» Recenzje » Dom derwiszy. Dni Cyberabadu

Dom derwiszy. Dni Cyberabadu


wersja do druku
Dom derwiszy. Dni Cyberabadu
Brytyjczycy nie mogą narzekać na deficyt rodzimych pisarzy uprawiających fantastykę wysokich lotów. Do grona tamtejszych gwiazd należy m.in. Ian McDonald, którego dwie książki ukazały się w serii Uczta wyobraźni. Dom Derwiszy. Dni Cyberabadu to atrakcyjne "dwa w jednym", albowiem czytelnik – podobnie jak w przypadku dzieł Bacigalupiego – otrzymuje powieść wraz ze zbiorem opowiadań.

Rzeka bogów była pełną pasji powieścią spekulatywną z akcją osadzoną w Indiach, w odległej o kilkadziesiąt lat przyszłości. Dopracowany obraz azjatyckiego kraju autor dopełnia w tekstach zebranych w Dniach Cyberabadu. McDonald w pełni korzysta w nich z już stworzonej kopalni tematów, rozwija znane wątki, dodaje nowe, znowu zabiera nas do miejsc, gdzie głębokie tradycje współistnieją z cudami oferowanymi przez supernowoczesne technologie. Świat przedstawiony kryje wiele historii, a futurystyczne społeczeństwo cechuje zróżnicowanie i  wielowarstwowość. Sanjeev i robociarze to spojrzenie na toczącą się wojnę secesyjną oczami chłopca zafascynowanego robotami bojowymi i ich nastoletnimi, androgenicznymi operatorami. Po rozpadzie hinduskiego państwa powstają Awadh oraz Bharat, odbudowywany przez międzynarodowy sojusz. W Kyle poznaje rzekę syn zagranicznego inżyniera budowlanego pewnego dnia ucieka poza strzeżoną zonę, by po raz pierwszy zobaczyć egzotykę ulic oraz stare rytuały nad świętymi wodami Gangesu.

Święto słoni wraz z wystawną ceremonią ślubną pojawia się w końcówce Pyłkowej skrytobójczyni – opowiadaniu, którego motyw przewodni to bezwzględna walka dwóch potężnych rodów. Inny charakter ma Kawaler na wydaniu; tu widać kompletną, demograficzną klęskę spowodowaną "kultem syna" – płeć piękna jest w zdecydowanej mniejszości, więc nawet młodym, dobrze sytuowanym mężczyznom niełatwo znaleźć żonę. Czy sztuczna inteligencja (aeai) będzie odpowiednim doradcą przy wyborze partnerki? Z jakich wzorców zachowania korzystać w kontaktach z kobietami na wąskim rynku matrymonialnym? Z tych kreowanych przez popularną, bollywoodzką operę mydlaną? Era prawdziwych, nieelektronicznych aktorów i scenarzystów minęła, teraz bijący rekordy oglądalności serial "Miasto i wieś" tworzą właśnie sztuczne inteligencje.

W opowiadaniu Mała bogini ewolucja SI powoli wymyka się spod ludzkiej kontroli, czemu zapobiec mają ustawy uchwalone w Stanach Zjednoczonych – najbardziej rozwinięte aeai podlegają delegalizacji i wykasowaniu. Do Awadhu emigruje kobieta, którą jako dziecko wybrano do roli nepalskiej bogini (funkcję tę kolejne dziewczynki pełnią tylko do pierwszego krwawienia). Po życiu w świątynnym odosobnieniu była devi musi odnaleźć się w zupełnie innych okolicznościach – w ludnym, hałaśliwym i wysoce stechnicyzowanym mieście. Ze sztuczną inteligencją można nawet zawrzeć małżeństwo, lecz czy taki związek ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie? Jak porozumieć się z istotą egzystującą na zupełnie innych płaszczyznach i wreszcie: co z najbardziej intymną sferą pożycia? O tym przeczytamy w Małżonce dżina (nagroda Hugo), będącej w części futurystyczną baśnią, przypowieścią o fascynacji, miłości, zdradzie i zemście. Ostatni tekst – Wisznu w Kocim Cyrku – publikowano także w antologii Kroki w nieznane 2010. McDonald skoczył jeszcze dalej w przyszłość (transhumanistyczną) i zręcznie domknął swoją opowieść o Indiach. Siedem opowiadań zawartych w zbiorze tworzy dobrze ułożony ciąg – świetny suplement Rzeki bogów. I nie ma mowy o żadnym odcinaniu kuponów.

