» Relacje » Tetcon: Reaktywacja

Tetcon: Reaktywacja


wersja do druku
Tetcon: Reaktywacja
Czasy, gdy Trójmiasto było potentatem na konwentowej mapie Polski, dawno już należą do przeszłości. Choć jednak Gdańsk i Gdynia, mimo funkcjonowania w nich rozmaitych klubów miłośników fantastyki, z wolna zamieniły się w konwentową pustynię, pałeczkę przejęły od nich mniejsze pomorskie miejscowości. Od ładnych kilku lat udowadniają one, że nie tylko duże i ludne miasta mogą być gospodarzami udanych imprez – Puckon czy SPOT na stałe wpisały się już do konwentowego kalendarza.

Prawie jak sesja

Dlatego pewnie nie powinienem się dziwić, gdy kilka dni temu znajomy, u którego miałem grać w weekend w Wolsunga, zadzwonił do mnie, odwołując sesję i informując, że wybiera się do Tczewa na konwent Tetcon: Reaktywacja. Zaproszenie do dołączenia do wyjazdu mogło w tej sytuacji spotkać się tylko z jedną odpowiedzią z mojej strony – mimo że o samym konwencie ani o organizującym go Tczewskim Klubie Fantastyki nie wiedziałem wówczas jeszcze nic.

Redaktor Adam Waśkiewicz tuż po przybyciu na teren konwentu

Szybkie sprawdzenie programu imprezy na jej oficjalnej stronie upewniło mnie, że dwa dni spędzone w Tczewie nie powinny okazać się czasem straconym – liczba i różnorodność atrakcji przygotowanych przez organizatorów gwarantowały, że nie będę się nudził, nawet pomimo faktu, że sporą ich część stanowiły bloki, których tematyka leży kompletnie poza obszarem moich zainteresowań. Turnieje gier karcianych i bitewnych czy prelekcje i warsztaty mangowo-animowe przyciągnęły jednak sporą część uczestników konwentu, wypada więc pochwalić organizatorów, że nie zamknęli się w wąskim kręgu fantastyki literacko-filmowo-erpegowej, tylko skierowali swoją ofertę do możliwie szerokiego grona odbiorców. Bardzo pozytywnie wyglądała też lista patronów zamieszczona na stronie Tetconu. Od starosty tczewskiego, lokalnych mediów i przedsiębiorstw, po fantastyczne kluby, portale i sklepy – bogata lista podmiotów z tej drugiej grupy dawała nadzieję, że ich zaangażowanie w organizację zaowocuje wysokim poziomem punktów programu.

Konwent z widokiem na cmentarz

Mimo pewnych trudności i opóźnień (do których wszyscy korzystający z usług PKP powinni być przyzwyczajeni) stosunkowo szybko udało mi się dotrzeć wraz ze znajomymi do I LO imienia Marii Skłodowskiej-Curie w Tczewie. Dosłownie o rzut beretem od budynku mieszczą się sklep spożywczy i cmentarz, trzeba więc pogratulować organizatorom bardzo dobrego wybrania miejscówki.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Cosplayerzy chętnie pozowali do zdjęć
Niestety już przy wejściu czekało na nas pierwsze rozczarowanie, a nawet dwa. Po pierwsze, uczestnicy konwentu nie otrzymywali żadnego programu imprezy, stąd konieczne było posiłkowanie się informacjami zamieszczonymi przy akredytacji i na poszczególnych salach prelekcyjnych i panelowych. Po drugie zaś, nie przewidziano żadnych identyfikatorów, jedynie papierowe opaski na ręce. Przy każdym spotkaniu nieznanego sobie konwentowicza trzeba więc było dopytywać się o imię czy ksywę, co dla mnie, jako osoby obdarzonej wyjątkowo słabą pamięcią do imion, było szczególnie kłopotliwe. Co ciekawe, organizatorzy zadbali także o anonimowość osób przygotowujących i prowadzących poszczególne punkty programu – ani w informacjach zamieszczonych przy akredytacji i na salach, ani w szczegółowej rozpisce opublikowanej na stronie konwentu nie znajdziemy ani słowa o tożsamości osób odpowiedzialnych za konkretne punkty programu. Wszystko to oczywiście nie są mankamenty zbyt istotne, jednak muszą one budzić zdumienie – wydawałoby się, że podobne kwestie to pewien standard, wręcz oczywistość, o której nawet nie warto wspominać.

