» Relacje » Warsaw Comic Con

Warsaw Comic Con


wersja do druku

Ani San Diego, ani Warszawa

Autor: Redakcja: Wiktor 'Anzelm' Wieczorek, Marcin 'Karriari' Martyniuk

Warsaw Comic Con
Setki wystawców, barwne stroje, zagraniczne gwiazdy, a pośród nich dziesiątki tysięcy odwiedzających. Warsaw Comic Con to z pewnością wielki sukces finansowy i udany debiut, ale zbudowany na bardzo wątpliwych praktykach i wprowadzającym w błąd marketingu.

Z łącznikiem czy bez łącznika?

W tym roku w Polsce miały się odbyć trzy imprezy pod nazwą Comic Con, ale współorganizowany przez Jakuba Ćwieka Europe Comic Con został odwołany w listopadzie, a impreza tworzona przez firmę German Comic Con Europe GmbH – zaledwie miesiąc przed planowanym terminem. Został więc Warsaw Comic Con goszczący w dniach 1–4 czerwca w podwarszawskim Nadarzynie. Co jednak ta nazwa oznacza? Nic, zupełnie nic. O ile tytuł odbywającego się w San Diego od 1970 roku Comic-Conu (z łącznikiem) jest zastrzeżonym znakiem towarowym, o tyle pozbawiony tej małej kreseczki staje się zbitką dwóch pospolitych słów, których może używać absolutnie każdy.

Warsaw Comic Con z góry buduje więc swoją pozycję na reputacji, z którą jego organizatorzy nie mają nic wspólnego, ale – w zakresie samej nazwy – jest to dopuszczalny chwyt marketingowy. Zupełnie niedopuszczalny był natomiast sposób, w jaki w kampanii promocyjnej wprowadzano potencjalnych odwiedzających w błąd co do natury wydarzenia. Jak zauważył Marcin Zwierzchowski, w artykułach sponsorowanych zamieszczanych w Polityce i Angorze znalazły się fragmenty takie jak "Kultowy Comic Con wreszcie dociera do Polski. Na świecie to najbardziej uznana marka w świecie wydarzeń popkulturalnych" czy "Comic Con ma też ogromne znaczenie kulturo- i opiniotwórcze. Dwa lata temu to właśnie na tej imprezie twórcy Gry o tron ujawnili szczegóły dalszych produkcji". Takie stwierdzenia jednoznacznie i fałszywie sugerowały, że planowana w Nadarzynie impreza jest bezpośrednio związana z wieloletnią amerykańską marką i że jest warta uwagi właśnie ze względu na dorobek Comic-Conu z San Diego. Niestety na tę narrację nabrała się część dziennikarzy. Gazeta Wyborcza pisała o "pierwszej polskiej edycji słynnego święta popkultury", a reporter TVN24 zaczął wywiad z organizatorem od stwierdzenia o "pierwszym w Polsce Comic Conie".

Z wielkiej chmury mały deszcz

Do odwiedzenia hali Ptak Warsaw Expo zachęcały plakaty zapowiadające obecność gwiazd Gry o tron, Wikingów czy Władcy Pierścieni. Takie same informacje wisiały już podczas trwania imprezy, a jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna – nie było ani jednego aktora z filmów Jacksona czy serialu o wikingach, a fani ekranizacji książek Martina musieli się zadowolić obecnością Carice van Houten (Melisandre), Hafþóra Júlíusa Björnssona (Gregor Clegane) oraz Alfie Allena (Theon Theon Greyjoy), który przyjechał dopiero w niedzielę i nie był uwzględniony w rozpisce autografów. Nie pojawił się zapowiadany Charles Dance, o czym organizatorzy poinformowali na Facebooku dopiero przedostatniego dnia wieczorem. Wśród wymienionych na plakatach gwiazd znalazł się również Darth Vader, który ostatecznie okazał się Grzegorzem Pawlakiem – aktorem, który użyczył głosu Vaderowi w polskim dubbingu Gwiezdnych Wojen. Ostatecznie oprócz trojga aktorów z Gry o tron pojawili się Melissa Ponzio (Teen Wolf), Nadia Hilker (The 100), Olga Fonda (Pamiętniki wampirów) i RJ Mitte (Breaking Bad). Ich autografy można było zdobyć po wykupieniu karnetu Gold (150 zł zamiast 70 zł) i odstaniu w kilkudziesięciometrowej kolejce, a dodatkowe 50 zł dawało prawo do wspólnego zdjęcia z gwiazdą.

