» Relacje » Relacja: Biały Kruk 2007

Relacja: Biały Kruk 2007

Relacja: Biały Kruk 2007
Biała Podlaska to miasto w północnej części województwa lubelskiego, blisko granicy z Białorusią. Liczy sobie sześćdziesiąt tysięcy mieszkańców i, jak przystało na ośrodek miejski pod mecenatem Radziwiłłów, z typowo warcholską nonszalancją rozciąga się po obu stronach rzeki Krzny. Zawitałem tu w ostatnich dniach lipca z dwóch powodów. Jednym z nich była druga edycja miejscowego konwentu wielbicieli fantastyki – Białego Kruka.

O zeszłorocznej, pierwszej edycji słyszałem tyle, że się odbyła i że była przyzwoita, choć nie zgromadziła tłumów. Małe konwenty mi niestraszne – w tym roku odwiedziłem Lubelskie Dni Fantastyki i świetnie się przy tym bawiłem. Zadbałem tedy o darmową wejściówkę, deklarując dwie prelekcje i dopilnowałem, by odbyły się w pasujących mi godzinach. Kontakt z organizatorami był bardzo dobry. Wstępne przejrzenie programu nie zapowiadało rewelacji, ale znalazłem kilka ciekawych jego punktów.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Niewiele było zatem znaków na niebie i ziemi, które mogłyby przygotować mnie na nadchodzącą katastrofę. Gdy w piątek po południu zawitałem na terenie konwentowej szkoły od razu zauważyłem jedno – teren duży, a ludzi mało. Niestety, ten stan rzeczy utrzymał się do końca konwentu. Ostatecznie drugą edycję odwiedziło około osiemdziesięciu osób, wliczając organizatorów i twórców programu.

Zwyczajowa formuła konwentu, jaką znamy z pokrewnych imprez w innych miastach sprawdza się, gdy liczba uczestników osiągnie pewną krytyczną wielkość. Strzelam, że jakieś trzysta osób jest w stanie zapełnić miejsca dla widowni na prelekcjach, konkursach i spotkaniach z wydawcami. Przy osiemdziesięciu – połowa punktów programu nie wystartuje z powodu braku uczestników. Spóźnialscy zastaną tylko puste sale i, ewentualnie, krótką informację o odwołaniu prelekcji napisaną kredą na szkolnej tablicy.

Szkoła Białego Kruka była duża i rozłożona nietypowo, bo w kształcie litery d. Wielka szkoda, że nie można było wykorzystać basenu, który akurat oddano do remontu – na pewno byłaby to jakaś odmiana w konwentowej monotonii. Skorzystano za to z trawiastego boiska przed budynkiem – odbywające się tam walki na piankowe miecze wysysały z budynku niemal połowę uczestników.

Interesujące mnie sobotnie spotkania albo się nie odbyły, albo zastąpiono je czymś innym. Największym kuriozum była zamiana prelekcji o RPG dla mniej lub bardziej doświadczonych na jakieś opowieści o bimbrownictwie. W niedzielę program nie istniał już w ogóle. Panel portali internetowych najpierw zmienił zaplanowaną godzinę startu, by potem wszyscy uczestnicy przenieśli się do sali konkursowej (na konkurs fandomowy). Powód był prosty – stosunek liczby reprezentantów portali do widowni wyniósł 8:0. Z kolei konkurs na najlepszego MG przeniesiono z godziny dziesiątej na dwunastą trzydzieści do Games Roomu.

Jeżeli już o nim mowa – Games Room był zaopatrzony nad wyraz słabo. Ze znanych laikowi pozycji znalazły się tam Gra o Tron oraz Osadnicy z Catanu. Jako osoba przyzwyczajona do tego, że na każdym nowym konwencie odkrywam nową planszówkę, czułem się zawiedziony. Nie spodziewałem się co prawda szału w rodzaju tego z gliwickiego Pionka, ale poziom GR można porównać jedynie z fatalnym pod tym względem tegorocznym wrocławskim Coolkonem.

Wracając do programu – tu wybijał się pozytywnie blok postapokaliptyczny, niemal w całości przygotowany przez dwie osoby: Mateusza 'Vagantisa' Smędrę oraz Grzegorza 'Dagentoha' Mazura. Co prawda ich okropne ksywki sprawiły, że to piątkowa prelekcja Matiego zgromadziła największa widownię (na oko dwadzieścia osób), ale nie można chłopakom odmówić solidnego podejścia do sprawy. Blok był dobrze oznaczony, sala przygotowana świetnie (zaciemnienie, rozwieszony pod sufitem kamuflaż i porozrzucane rekwizyty). Jak widać Neuroshima i w Białej stoi mocno.

