» Relacje » Zlot Poltergeista 2013

Zlot Poltergeista 2013

Zlot Poltergeista 2013
Kurort w Przysusze już po raz czwarty przyjął nas w swoje gościnne progi. My zaś za gościnę odpłaciliśmy ożywieniem tego spokojnego miejsca naszą fantazją. W ten sposób Zlot Poltergeista zapisał się w historii ziemi radomskiej.

Senthe

Tegoroczny Polterzlot był moim drugim – i jednocześnie kolejnym, na którym miałam okazję prawie zamarznąć na śmierć (16 stopni!!!). Większość czasu spędziłam więc na poszukiwaniu wydajnego źródła ciepła. Od nieuniknionego zamarznięcia uratowały mnie cudowne farelki, pożyczone bluzy i przytulanie do losowych polterowiczów (potwierdzono empirycznie: najcieplejszy jest baczko). Przy małej pomocy Jade'owego śpiwora na Zlocie szerzyła się MIŁOŚĆ! – aż do niedzieli, kiedy to pogoda poniewczasie postanowiła się poprawić. Dzięki, pogodo.

Jade Elenne

Przedsmak zlotowej pogody odczułam już w środę, kiedy to odprowadzałam część zlotowiczów (altonidasa, gowera, Patryka CichegoScobina) na autobus – padało wówczas tak, że człowiek mimo woli zaczynał nucić Deszcze Castamere. Wierzyłam jednak tym, którzy zapowiadali, że w weekend będzie cieplej, zwłaszcza że internetowa prognoza pogody nie wyglądała źle. Jak się okazało, temperatury w kolejnych dniach z grubsza zgadzały się z wyczytanymi w internetach, tyle że w prognozach podawali temperatury maksymalne... Nietrudno się domyślić, że wieczorami – bo za dnia pogoda była znośna – marzłam niemożebnie, zwłaszcza że przez ambitny plan spakowania się w jeden mały plecak wzięłam ze sobą tylko cienkie kiecki i równie cienki sweterek. Na szczęście Llewelyn_MT poratował Senthe i mnie własnymi bluzami (a sam dzielnie paradował w samej flaneli), za co niniejszym ślicznie dziękuję. Llew był też naszą dyżurną przytulanką, a jak się wszyscy troje owinęliśmy wspomnianym przez Senthe śpiworem, to przy kubku gorącej herbatki dało się siedzieć i do późnych godzin nocnych. Gorzej było w samych domkach, bo nie wszyscy mieli tyle szczęścia, by załapać się na farelkę – mimo dwóch kołder i śpiwora przed snem naprawdę szczękałam zębami. Za rok, choćby zapowiadali upały, biorę termofor i ciepłą kurtkę.

Na zlocie pojawiłam się w piątek po południu. Cooperator Veritatis, z którym miałam dzielić dole lub niedole podróży, niestety nie mógł przyjechać, więc nie miałam komu się pożalić na dziwny zwyczaj panujący w Przysusze, czyli brak tabliczek z nazwami ulic w wielu miejscach i przekręcone strzałki przy skrzyżowaniach, który sprawił, że idąc (dowożenie samochodem jest dla lamerów!) z dworca do ośrodka, kilka razy musiałam pytać o drogę. Gdy tylko dotarłam do ośrodka, ujrzałam polterowiczów oddających się najpopularniejszej rozrywce wszystkich zlotów Poltera, czyli graniu w planszówki. Tu jednak wypada oddać głos specjalistce...

Senthe

Dni spędzaliśmy na radosnym graniu w Resistance (tu godne odnotowania są dwa zwycięstwa agentów Molocha, szczególnie to, które praktycznie w pojedynkę odniósł Patryk Cichy), Innowacje (ach, to Garncarstwo), Spadamy (GLEBA!), Race for the Galaxy (najlepsza gra świata), Grę o Tron (ze względu na gowera czuję się moralnym zwycięzcą – a mogłam zabić!), Hystericoach (Mumbaba do linii bocznej, earl i Asthatiel rzucają 6 trzy razy z rzędu i Senegal-Grecja 8:4) i Czerwony Listopad (poszło świetnie, przeżyliśmy całe 10 minut). Choć właściwie nie warto o tym wspominać, z obowiązku dodam, że pojawiły się też prymitywne gry, takie jak Dominion