Chociaż nazwa imprezy to Warsaw Comic Con, a hali – Ptak Warsaw Expo, bynajmniej nie było to w Warszawie. Nadarzyn leży około 10 km od granic miasta i 20 km od jego centrum. Dlatego podstawowym problemem było zorganizowanie transportu, zwłaszcza dla odwiedzających, którzy nie posiadają własnych samochodów. Dojazd komunikacją podmiejską był możliwy, ale trwał ponad godzinę, natomiast za taksówkę trzeba by zapłacić co najmniej 70 zł w jedną stronę. Całe szczęście, że organizatorzy wpadli na pomysł uruchomienia darmowych busów. A raczej byłoby to szczęście, gdyby rzeczone pojazdy faktycznie kursowały zgodnie z planem – jednak w czwartek i piątek, gdy miały odjeżdżać co godzinę, zatrzymując się w kilku miejscach Warszawy – nie dość, że ruszały z opóźnieniem, to były tak przeładowane, że osoby czekające gdziekolwiek poza pierwszym przystankiem musiały obejść się smakiem. Podobne problemy dotyczyły powrotu do Warszawy. Sytuacja znacząco poprawiła się w sobotę, gdy co 15 minut kursowały dwie linie (jedna z centrum, druga z Dworca Zachodniego), ale o ile transport z Dworca Zachodniego był w pełni komfortowy, o tyle dla części osób czekających na Placu Defilad znów brakowało miejsca.

Przestrzenny rozmach

Na odwiedzających czekały dwie ogromne hale. Większość pierwszej zajmowały stoiska targowe, na których zaopatrzyć można się było w książki, koszulki, biżuterię, planszówki, kompletne stroje, miecze treningowe, a także gadżety od internetowych osobowości takich jak Jaroński, Lisie Sprawy czy Chata Wuja Freda. Obok znajdowały się sale prelekcyjne – naukowa, literacka, popkulturowa, komiksowa i mangowa. Niestety fatalne nagłośnienie i wdzierające się przez otwarte na oścież drzwi hałasy z korytarzy powodowały, że doświadczenia z udziału w punktach programu były co najmniej suboptymalne. Nie zachwycał również poziom prelegentów – sporo wystąpień było banalnych i niedostatecznie przygotowanych, nieraz zdarzały się też bezsensowne ostre wulgaryzmy, mimo obecności małych dzieci. Do chlubnych wyjątków należały punkty przygotowane przez konwentowych wyjadaczy, takie jak opowieść o feromonach przygotowana przez Klaudię 'Fokę' Heintze czy spotkania autorskie z pisarzami. Na głównej scenie odbywały się rozmowy z gwiazdami serialowymi i filmowymi, ale organizatorzy zdecydowanie przecenili ich popularność. Nawet w godzinach szczytowego tłumu w sobotę miejsca siedzące pod sceną były w większości puste, a gwarancja miejsca siedzącego była jedną z "zalet" wejściówki Gold.

Drugą halę zajmowały atrakcje związane z odbywającym się równolegle Good Game Expo. To właśnie tam rozstawili się producenci sprzętu, można było też spróbować swoich sił w turniejach Hearthstone'a, LOL-a, CS-a czy Doty. Nieopodal umiejscowiono strefę dla dzieci, ale rodzice, którzy spodziewali się, że będą mogli w niej zostawić swoje pociechy pod okiem profesjonalnych animatorów, zwracali uwagę na całkowite zlekceważenie tego aspektu. Strefa dziecięca okazała się po prostu pomieszczeniem z kilkoma stolikami i zapasem gier planszowych, a opiekująca się nią dziewczyna zdawała się bardziej zainteresowana własnym telefonem niż rodzicami i ich dziećmi. Co więcej, dosłownie kilkanaście metrów obok znajdowała się scena koncertowa z potężnym nagłośnieniem. Trudno wyobrazić sobie gorsze umiejscowienie miejsca, w którym mogłoby odpocząć zmęczone dziecko.

Jedynym aspektem targów, do którego nie można mieć żadnych zastrzeżeń, było zaplecze gastronomiczne. Oprócz znajdującej się wewnątrz kawiarni posiłki i napoje w rozsądnych cenach zapewniało kilkanaście stojących na dworze food trucków.

Warsaw Comic Con w Nadarzynie odwiedziło ponad 45 tysięcy osób i dla większości z nich był to zapewne dobrze spędzony czas – bogata oferta wystawców oraz fantastyczne stroje cosplayerów i cospleyerek tworzyły atmosferę wielkiego święta popkultury. Problem w tym, że niemal żaden z pozytywnych aspektów nie był zasługą organizatorów. To oni natomiast niewątpliwie odpowiadają za nieuczciwy marketing, liczne obietnice bez pokrycia i chaos organizacyjny. I zapewne dużo się w tej kwestii nie zmieni, bo kolejna edycja ma się odbyć już na jesieni.

Wiktor 'Anzelm' Wieczorek

Warsaw Comic Con odwiedziłem w piątek i w niedzielę, nastawiając się tylko na sprawdzenie jego komiksowej części reklamowanej przez organizatorów na stronie internetowej takim opisem:

Czym byłby Comic Con bez komiksów?! Nasza Strefa Komiksu zadowoli wszystkich miłośników opowieści obrazkowych! Nieważne, czy zaczytujesz się w historiach superbohaterskich spod znaku DC i Marvela, czy też preferujesz komiks europejski lub japoński – u nas absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie!.