Jeżeli jednak nie jesteś fanem postapokalipsy, cóż pozostaje, jeżeli nie opijanie w konwentowej knajpce tego smutnego weekendu w szkole, jak określił imprezę jeden z jej uczestników? Szkoła Białego Kruka mieści się tuż obok bialskiego rynku, a od pizzerio-tawerno-knajpki Galeon dzieli ją pięć minut spacerkiem. Niestety, wieczorami autochtonom zdarza się obrażać przyjezdnych (mieliśmy jeden drobny incydent), więc lokalizacja knajpki nie działa na korzyść konwentu – zwłaszcza, że po drodze mieliśmy jej o wiele sympatyczniejszą konkurentkę – słynne bialskie Seven. Tu graliśmy w piłkarzyki i debatowaliśmy do później nocy.

Co było dobrego na Białym Kruku? Na pewno pomocni i niewzruszenie pozytywni organizatorzy – mam tu głównie na myśli koordynatora Michała 'Eldariona' Skerczyńskiego. Podobała mi się też konwentowa koszulka z białym krukiem na czarnym tle (niespodzianka!). Miłym gestem było dodawanie do identyfikatora książki (fantasy autorstwa pewnej czternastolatki), czy działający na terenie konwentu bufecik. Jeszcze blok postapokaliptyczny i to w zasadzie tyle.

Niedobra była zaś cała reszta. Zbyt duża szkoła, nie sprzyjająca integracji nielicznych uczestników, niemal nieistniejący Games Room, modyfikowany na bieżąco program, a także sama jego realizacja. Dla przykładu - odwiedziłem Lupinbury, czyli kalambury polegające na odgadywaniu imion wilków. Pomijając już abstrakcyjny system losowania, hasła, pomimo jednakowego punktowania, miały diametralnie różne poziomy trudności. Nieco lepiej było na wspomnianym już konkursie fandomowym. Tak czy owak, nagrody za konkursy zniechęcały do brania w nich udziału, a przecież i tak była to ostatnia deska ratunku przez wyprawą do konwentowej knajpy!

Tegorocznego Białego Kruka nie uratowało odwołanie tegorocznego Wizkonu (konwent odbywający się jeszcze rok temu w tym samym terminie w oddalonym o niecałe 30 km Międzyrzecu Podlaskim – przypis redakcji). Lokalizacja, brak renomy, wreszcie zupełnie przeciętny program – wszystko to złożyło się na brak uczestników, to zaś stawia pod znakiem zapytania sens robienia konwentu w Białej Podlaskiej. Mnie od nudy uratowali znajomi, od niewygód – dom rodzinny mojej lubej.


Ocena: 2 / 6

Komentarze


~Dagenoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Małe sprostowanko :P
Prócz nas dwóch (mnie i Vagantisa) do istnienia bloku w równie dużej mierze przyczynił się trzeci mutant - Tomel "Foltek" Korniluk :). Nie zapominajmy o nim :)

No i z goścmi i orgami to nas wszystkich było troche wiecej niz 80 ;)
04-08-2007 18:23
~Dagenoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Aj.. zapomnialem jeszcze dodac:

Jezeli dobrze znam zasady pisania tego typu artykulow (tj. relacji) to pisze sie je w ujęciu OBIEKTYWNYM.
Bez urazy, ale chyba o tym z lekka zapomniałes.

Pozdrawiam. :-]
04-08-2007 18:35
Jade Elenne
    Dagenoth:
Ocena:
0
"Jezeli dobrze znam zasady pisania tego typu artykulow (tj. relacji) to pisze sie je w ujęciu OBIEKTYWNYM.
Bez urazy, ale chyba o tym z lekka zapomniałes."
A gdzie Ty widzisz brak obiektywizmu w relacji Tomka? Wydaje mi się, że swoją ocenę Białego Kruka uargumentował dość solidnie.
04-08-2007 20:22
kaduceusz
   