Jade Elenne

Jak wieść gminna niesie, niektórzy (Linka, mr_mond, beacon, Alicja i Mayhnavea) zajmowali się jeszcze bardziej prymitywną rozgrywką, to znaczy grali w jakieś erpegie. Z kolei miłośnicy knucia rozegrali emocjonującą partię Battlestar Galactica. Podobno wygrali ludzie, ale przypuszczam, że tak naprawdę byli to Cyloni podający się za ludzi. Mogłam tylko kibicować rozgrywce, bo w sobotę wstałam za późno. Przypadł mi za to zaszczyt poprowadzenia grupki dzielnych zlotowiczów, czyli altonidasa, earla, gowera i Squida na wyprawę szlakiem przysuszańskich zabytków. Ze względu na brak map, dziwny system oznaczania ulic, a także – last but not least – zew żołądka (czytaj: spieszyliśmy się, żeby wrócić na w samą porę na grillowanie) nie zobaczyliśmy wszystkiego. Znaleźliśmy jednak dawny kirkut, klasycystyczny kościół (za sprawą wież – główny punkt orientacyjny większości zlotowiczów), a także cmentarz, który wyróżnia się tym, że według relacji tubylców mieszka przy nim czternaście kotów. W to ostatnie jestem w stanie uwierzyć, wielkookie czworonogi - w większości czarne - raczyły się nam pokazać, choć pogłaskać się nie dały. Jako że atrakcje turystyczne Przysuchy na tym się nie kończą, za rok należy się spodziewać kolejnej edycji wycieczki.

Senthe

Wieczory i noce z kolei upływały nam na znacznie bardziej emocjonujących rozrywkach, jak na przykład kalambury. Wspólnymi siłami pokazaliśmy i zgadliśmy hasła takie jak "Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę", "retikulum endoplazmatyczne", "Noa, Noa nader wonna", "zaburzenia obsesyjno-kompulsywne" "Metamorfozy, czyli złoty osioł", "Kraków przegrywa walkę z natarczywymi żebrakami" czy "Grunwald 1410 pomścimy". Jak słusznie zauważył Venomus, specjalne wyróżnienie należy się repkowi za wyjątkowo sugestywną mimikę. [Jade: Ćwiczenie sugestywnej mimiki przydało się w kolejnych dniach, kiedy to rednacz całkowicie stracił głos. Na pewno ominęło nas tyyyyyyyle świetnych ripost.][Podczas kalamburów odkrywaliśmy także nieznane polskie przysłowia. Na szczególną uwagę zasługują "Matka potrzebą wynalazków" i "Matka nadzieją głupich" – gower]

Nie sposób nie wspomnieć o wesołych nocnych nasiadówach, podczas których zostaliśmy na zawsze spaczeni historiami Urka. repek po przemianie w Batmana podstępnie pokonał w ping-ponga zlotowego Grubbę (czytaj: baczka po "resecie ksyw"), tym samym zapisując się na zawsze w annałach historii (zaraz po Aesie, który jako pierwszy dokonał tego wyczynu).  Dla odmiany Jade zapisze się w kronikach jako jedyna osoba, która spektakularnie przegrywała ze wszystkimi. Być może wykorzystanie w charakterze przeciwnika sklepowego manekina ułatwiłoby jej zdobycie pierwszych punktów rankingowych. [Warto zaznaczyć, że te sportowe ekscesy i sukcesy nie byłyby możliwe, gdyby nie zaradność Zireael, która przywiozła porządne piłeczki. Te kupione były "za ciężkie" dla takich prosów jak my - repek]

Próbowaliśmy również upolować na nocnym niebie ISS, co jednak ze względu na opieszałość co poniektórych zakończyło się jedynie kolektywnym spacerem na molo i oglądaniem gwiazd. Jak wyjawił zlotowy astronom, czyli Llewelyn_MT, najlepszą widoczność i tak mielibyśmy o trzeciej nad ranem, ale o tej porze chętnych już nie było. A poza tym było zimno!

