» Recenzje » Głębia. Powrót

Głębia. Powrót


wersja do druku

Starzy znajomi nie zapominają

Autor: Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek, Jan 'gower' Popieluch

Głębia. Powrót
Powrót to kontynuacja bardzo dobrego Skokowca – powieści Marcina Podlewskiego, która razem z Niebiańskimi pastwiskami Pawła Majki wprowadziła powiew świeżości dla polskiej space opery. Drugi tom Głębi, choć nie zaskakuje tak jak pierwszy, utrzymuje wysoki poziom literacki cyklu i zapewnia kilka długich godzin bardzo dobrej rozrywki.

W wyniku serii niefortunnych zdarzeń załoga Wstążka, kosmiczny skokowiec, staje się najbardziej poszukiwaną jednostką w całym wszechświecie. A to za sprawą przebudzenia na jej pokładzie Jareda - pierwszej od lat całkowicie samodzielnej Sztucznej Inteligencji. Po Wojnie Maszynowej, w wyniku której Droga Mleczna przemieniła się w Wypaloną Galaktykę, a Ziemia stała się tylko piękną legendą, takie znalezisko nie może przejść bez echa. Pozyskanie cyborga staje się celem dla niemal wszystkich liczących się w kosmosie sił: pragną go zarówno włodarze politycznej potęgi, jaką jest Zjednoczenie, jak i reprezentanci legalnych sekt ze szczególnym uwzględnieniem czczących Maszyny Stripsów. Myrton Grunwald, kapitan Wstążki, wcale nie jest zadowolony z zainteresowania, które wzbudza statek - po raz kolejny jego ludzie zmuszeni zostają do rozpaczliwej ucieczki.

Najmocniejszą stroną drugiego tomu Głębi pozostaje kombinacja bardzo rozbudowanego świata przedstawionego i historii, która jego skalę wykorzystuje. Już w Skokowcu Podlewski uczynił z Wypalonej Galaktyki miejsce tyleż niebezpieczne, co fascynujące – Wojna Kseno i Wojna Maszynowa pozostawiły po sobie wyraźne ślady, a ich mroczne legendy coraz częściej powracają. Członkowie dwóch spośród trzech usankcjonowanych przez Zjednoczenie sekt, Stripsowie i Elohim, z niecierpliwością tego powrotu wyglądają i stają się coraz ważniejszymi graczami w turnieju cieni toczonym na szczytach władzy. Czytelnik cały czas musi zastanawiać się, kto jest kim, kto kogo popiera, a kto kogo zdradzi – przy tym wszystkim Podlewski nie zapomina o spójności świata, decyzje jego bohaterów bronią się w ramach wewnętrznej logiki. Niewiele jest w polskiej fantastyce miejsc równie dobrze pomyślanych, a jednocześnie tak żywych jak Wypalona Galaktyka, która zrodziła się z dwóch źródeł: fascynacji mniej lub bardziej klasycznymi motywami science fiction z jednej strony, i rozmachem wydarzeń typowym dla epic fantasy z drugiej.

Warto docenić Powrót z jeszcze jednego powodu: to w nim Głębia dorobiła się kolejnego spośród bardzo niewielu wartych zapamiętania bohaterów. Mowa o Jaredzie: choć Maszyna zwykle trzyma się na uboczu, to Podlewskiemu idealnie udało się oddać związane z jej pochodzeniem niepokój i niepewność pozostałych postaci. Także czytelnikowi, poinformowanemu zdecydowanie lepiej niż załoga Wstążki, ciężko jednoznacznie interpretować zachowanie Sztucznej Inteligencji i stwierdzić, wobec kogo jest lojalna, z czego autor skwapliwie korzysta, dzięki czemu wątek Jareda jest jednym z najlepszych w całym cyklu. Szkoda tylko, że pozostali starzy bohaterowie nie zostali potraktowani tak dobrze: Tartus i Kirke otrzymują co prawda kilka akapitów dotyczących ich przeszłości, ale już Myrton wraz z całą swoją załogą zostają potraktowani po macoszemu.

Powrót ma jednak dwie zasadnicze wady. Pierwszą z nich jest prawdziwy zalew ekspozycji i technobełkotu – i nie chodzi tu nawet o wyjaśnienia dotyczące techniki przyszłości czy absurdalne wypowiedzi członków jednej z kosmicznych sekt, Elohim, bo te mieszczą się w ramach stworzonego świata, ale już długie wynurzenia na temat astrolokacji i nafaszerowane szczegółami opisy strategii kosmicznych bitew zwyczajnie nudzą. Podlewskiemu udało się zaciekawić czytelnika losami bohaterów oraz niesamowicie rozbudowaną historią jego Wypalonej Galaktyki, a często o podsycaniu tego zainteresowania zapomina, aby oddać się przydługim i mało atrakcyjnym wywodom.

Drugim problemem Powrotu jest zbyt mocno poszatkowana narracja. To prawda, że siła całej Głębi tkwi w niezwykłym skomplikowaniu świata przedstawionego, wielości wątków i interesów, mrowiu postaci – czyli, ogólnie rzecz biorąc, monumentalnej skali przedstawionej historii. Aby ten rozmach jak najlepiej pokazać, Podlewski skacze z kwiatka na kwiatek, co chwilę zmieniając perspektywę, z jakiej czytelnik obserwuje wydarzenia. Niestety, tych zmian jest zbyt dużo, przez co często bardzo trudno skupić się na losach konkretnego bohatera czy nawet nieco większej grupy. Kiedy odbiorca stworzy relację z kimkolwiek z załogi Grunwalda, pisarz przenosi ciężar narracji na Bloom – i znowu, kilka akapitów, parę scen i autor otwiera wątek Tartusa. Zanim powróci do tego poświęconego Myrtonowi i jego ludziom, czytelnik zdąży zapomnieć, co w ogóle się z nimi działo. A szkoda, bo fabuła cyklu jest rozbudowana, skomplikowana i ciekawa, ale podana w sposób zbyt chaotyczny.

Powrót to dobra kontynuacja świetnej powieści. Marcin Podlewski w finałowych scenach zdecydowanie zagęszcza atmosferę i wygląda na to, że w Naporze tempo wydarzeń zdecydowanie przyspieszy. Mam nadzieję, iż pociągnie to za sobą także intensyfikację narracji – to może wyjść Głębi tylko na dobre.

7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Powrót
Cykl: Głębia
Tom: 2
Autor: Marcin Podlewski
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 17 czerwca 2016
Liczba stron: 794
Oprawa: miękka
Format: 125×195 mm
ISBN-13: 978-83-7964-170-3
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Głębia. Napór
Wszyscy idą na wojnę, czyli Podlewski w najwyższej formie
- recenzja
Na nocnej zmianie
Fantastyka fandomowa
- recenzja
Głębia. Skokowiec
Głębia warta poznania
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.