Ocena:
0
Otóz i właśnie, Dagenoth, w którym punkcie ta relacja jest Twoim zdaniem nieobiektywna? Możesz przy okazji napisać jak Ty oceniasz konwent ;-)
05-08-2007 16:02
~Dagenoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Chodzi mi o to ze potraktowales pare rzeczy przez pryzmat wlasnych upodoban. Relacje przeczytalem 3 razy i za kazdym razem nasuwal mi sie taki wniosek: Program nie podszedl pod Twoje zainteresowania, wiec poszedles do knajpy. (to ze komus program nie odpowiada to jest raczej rzecz normalna na kazdym konwencie...) A w ten sposob ominelo Cie pare programowych "killerow" - Ktore obiektywnie nimi byly :) - i o ktorych trzeba tu bylo napisac, bo wyszly swietnie.(zeby daleko nie szukac - FOPA, dwa swietne larpy ktore przygotowali ludzie z Avangardy, no i chodzby nasz larp terenowy rozgrywany za miastem na terenie dawnej jednostki wojskowej ;) ) Dzialo sie naprawde duzo, a mam wrazenie ze to poprostu troche zignorowales. Nie wiem. To jest tylko moje takie wrazenie :)

Mam nadzieje ze zalapaliscie o co mi chodzi. No ale dobra, nie ma co sie rozwodzic. Wyrazilem swoje zdanie i niech tak zostanie. Nie robmy z tego dyskusji ;P

Acha! I Broń Boże niech nikt moich wypowiedzi nie utozsamia z organizatorami BK. Wypowiadam sie tylko i wylacznie w swoim imieniu.

Ja sam konwentu obiektywnie tez nie ocenie, bo poprostu bardzo wiele rzeczy mnie ominelo ze wzgledu na nawał pracy jaki mialem "w godzinach szczytu" :) Subiektywnie - bawilem sie swietnie.
05-08-2007 18:27
beacon
   
Ocena:
0
Tomek jest erpegowcem i punkt widzenia kogoś takiego przedstawia. Do erpegowców po prostu konwent nie trafił. Trudno, żeby ktoś nastawiony niechętnie do larpów czy gier terenowych miał je oceniać. Jest to relacja z punktu widzenia erpegowca i tyle. Ja odniosłem podobne wrażenia co Kaduceusz, bo też jestem erpegowcem. Jak ktoś lubi larpy, to niech napisze ze swojego punktu widzenia.

I jeszcze jedno - relacja nie ma dążyć do obiektywizmu.
05-08-2007 20:24
kaduceusz
   
Ocena:
0
Rzeczywiście, pamiętam kolegów w LARPowych strojach z konwentowych korytarzy. Wyglądali świetnie :-) Umknęli mi, bo noce spedzałem wygodnie poza terenem konwentu. Ale jeden, czy nawet trzy LARPy konwentu nie czynią, że pozwolę sobie sparafrazować ludowe porzekadło.A już z pewnością nie w moim przypadku, co klarownie wykładam w swojej relacji.
05-08-2007 21:02
Jade Elenne
   
Ocena:
0
Ano właśnie, ja preferuję larpy i między innymi dlatego konwent przypadł mi do gustu (a może to ten lokalny patriotyzm po prostu;p).
Larpy konwentu nie czynią, ale potrafią bardzo go wzbogacić i ubarwić, a larp postapo był najlepszym z całej trójki. Mam nadzieję, że za rok też coś przygotujecie, Mutanty ;]
05-08-2007 21:58
~mackie

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
'Zbyt duża szkoła, nie sprzyjająca integracji nielicznych uczestników' - to mnie rozwaliło doszczętnie. A co, jakby była mniejsza to za duży byłby ścisk i napisałbyś że na nic nie było miejsca? A jak nie chciałeś się integrować to Twoja sprawa kolego, nie generalizuj. I jak to wspomniał Dagenoth w takich relacjach warto zachować szczyptę obiektywizmu. Mi konwent bardzo się podobał mimo wielu zmian w rozkładzie jazdy, a jego kameralność to w moim przekonaniu atut nie wada
05-08-2007 23:26
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tak odnośnie kameralności - pierwsze R-Kony były bardzo kameralne, ale program miały dopięte na ostatni guzik...
05-08-2007 23:37
beacon
    @Mackie
Ocena:
0
To, czy Duce chciał się integrować, to odrębna sprawa. Ale w swojej relacji ocenia konwent, a nie swoich znajomych, których na nim spotkał. Bo podobnie jak ja stwierdzał, że bawił się fajnie dzięki znajomym. Ale to nie zmienia faktu, że impreza nie potrafiła go niczym zatrzymać w szkole.