W sobotni wieczór odbyć się miał grill, lecz zanim zdołałam na niego dotrzeć, przy współpracy Llewelyna_MT i własnej nieogarniętości wpadłam do strumienia, nie zdzierżywszy prowizorycznego mostu z pnia drzewa. (Musiało to wyglądać to mniej więcej tak, z tym że znalazłam się w wodzie dopiero po upadku). [Jade: a poprzedniego dnia Llew i ja przeszliśmy bez problemów *szyderczy śmiech*] Dane mi więc było na własnej skórze doświadczyć niezapomnianych wrażeń, które sobotnim rankiem zafundowali sobie nieustraszeni beacon, Alicja i rincewind_bpm, a sobotnim wieczorem Squid, podejmując udane próby pływania w zimnym jeziorze.

Osuszywszy się, zdołałam wzbudzić w zarządcach grilla, w osobach arakina i Venomusa oraz beacona (obróbka termiczna), wystarczająco wiele współczucia, by otrzymać nieco jedzonka i wspomóc osłabiony organizm. [Niemalże nieograniczony dostęp do piwa zapewnili Amdir z Alą, którzy sprawili, że nie zasychało nam w gardłach - repek] [Jade: Jedzonko było zaś przednie: różne wersje kutraka vel kuciaka, kiełbaski, szaszłyki z boczku, cukinia, papryka, buły (dla wegetarian), do tego kilka znakomitych sosów przygotowanych przez Linkę. Szama jak się patrzy!] Poza wcinaniem grillowanych przysmaków wieczór spędziliśmy na obserwowaniu sporu między Sebą i Januszem o serce Andżeli (Seba miał pasję, a Janusz fiata). Zainspirowani imprezą na przysuszańskiej dyskotece rozważaliśmy również zalety wiejskich wesel i śpiewaliśmy urocze piosenki, takie jak "Chodź, chodź, chodź na kolana..." czy "A gdybym zgolił wąs...". W trakcie grilla wyłoniliśmy również zwycięzcę konkursu pocztówkowego. Wygrało wzruszające zgłoszenie Tomasza 'Azriusa' Stanickiego, który otrzyma od nas Ambasadorię oraz pocztówkę z przepisem podrywu "na Poltera". Pocztówki powinny niebawem dotrzeć również do innych uczestników tego małego konkursiku.

Jade Elenne

Później polterowa reprezentacja – Andżela (Magda), Seba (Urko), Grucha (repek), Łysy (Czarny), Grechuta (Vonen) i Gowin (gower) - wybrała się na dyskotekę w sąsiednim ośrodku, która okazała się być prawdziwym sztachiet-party, gdzie porachunki równa się za pomocą butelki, pałki teleskopowej oraz najgroźniejszej z broni, czyli bojowych tipsów. Na szczęście ochroniarz był full profeska: położywszy ciężką rękę na ramieniu jednego z adwersarzy, z niezmąconym stoicyzmem wyrzekł "Misiek, daj spokój", co najwyraźniej jest w Przysusze jakimś tajnym zaklęciem, gdyż towarzystwo momentalnie się uspokoiło. Uspokoiła się też sama dyskoteka, gdyż ledwie polterowcy, tym razem w nieco innym składzie – Gowin, Seba, Sandra (ja) i Łysy – dotarli na parkiet, impreza się skończyła (ku rozżaleniu jednego z uczestników, który wykrzyknął do didżejów: "Jest za pięć druga, a macie zapłacone za granie do drugiej!"). Zdołaliśmy jednak przyswoić sobie obowiązujące trendy w ubiorach i fryzurach, za rok na pewno wykorzystamy tę wiedzę.

Niedzielny poranek zaczął się bardzo wcześnie [najwytrwalsi niedługo przed tym skończyli sobotni wieczór, gdy już zauważyli, że w kuchni jest znacznie cieplej – gower], bo już przed siódmą rano, kiedy to zlot opuścili altonidas i Venomus. [Odrobinę, czyli dobę, wcześniej musieli niestety opuścić nas Natalia ze swoim mężem Jabcokiem, czyli Drakerem - repek] Niespełna dwie godziny później z Przysuchy ewakuował się arakin. Pozostali czekali już na nieco bardziej ludzkie godziny, spakowanie się kierowców albo udane dodzwonienie się do rezerwacji biletów na busy, a imprezę zamykali po południu Magda, Urko i Julek vel Kubu Wu aka Mayhnavea, którzy wyjechali jako ostatni.