Pociąg osadników do Świata Mroku

Pierwszy dzień Tetconu upłynął mi na graniu, graniu i graniu. Szkolna sala gimnastyczna przemieniona w Games Room była miejscem, gdzie odbywały się eliminacje do Mistrzostw Polski w grze Wsiąść do pociągu: Europa, a następnie turniej Osadników z Catanu, na których upłynęła mi większość dnia. Lepszy od polskiej reprezentacji piłkarskiej, z fazy grupowej rozgrywek wyszedłem w pięknym stylu, by następnie przepaść z kretesem (choć zarówno w finale Wsiąść do pociągu jak i w półfinale Osadników poziom był bardzo wyrównany i niemal do końca nie traciłem nadziei na zwycięstwo). Tu jednak należy pochwalić nie tylko organizatorów, ale przede wszystkim uczestników rozgrywek – życzliwość, koleżeńskość i zwykła uprzejmość na turniejach rozmaitych gier nierzadko przegrywają z dążeniem do wygranej za wszelką cenę i bezlitosnym wykorzystywaniem wszelkich potknięć współgraczy. Tutaj zaś nawet w sytuacji, gdy gracze we Wsiąść do pociągu: Europa przy jednym ze stolików nie wylosowali na początku gry długich tras (co oznaczało dla nich zauważalnie niższe wyniki i zerowe szanse na finał, do którego trafiali gracze, którzy spośród wszystkich uczestników turnieju osiągnęli najlepsze wyniki), pozostali gracze jednogłośnie pozwolili im powtórzyć partię, mimo że oznaczało to wydłużenie turnieju o dobrą godzinę. Tym bardziej wypada podkreślić tak godną pochwały postawę graczy, że z uwagi na bliskość Gdańska, w którym odbędą się finały Mistrzostw Polski, uczestnicy tczewskich eliminacji mogli mieć szczególną motywację do stanięcia na podium.

Turniej Wsiść do pociągu: Europa

Po zakończeniu planszówkowych rozgrywek podążyłem przed szkołę, gdzie odbywał się Fire Show – pokaz połykaczy ognia. Rzecz przyjemna dla oka, postanie trochę na świeżym powietrzu pozwoliło mi dotlenić się po godzinach spędzonych w Games Roomie. Pierwszy dzień konwentu część znajomych zakończyła w pobliskim pubie Kolektyw, gdzie odbywały się koncerty kilku kompletnie nieznanych mi zespołów, ja natomiast udałem się na jedną z erpegowych sesji rozgrywanych w budynku szkoły. Niestety nie udało się zakończyć jej w przewidzianym czasie, za co MG obwiniał swój niedostateczny staż i brak warsztatu, ja jednak składałbym to raczej na karb późnej pory, ogólnego zmęczenia materiału i słabej współpracy pomiędzy postaciami. Pomimo tego, światomrokowa przygoda osadzona w czeskiej Pradze była całkiem zgrabna i w nieco innych okolicznościach zapewne mogłaby być znacznie bardziej udana.

Terkot, strzały, walki i zgroza

Noc w niezbyt zatłoczonym Sleep Roomie brutalnie zakończył szkolny dzwonek, który niespodziewanym terkotem zbudził mnie już o siódmej rano. Wtedy dowiedziałem się, że pomimo weekendu i trwającego konwentu, normalnie odliczane są kolejne lekcje i przerwy. W sali gimnastycznej, odizolowanej nieco od reszty szkolnego budynku, gdzie spędziłem praktycznie całą sobotę, dzwonki były zupełnie niesłyszalne, dlatego do niedzielnego poranka pozostawałem w błogiej nieświadomości ich istnienia. Niestety, natarczywy dźwięk rozlegający się regularnie w pozostałej części szkoły trudno było zignorować, co skutecznie utrudniało zadanie prelegentom, którzy musieli przerywać swoje wywody, bo próby przekrzyczenia dzwonka z góry skazane były na niepowodzenie.

Pozytywem niespodziewanego przebudzenia było dość czasu, by zdążyć się porządnie odświeżyć. I tu ponownie wypada pochwalić organizatorów za wybór szkoły – sprawnie działające i czyste łazienki to, niestety, nierzadko norma jedynie w teorii, a wiele szkół i konwentów odstaje od niej zdecydowanie zbyt daleko. Na szczęście pod tym względem Tetcon i I LO w Tczewie można wręcz stawiać za wzór.

Pierwszym z niedzielnych punktów programu był turniej strzelecki ASG – gdyby nie niespodziewanie wczesna pobudka, z pewnością nie zdecydowałbym się na niego wybrać, niestety o ósmej rano nie było zbyt wielu alternatywnych atrakcji, poza tym wyjście na świeże powietrze to zawsze dobry początek dnia.

Turniej ASG

Zmuszony do uznania wyższości pustej puszki, stanowiącej cel, nad moimi umiejętnościami strzeleckimi i pocieszając się szybkimi szacunkami, jak wyglądałyby moje modyfikatory szans jej trafienia w różnych systemach RPG, dałem się namówić znajomemu na wzięcie udziału w turnieju karcianki The Spoils zorganizowanym specjalnie z myślą o początkujących graczach i połączonym z nauką zasad. Pomimo zajęcia pierwszego miejsca (i zgarnięcia tak atrakcyjnych nagród jak konwentowa koszulka w rozmiarze S), niestety żałuję trochę, że poświęciłem czas na ten punkt programu. Rozpoczęty z pewnym opóźnieniem dodatkowo przeciągnął się on nieco, na skutek czego poważnie spóźniłem się na prelekcję poświęconą grozie na sesji. Pomimo że załapałem się na mniej niż jej połowę, z całą pewnością mogę stwierdzić, że była ona jednym z lepszych punktów programu, w jakich uczestniczyłem na tym konwencie. Prelegent potrafił zainteresować słuchaczy, teorię podbudowywać konkretnymi przykładami i technikami do zastosowania w praktyce, a wszystko to podać w atrakcyjnej formie. Po raz kolejny należy żałować, że w programie konwentu nie podano nazwisk osób prowadzących poszczególne jego punkty – można jedynie wyrazić nadzieję, że ta prelekcja zawita też na inne konwenty i będę jeszcze miał okazję zapoznać się z jej całością.