Ale tych samych znajomych może spotkać na imprezie nie wyjeżdżając ze swojego miasta i robić to samo, co robił na konwencie. Też będzie się dobrze bawił, ale to jest zabawa zorganizowana samodzielnie, a nie przez organizatorów konwentu.

Na dodatek za imprezę w domu u kumpla się nie płaci akredytacji.

Trzeba dostrzec elementarne rozgraniczenie. Z jednej strony jest uczestnik, a z drugiej konwentotwórca, czyli po prostu Org. Dobry konwent to taki, kiedy uczestnik dobrze się bawi dzięki przygotowanym przez Orga atrakcjom (prelekcje, games room, etc.). Słaby konwent to taki, podczas którego uczestnik musi sam znajdować sobie coś do roboty, bo na konwencie zupełna posucha.

Aha, Mackie, zwracanie się do kogoś per "kolego" przypomina mi pewien tekst z pewnego polskiego filmu komediowego. Nie kojarzy mi się ze szczególnie kulturalnym i błyskotliwym bohaterem ;)

Niedługo druga relacja, oczami Jade. Pozostaje mi tylko zaprosić do jej lektury, kiedy ukaże się na łamach działu konwentowego.
06-08-2007 00:00
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
    RE:
Ocena:
0
Fakt faktem, kaduceuszu, że do relacji podszedłeś za mało obiektywnie, zbyt słabo orientując się w przedsięwzięciach jakie miały miejsce podczas konwentu. Ponadto nie wypowiedziałeś się o kluczowych dla mnie kwestiach. To znaczy wypowiedziałeś się o jednej, ale za krótko i w ogóle inaczej niż mi ostatnio opowiadałeś.

A poza tym, to jesteś mały kaduceuszek kłamczuszek, bo wtedy nie graliśmy już na kolory!

[[EDIT: Misiek, nie klnij. Wypunktować można wszystko. Wiem, że to żart, ale proszę bez bluzgów. - repek]]
06-08-2007 00:13
~Eldarion

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Tomek jest erpegowcem i punkt widzenia kogoś takiego przedstawia."

Relacja nie powinna mieć na celu ocenianie konwentu jedynie z punktu widzenia erpegowca, ale z każdej możliwej strony.

"Jak ktoś lubi larpy, to niech napisze ze swojego punktu widzenia."

Racja. Napiszmy jeszcze parę relacji, jedną z punktu widzenia mangowca albo larpowca... A co tam ;)

"I jeszcze jedno - relacja nie ma dążyć do obiektywizmu."

A dlaczego nie? Moim zdaniem dążyć do obiektywizmu powinna, chociaż nigdy go w 100% nie osiągnie. Bo co jest ważniejsze - chłodna ocena całokształtu czy patrzenie na wszystko przez pryzmat własnych upodobań?

"Dobry konwent to taki, kiedy uczestnik dobrze się bawi dzięki przygotowanym przez Orga atrakcjom"

Znakomita większość ludzi, z którymi rozmawiałem była z konwentu bardzo zadowolona i z góry deklarowała obecność na kolejnej edycji. Czy więc rzeczywiście BK 2007 można nazwać "katastrofą"?
06-08-2007 03:52
Ghost
   
Ocena:
0
@beacon - od kiedy to na Polterze jest juz tak formalnie, że nie można do nikogo powiedzieć per "kolego"?
06-08-2007 09:08
~Foltek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kaduceuszu, konwent krytykujesz, a sameś nieprzygotowany, bo nie wiesz nawet kto sie zajmowal przygotowaniem bloku postapo, może za dużo czasu w Galeonie, czy Seven? Tak samo, ani słowa o FOPIE i Larpach, które z tego co wiem baardzo sie ludziom podobały. To samo o prelekcjach, wspomniales jedynie o tych, które zostały przeniesione, czy coś w tym stylu. No chyba że twoim zdaniem nie było dobrych preleckji.
Ze strony jednego z 3 krzeseł z sali postapo mogę powiedzieć ze i konwent bardzo sie podobał, i mamy już, my 3 mutasy pełno zapału do przygotowania równie dobrej, jak nie lepszej sali za rok ;]
06-08-2007 11:05
~Dagenoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"ale jeden, czy nawet trzy LARPy konwentu nie czynią, że pozwolę sobie sparafrazować ludowe porzekadło"

Ale prelekcje, konkursy, cokolwiek innego - RPGowe (abstrahujac juz od tego ze takowe byly) konwentu nie czynia?