Dom derwiszy konstrukcją i liczbą pierwszoplanowych postaci przypomina wymienioną wyżej poprzedniczkę. Akcja znów toczy się poza zachodnią cywilizacją, tym razem w Stambule, ulokowanym na dwóch kontynentach. Książkowa metropolia jest żywym organizmem ze wszystkimi tkankami i układami, wcale nie mniej ciekawym od miast hinduskich. Jego krajobraz tworzą bazary, kawiarenki, dzielnice mniejszości narodowych (Kurdowie, Grecy, Ormianie), cieśnina bosforska oraz meczety z tak charakterystycznymi minaretami i kopułami. Pisarz kapitalnie przybliżył fascynującą kulturę, w której islam, bogata przeszłość i legendy codziennie stykają się z najnowszymi gadżetami, a przede wszystkim – z błyskawicznie rozwijającą się nanotechnologią. Ta dziedzina nauki robi furorę, otwiera przed ludźmi niemal nieograniczone możliwości, ale też wzbudza niepokój. Nano służy studentom i zapracowanym menadżerom jako wspomagacz, nano się nawet ćpa. Niestety, o jego wykorzystaniu pomyśleli również terroryści.

Fabuła zamyka się w pięciu dniach. Po kolei poznajemy bohaterów, których życiowe ścieżki przeplatają się i łączą ze sobą. Brzmi znajomo? Tak, lecz nie umniejsza to przyjemności z wycieczki po Stambule. A dzieje się tu sporo. Młody biznesmen szykuje wielki przekręt na rynku surowcowym, jego partnerka poszukuje niemal mitycznego zmelifikowanego człowieka (rodzaj mumii zalanej miodem), upada duża korporacja, na ulicach odradzają się islamskie bractwa, a terrorystyczne ataki zyskują nowy wymiar. Najsłabszą częścią powieści jest jej zakończenie – w tym miejscu przydałby się większy rozmach, co wcale nie musiałoby oznaczać tajfunu czy wielkiego trzęsienia ziemi.

Brytyjczyk posługuje się niemałym zasobem tureckich słów, oczywiście z uwzględnieniem liter charakterystycznych dla tamtejszego alfabetu. Nie zapomina o podsuwaniu czytelnikowi faktów z historii Turcji (czasy Imperium Osmańskiego, ojciec narodu Atatürk, kryzysy rządowe w drugiej połowie XX wieku), kompleksowo buduje jakość powieści. Pomimo podobieństw do Rzeki bogów, Dom derwiszy jest niczym szklanka orzeźwiająco zimnego ayranu w upalny dzień.

Dzięki omawianej pozycji mamy okazję powrócić do futurystycznych i barwnych Indii, a zaraz potem zanurzyć się w uliczkach Stambułu sto lat po proklamowaniu tureckiej republiki.  Niesamowita wyobraźnia autora, znajomość (mniej lub bardziej) egzotycznych kultur i śmiałość literackich kreacji powodują, że obie podróże uznać należy za wyjątkowo udane.

9.0
Ocena recenzenta
9.14
Ocena użytkowników
Średnia z 7 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Dom derwiszy; Dni Cyberabadu
Autor: Ian McDonald
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawca: Mag
Data wydania: 16 września 2011
Liczba stron: 715
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202 mm
Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
ISBN-13: 978-83-7480-221-5
Cena: 55,00 zł



Czytaj również

Luna: Nów
Uważaj którędy chodzisz
- recenzja
Brasyl
My czyli oni
- recenzja
Wywiad z Ianem McDonaldem
Najlepiej pracuję, kiedy coś mi przerywa

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.