» Recenzje » A.D. XIII. Tom 1 - antologia

A.D. XIII. Tom 1 - antologia

A.D. XIII. Tom 1 - antologia
Anioły i demony pojawiają się w fantastyce prawie na każdym kroku. Gdzie nie spojrzymy, jakiej książki nie otworzymy, tam prawie zawsze gdzieś w tle czai się jakiś wysłannik jednej lub drugiej strony. Zresztą nie ma się co dziwić, bo walka sił dobra i zła jest jednym z podstawowych motywów fantastyki. Stąd też pojawił się w końcu pomysł, by zaprezentować zbiór opowiadań, w którym głównymi bohaterami lub chociaż ważnymi postaciami drugiego planu byliby przedstawiciele jednego lub drugiego obozu. Skoro wszyscy znani autorzy o tym piszą, to po prostu kwestią czasu było, zanim ktoś weźmie i zbierze to w jedną całość. Siadając do lektury nie spodziewałem się jednak jakichś wielkich wrażeń. I słusznie, bo A.D. XIII tom I możne lekko rozczarowywać.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Nie jest to bowiem produkt, który mógłby nas czymkolwiek "powalić". Dużo znanych nazwisk, ale poziom wielu opowieści dochodzi co najwyżej do średniego. Albo autorzy mieli za mało czasu na stworzenie lepszych całości, albo potraktowali temat z niewystarczającym zaangażowaniem. Tak czy siak wyszło dosyć przeciętnie.

Jednak z pewnością ze zbiorem warto się zapoznać. Dlaczego? Gdyż w całej grupie opowiadań średnich, czasami może nawet słabych trafiają się prawdziwe perełki i to autorów, którzy w chwili obecnej nie są może najbardziej widoczni na księgarskich półkach. To natomiast jest bardzo dobry sygnał dla naszej rodzimej fantastyki. Potencjał w autorach jest, wystarczy zaryzykować, by wydawać ich kolejne opowiadania lub powieści.

Zanim jednak przejdziemy do zawartości A.D. XIII. Tom I, kilka słów o jego wydawniczym przygotowaniu. Fabryka Słów niestety również nie stanęła na poziomie, na który potrafi się wspiąć. Ilustracja na okładce autorstwa Grzegorza Krysińskiego raczej nieudana, choć bez wątpienia zwracająca na siebie uwagę. Bardziej pasowałaby to do opowiadań bardziej nastawionych na horror. Jeszcze słabsze są grafiki wewnątrz książki, autorstwa Dominika Brońka. Całe szczęście, że pojawiają się tylko przy wstępie do rozdziałów, więc można szybko stronę z nimi przewrócić. Warto także zauważyć, że książka cechuje się sporym rozmiarem. Zamiast standardowych 400 stron, jakie średnio liczą teraz powieści czy zbiory opowiadań, tutaj wydawca zdecydował się na ponad 560 stron. I całe szczęście, bo pewnie dzięki temu czytelnik ma szansę znaleźć te kilka co lepszych opowiadań.

Analizę tekstów zacznijmy od kilku słów rozczarowania – przyjrzyjmy się tym opowiadaniom, które nie stoją na najwyższym poziomie. Może to zaskakiwać, bo zestaw autorów, którzy przygotowali swoje opowieści do tego zbioru naprawdę robi wrażenie. Jacek Komuda, Rafał Dębski, Ewa Białołęcka czy w końcu Jacek Piekara. Ekstraklasa polskiej fantastyki, a jednak tak różowo nie jest. Przypatrzmy się bowiem dokładnie.

Herezjarcha jest kolejnym z opowiadań, w którym głównym bohaterem jest hulaka, banita i złodziej Francois Villon, którego czytelnicy mieli okazję poznać przy lekturze zbioru opowiadań Komudy Imię Bestii. Opowiadanie jest bezsprzecznie sprawnie napisane, w jasno wyczuwalnym stylu Komudy, gdzie historyczność zarówno tła, jak i języka stoi na pierwszym miejscu. Jednak sama opowieść jest dosyć wtórna, zwłaszcza jeśli wspominany zbiór miało się okazję wcześniej poznać. Mimo to, miłośnikom fantastyki skupionej na ciemnej stronie życia powinno się mimo wszystko spodobać.