W międzyczasie dyskutowaliśmy na ważkie tematy naukowe, ponieważ Urka dręczyło pytanie, dlaczego nie pije się świńskiego mleka. Tu wiedzą, zarówno encyklopedyczną, jak i praktyczną, służyli zlotowi biolodzy: Żaneta i Aesandill. Dzięki nim powtórzyliśmy sobie różnice między cukrami a aminokwasami, dowiedzieliśmy się, ile mleka może dawać koza, a także opracowaliśmy (Urko twierdzi, że to on opracował, ale przecież sukces musi mieć wielu ojców – i matek!) plan na zdobycie fortuny i władzy nad światem, czyli wykradnięcie Illuminatom techniki dojenia świń. Aesandill twierdzi, że wcale nie trzeba wymyślać dojarki (a Kuba już szkicuje pierwsze plany!), wystarczy tylko 40k lat krzyżówek genetycznych, ale on na pewno mówi tak dlatego, że chce zagarnąć sławą odkrywcy.

Senthe

Zlot Poltera nie ma programu, nie ma prelekcji, pokazów, Games Roomu ani spotkań z tuzami fantastyki. To jedynie luźna kilkudniowa integracja z grupą przesympatycznych, zwariowanych polterowiczów. I wiecie... na żadnym konwencie nie mogłoby być zabawniej.

Na zdjęciu, od góry, od lewej do prawej: Vonen, earl, Squid, Alicja, Wesoła Magda, Llewelyn_MT, arakin, Senthe, gower, Asthariel, baczko, beacon, Aesandill, Patryk Cichy, Urko, altonidas, Czarny, Mayhnavea, repek, Żaneta, Venomus, Zireael, rincewind_bpm, Ania, Amdir, Ala. Scobina nie ma, bo robi Polcon. Pływają w jeziorze: Linka i mr_mond. Pozdrawiają nas z oddali: Natalia i Draker. Fotkę strzela: Jade Elenne.

A jak zapamiętali ten Zlot jego uczestnicy i uczestniczki?

Vonen (aka Grechuta)

Podczas bójki w barze przyjaciele zostaną przy Tobie. Najlepsi przyjaciele pójdą do baru kupić Ci coś do picia. Andżela, Seba, Grucha - pamiętamy!

Scobin (vel Rebound)

Czy można spędzić kilkanaście godzin zlotu, grając trzy razy w tę samą grę planszową? Można, ale tylko pod warunkiem, że będzie to Battlestar Galactica.

Zireael

Zireael: 11:8, 12:10 i 12:14 - ale dobrze było trochę się rozruszać. Szkoda tylko, że ominęła mnie Gra o tron...

Wesoła Magda (czyli Andżela)

Ze Zlotu 2013 zapamiętam dobrze jedna rzecz: zimne stopy. Pierwszego dnia, kiedy nie było farelki, owijałam się kołdrą w perfekcyjny kokon z godzinę. Potem już była farelka, ale stopy dalej były zimne. No i oczywiście wiejska dyskoteka z mrożącą krew w żyłach bójką. Siniak, który zrobił mi się wtedy podczas nagłego zerwania się z ławki i skoku przez repka do tej pory zmienia kolory (obecnie: zielony).

Julian vel Mayhnavea (aka Garbarz)

Skoro byliśmy w miejscu, gdzie lato udaje zimę, farelka udaje wachlarz na upały, gołąb - łabędzia, Cyloni - Linkę i Monda, byrytjski dandys - Beacona, repek - starą (starego) szafę, a ksywki udają inne ksywki, to wyjazd nie mógł być żaden inny, jak: udany. Serio.

repek (aka Grucha)

Gdy kiedyś mnie spytają, "gdzie byłeś, kiedy świat obiegła tragiczna wieść o przydzieleniu Bena Afflecka do roli Batmana?", przypomnę sobie twarze uczestników Zlotu Poltera 2013. A potem stracę głos.

Alicja

Ze Zlotu najbardziej podobał mi się poczyniony w drodze DO przegląd miejscowości polskich, a szczególnie Odrzywuł, Szczaki i Potworów. Nie od rzeczy była tez najpewniej wywołująca bezpłodność kąpiel w arktycznym zalewie Topornia.

