» Recenzje » 451° Fahrenheita - Ray Bradbury

451° Fahrenheita - Ray Bradbury

451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Ostatnimi czasy wydawnictwo Solaris postanowiło przypomnieć największe klasyki science-fiction, zarzucając rynek kolejnymi wznowieniami. W ten sposób do rąk polskiego czytelnika po raz wtóry trafiło 451° Fahrenheita, czyli chyba największe dokonanie mistrza fantastyki naukowej – Raymonda Bradburego. Dzieło to od początku było traktowane jako sprzeciw wobec totalitaryzmowi. Biorąc pod uwagę moment, w którym ujrzało ono światło dzienne (a była to pierwsza faza zimnej wojny), nie powinno to dziwić. Niemniej epokę nieustannego strachu przed ofensywą komunizmu mamy już za sobą. Czy więc myśli zawarte w tym utworze nie uległy już dezaktualizacji? Czy stanowi ono coś więcej, aniżeli relikt lęków intelektualisty sprzed półwiecza?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Podobno największe dzieła poznaje się po tym, że są ponadczasowe: niezależnie od upływu dekad czy stuleci, pokoleń czy epok wciąż można czegoś się z nich nauczyć. Nie wiem, czy taką powieścią jest 451° Fahrenheita, ale pomimo upływu czasu, nie tylko nie zestarzała się, ale wręcz nabrała na aktualności. To, przed czym przestrzegał Bradbury, czyli stopniowe ogłupienie społeczeństwa w wyniku ofensywy kultury masowej oraz niechęci do poświęcenia czasu na poznawanie niezwykłości literatury pięknej, powoli staje się faktem, co poświadczyć może każdy, kto śledzi chociażby ewolucję programu nauczania w krajach rozwiniętych.

Akcja toczy się około roku 2500 w Stanach Zjednoczonych. Twórca Kronik marsjańskich ukazuje społeczeństwo do cna ogłupione kulturą masową, w którym wszelkie próby intelektualnego wybicia się ponad przeciętność są traktowane wrogo i zwalczane. Książki są tu symbolem dawnego świata i dlatego muszą być niszczone. Do walki z nimi przeznaczono straż pożarną – dawniej organ służący zwalczaniu pożarów, teraz wykorzystywany do ich wzniecania, bo przecież największym wrogiem papieru jest ogień. Wszystko dla wygodnego i pozbawionego większych trosk życia, jakie hołubi ludzkość.

W takich właśnie czasach przyszło żyć Montagowi, strażakowi pochodzącemu z rodziny zajmującej się od pokoleń tym zbrodniczym z naszego punktu widzenia zajęciem, jakie jest palenie książek. Nasz bohater początkowo wykonuje swe zajęcie z oddaniem, zupełnie nie rozumiejąc bestialstwa swoich czynów. Jednak na wskutek kilku wydarzeń powoli zaczyna do niego docierać, czym tak naprawdę jest literatura, i decyduje się wyłamać ze społeczeństwa, co okazuje się najbardziej przełomowym momentem w jego życiu oraz co rodzi nieodwracalne konsekwencje.

Tym, co mnie najbardziej uderzyło w tej książce i czyni ją wyjątkową, jest całkiem nowatorskie podejście do kwestii totalitaryzmu. W powszechnej świadomości reżim ten jawi się jako siła wroga społeczeństwu, działająca wbrew jego woli. Biorąc pod uwagę polskie doświadczenia z komunizmem, trudno się dziwić skąd ta opinia. W przyszłości wykreowanej przez Bradbury’ego jest inaczej; to społeczeństwo (a dokładnie jego ogół) samo wybrało taką drogę, państwo jedynie odpowiedziało na jego żądania powołując do życia cały aparat ścigania wszystkich odszczepieńców. Sposób, w jaki ludzkość sama dotarła do granicy samounicestwienia, autor przekonująco ukazuje w kolejnych dialogach głównego bohatera, zaś wnioski z nich płynące są równie przerażające, co zupełnie realne, zwłaszcza że pierwsze symptomy wizji twórcy 451 stopni Fahrenheita widzimy już dzisiaj.

Recenzowaną przeze mnie pozycję trudno nazwać nowością, skoro istnieje na naszym rynku już od półwiecza. Niemniej najnowsze wydanie chlubi się zupełnie nowym tłumaczem, co może być dla niektórych całkiem istotną rekomendacją. Styl jest naprawdę wyśmienity i dobrze oddaje treść utworu. Poza tym książka jest estetycznie wydana, czego dowodem mogą być chociażby imitacje nadpalonego papieru na każdej stronie powieści Do pracy, jaką wykonała drukarnia, nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń.

Reasumując, 451° Fahrenheita to dzieło szczególne, nie tylko w literaturze spod znaku fantastyki naukowej. Jest to pozycja godna polecenia dla każdego, kto lubi znajdować w książce preteksty do własnych przemyśleń lub jest ciekawy, jakie niektórzy mają zdanie na temat kierunku ewolucji naszej cywilizacji. Pomimo głębokiej warstwy intelektualnej, jest to także sprawnie napisana powieść z ciekawą fabułą, która potrafi wciągnąć czytelnika bez reszty.
10.0
Ocena recenzenta
8.63
Ocena użytkowników
Średnia z 23 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: 451 Fahrenheita (Fahrenheit 451)
Autor: Ray Bradbury
Tłumaczenie: Iwona Michałowska
Wydawca: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Data wydania: 21 maja 2008
Liczba stron: 220
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: klasyka science fiction
ISBN-13: 978-83-7590-027-9
Cena: 35,90 zł



Czytaj również

451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Niech płonie trędowatych dom
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Temperatura palenia się papieru
- recenzja
451 stopni Fahrenheita
Kiedy wczoraj staje się dzisiaj
- recenzja

Komentarze


assarhadon
   
Ocena:
0
"To, przed czym przestrzegał Bradbury to stopniowe ogłupienie społeczeństwa w wyniku ofensywy kultury masowej oraz niechęci do poświęcenia czasu na poznawanie niezwykłości literatury pięknej i powoli staje się prawdą, co poświadczyć może każdy, kto śledzi chociażby ewolucję programu nauczania w krajach rozwiniętych." - Ejże, dłuższego zdania się nie dało napisac?;) I co jest jego sensem?
"Jednak na wskutek..." - .....?
"Tym, co mnie najbardziej uderzyło w tej książce i czyni je wyjątkowym..." - uderzenie jest wyjątkowe? Czy książka, bo jesli to drugie, to
ona....;)
"Autor przekonująco ukazuje sposób, w jaki ludzkość dotarła do granicy samounicestwienia bez większej pomocy w kolejnych dialogach głównego bohatera...." - gdzieś tu brakuje przecinka.
15-09-2008 17:47
M.S.
    @assrhardon
Ocena:
0
Poprawione, dzięki.
15-09-2008 17:57
~kaifasz

Użytkownik niezarejestrowany
    czy
Ocena:
0
słowo "ludzikość" w ostatnim wersie trzeciego akapitu jest literówką, czy neologizmem zbliżonym formą do "Polaczków"? jeśli zwykłym chochlikiem, to jednak... może warto go tam zostawić? pasuje;)
16-09-2008 22:47
M.S.
    To niestety literówka
Ocena:
0
Ostatnio jest ich coraz więcej, sam nie wiem, dlaczego :/. Już poprawiłem ją, dzięki za zwrócenie uwagi.
17-09-2008 20:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.