Adam Przechrzta zaproponował nam opowiadanie Agentes in rebus, którego akcja rozgrywa się za czasów cesarza Teodozjusza. Całość jest mocno sztampowa i przewidywalna. Bohaterowie nijacy, a drugi plan praktycznie w ogóle nie istnieje. Wszystko napisane może i poprawnie, ale bez najmniejszego elementu, który wciągnąłby czytelnika w opowieść. W trakcie lektury A.D. XIII. Tom I tę opowieść można sobie spokojnie odpuścić.

Podobnie sytuacja ma się z Angelidae Ewy Białołęckiej – historii Erosa i Fanesa, starych bogów, którzy zostają usidleni we współczesnym Gdańsku. Jedynie wykonanie misji zleconej przez boskiego wysłannika pozwoli im na powrót w boskie rejony. Czytelnik cierpliwie podąża więc za oboma typami, którzy zmuszeni zostali do realizacji niewdzięcznego zadania, i coraz częściej ma ochotę przejść do następnej opowieści. Zwłaszcza biorąc pod uwagę nieczęste w fantastyce wątki transwestyckie czy homoseksualne, które u znacznej ilości czytelników muszą budzić spory niesmak. Polecam więc ominąć opowiadanie, bo i zakończenie Angelidae na pewno do ciekawych nie należy. Jest to chyba najgorszy utwór w całym zbiorze.

Po Operacji Orfeusz Jacka Piekary również spodziewałem się czegoś więcej. Natomiast otrzymałem opowiadanie na poziomie bardzo średnim, nie wyróżniające się niczym specjalnym. Oddział specjalny najemników – najgorszych z najgorszych, z doświadczeniem zdobytym w najbardziej zapalnych rejonach świata – zebrany zostaje do realizacji spektakularnego zadania. Ot, szara codzienność. Może za wyjątkiem miejsca, w którym mają działać, czyli… spalonych równin piekielnych. Generalnie – opuszczać tego opowiadania przy lekturze nie ma powodu, ale nie spodziewajcie się po nim zbyt wiele.

Podobne rozczarowanie spotkało mnie przy lekturze Air Marshalls Magdaleny Kozak. Autorka cyklu o Nocarzach i specjalistka od działań specjalnych również, tak jak Piekara, napisała do tej antologii utwór jakby troszkę od niechcenia. Pomysł nieoficjalnej formacji, której zadaniem są podróże lotnicze i ochrona samolotów oraz ich pasażerów przed atakami demonicznych sił, jest do przyjęcia, ale już wykonanie nie bardzo. Opowieść nudna, z której ciężko czerpać jakąś przyjemność. Kolejny tekst, który spokojnie czytelnik może pominąć.

Enklawa Łobzonka jest opowieścią lokującą się gdzieś w środku stawki. Zdecydowanie lepiej niż u Białołęckiej, ale nie ten poziom co u Urbanowicz. Akcja rozgrywa się w czymś na kształt współczesnej rzeczywistości alternatywnej. Urzędnik wysłany zostaje do księstewka ze środka Rzeczpospolitej celem wyjaśnienia problemów z wycięciem jednego przydrożnego drzewa, będącego potwornym zagrożeniem dla przejeżdżających kierowców. Od początku jednak Krzysztof Koczański opowieść prowadzi w taki sposób, że doskonale wiemy, co, gdzie i dlaczego, stąd też potencjał historii gdzieś nam umyka. Szkoda, bo kilka literackich zabiegów i opowiadanie mogłoby się prezentować zdecydowanie lepiej.

W odcieniach szarości to jedno z tych opowiadań, na które na pewno trzeba zwrócić uwagę. Rafał Dębski pisać potrafi, co do tego nikogo przekonywać nie trzeba. Tutaj jednak udało mu się napisać opowiadanie bezbłędne zarówno od strony wykonania, jak i pomysłu. Współczesne starcie sił dobra i zła w walce o los nowego mesjasza na długo zapadnie wam w pamięć. Do przeczytania koniecznie.

Bardzo mocno zaskoczyło mnie także opowiadanie Oczy jak chabry Katarzyny Anny Urbanowicz. Rozgrywająca się na terenach wojennej Ukrainy historia ma w sobie tyle mocy, że przejść obok niej obojętnie się po prostu nie da. Przesiedlenia, walki polsko-ukraińskie, konflikty międzysąsiedzkie, czyli krwawa rzeczywistość lat czterdziestych XX wieku. Autorki dotychczas – muszę przyznać – nie znałem, ale jeśli i inne jej teksty są na takim poziomie, to koniecznie muszę to naprawić. Już teraz jednak polecać mogę Oczy jak chabry jako jeden z dwóch najlepszych tekstów w tym zbiorze.

