku. Poza tym pisarz nieco rozwija wątek sztampowych "złych Rosjan", na który narzekałem w poprzedniej recenzji. Kristoff w dalszym ciągu nie patyczkuje się z bohaterami – nie jest to poziom Gry o tron, ale i tak cierpią; kwestią gustu pozostaje sprzeczanie się czy jedna-dwie spośród śmierci w Głoszącej kres nie są nieco bez sensu. Z drugiej strony ma tu miejsce kilka cudownych uratowań życia, co trochę zmniejsza napięcie finału. Innym ciekawym zabiegiem pisarza jest wskazanie, że nigdy nie jest jednak za późno na zmianę obranej przez siebie drogi, że można dojrzeć do przemiany czy chęci pokuty – nie zmieni to co prawda wyrządzonego już zła, ale niesie w sobie potencjał dokonania dobra i choć częściowego zmazania win.

To jest chyba główny problem z tym tomem (i w sumie z całą Wojną lotosową). Kristoff sporo czytelnikowi obiecuje, wprowadza interesujące postacie, sprawia, że ich interakcje są skomplikowane i mają wpływ na fabułę – ale w kwestii samego worldbuildingu czy właśnie rozwoju fabuły zawodzi. Na pierwszy rzut sporo rzeczy wydaje się ciekawych i przyciągających uwagę (Gildia Lotosu, arashitory, wątek Izanami), ale po bliższej rewizji okazują się nie być wolne od uchybień i niedoróbek. I, ponownie, szkoda, że autor zamiast skupić się na kilku wybranych wątkach i postaciach, tworzy tak wiele tekstu pobocznego, który pełni rolę rozbijających dynamikę powieści wypełniaczy. Głosząca kres to na poziomie literackim przeciętna powieść z nieprzeciętnie zmarnowanym potencjałem.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Głosząca kres
Cykl: Wojna lotosowa
Tom: 3
Autor: Jay Kristoff
Wydawca: Uroboros
Data wydania: 6 czerwca 2018
Liczba stron: 608
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-280-5360-1
Cena: 49,99 zł



Czytaj również

Tancerze burzy, Bratobójca
Ciekawi bohaterowie w nieprzekonującym świecie
- recenzja
Nibynoc
Satysfakcji nie stwierdzono
- recenzja
Tancerze Burzy
Lotos musi zwiędnąć!
- recenzja
Tancerze Burzy - fragment
Tygrys gromu. Arashitora

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.