Kolejnym punktem programu, na który ostrzyłem sobie zęby, była prelekcja o turystyce fantasmagorycznej, przygotowana przez osoby tworzące stronę i facebookowy profil o tej samej nazwie. Znajomi, którzy poprzedniego dnia byli na prelekcji poświęconej fantastycznemu Tczewowi, zachwalali ją jako rewelacyjne źródło informacji o ciekawych i nietypowych miejscach w tym mieście, i po Turystyce Fantasmagorycznej spodziewałem się czegoś podobnego, tyle że w większej skali. Początek prelekcji był całkiem obiecujący – otwarcie jej przybliżeniem, czym jest fantasmagoria i retorycznym pytaniem, po co płacić grubą kasę za wyjazd do Egiptu, skoro w Polsce też są starożytne piramidy, zwiastowały dobrze przygotowany i ciekawy punkt programu, poprowadzony przez ludzi, którzy wiedzą, o czym mówią. Niestety, wrażenie to szybko prysło jak sen złoty, a prelegent samym entuzjazmem nie był w stanie zamaskować ani niekompetencji (twierdząc na przykład, jakoby Borne Sulinowo było wymarłym miastem-widmem) ani ewidentnego braku pomysłu na samą prelekcję, w której do jednego worka wrzucał wyjazdy w ciekawe i mało znane miejsca, odwiedzanie wirtualnych muzeów, korzystanie z Google Earth oraz eksplorowanie świata w grach komputerowych. Twórcom prelekcji życzę wielu sukcesów w rozwijaniu i realizowaniu swoich projektów, obawiam się jednak, że nad przygotowywaniem i prowadzeniem prelekcji muszą jeszcze trochę popracować. Być może zaczynając od zdobycia większego doświadczenia w kwestiach, o których opowiadają – gdy z sali padło pytanie o liczbę zorganizowanych wypraw, odpowiedź "około dwóch" wyraźnie wprawiła audytorium w konsternację.

 

Turnieje konsolowe

Czas do odjazdu pociągu spędziłem w szybko pustoszejącym Games Roomie – coś mi mówi, że przynajmniej z częścią jego bywalców już niedługo zobaczę się na jesiennej edycji Festiwalu GRAMY. Niestety, planszówki pochłonęły moich znajomych i mnie do tego stopnia, że na dworzec dotarliśmy kilka minut po czasie. Nie byłoby to godne wzmianki, gdyby nie fakt, że dzięki temu zyskaliśmy możliwość przetestowania innych połączeń z Trójmiastem – okazało się, że kursujący do Gdańska PKS jest zarówno tańszym, jak i szybszym od pociągu środkiem transportu, a skomunikowanie Tczewa z pobliską metropolią jest więcej niż dobre, można więc oczekiwać, że na ewentualnych kolejnych edycjach Tetconu zjawi się więcej trójmiejskich fanów fantastyki.

Ta, będąca drugą z kolei (pierwsza odbyła się w roku 2007) zgromadziła ogółem, zgodnie z informacjami uzyskanymi od organizatorów, około sześciuset osób, czterokrotnie więcej niż poprzednia. Organizatorom wypada jedynie życzyć, by podobna tendencja utrzymała się także przy kolejnych, a uczestnikom – by nie musieli czekać na nie po sześć lat.

Momentami bywało tłoczno

Na szczęście sukces frekwencyjny konwentu, bardzo pozytywne opinie dyrekcji szkoły i szerokie grono organizatorów pozwalają mieć nadzieję, że kolejne odsłony Tetconu nadejdą już niebawem, a Tczew na stałe wpisze się na konwentową mapę Polski. Nawet jeśli nie był on pozbawiony mniejszych i większych zgrzytów, do których można by się przyczepić (jak wspomniany już brak identyfikatorów i irytujący dzwonek, słabsze lub w ogóle nie zrealizowane – jak gra konwentowa i jeepformy – punkty programu), pozytywy zdecydowanie nad nimi przeważały, a ogólna ocena konwentu widzianego z mojej perspektywy to w szkolnej skali mocna czwórka – jest miejsce na rozwój, ale nawet jeżeli kolejne edycje miałyby być tylko tak dobre jak ta, z pewnością mnie na nich nie zabraknie.

 

7.5
Ocena recenzenta
8.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Tetcon
Od: 2013-10-26
Do: 2013-10-27
Miasto: Tczew
Strona WWW: tkf.org.pl/tetcon/
Cena: 5 zł
Noclegi: na konwencie
Typ konwentu: fantastyczny

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.