Kolejne opowiadanie, która poznać trzeba, to Piękne jesteście przyjaciółki moje Marcina Wrońskiego. Wciągająca opowieść, rozgrywająca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, zabiera nas do Lublina przełomu XVIII i XIX stulecia. Ortodoksyjni Żydzi, masoni, techniczne wynalazki i działania Napoleona w tle – wszystko to czytelnik dostaje w tym opowiadaniu. Dodatkowo świetnie napisane. Nic dodać, nic ująć.

Łowca Mirosławy Sędzikowskiej to natomiast opowiadanie, któremu warto się przyjrzeć, choć w tym wypadku akurat może niekoniecznie ze względu na samą akcję. To tło opowieści, czyli życie polaków na emigracji i ich codzienne kłopoty z Brytyjczykami oraz ludnością napływową z innych części świata zarysowane zostało w sposób niesamowity. Dodatkowo bardzo udane, jak na tak krótką formę literacką, są tutaj postacie. Pełne życia, prawdziwe i przekonujące w swych działaniach. Jakby tego było mało, autorka nie szczędzi nam także sporej dawki humoru. Pod względem pisarskim to opowiadanie jest mistrzowskie. Może się nie spodobać fabuła, ale nie docenić klasy autorki nie sposób.

Ostatnim w zbiorze jest Bardzo zły Tomasza Bochińskiego. Wspaniała przygoda czytelnicza, zwłaszcza dla znających warszawską Pragę. Codzienne życie Szmulek jest tutaj trochę inne od tego, czego moglibyśmy się spodziewać. Oprócz kręcących się meneli, bójek okolicznych dresów, napadów, kradzieży i konfliktów pomiędzy różnymi grupami Ludzi z Miasta jest coś jeszcze. Jest piękna cyganka objawiająca się pechowcom. Są podziemia ciągnące się pod ulicami starej Pragi. Ponadto jest także tajemnica sięgająca aż czasów II wojny światowej. Tajemnica, którą tylko główną bohaterka, trudniąca się zdobywaniem informacji dla wszystkich zainteresowanych, może rozwikłać. Wartka akcja, niesamowicie sympatyczni bohaterowie, wspaniale zarysowane tło opowieści czynią to opowiadanie – razem z Oczy jak chabry – bezsprzecznie najlepszymi w całym zbiorze.

Po tych kilku zdaniach o opowiadaniach, wróćmy do początku, czyli kilku słów wstępu do całości przygotowanego przez Maję Lidię Kossakowską (bo któż inny mógł w zbiorze o aniołach przygotować słowa otwarcia?). Prywatne życie skrzydlatych jest wspaniałym wprowadzeniem w temat tego zbioru opowiadań. Kilka słów o powodach sięgnięcia po taki a nie inny temat, a następnie rozbudowana informacja na temat naszej wiedzy na temat boskich wysłanników bardzo umiejętnie przygotowują czytelnika do lektury. Niczego więcej tu nie potrzeba, tak więc sam wstęp bez wątpliwie policzyć A.D. XIII. Tom I trzeba za duży plus.

Niestety dobór utworów do A.D. XIII. Tom 1 nie był zbyt udany. Z jednej strony bardzo dobre opowieści Urbanowicz czy Bochińskiego, z drugiej zupełne klapy i rozczarowania. Szkoda, że nie postawiono autorom poprzeczki wyżej i nie zdecydowano się tylko na jeden tom. Chociaż kto wie, może wtedy Wroński czy Bochiński w ogóle by się nie pojawili. Pomimo więc niskiej oceny potraktujcie ten zbiór jako lekturę obowiązkową, choć tylko we fragmentach.
6.5
Ocena recenzenta
7.2
Ocena użytkowników
Średnia z 15 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: A.D. XIII
Tom: 1
Autor: antologia
Autor okładki: Grzegorz Krysiński
Autor ilustracji: Dominik Broniek
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 28 września 2007
Liczba stron: 568
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-60505-62-5
Cena: 29,99 zł
Tagi: A.D. XIII



Czytaj również

Komentarze


27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Sypnęły się Wam coś tagi.
19-03-2009 22:16
M.S.
    @Aureus
Ocena:
0
Rzeczywiście, już poprawiłem. Dzięki za zwrócenie uwagi.
19-03-2009 23:05
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
w akapicie o "Łowcy" Sędzikowskiej słowo Polacy napisane z małej litery
23-03-2009 13:36
vanderus
   
Ocena:
0
Dzięki za komentarze na temat recenzji :-P
29-03-2009 09:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.