Jeśli ktoś w ten slogan uwierzył, mógł się poczuć mocno zawiedziony. Fani komiksu frankofońskiego nie dostali absolutnie nic. Wielbiciele wspomnianego DC i Marvela mogli wysłuchać raptem kilku prelekcji – głównie Pana Mateusza i redakcji Panteonu. Można było za to spotkać kilkunastu polskich autorów – w tym Rafała Szłapę (Bler), Jacka Frąsia (Totalnie nie nostalgia) i twórców z Sol Invictus (LisIncognito, Dinomanta). Jedynym komiksowym gościem zagranicznym okazał się przemiły Robert Brown z Wielkiej Brytanii (Killjoy).

Dużym problemem był brak wydrukowanego programu imprezy oraz mapka, która była nieaktualna (rozrysowana na trzy hale, a konwent odbywał się w dwóch) i bardzo mało szczegółowa. W tym aspekcie organizatorzy powinni wziąć przykład z Komiksowej Warszawy, na której folder z dokładnym planem imprezy oraz rozpiską wystawców, prelekcji i sesji autografów jest standardem. Pewien chaos wprowadzał również brak jednej wspólnej strefy komiksowej – Robert Brown miał stolik w boksie pełnym wystawców gier planszowych, wydawcy mangowi byli umiejscowieniu w zupełnie innej części hali niż twórcy polscy, a na dodatek atrakcje dla fanów m&a odbywały się w drugiej hali. Zraziła mnie też konieczność założenia "niezdejmowalnej" opaski na rękę. Imprezę mogłem odwiedzić tylko w piątek i niedzielę, a jakoś nie uśmiechało mi się paradowanie w opasce przez całą sobotę.

Część komiksowa była mało oblegana, co w pewnym sensie można nazwać plusem. Z twórcami można było porozmawiać trochę dłużej i nie było problemu ze zdobyciem ich rysografów.

Warsaw Comic Con komiksy miał głównie w nazwie. Nie jest to impreza, z której fani komiksu wracają usatysfakcjonowani – o ile tylko dla komiksu ją odwiedzają. Jak będą wyglądać kolejne edycje, dowiemy się jesienią, bo kolejny Comic Con w Warsaw Ptak Expo odbędzie się już w ostatni weekend września. Organizatorzy będą musieli konkurować z 28. Międzynarodowym Festiwalem Komiksu i Gier w Łodzi, który w dniach 15–17 września odwiedzi Jim Lee oraz toruńskim Coperniconem również odbywającym się w terminie 22–24 września. Dla fanów jest to jednak dobra informacja – w końcu konkurencja wymusza ciągłą pracę nad rozwojem programów i atrakcji.

4.0
Ocena recenzenta
2.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Warsaw Comic Con
Od: 2017-06-01
Do: 2017-06-04
Miasto: Nadarzyn
Strona WWW: warsawcomiccon.pl
Cena: 70 zł / 150 zł
Noclegi: brak
Typ konwentu: fantastyczny

Komentarze


Solariee
    Miejsca siedzące
Ocena:
0

Cieszę się jednak, że odwołali pomysł z wpuszczaniem tylko osób z biletem gold. Co prawda nie ogłaszali tego za bardzo, ale ochroniarze dostali polecenie by wpuszczać każdego.

15-06-2017 14:33
gower
   
Ocena:
0

@Solariee
Rozumiem, że idea była taka, że osoby z Goldem mają mieć pierwszeństwo. Natomiast jeśli widać, że jest zajęta 1/3 miejsc, no to nie ma sensu blokować do części dostępu. Ale oczywiście przypuszczam, że ludzie, którzy zapłacili 150 zł za Golda, mogli być zirytowani tym, co faktycznie za to dostali.

15-06-2017 23:35
DamaPikowa
    WC Con vel Nadarzyncon
Ocena:
+1

Cinszka sprawa z tym WC Conem. To co najbardziej mnie ubawiło to to, ze na Pyrkonie reklamowali WCCon m.in. wielką premierą najnowszej książki Magdy Kozak, podczas gdy na miejscu informacja o wydarzeniu była prawie niewidoczna. Na naprawdę git zorganizowane wydarzenie dotarło ok 30 osób, a możnaby podejrzewać, że wśród 45.000 uczestników "konwentu" fanów nocarzy znajdzie się co najmniej kilkuset. Ale cóż, dzięki temu wszyscy na widowni załapali się na tort ;) 

Druga sprawa -miałam akredytację medialną, więc próbowałam w pressroomach zdobywać jakieś spójne informacje; choćby o tym, czy Dance dojedzie czy jednak niet - w dwóch różnych pressroomach w przeciągu pół godziny udzielono zupełnie sprzecznych informacji -.-'

27-06-2017 00:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.