A jezeli przykladowo trafisz na konwent ktory skupia sie glownie na s-f (co ma miejsce czesto na tych zagranicznych kolosach) to tez go nazwiesz katastrofa, bo malo bylo RPG?

Kaduceuszu - skoro piszesz relacje okiem osoby ukierunkowanej na jedna dziedzine, to zaznacz to.

Postaw sie w osobie szarego usera która wpada na tą relacje i czyta. I co? I dowiaduje sie ze konwent nie mial niemal nic do zaoferowania dla swoich uczestnikow, co jest nieprawda. OBIEKTYWNIE program byl bogaty. SUBIEKTYWNIE mogl niektorych znudzic - ale takie rzeczy sa na porzadku dziennym. Uwierzycie w to ze troche nudzilem sie na Polconie 2006? :) A jednak.. ;)
06-08-2007 11:11
beacon
   
Ocena:
0
O relacji z podręcznika "Gatunki dziennikarskie. Teoria, język, praktyka" Wydawnictwa Akademickiego i Profesjonalnego pióra trzech autorów:

"Charakteryzuje ją [relację] katalogowe podawanie faktów (...), z drugiej żywe i barwne opisywanie przebiegu wydarzeń, eksponujące emocje osoby przekazującej"

Pełny obiektywizm, czyli wyliczenie faktów, powinno znaleźć się w raporcie a nie relacji. Dodatkowo, owa relacja (Tomka) nie jest sensu stricto relacją, bo odwołuje się do wydarzeń już zakończonych, zatem nie do końca przystaje do gatunku. Popada w recenzję, która z kolei może być aż do bólu subiektywna.

I takie teksty też są potrzebne. Wolę czytać subiektywne spojrzenie trzech osób, niż pseudo-analityczne wynurzenia jednej.

W konkursach brałem udział, Tomek też, ale skrócił ich skomentowanie do zdań:

"Dla przykładu - odwiedziłem Lupinbury, czyli kalambury polegające na odgadywaniu imion wilków. Pomijając już abstrakcyjny system losowania, hasła, pomimo jednakowego punktowania, miały diametralnie różne poziomy trudności. Nieco lepiej było na wspomnianym już konkursie fandomowym. Tak czy owak, nagrody za konkursy zniechęcały do brania w nich udziału, a przecież i tak była to ostatnia deska ratunku przez wyprawą do konwentowej knajpy!"

@Ghost
owe "per kolego" zostało użyte w tonie nie wskazującym na koleżeński stosunek piszącego i jego podmiotu. Nie rozwodźmy się nad tym, bo to oczywiste.

Kaduceusz w moim odczuciu ma na tyle znaczące doświadczenie w konwentowaniu, że jest w stanie odpowiednio spojrzeć na każdą imprezę. Wy natomiast, którzy staracie się go skrytykować, nie macie tego doświadczenia, a na dodatek patrzycie na konwent jako na swoje dziecko. A kiedy tak się patrzy - tym trudniej o obiektywizm. Orgowie po prostu nie potrafią spojrzeć całościowo na imprezę. Wybaczają sobie nieprzybycie Mąderka, bo to przecież nie ich wina. Podobnie rycerzy, czy astronomów.

A kłótnia z pozycji orga wydaje mi się nieco żenująca. Nie lepiej przyjąć krytykę, zgodzić się z nią albo i nie, po czym pójść dalej? My mamy obowiązek informować czytelników jak dane konwenty wypadły według naszej skali. A konwent wypadł według nas słabo. O ile bawiliśmy się fajnie, to nie dzięki konwentowi, tylko dzięki znajomym. A to nie to powinno podlegać ocenie.
06-08-2007 12:09
kaduceusz
    re
Ocena:
0
@mackie
Kameralny? BK był pusty, a nie kameralny.

