» Recenzje » Dwór cierni i róż

Dwór cierni i róż


wersja do druku

Romans w baśniowej oprawie

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Tiszka

Dwór cierni i róż
Retelling, czyli opowiedzenie na nowo znanej historii, staje się coraz bardziej popularny. Ostatnio o napisanie powieści w tej konwencji pokusiła się Sarah J. Maas, której Dwór cierni i róż jest literackim miksem baśni o Pięknej i Bestii oraz (momentami) Kopciuszka z tak lubianymi przez tę autorkę opowieściami o fae i magicznych istotach.

Dziewiętnastoletnia Feyra ze wszystkich sił stara się uchronić starsze siostry i ojca przed śmiercią głodową. W trakcie polowań mimo lęku zapuszcza się daleko w las, aż do terenów graniczących z murem oddzielającym ziemie zamieszkałe przez ludzi od krainy magicznych fae, Prythii. Pewnego dnia dziewczyna odbiera życie olbrzymiemu wilkowi. Chociaż przypuszcza, że może to nie być zwykłe zwierzę, jest zbyt wycieńczona i głodna, by się przejąć. Wkrótce na progu jej domu staje Tamlin, żądający zadośćuczynienia za śmierć towarzysza zaklętego w ową bestię. Życie za życie – tak mówi prawo – więc Feyra może albo zginąć, albo spędzić resztę swoich dni na elfim dworze. Wybór wydaje się oczywisty, wobec czego dziewczyna rozpoczyna nowy rozdział swojej biografii w pełnym magii miejscu, gdzie nic nie jest takie jakim się wydaje. Musi się wyzbyć strachu i nienawiści, które dzielą ludzi i fae od setek lat, a także nauczyć się patrzeć na nich bez uprzedzeń, bowiem – chociaż jeszcze o tym nie wie – gra toczy się o coś znacznie więcej, niż tylko życie jednej zwykłej, ludzkiej dziewczyny.

Redakcyjne blurby i promocyjne hasła jasno sugerowały, iż Dwór cierni i róż to historia miłosna osadzona w klimacie baśni; czytelnik, sięgnąwszy po tę pozycję, otrzymuje dokładnie to, co obiecywał wydawca – przynajmniej przez trzy czwarte książki. Pierwsze kilkadziesiąt stron to nudnawy i rozwlekły wstęp, kojarzący się jednoznacznie z historią Kopciuszka wykorzystywanego przez niewdzięcznych i obojętnych najbliższych. Kiedy wydaje się, że wydarzenia już nigdy nie nabiorą tempa, Feyra trafia w końcu na dwór, gdzie rozpoczyna się klasyczny romans dwojga przedstawicieli dwóch z jednej strony obcych, a z drugiej tak podobnych, ras. Przez kolejne kilkaset stron obserwujemy jak nasza bohaterka zmienia nastawienie do Tamlina, począwszy od lęku i nieufności, poprzez niechętną fascynację, zauroczenie, aż do płomiennego uczucia. Znajdziemy tutaj wyprawy do uroczych leśnych zakątków, wspólne spacery, zwiedzanie galerii, długie rozmowy i namiętne pocałunki. Gdzieś w tle pojawiają się wzmianki, iż to co widzimy nie jest do końca takie, jak nam się wydaje, zaś gra Tamlina i jego dworu toczy się nie tylko o serce dziewczyny, ale o znacznie większą stawkę, jednakże są to jedynie drobne rysy na obrazie tej romantycznej sielanki.

Około dwieście stron przed końcem książki jej klimat zmienia się diametralnie, odchodząc od pełnej uniesień opowieści o miłości i zbliżając się bardziej do Igrzysk śmierci (gdzie niemal wszyscy są wrogami protagonistki i prawie każdy dybie na jej życie). Pojawiają się krew, pot i łzy (niekoniecznie w tej kolejności), robi się bardziej dramatycznie i mrocznie. Czytelnicy, których mogły irytować naiwne zachowania oraz niewyjaśnione kwestie z wcześniejszych fragmentów książki, teraz otrzymają wszystkie odpowiedzi. Warto w tym miejscu odnotować, iż Maas dołożyła wszelkich starań, aby jej opowieść była wewnętrznie spójna i logiczna, a nawet jeśli czasami na pierwszy rzut oka tego nie widać, to zakończenie powieści wynagradza cierpliwość i dowodzi, iż autorka zadbała o sensowne umotywowanie fabularne wszystkich wydarzeń i zachowań bohaterów (nawet tych pozornie nieracjonalnych).  