Ala

Było fajnie, ale w lipcu byłoby jeszcze fajniej i cieplej. Wieczór z grillem super, przydałby się jeszcze wieczór z ogniskiem.

Amdir

Kurczak a la Beacon is the best! Za rok mam nadzieje załapać się na pobyt dłuższy.

Ania (córka Ali i Amdira)

Nie przyjechaliśmy tyle kilometrów, żeby chodzić na zakupy i siedzieć w domku.

baczko (czyli Grubba)

Podczas tego Zlotu umarł we mnie Grubba, ale narodził się Piechniczek.

Venomus

Zlot w jednym zdaniu? Łojenie w GoTa, wykarmienie grillem 30 osób, wizja Aesa o "Warhammerze bez Warhammera" oraz odkrycie, że repek to Batman. Nuff said.

Urko (znany też jako Seba)

Na zlocie było super, bo łączył w sobie najlepsze cechy wspólnego wypoczynku ze znajomymi i konwentu. No, i nareszcie byłem w miejscu, w którym wszyscy słuchali moich historii!

rincewind_bpm (czyli Marchewa)

Cieszę się, że mogłem zostać prawdziwym królem jeziora i władcą siedmiu mórz. A poza tym zlot to zawsze solidna porcja śmiechu i anegdot i lenistwa, więc polecam!

mr_mond (aka bond)

Dwie partie w Resistance z Llewelynem_MT i repkiem i już wiem, jak skutecznie udawać człowieka.

Aesandill (vel Muflon)

Cokolwiek by wam wmawiano, świńskie mleko jest nieekonomiczne i nie da się z niego zrobić sera. Nie, nie kłamię, nie jestem cylonem, naprawdę. To Staszek.

Żaneta

Szkoda, że nie miałam szansy pokazać reticulum endoplazmatycznego (może by to w książkach do biologii pokazywali?). Przekonałam się też, że można polubić piłkę nożną jako formę aktywnego wypoczynku. Świńskie mleko tylko dla świń!

Linka (czyli Zielona Zebra)

Zlot to świetna (i jedyna) okazja, żeby wpaść na najlepsze wegetariańskie żarcie w Radomiu.

altonidas

Jedyny samo-robiący się konwent, na którym jeszcze przed jego rozpoczęciem wiadomo, że się uda, a zwycięzcami GoTa będą Tyrellowie.

Czarny (aka Łysy)

Z epickiej bitwy, która rozegrała się w przysuskim barze Krokodyl, wyniosłem jedną ważną lekcję: muzyka disco wcale nie łagodzi obyczajów.

Asthariel (czyli Spock)

Zlot sprawił mi wiele radości - najbardziej zapamiętam ewolucję w Spocka, odkrycie w sobie talentu do Innowacji, świńskie mleko, długie konwersacje na tematy zupełnie niepoważne, Repka - Batmana, oraz dwie partie Gry o Tron, które dwa razy wygrali Tyrellowie. Foreshadowing?

Patryk Cichy

Nigdy w życiu nie widziałem tylu fanatyków gier planszowych naraz. Do ostatniej chwili obawiałem się, że złożą mnie w ofierze jako odszczepieńca. Przetrwałem jednak i za rok pewnie znów przyjadę.

Gower (aka Gowin)

Zlot Poltera to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju i integruje uczestników w sposób nieosiągalny nigdzie indziej. Nawet przy temperaturze robiącej wszystko, by w tym przeszkodzić – nie z nami te numery!

Natalia

Przysucha zadowoli mieszczucha:sprawne Wi-Fi w barze i niezły Chińczyk.

Draker (aka Jabcok)

Z powodu Ważnych Wypadków zlot musiałem opuścić dzień wcześniej. Nawet paczka *ciasteczkowy product placement* nie mogła ukoić mego bólu.