@Eldarion
Z punktu widzenia mangowca raczej nie piszcie, dla Waszego dobra radzę :-P
Pisałem relację z punktu widzenia osoby, która była już w tym roku na niejednym konwencie. W porównaniu Biały Kruk wypada nizwykle blado, przykro mi. Chłodna ocena? Jakbym był zimny drań to napisałbym, ze za 25 złotych to można na Falkon pojechać :-P

@Ghost
Można nawet per "człeniu". Zależy jaki efekt, chce się uzyskać :->

@Foltek
Cóż, ksywki D i V występują w finalnej wersji programu 16 razy, Twoja: 6. Wybacz, że pominąłem Twoją osobę; to pewnie dlatego, zę prowadziłęś prelekcję o Neuroshimie, IMHO zupełnie niepotrzebną :-P

Dobór ocenianych prelekcji - patrzyłem przez pryzmat tych punktów programu, które były dla mnie interesujące. Trudno ocenić inaczej niż surowo, gdy w większości się nie odbywają.

A co do Waszego bloku - ja bym uderzał ku jakiemuś większemu konwentowi - na Białym Kruku marnujecie swój potencjał. IMHO, ofkorz :->

@Dagenoth
Jest różnica pomiędzy programem zapełnionym prelekcjami i pełnym dobrych prelekcji. Obiektywnie można jedynie powiedzieć, że program był :-)

Argument o sf jest nie na miejscu - BK nie był sprofilowanym konwentem; dobór prelekcji wskazuje raczej IMHO na konwent okołoerpegowy i z takiej perspektywy go oceniam ;-)

Tak po prawdzie to właśnie jestem zdania, że konwent taki jak ten ma niewiele do zaoferowania typowemu userowi; ja w każdym razie odradzałbym wyjazd. I nie zrozummy się źle - przyjechaliśmy na BK z pozytywnym nastawieniem, ja i lubelacy. Niestety, wyjechaliśmy rozczarowani. Wkrótce relacja Jade Elenne pisana z bardziej lokalnej perspektywy, user będzie mógł porównać je i wyrobić sobie opinię.
06-08-2007 12:34
~Eldarion

Użytkownik niezarejestrowany
    Jarku
Ocena:
0
"Wy natomiast, którzy staracie się go skrytykować, nie macie tego doświadczenia"

Na czym opierasz swoje przeświadczenie, że nam brak doświadczenia? To, że Biała leży daleko na wschodzie już ma skreślać ludzi stamtąd jako doświadczonych konwentowiczów? Ile imprez trzeba zwiedzić, żeby mieć takie doświadczenie?

"A kłótnia z pozycji orga wydaje mi się nieco żenująca. Nie lepiej przyjąć krytykę, zgodzić się z nią albo i nie, po czym pójść dalej?"

Nie kłócę się z krytyką, poddaję tylko w wątpliwość rzetelność relacji. Bo podczas gdy zostały wytknięte różne rzeczy (z niektórymi się zgadzam z innymi nie), pominięto elementy o których wspominali niektórzy moi przedmówcy.

"I takie teksty też są potrzebne. Wolę czytać subiektywne spojrzenie trzech osób, niż pseudo-analityczne wynurzenia jednej."

Podczas gdy może i lepiej czyta się subiektywne opinie, człowiek może poczuć się trochę dziwnie czytając relację trzech osób, z których każda czuła się na konwencie inaczej a następnie swoje wynurzenia całkowicie na tym oparła. Mamy więc trzy relacje: jedną osoby której bardzo się podobało, drugą napisał ktoś kto stwierdził, że impreza była do bani a trzecia - że może być. I co po lekturze trzech takich subiektywnych tekstów stwierdzi osoba, która na imprezie nie była a chciałaby się czegoś dowiedzieć?

Aha, Jarku proszę nie generalizuj. Jakkolwiek właściwe się może nie wydawać, generalizowanie zawsze bywa krzywdzące dla pewnych jednostek.
06-08-2007 12:36
~Dagenoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ok, ja sie wylaczam z dyskusji. Co chcialem powiedziec to powiedzialem. Na zakonczenie:

1. Beacon - Nie zarzucaj mi braku doswiadczenia konwentowego, jesli nei masz o tym pojecia. Nie znasz mnie i nie wiesz na ilu konach bylem ;)
2. Ja naprawde sie nie kloce, chcialem tylko zwrocic uwage na to co mi sie nie spodobalo :) Naprawde, nic wiecej :)
3. We wszystkim co tu pisalem glownei nie chodzi mi o ocene koncowa - to jest logiczne ze jest rozna od mojej ;) Chodzi o to ze pomarudziles na to co niewyszlo, ale malo powiedziales o tym co sie udalo i co sprawialo dla wielu ludzi wielki fun. Troche to krzywdzace ;)

Koniec ;)

Milego dnia :)
06-08-2007 12:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.