Pozostając przy postaciach, trzeba przyznać, iż Sarah J. Maas poradziła sobie z ich kreacją zdecydowanie lepiej niż w Szklanym tronie (gdzie protagonistka przez wszystkie prequele i przynajmniej dwie powieści z cyklu reprezentowała z grubsza niezmienny wachlarz cech) – zarówno tych pierwszo-, jak i drugoplanowych. Feyra została stworzona tak, by można się było z nią utożsamiać – mimo duszy artystki (kocha malować) jest silna, odważna oraz zdeterminowana. Nawet wrzucona w całkiem obce i wrogie otoczenie nie poddaje się i dumnie stawia czoło wszelkim przeciwnościom. Mimo wielu pozytywnych atrybutów pozostaje też niezwykle ludzka, nie jest superbohaterką bez skazy – nieobce są jej wątpliwości, niejednokrotnie popełnia też błędy, lecz zawsze potrafi dostosować się do nowej sytuacji. Chyba największą jej zaletą jest wielowymiarowość, a także fakt, iż przez cały czas ulega kolejnym przemianom. Dwór cierni i róż ukazuje nieustanną ewolucję Feyry – wyzbywanie się przez nią uprzedzeń, odkrywanie nowego uczucia, a także jej walkę w obronie tej miłości.

O Tamlinie, władcy jednego z dworów fae, można powiedzieć zdecydowanie mniej, z jednej strony dlatego, iż przez ponad połowę książki niewiele o nim wiemy, zaś z drugiej – nie ma sensu umieszczać spoilerów. Wystarczy wspomnieć, że jest na tyle interesujący, że z przyjemnością wraz z główną bohaterką odkrywa się jego tajemnice.

Kilka słów należy się również bohaterom pobocznym, którym również nie można nic zarzucić. Praktycznie każda z postaci, począwszy od rodziny Feyry, na licznych fae na dworze Tamlina skończywszy, kryje w sobie jakieś niespodzianki, mające wpływ na postrzeganie tych bohaterów przez czytelnika. Tutaj można zapomnieć o kalkach, szablonach i przewidywalności – Maas świetnie się spisała.

Na równie wysokim poziomie stoi kreacja świata przedstawionego. Autorka w niezwykle plastyczny sposób umie przelać swoje wizje na papier, tak iż przemawiają one do wyobraźni czytelnika, rysując przed jego oczami pełen życia, barw i zapachów świat. Widać to było w poprzednich jej książkach, lecz w przypadku Dworu cierni i róż jest to jeszcze mocniej uwidocznione za sprawą protagonistki, z której perspektywy prowadzona jest narracja. Czytelnik widzi jej oczami – grę świateł, kolory, kształty i faktury różnych przedmiotów. Począwszy od natury, poprzez wnętrza, stroje, na postaciach skończywszy, mamy do czynienia z pełnymi wyrazu, obrazowymi opisami, które zapadają w pamięć.

Dwór cierni i róż  to przede wszystkim powieść dla miłośniczek romantycznych historii. Czytelnicy ceniący bardziej wielowymiarowe, skomplikowane fabuły, jak również książki pełne dramatycznych wydarzeń i wartkiej akcji coś dla siebie znajdą dopiero pod koniec, lecz zanim dotrą do tych fragmentów będą zmęczeni, znużeni i zniechęceni lekturą, dlatego też przezornie powinni od razu z niej zrezygnować. To nie książka dla nich.

7.0
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Dwór cierni i róż (A Court of Thorns and Roses)
Cykl: Dwór cierni i róż
Tom: 1
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Wydawca: Uroboros
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 524
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788328021419



Czytaj również

Dwór mgieł i furii
Księzniczka w krainie mroku
- recenzja
Zabójczyni
Zrozumieć zabójczynię
- recenzja
Królowa cieni
Czas zemsty
- recenzja
Dziedzictwo ognia
Jak feniks z popiołów
- recenzja
Korona w Mroku
- recenzja
Zabójczyni i podziemny świat
Krok ku niezależności
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.