Galeria

Zlot Poltergeista 2013
Zlot Poltergeista 2013
Zlot Poltergeista 2013
Zlot Poltergeista 2013

10.0
Ocena recenzenta
10
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Zlot Poltergeista
Od: 2013-08-21
Do: 2013-08-25
Miasto: Przysucha k. Radomia
Cena: 65 zł lub 125 zł
Noclegi: w domkach
Typ konwentu: fantastyczny



Czytaj również

Zlot Poltergeista 2011
Tam z powrotem
- recenzja
Zlot Poltergeista 2010
Przysucha, Przysuchy, Przysusze...
- recenzja

Komentarze


Aesandill
   
Ocena:
+1
Żądam zbiorowej foci z Jade. Sam robiłem więc wiem że jest.
29-08-2013 23:23
Repek
   
Ocena:
+2
Niestety, autorka chyba ją usunęła podczas przesyłu... Przechytrzyła nas. Za chwilę dodam fotorelację autorstwa Jade.

Pozdro
29-08-2013 23:49
Aesandill
   
Ocena:
+2
Podłość

To w zastępstwie, stanowczo domagam się wyfotoszopowanie mojej naturalnej* proletariackiej opalenizny. Można w jej miejsce wfotoszopować Jade.

*ważne, bo czuje się jak solara  :D

A tak poważnie to czekam na fotki
Pozdrawiam
Aes
29-08-2013 23:51
Magdalena Kącka
   
Ocena:
+6
Było super, dziękuję wszystkim :) Powinno być częściej, kiedyś przecież były zimowe zloty.
30-08-2013 01:25
Senthe
   
Ocena:
0
A już sobie pomyślałam: o, dobrze wyszłam na grupowym zdjęciu!

Dopiero potem przypomniałam sobie, że po wpadnięciu do rzeki suche zostały mi tylko sandały, a było już tak zimno, że nie dało się przeżyć bez skarpet.

Tyle przegrać. :D
30-08-2013 02:33
Repek
   
Ocena:
+2
@Wesoła Magda
Był zimowy zlot, sztuk jeden. :) Problem z zimą jest taki, że ludzi trudniej zebrać, bo to impreza z opcją maksymalnie weekendową.

Pozdro
30-08-2013 11:51
Tyldodymomen
   
Ocena:
+3
Senthe i skarpy do sandałów 0_o .
30-08-2013 17:58
Amdir
   
Ocena:
+9
Jestem za zimowym zlotem! Może będzie cieplej. ;-)
30-08-2013 21:07
   
Ocena:
0
Ciekawa sprawa z perspektywą. Ustawienie Pani z tyłu sprawia, że wszyscy wydają się niżsi
Szkoda, że na drugim końcu świata... następnym razem dostaniecie słoik z mózgiem...
Zil: z drugiej strony nie mieliście gry o Tron, a swoją drogą ośrodek fajny..
31-08-2013 08:57
baczko
   
Ocena:
0
Janusz pozdrawia Andżelę!

PS Szwagier jedzie do rodziny, mam mercedesa na cały tydzień!
01-09-2013 18:58
Z Enterprise
   
Ocena:
0
z obowiązku dodam, że pojawiły się też prymitywne gry, takie jak Dominion. 

:D

Senthe, za takie słowa wylatujesz z grupy!
01-09-2013 19:25
Senthe
   
Ocena:
0
@Z
Z jakiej grupy? Bo jeśli chodzi Ci o trollgrupę, to tak jakby eee... nie masz tam prawa głosu :D
01-09-2013 19:30
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Z jedynej słusznej. Mistrzyni Dominiona na pewno odebrała to osobiście.
Co zaś do jakichś trollgrup...
01-09-2013 19:54
Senthe
   
Ocena:
0
Nawet przez minutę nie należałam do Grupy.
01-09-2013 20:37
Repek
   
Ocena:
+3
Fotki dla odważnych od Jade Elenne.

Pozdr
02-09-2013 00:50
earl
   
Ocena:
+4
No i wreszcie focie.
02-09-2013 19:49
Patryk Cichy
   
Ocena:
+2

...dwa zwycięstwa agentów Molocha, szczególnie to, które praktycznie w pojedynkę odniósł Patryk Cichy.

W pojedynkę to przesada, ale rzeczywiście udało się trochę namieszać ludziom w głowach. I na długo zapamiętam te miłe, acz naiwne słowa, które wtedy padły na mój temat: "Patryk nie mógłby być agentem Molocha. Przecież ma takie szczere spojrzenie!".

Ha.

09-09-2013 21:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.