» Recenzje » Czystopis - Siergiej Łukjanienko

Czystopis - Siergiej Łukjanienko


wersja do druku

Wiedział, kiedy skończyć

Autor: Redakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek

Czystopis - Siergiej Łukjanienko
Po lekturze Brudnopisu pozostały mi tylko i wyłącznie pozytywne odczucia: lekka, dobra powieść napisana przez doświadczonego autora, rozrywka jak się patrzy. Ponowne spotkanie z tą książką trochę mnie zawiodło - spodziewałem się szybkiego "przelotu" przez kartki z nutką zaangażowania, jednak suspens nie przetrwał próby czasu. Dlatego też do Czystopisu podchodziłem ze strachem – i wcale nie jestem pewien, czy nie był on nieuzasadniony.

Fabułę tej powieści można by streścić jednym zdaniem: Kirył dalej gna. Nasz bohater, po burzliwych przygodach związanych ze światem funkcyjnych (czyli mistrzów w danym fachu, posiadających niezwykłe uzdolnienia w danej dziedzinie), musi uciekać. Nie pomaga mu wcale to, że po zniszczeniu jego wieży stracił prawie wszystkie nadludzkie moce. Na powrót stał się zwykłym człowiekiem – no prawie, w końcu nie każdy musi ukrywać się przed legionami nieludzkich komandosów.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła jest, całkiem inaczej niż w Brudnopisie, mocno przewidywalna. Nie chodzi nawet o konkretne zdarzenia, ale o pewien schemat, smycz, którą Łukjanienko założył sam sobie. Nasz bohater ucieka, znajduje sprzymierzeńca – ucieka, znajduje sprzymierzeńca, po czym… ucieka? Ten schemat utrzymuje się właściwie przez jakieś dwie trzecie książki, dopiero w zakończeniu oddając pola zaskoczeniu. Zresztą nie jestem pewien, czy "zaskoczenie" to właściwie słowo; w końcu nacechowane jest pozytywnie, a niektóre wybory Kiryła były dla mnie całkowicie nierealne i – co za tym idzie – śmieszne (a to chyba nie był zamierzony efekt).

To, co ostatnio chwaliłem, w Czystopisie mocno kuleje – mowa mianowicie o bohaterach. Tym bardziej, iż w sumie liczba mnoga jest tutaj niezbyt poprawna, gdyż Kirył swą mężną piersią zasłania cały drugi plan. Gdzieś na granicy postrzegania pojawiają się co prawda interesujący się Kostia, czy Anatol, postać absolutnie genialna (choć nieoryginalna), jednak nie wnoszą oni zbyt wiele.

Wydaje mi się, że Łukjanienko trochę zbyt mocno próbował wprasować swojego głównego bohatera w formę zwykłego chłopaka z Moskwy, jednocześnie starając się przestawić go jako nonkonformistycznego zbawcę wszechświata (tudzież wszechświatów). Z tego też wynika to o czym napisałem wyżej – niektóre absurdalne zwroty akcji, czy decyzje Kiryła. Mimo wszystko łatwo zżyć się z tym bohaterem i jego kolejne przygody mogą sprawiać przyjemność.

Elementem zdecydowanie zasługującym na pochwałę jest styl Łukjanienki. Co prawda nie jest on unikalny (choć cechy charakterystyczne posiada) i nie wstrząśnie sposobem, w jaki postrzegacie świat, ale za to dobrze ukazuje czytelnikowi świat, z jakim przyszło mierzyć się Kiryłowi. Autor co prawda ma wyraźnie dostrzegalny talent do prawienia banałów o życiu (w stylu "każdy ma swoją rolę" pojawiającego się w każdej formie), lecz całkiem dobrze pasuje do klimatu powieści.

Nie potrafię jednak wybaczyć autorowi tego, że w Czystopisie – powieści, jakby nie patrzeć, przeciętnej – utopiono coś całkowicie fenomenalnego. Atmosfera – to słowo rzuca wręcz widzialne światło na nowy tekst Łukjanienki. Zresztą wystarczy przeczytać pierwsze kilka słów, a od razu czuje się jak w dobrej knajpie przy piwku ze starym przyjacielem. Autor kreuje klimat w niezwykły sposób – wchodzi z czytelnikiem w zażyłą komitywę, opowiadając przy tym o losach człowieka, który tłucze się po różnych – mniej lub bardziej realnych – światach. Nie wiem jak Łukjanienko to robi, ale wrażenie "barowej opowieści" jest czymś doprawdy wyjątkowym, a zarazem bardzo dla niego typowym.

W kwestii wydania nie ma chyba nic, na co warto by zwrócić uwagę. Okładka nie grzeszy ani urodą, ani nie odrzuca od lektury. Redakcja wyłapała większość literówek, prześliznęły się doprawdy nieliczne. O sprawach stricte technicznych nie ma co rozprawiać – każdy, kto trzymał w ręku książkę wydaną przez MAGa będzie wiedział jak wygląda Czystopis.

Nowa powieść Łukjanienki to dla mnie ogromny zawód. Autor ironizuje w obu częściach cyklu na temat twórców fantastyki rosyjskiej, a sam poszedł po najmniejszej linii oporu i oprał się na popularnych schematach. Na pochwałę zasługują w sumie tylko dwie rzeczy: klimat, nie pozwalający oderwać się od lektury i to, że Rosjanin wiedział, kiedy skończyć opowieść o losach Kiryła.
5.0
Ocena recenzenta
7.82
Ocena użytkowników
Średnia z 11 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Czystopis (Чистовик)
Cykl: Brudnopis
Tom: 2
Autor: Siergiej Łukjanienko
Autor okładki: Irek Konior
Wydawca: Wydawnictwo MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 31 października 2008
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-107-2
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Czystopis - Siergiej Łukjanienko
Czyli różnica pomiędzy Wschodem a Zachodem
- recenzja
Brudnopis - Siergiej Łukjanienko
Spisek międzyświatowy
- recenzja
Szósty Patrol
Oblicza Zmroku
- recenzja
Szósty Patrol
Zjednoczeni we wspólnym celu
- recenzja
Szósty patrol
- fragment

Komentarze


~korekta

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
po linii najmniejszego oporu...
11-01-2009 02:50
assarhadon
   
Ocena:
0
Taki już los kontynuacji, zawsze się porównuje i przeważnie jedna z części wypada gorzej. To warto czy nie warto?
11-01-2009 09:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.